Chłopi w Polsce – warstwa ludności osiadła na roli i zajmująca się zawodowo gospodarstwem rolnym.

Orka, obraz Józefa Chełmońskiego
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.
Żniwa, obraz Włodzimierza Tetmajera
  • Chytrze bydlą z pany kmiecie,
    Wiele się w jich siercu plecie:
    Gdy dzień panu robić mają,
    Częstokroć odpoczywają
  • U Niemców, i bez mała u wszytkich chrześcijan nie masz niewolników. Zakon też Machometów broni tego, aby ktokolwiek tejże wiary w liczbie niewolników miał być poczytan, chyba chrześcijanie, których się oni wiarą brzydzą, służą im niewolniczą służbę. A my, którzy się prawdziwej ku Bogu wiary dzierżymy, nie wstydamy się mieć niewolnikami ludzi tejże wiary, co i my. Nie mówię, żeby kto za jaką sprawiedliwą przyczyną nie miał być w niewolą skazan, jako Noe Chama, syna, dla jego występku w niewolą skazał. Ale mówię o tej zwyczajnej niewoli, której panowie nad poddanemi okrom wszelakiego ich występku używają, odejmując im ziemię a majętność, gdy się jedno spodoba, a – jako się w niektórych powieciech zachowuje – przedawając je, jako bydło.
  • Tego czasu wszytek naród ludzki z winszowania Noego jest na trzy powagi rozdzielon, to jest kapłany, rycerze i chłopy albo sługi, jako w tej figurze obaczysz: Ty, Sem, bądź nabożny jako kapłan, ty, Jafet, broń jako rycerz, ty Chamie, rób jako chłop.
  • Kmiecy lub pospolicie chłopy przezywany (…) są u wszech ludzi jako niewolnicy.
    • Autor: Marcin Bielski, Rozmowa baranów (1566), oprac. J. Starnawski, Kraków 2012, s. 48.
  • My Polacy sługą lub służebnikiem nie niewolnika, ani tego, kogo przedawają, ale onego, kto za myto albo wżdy z łaski służy zowiemy. Zaś tego, co przedawają i kupują, nie sługą, ale niewolnikiem lub chłopem u nas zowią.
    • Autor: Szymon Budny
    • Opis: w 1583.
    • Źródło: Henryk Merczyng, Szymon Budny jako krytyk tekstów biblijnych, Kraków 1913, s. 189.
    • Zobacz też: sługa
  • Dosycież długo, bracie, mówił, ale chociabyś i dziesiękroć dłużej mówił, tego w mię nie wmówisz, żeby się godziło chrystianinowi mieć poddane, nie rzekąc już niewolniki. Bo Pan Chrystus nie chce, aby się tu jego uczniowie na majętności zdobywali, ludźmi jako bydłem robili, ale i owszem, aby i gotowe osiadłości sprzedawali, siebie samych i wszego, co mają, wyrzekli, a wziąwszy krzyż swój, aby wszytcy za nim szli.
    • Autor: Jakub z Kalinówki
    • Opis: w 1583.
    • Źródło: Jarosław Tomasiewicz, Jak Polacy zapoczątkowali Oświecenie..., czasopismo anarchistyczne „Inny Świat” nr 2(17)/2002; cyt. za: lewicowo.pl
    • Zobacz też: własność
  • To też gwarantuję, aby we wsiach moich żaden niewolnik ani dziedzicznymi prawami zniewolony człowiek nie był, zarówno męskiego i żeńskiego stanu, chociażby więźniem i dłużnikiem został, ma wolno służyć i pracować dopóki się jemu będzie podobało, i będzie to przed zwierzchnością w rodzie moim bronione prawnie.
  • Największy fundament dobrej gospodarki, aby chłopi wszyscy wychodzili na robotę (pańszczyznę), a co najpierwsza i najpotrzebniejsza, kaźń (szubienica) ma być na chłopa i na włodarza.
  • Tak jest, iż plebs u nas nie zażywa wolności, ale jej też chłopstwu nie trzeba, bo wolność byłaby ku ich skazie. Kto duszy swej używać nie umie, temu lepiej, żeby jej nie miał a był umarłym.
    • Autor: Łukasz Górnicki, O elekcyi, wolności, prawie i obyczajach polskich. Rozmowa Polaka z Włochem (1595), oprac. J. Turowski, Sanok 1885, s. 14.
    • Zobacz też: dusza, wolność
  • Niebo dla szlachty, raj Żydów, czyściec mieszczan, piekło chłopów.
    • Opis: charakterystyka sytuacji chłopów w Polsce zawarta w wydanym w 1606 piśmie ulotnym zwolenników rokoszu Zebrzydowskiego.
    • Źródło: Maciej Wilamowski, Konrad Wnęk, Lidia A. Zyblikiewicz, Leksykon polskich powiedzeń historycznych, Kraków 1998, s. 88.
  • Tańszy człek niż jego rzecz, licha dusz jest drogość.
    Skąd ponętę w mord ludzki ma okrutna srogość.
    Trochęć grzywien za chłopa, to go wnet zagniecie,
    Nie wiem, wiele za szlachtę. Nic to, strzel ty przecie!
    Kupne prawo, a dusze przedajne Swejwoli,
    Dobrym statut dziś szkodzi, złym zysk mnoży kwoli.
  • [Panowie] niemiłosiernie się obchodzą z poddanymi swymi. Do ciężkiego więzienia o lada co sadzają. Biją, katują, żyły podrzynają (…), piętnują (…); krew a pot ich piją. Tak ich ciężko drą, iż gdyby szatę u drugiego i u żony, i dziewki [służącej] jego ścisnął, wyszłaby podobno krew.
    • Autor: Krzysztof Kraiński
    • Opis: w 1611.
    • Źródło: Kacper Pobłocki, Chamstwo, wyd. Czarne, Wołowiec 2021, s. 29.
  • Ja niechaj na ich prawo nigdy nie następuję i wolności tej, którą mają ode mnie albo od przodków moich, nigdy im nie ujmuję, owszem raczej niech jej przyczynię, gdzie potrzeba. Bo jako się ja kocham w swej wolności więtszej szlacheckiej, tak i oni w swej wolnosteczce choć mniejszej, a co mnie nie miło, tego drugim czynić się nie godzi.
    • Autor: Jan Stoiński, Modlitwy nabożne o różne potrzeby, Raków 1633, s. 63.
    • Opis: Jan Stoiński podobnie jak Ostafi Wołłowicz, Jan Niemojewski, Szymon Siemianowski i Wawrzyniec Brzeziński zdecydował się na uwolnienie swoich poddanych.
  • Godny politowania jest stan chłopów ukraińskich. Przymuszeni do trzydniowej w tygodniu pańszczyzny z całym swym dobytkiem, nadto w miarę roli, jaką dzierżą, muszą dawać zboże, kapłony, gęsi, kury, kurczęta, a to na Wielkanoc, Zielone Święta i Boże Narodzenie. Nie dość na tym. Zwożą darmo panom swoim drzewo i tysiączne odbywają powinności, oddają do dworu dziesięcinę z wieprzów, baranów, miodu, wszystkich owoców, co trzeci rok dają trzeciego wołu. Słowem, uciążliwości ich są nad wszelką ludzkość i wszelką miarę. I z tej przyczyny wielu chłopów z Podola, Ukrainy i Wołynia ucieka do zaporoskich Kozaków i w pułki ich się wciela.
  • Chłopi wiejscy za zwyczaj i nałóg mają, iż ustawicznie robią (…), a potami zbywają złe swoje w ciałach humory, co im wielce pomaga (…). Miłe chłopstwo, gdy do karczmy zajdzie, pije tam piwo i gorzałkę bez miary i napije się (jako wielbłąd) na cały tydzień; po dudach tańcując, aż się troisty pot z koszule leje.
    • Autor: Jakub Haur, Skład abo skarbiec znakomitych sekretów oekonomiej ziemiańskiej, Kraków 1693, s. 99.
    • Zobacz też: karczma
  • Kmieci za niewolników kłaść pod dobrym panem
    Trudno, sąsiadami są, chyba pod tyranem (…)
    Czemuż się katolicy dziś na to odważą:
    swoją handlować bracią, pogańską przedażą
    z bydłem wraz inwentując katolików kmieci.
    • Autor: Wacław Potocki, Wiele niewolników, tyle nieprzyjaciół [w:] Dzieła, t. 3: Moralia i inne utwory z lat 1688–1696, oprac. L. Kukulski, Warszawa 1987, s. 144.
  • Nie są oni nikim więcej jak niewolnikami szlachty, ponieważ nie chroni ich prawo, nie mogą kupować ziemi ani nie mogą rozporządzać własnością w stopniu większym niż nasi Murzyni w Indiach Zachodnich.
    • Autor: Bernard O’Connor, The History of Poland in several letters to persons of quality, Londyn 1698.
    • Opis: irlandzki naukowiec i nadworny lekarz Jana III Sobieskiego.
  • Wiele tysięcy poszło chłopów od Wisły, a osobliwie od Przemyśla i Sanoka, że prawie całe wsi pustkami pozostawały w Podgórzu [Podkarpaciu]. Zeszło się toż tam i Rusi po trosze, a ci nasi Mazurowie z biegiem czasu w Ruś się poobracali.
    • Autor: Franciszek Otwinowski, Erazma Otwinowskiego dzieje Polski pod panowaniem Augusta II, Kraków 1849, s. 12.
    • Opis: o masowych ucieczkach chłopów na Ukrainę. Mazurami nazywano wtedy na Rusi wszystkich przybyszów z województw środkowej Polski.
    • Zobacz też: powstanie Paleja
  • W Polsce próżność ona płynąca ze szlachetnego urodzenia doprowadzona bywa do tak przeogromnej ekstrawagancji, iż samo już imię szlachcica oraz tytuł starosty, wojewody lub kasztelana przynosi mu wyższość nad wszystkimi wasalami jako też i prostym ludem; większą nieporównanie od tej, jaką cieszy się król lub cesarz, władzę nad nimi bardziej absolutną i możność większego ich unieszczęśliwiania niźli nieszczęście poddanych grand seigniora lub chana Tatarów, tak iż depcą lud uboższy jakoby psów, a także często ich mordują, kiedy zaś to uczynią, nikomu z owego postępku nie muszą zdawać sprawy.
  • Hodują jako jarzynę mak, którego ziarnka spożywają, aby, jak mi się zdaje, złagodzić poczucie swej nędzy.
    • Autor: Jacques-Henri Bernardin de Saint-Pierre, Podróż po Polsce (1765); cyt. za: Położenie chłopów u schyłku Rzeczypospolitej szlacheckiej. Wybór tekstów źródłowych, red.B. Baranowski, Z. Libiszowska, R. Rosin, Warszawa 1953, s. 43.
    • Zobacz też: mak
  • Wsie byłyby zaludnione i kwitnące, gdyby je uprawiał wolny lud. Chłopi polscy są przywiązani do ziemi, podczas gdy nawet w Azji niewolnicy pochodzą z handlu albo jeńców wojennych, zawsze cudzoziemców, Polska uderza w swe własne dzieci. Każdy pan jest obowiązany zapewnić mieszkanie swemu chłopu. Umieszcza się go w nędznej lepiance, gdzie nagie dzieci, narażone pospołu z bydłem na lodowate zimno, zdają się urągać naturze, że ich nie ubrała tak samo jak zwierząt. Niewolnik, który dał im życie, patrzyłby ze spokojem na płonącą lepiankę, ponieważ nic nie jest jego własnością. (…) wszystko należy do pana, który może sprzedać zarówno rolnika, jak wołu. Rzadko sprzedaje się kobiety, ponieważ one to przysparzają trzody. Nieszczęsna ludność, zimno zabija wielką jej część. Na próżno papież Aleksander III potępił poddaństwo na jednym z soborów w XII wieku. Polska jest bardziej oporna pod tym względem niż reszta chrześcijaństwa. Biada słudze, jeśli pijany pan uniesie się przeciw niemu gniewem.
    • Autor: Denis Diderot, Encyklopedia. Słownik rozumowany nauk, sztuk i rzemiosł (1772), tłum. Ewa Rzadkowska
  • Nie mają nasi wieśniacy wolności, bo im nie wolno pana i mieszkania odmienić, panu zaś wolno ich darować, przedać, zamienić, ze wsi do wsi przenosić, etc. Nie mają własności, bo nie będąc panami osób własnych, jakże mogą panami być majątku? Nie mają sprawiedliwości, bo im nic pod imieniem własnym czynić nie wolno, bo im prawa nasze nie wyznaczyły żadnego sądu, w którymby się o krzywdy i uciążliwości od dziedziców zadane uskarżyć i upomnieć mogli; owszem z dawności życia i śmierci ich panami byli dziedzice.
    • Autor: Wincenty Skrzetuski, Prawo polityczne narodu polskiego, t. 1, Warszawa 1782, s. 167–168.
  • Lud tutejszy, tj. te miliony zwierząt pociągowych w postaci ludzkiej, wykluczony od praw ludzkich i nieliczący się do narodu pomimo swej liczby, ten lud wskutek długiego niewolnictwa spadł do stopnia zwierzęcości i braku czucia, nieopisanego lenistwa i zupełnej głupoty, z którego może zaledwie za sto lat podniesie się do poziomu gminu europejskiego.
    • Autor: Georg Forster, niemiecko-szkocki naukowiec i podróżnik
    • Opis: w 1784.
    • Źródło: Adam Leszczyński, Ludowa historia Polski. Historia wyzysku i oporu. Mitologia panowania, WAB, Warszawa 2020, s. 249–250.
  • Kilka milionów niewolników utrzymuje 200–300 tysięcy małych despotów.
    • Autor: Nicolas Baudeau, francuski teolog i ekonomista
    • Opis: w dzienniku z podróży po Polsce w latach 80. XVIII w.
    • Źródło: Paweł Wroński, My, szlachta, „Gazeta Wyborcza”, 8–9 września 2012.
  • Tylkoć też tyle mojego, co przepiję – oto hasło rolnika polskiego.
  • Mała jest różnica między dolą chłopa a Murzynem w Indiach Zachodnich.
    • Autor: August Karl Holsche
    • Opis: w 1793 o stosunkach panujących w Polsce.
    • Źródło: Paweł Wroński, My, szlachta, „Gazeta Wyborcza”, 8–9 września 2012.
  • Gdy chłop polski popędza swe woły, sam popędzany jest z tyłu pałką. Rogatą parę kij wprawia w ruch, ale odziane zwierzę [chłop] jest bardziej uparte. Znajdzie tysiące sposobów, aby uczynić bezużytecznym bicz swego tyrana. (…) Rolnik, który nie może mieć własności, nie pragnie dojść do nabycia czegoś. Skoro nie pracuje dla siebie, leży w pewnym sensie w jego interesie, by pracował źle.
  • Najpospolitszą karą, wymierzaną niezależnie od płci i wieku, jest chłosta kańczugiem [skórzanym biczem], którego razy mierzy się bez litości. Istnieją jeszcze sroższe kary, w zależności od przewinienia lub humoru dziedzica. Widziałem, jak przykładano rozgrzane do czerwoności żelazo do pleców krnąbrnych chłopów.
  • Chłop i szlachcic, dwa główne pierwiastki Polski stanowią jedną całość. Kto chce zniszczyć tą całość i ich interesy skłócić, by walczyli przeciw sobie, nie skupiając się na walce z wrogiem zewnętrznym, ten da przysługę Rosji.
  • Ci nędznicy, szewcy, Żydzi wychrzczeni i chciwi pieniędzy krawcy, którzy nic nie wiedzą o Polsce i o jej przeszłości (…), a teraz wypisują broszury przeciwko wszystkiemu, co u nas naprawdę szlachetne i wielkie. Oni to nazywają arystokracją; ale (…) wierz mi i wiedz, że poza arystokracją nie ma w Polsce nic, ani zdolności, ani światłych umysłów, ani poświęcenia. Nasz trzeci stan to bzdura; nasi chłopi to maszyny. My tylko stanowimy Polskę.
    • Autor: Zygmunt Krasiński
    • Opis: w 1832.
    • Źródło: Listy do Henryka Reeve, przeł. Aleksandra Olędzka-Frybesowa, t. 2, Warszawa 1980, s. 11–12.
    • Zobacz też: arystokracja, Polska
  • Prawda, że się wywodzim wszyscy od Adama,
    Alem słyszał, że chłopi pochodzą od Chama,
    Żydowie od Jafeta, my szlachta od Sema,
    A więc panujem jako starsi nad obiema.
    Jużci pleban inaczej uczy na ambonie...
    Powiada, że to było tak w Starym Zakonie,
    Ale skoro Chrystus Pan, choć z królów pochodził,
    Między Żydami w chłopskiej stajni się urodził,
    Odtąd więc wszystkie stany porównał i zgodził
  • Nadużyciom i gwałtom opierają się włościanie z największą zaciętością. (…) Rozgniewany pan dzierżawca za nieposłuszeństwa bije, tłucze chłopów po gębie, targa z długie włosy, każe pokładać na ziemię i bić czterdzieści lub pięćdziesiąt batów, mówiąc: „Szelmo, chłopie, bat to jest dla ciebie prawo, a twój przywilej i skargę każę ci na twojej dupie przykleić i batem posiekać”. Gdy jednak pan dzierżawca biciem chłopów zmusić nie może, sprowadza żandarmów, którzy razem z ekonomem, karbowym, włodarzem etc. Chodzą po wsi od chałupy do chałupy, zabierają włościanom ich odzież, pierzyny z łóżka, zboże i powiadają: „(…) egzekutne za nieposłuszeństwo dotąd opłacać będziesz, dopokąd pan tej egzekucji nie odwoła, i jeżeli zabranych fantów nie wykupisz w trzy dni, to Żydom sprzedane zostaną, a gdyby za te fanty pieniądze jeszcze nie wystarczyły, zabierzemy ci twoje konie lub woły”. Włościanie, nie mogąc się oprzeć przemocy, musieli podlec absolutyzmowi pana dzierżawcy.
    • Autor: Kazimierz Deczyński, Opis życia wieśniaka polskiego (1838) [w:] Żywot chłopa polskiego na początku XIX stulecia, wstęp Marceli Handelsman, Warszawa 1949, s. 70–71.
  • Przypuszczając fałsz za prawdę, że Bóg dał ziemię szlachcie tylko, czyż tylą wieków niewoli, pracy i krwi za kraj przelewanej, nie odkupili chłopi tej niewoli?
    • Autor: Joachim Lelewel, Polska. Dzieje i rzeczy jej, t. III, Poznań 1855, s. 4.
  • W Galicji chłopi nie myślą o Polsce i nie chcą Polski.
    • Autor: Florian Ziemiałkowski
    • Opis: w 1865.
    • Źródło: Paweł Wroński, Czy Polacy są narodem straconym, „Gazeta Wyborcza”, 12–13 października 2013.
    • Zobacz też: Galicja
  • Przy ich [chłopów galicyjskich] nędznym odżywianiu się, przy lichym ubraniu wódka była prawdziwym kordiałem na rozgrzanie kości i pokrzepienie; podług ich własnego opowiadania niejeden dawniej, gdy wypił półkwiartek, to czuł się tak syty jak po dobrym obiedzie. Wobec takich warunków namiętność do wódki stała się u nich żywotną i dziedziczną nawet.
    • Autorka: Stefania Ulanowska
    • Źródło: Kacper Pobłocki, Chamstwo, wyd. Czarne, Wołowiec 2021, s. 263.
    • Zobacz też: wódka
  • Milczysz… (…) języka w gębie zapomniałeś i blagujesz ludzi, na swoją i ich szkodę. A cóż gdy wstępujesz na przykład do jakiego wyższego urzędnika, świeckiego czy duchownego. Dusza twoja ucieka ci w pięty, a ta druga, pańszczyźniana, robi z ciebie cielę, bałwana, który wtedy gnie się w pas jak niewolnik. (…) Popatrz na tego człowieka – na swojego bliźniego, który podobnie jak ty nie potrafi zdjąć niewolniczej maski, który się pali od wstydu i poci jak mysz, a oczy ma w dół spuszczone – bo wie, że źle robi, ale nie mógł się dotąd wyzbyć tego przeklętego gada z siebie, to inaczej robić nie może. Dopiero wtedy ta dusza z niego na chwilę wyjdzie, gdy się zgniewa o coś.
  • [Życie polskich chłopów] to było takie samo życie, jakie poznałem i którym żyłem wśród murzyńskich rolników w Alabamie.
    • There was much the same life that I had known and lived among the Negro farmers in Alabama. (ang.)
    • Autor: Booker Washington, The Man Farthest Down. A Record of Observation and Study in Europe, Nowy Jork 1912.
    • Opis: afroamerykański działacz społeczny i były niewolnik, który w 1910 odwiedził ziemie wszystkich trzech zaborów.
  • Lud ten, nade wszystko inne siłę fizyczną ceniący, pobłażaniem gardził jako dowodem słabości, surowość uznawał, a za niesprawiedliwość mścił się zaciekle i strasznie. Skryty i chytry, trudny do poznania i przyswojenia… był przy tym, niestety, opłakanie niekulturalny i ciemny.
  • Teraz w XX wieku ustrój patriarchalny był we krwi obu stron zakorzeniony głęboko, potrzebny jak woda, jak powietrze. Chłop lubił czuć silną rękę nad sobą, rozumiał się na tej pańskości i kochał się w niej.
  • Broniono się przed zniesieniem pańszczyzny, a wreszcie – za pomocą idei czynszów – przed uwłaszczeniem, a dziś usiłuje się nie dopuścić do przeobrażenia Polski w kraj chłopski i oparty na drobnej własności rolnej. (…) Byt i los dwudziestomilionowej masy chłopskiej jest dla przyszłości Polski ważniejszy niż interes garści ziemian.
    • Autorka: Maria Dąbrowska, Rozdroże. Studjum na temat zagadnień wiejskich, Wyd. J. Mortkowicza, 1937.
  • Chłop jeszcze sprzed 50 laty był dziwną mieszaniną wszystkiego. Uważał się sam za niższe i mniej wartościowe stworzenie od innych. Nie tylko że w to sam święcie wierzył, ale i drugich w tym umacniał, obniżając rozmyślnie swoją wartość w ich oczach. Był niewolnikiem tak z krwi, tradycji, wychowania, jak i z własnej woli. Cnotę pokory doradzaną mu przez Kościół i księdza, ale wobec Boga, on stosował wobec wszystkich, i to często z niesłychaną jeszcze przesadą. To odbierało mu wszelką inicjatywę, możność poruszania się i obrony, to stwarzało beznadziejność wszelkich jego zamierzeń i posunięć.
    • Autor: Wincenty Witos, Moje wspomnienia, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1981, s. 32.
  • Chłopi bali się Polski niesłychanie, wierząc, że z jej powrotem przyjdzie na pewno pańszczyzna i najgorsza szlachecka niewola. Powstania uważali za jakąś potworną zbrodnię, której nawet nie umieli nazwać ani określić, a powstańców za dzikich, pomylonych zbrodniarzy, będących plagą ludności i nieszczęściem dla chłopów.
  • W chacie na Podlasiu, gdzie bieda aż piszczała (…) gospodarz dumnie wyciągnął ze skrzyni dokument poświadczający indygenat. – Na co to wam? – pytam. – Na to, by ludzie wiedzieli, że moi przodkowie nie byli po dupie bici – odparł chłop. Warto było pamiętać, że się w dupę nie brało, niźli odwrotnie.
    • Autor: Wincenty Witos
    • Źródło: Paweł Wroński, My, szlachta, „Gazeta Wyborcza”, 8–9 września 2012.
  • We wsi Kombornia jeszcze w okresie międzywojennym chłopi ze zgrozą wspominają kaźń w dworskim lamusie [budynek gospodarczy] w pewnego rodzaju dybach [tj. w gąsiorze], gdzie skazany godzinami musiał stać z rękami związanymi z tyłu, a z szyją zamkniętą w otworze wyrąbanym w dwu zestosowanych ze sobą i spiętych deskach. Takich ponurych pańszczyźnianych wspominków dałoby się zebrać więcej.
  • Pytał ją o zwyczaje wiejskie, a ona opisywała różne obrzędy dożynkowe. Mówiła o duszkach kryjących się w zbożu i chowających się przed sierpami żniwiarzy i cepami młócących. Opowiadała o słomianej kukle, którą chłopcy topili w rzece, o drzewie, do którego modlili się starzy chłopi o deszcz wbrew zakazowi księży, o drewnianym kogucie trzymanym gdzieś na strychu wójta i oblewanym wodą na czas suszy jako talizman przynoszący deszcz.
  • Czy poddanych chłopów można określić jako niewolników, czy też brazylijskich niewolników jako poddanych, to – jeśli chodzi o ich faktyczne miejsce w systemie – jest w dużym stopniu tylko kwestią nazwy.
    • Autor: Marcin Kula, Początki czarnego niewolnictwa w Brazylii. Okres gospodarki cukrowej XVI – XVII w., Wrocław – Warszawa – Kraków 1970, s. 156.
  • Dźwiga na plecach
    Dom, ogród, pole,
    Krowy, świnie, cielęta, dzieci.

    Jej grzbiet dziwi się,
    Że nie pęknie.
    Jej ręce dziwią się,
    Że nie odpadną.
    Ona się nie dziwi.

    Podpiera ją jak krwawy kij
    umarła harowaczka
    jej umarłej matki.
    Prababkę
    bili batem.

    Ten bat
    błyszczy nad nią w chmurze
    zamiast słońca.
  • Bunty, bunty, bunty. Nieprzerwane pasmo buntów i cierpień. (…) Kultywowany w literaturze i niektórych rodzinach mit o kresowej idylli miał niewiele wspólnego z rzeczywistością. Szlachta nie tylko wyzyskiwała chłopów ekonomicznie, ale gdy ci się buntowali, wzywała na pomoc carską policję i wojsko.
    • Autor: Daniel Beauvois, Polacy na Ukrainie 1831–1863. Szlachta polska na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie, Instytut Literacki, Paryż 1987.
  • Dopóki istniała Sicz, najbardziej powszechną formą oporu chłopskiego na Ukrainie było zbiegostwo na Zaporoże. Chłopi odmawiali odrabiania pańszczyzny, przestawali płacić podatki, porywali dobytek szlachty: bydło, konie, wozy, uzbrajali się w kosy, cepy, widły, a czasem nawet w broń palną, i uchodzili na Zaporoże, gdzie wstępowali w szeregi kozackie. Odmawiających udziału w ucieczce bili, mordowali, palili im chałupy i stodoły. Ciągnęli na Zaporoże wielkimi gromadami, z dziećmi i żonami, nierzadko wywalczali sobie drogę orężem. Często Kozacy osłaniali takich zbiegów i bronili ich przed szlachecką pogonią.
    • Autor: Leszek Podhorodecki, Kozacy Zaporoscy. Czy Polska stworzyła Ukrainę?, wyd. Bellona, Warszawa 2011, s. 162.
  • Bo Pani wie, czego chłop się boi – bał się – najbardziej? Podpisu. Prędzej krowę odda, niż się podpisze. Z podpisywania same nieszczęścia mogą wyniknąć. Co zresztą z reguły było prawdą.
    • Autor: Marian Pilot, Babelistą jestem i Bogu dziękuję za pomieszanie języków, wywiad Doroty Wodeckiej, „Gazeta Wyborcza. Duży Format”, 6 października 2011, s. 15.
  • Przełomem była lektura Historii chłopów polskich Aleksandra Świętochowskiego. (…) Zrozumiałem, że żyliśmy w wielkopańskiej iluzji, w megalomańskim uniesieniu, pawie pióra w dupie, a tu nastąpiło brutalne ściągnięcie na ziemię. Okazało się, że w Polsce istnieje od wieków wpojony pokoleniowo system niewolnictwa, który opierał się na pracy ponad siły i na wyzysku. Chłopi byli wykluczeni ze wspólnoty narodowej. Sposób w jaki traktowano ich przez czterysta lat skutecznie wybił im z głowy polską świadomość narodową. To przecież dlatego w XIX wieku upadały powstania, chłopstwo nie brało w nich udziału, nie utożsamiało się z interesami panów.
  • To kto został w tych 24 mln?! Tylko chłopi wyszli z wojny, zachowując swoją tożsamość, i to oni stali się bazą społeczną dla nowego systemu. Czyli my z nich wszyscy, a nie z Czartoryskich, Radziwiłłów albo z wybitnych przedstawicieli inteligencji krakowskiej czy warszawskiej.
    • Autor: Jacek Wasilewski, rozmowa Doroty Wodeckiej, Nie wstydź się swojego chłopa, „Gazeta Wyborcza”, 30 czerwca-1 lipca 2012.
  • To się zmienia, mamy coraz więcej osób dumnych ze swoich chłopskich korzeni. Ale z drugiej strony (…) podtrzymujemy mity, które z jednej strony wzbudzają w nas poczucie wyższości, a z drugiej potęgują kompleksy.
    • Autor: Jacek Wasilewski, rozmowa Doroty Wodeckiej, Nie wstydź się swojego chłopa, „Gazeta Wyborcza”, 30 czerwca-1 lipca 2012.
  • Pańszczyzna oznaczała duże obciążenie, ale nie tak wielkie jak praca na plantacji niewolniczej. (…) Niewolnicy w Ameryce Łacińskiej i na południu USA byli bardziej ubezwłasnowolnieni niż polscy chłopi.
    • Autor: Michał Kopczyński
    • Źródło: rozmowa Adama Leszczyńskiego, Chłopi swoich panów, „Ale Historia”, w: „Gazeta Wyborcza”, 28 października 2013.
  • [Właściciel] mógł teoretycznie wszystko. Mógł nawet zabić. Dopiero w 1773 r. konstytucja sejmowa zakazała zabijania poddanych. Ale ilu ich rzeczywiście zabito, tego nie wiemy.
    • Autor: Michał Kopczyński
    • Źródło: rozmowa Adama Leszczyńskiego, Chłopi swoich panów, „Ale Historia”, w: „Gazeta Wyborcza”, 28 października 2013.
  • Reforma rolna była w Polsce oczekiwana przez pokolenia chłopów, zwłaszcza bezrolnych, których przed wojną były ponad 2 miliony. Walka polityczna o jej przeprowadzenie toczyła się przez całe dwudziestolecie międzywojenne. Została częściowo zrealizowana już wtedy. A w pełni – po zakończeniu II wojny światowej. Ta ustawa obowiązuje do dziś, w III RP nie została zniesiona. Tu chodzi o aspekt moralno-społeczny. Te wielkie dobra ziemskie i związane z nimi majątki, które podlegały reformie, zostały wypracowane przez wyjątkowo długo panujące w Polsce pańszczyznę i poddaństwo chłopów. To oznaczało wielowiekowy przymus darmowej pracy, niekiedy zajmującej siedem dni w tygodniu. To był rabunek. Każdy z dziedziców tego ziemiaństwa dochodząc swoich roszczeń powinien się nad tym zastanowić.
  • W destabilizującym się, pogrążonym w kryzysie świecie pracy przymusowej i dyscyplinowania za pomocą kar fizycznych gwałtowne konflikty miały charakter strukturalny – były wpisane w społeczną rzeczywistość. W takim świecie idea narodowej wspólnoty łączącej panów i chamów nie mogła się zakorzenić.
  • Nasz naród. Dziś w około 90 procentach o rodowodzie chłopskim. Otóż warto pamiętać, że zaledwie 180 lat temu miała miejsce tak zwana Rabacja pod wodzą Szeli. Wiadomo, sprowokowana przez władze wiedeńskie, ale wykonana z całego serca z najwyższym zaangażowaniem, przez swoich, przez naszych chłopów. W ciągu 48 godzin zamordowano kilka tysięcy ziemian, spalono ok. 500 dworów. A teraz pytanie: kogo zabijali przodkowie dzisiejszych nas, Polaków? Ano obcych im i znienawidzonych, właśnie Polaków. Dla tych naszych przecież przodków, Polska, czyli ta „ichnia”, pańska ojczyzna, to było coś im obcego.
  • Na Rusi Czerwonej w XVII wieku cena za człowieka wynosiła od stu do trzystu złotych. Woła pociągowego można było kupić za trzydzieści złotych. Innymi słowy człowiek wart był tyle, ile trzy do dziesięciu wołów. (…)
    Życie poddanych i bydła było powiązane nie tylko przez wartość pieniężną ich głów, ale też przez kierat pracy, do której zostali wciągnięci. Niektórzy zwracali uwagę na to, że pan bardziej dba o zwierzęta niż o ludzi. (…) Jarzmem nazywano wówczas uprząż roboczą, w którą wsadzano bydło, gdy pracowało w polu. Człowiek był nim spętany mocniej niż zwierzęta. Granice dnia roboczego wyznaczały z jednej strony wschód i zachód słońca, a z drugiej wydolność fizyczna bydła. (…) Rytm pańszczyźnianej robocie nadawała wydajność zwierząt, do której musiał dopasować się człowiek.
  • Formalnie prawo kunicy oznaczało opłatę, jaką trzeba było wnieść za zgodę na ślub włościanek. Ale wielu możnych rozumiało ten zwyczaj jako dowód, że mają prawo własności do ciał chłopek – co stanowiło podstawę obowiązkowej służby we dworze. Tak właśnie działa patriarchat: zwyczaj nakazuje przyjść do pana, poprosić o zgodę na ślub, a następnie jakoś okazać wdzięczność. Pan może oczywiście zachować się wielkodusznie, ale może też uznać, że chłop lub dziewczyna są mu coś winni. Patriarchalna władza wyrasta z tego niedomówienia.
  • Gdy schamienie klasy ludowej osiągnęło swoje apogeum, chłopi postanowili wygrzebać się z pijackiego rowu i otrząsnąć. W latach 1844–1855 setki tysięcy galicyjskich poddanych złożyły publiczną, uroczystą przysięgę, że przestaną pić. W niektórych obwodach zdecydowało się na to nawet trzy czwarte dorosłych. Największą popularnością śluby cieszyły się na terenach górzystych i biedniejszych. (…) Głównym agitatorem był lokalny kler. (…) Panowie bronili propinacji jako swojej „stałej, integralnej, nieodzownej części dochodów” i wnosili o zakazanie „kazań wkraczających w stosunek poddańczy”. Również władze austriackie były zaniepokojone. (…) Gdy dwa lata później powstała wielogłowa galicyjska hurma, panów rżnięto na trzeźwo; dyscypliny pilnował między innymi Szela.

Zobacz też: