Warszawa

stolica i największe miasto Polski

Warszawa – stolica Polski.

A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

 
Herb Warszawy
  • 19 kwietnia 1943 roku wybuchło powstanie w getcie. Cała Warszawa mimo strasznego terroru, jaki nad nią wisi, i mimo że każdego dnia giną setki Polaków, zelektryzowana, wstrząśnięta, bezsilna i – dumna. Po całym mieście krąży wiadomość: nad murami walczącego getta powiewa sztandar polski i żydowski.
  • A ja… kiedy noc zapada…
    by wszystko wyrównać i zatrzeć,
    dopadam do okna w ciemności
    i patrzę… żarłocznie patrzę…
    i kradnę zgaszoną Warszawę,
    szumy i gwizdy dalekie,
    zarysy domów i ulic,
    kikuty wieżyc kalekie…
    Kradnę sylwetkę Ratusza,
    u stóp mam plac Teatralny,
    pozwala księżyc Wachmeister
    na szmugiel sentymentalny…
    Wbijają się oczy żarłocznie,
    jak ostrza w pierś nocy utkwione,
    w warszawski wieczór milczący,
    w miasto me zaciemnione…
    A kiedy mam dość zapasu
    na jutro, a może i więcej…
    żegnam milczące miasto,
    magicznie podnoszę ręce…
    zamykam oczy i szepce:
    – Warszawo… odezwij się… czekam.
  • Anno ab urbe destructa
    Quinquagesimo sexto
    Wspomni Cię w gronie młodych
    Starzec, dzisiejsze dziecko,
    Wspomni cię łachmaniarko,
    I – niepojęty – zapłacze:
    Że nie będzie świetniejszej
    Od tej strasznej, żebraczej,
    Od pogryzionej, garbatej,
    Od przyklękłej nad sobą
    Przystrojonej jak w kwiaty
    Ołtarzykową żałobą…

    Na pięknie odbudowaną
    Popatrzy obojętnie
    Położy palec na ustach
    I – niepojęty – klęknie.
  • Była jedną z najpiękniejszych stolic Europy. Teraz zaś (…) swąd dymu dawnych pożarów wisiał w powietrzu, a przyprawiający o mdłości, słodkawy odór rozkładających się ciał ludzkich ostrzegał, że wkraczamy do miasta umarłych. (…) Moje oczy szukały nadaremnie jakiegokolwiek znanego placu lub budynku, dopóki w centrum, w Alejach Jerozolimskich, nie zobaczyłem dwóch poczerniałych wież z pogiętego metalu; nagle pojąłem, że to było wszystko, co pozostało z luksusowego niegdyś dworca kolejowego.
  • Chciałbym mieć paszport Urugwaju,
    mieć Costa Rica, Paragwaj,
    po to, by mieszkać spokojnie w Warszawie,
    to jednak najpiękniejszy kraj.
  • Chyba nie ma na świecie takiego miasta, tak właśnie jak niepowtarzalne nigdzie indziej są warszawskie wiosenne zapachy, nastroje, uczucia i myśli. I dlatego nie mówcie nam o wiosnach paryskich czy wiedeńskich! Nam, którzy wiedzą, czym jest, czym potrafi być warszawska wiosna.
  • Co nam zdrady! – Jest u nas kolumna w Warszawie,
    Na której usiadają podróżne żurawie,
    Spotkawszy jej liściane czoło śród obloką;
    Taka zda się odludna i taka wysoka!
    Za tą kolumną, we mgły tęczowe ubrana,
    Stoi trójca świecących wież Świętego Jana;
    Dalej ciemna ulica, a z niej jakieś szare
    Wygląda w perspektywie sinej M i a s t o S t a r e;
    A dalej jeszcze we mgle, która tam się mroczy,
    Szkła okien – jak zielone Kilińskiego oczy,
    Czasami uderzone płomieniem latarni,
    Nioby oczy cichego upiora spod darni.
  • Co odróżnia Warszawę od innych miast polskich, to zapał, z jakim ona w każdej sprawie, w której idea szlachetna jest pokrzywdzoną, bierze udział serdeczny; wszyscy się rozgorączkowują dla uciśnionego człowieka, dla heroizmu czynu stają w obronie sprawiedliwości i głośno poświadczają, że miłują prawdę i cnotę, nawet ci, dla których one są obojętne, posłuszni prądowi powszechnemu, wtórują masom, spieszą z głośnym współczuciem i datkiem.
  • Czytelniku wybredny, który śnisz o Troi
    I chciałbyś widzieć wszystko na miarę Homera!
    Ślepy człowiek w Warszawie na ulicy stoi
    I śpiewa Warszawiankę, i grosz w czapkę zbiera.
  • Dnia pierwszego września roku pamiętnego,
    Wróg napadł na Polskę z kraju sąsiedniego.
    Najgorzej się zawziął na naszą Warszawę,
    Warszawo kochana, tyś jest miasto krwawe.

    Kiedyś byłaś piękna, bogata, wspaniała,
    Dzisiaj tylko kupa gruzów pozostała.
    Kościoły zburzone, domy popalone,
    Gdzie się mają schronić ludzie poranione?
    • Źródło: piosenka podwórkowa z okresu okupacji hitlerowskiej
  • Dokładnie o piątej aż błysnęły ulice, kiedy naraz otwarły się tysiące okien. Ze wszystkich stron grad kul posypał się na głowy przechodzących Niemców, na ich budynki, na maszerujące oddziały. W mgnieniu oka reszta cywilnych przechodniów zniknęła z ulic. Ze wszystkich bram ruszyli nasi chłopcy do natarcia. W ciągu piętnastu minut całe milionowe miasto objęła walka. Ustał wszelki ruch kołowy i pieszy. Warszawa przestała istnieć jako wielkie centrum komunikacyjne, którędy wszystkie drogi z północy i południa, ze wschodu i zachodu spływały w bezpośredni zasięg niemieckiego frontu, a stała się terenem zaciekłych walk.
    • Autor: Tadeusz Komorowski, Armia Podziemna, Bellona, Warszawa 2009, s. 272–273.
    • Opis: o rozpoczęciu bitwy o Warszawę, 1 sierpnia 1944.
  • Dotychczas nie wymyślono nic takiego, co mogłoby zapobiec wybuchowi wulkanu. A takim wulkanem była Warszawa w lipcu 1944 roku.
    • Autor: Stefan Korboński, W imieniu Rzeczypospolitej…, wyd. Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2009, s. 344.
  • Droga Warszawo mojej młodości,
    W której się dla mnie zamykał świat!
    Chcę choć na chwilę ujrzeć w ciemności
    Dobrej przeszłości
    Popiół i kwiat.
    • Autor: Jan Lechoń, Piosenka
  • Gdańsk – Warszawa, wspólna sprawa!
    • Opis: hasło skandowane podczas demonstracji Solidarności w okresie stanu wojennego.
    • Zobacz też: Gdańsk
  • Gdyśmy 1 października (1939 r.) z generałem Rómmlem i Kutrzebą na czele wyjeżdżali z Warszawy do obozu jeńców, przemówił do nas gen. Blaskowitz, dowódca armii oblegającej Warszawę. Refrenem powtarzającym się kilkakrotnie w jego mowie był „Festung Warschau”, Twierdza Warszawa. (…) Nie wiem, co Blaskowitz rozumiał przez wyrażenie – Twierdza Warszawa, ale jestem przekonany, że wiedział dobrze, że tymi bunkrami były piersi żołnierzy i bohaterskiej ludności Warszawy.
  • Jak nie kochać strzaskanych tych murów,
    tego miasta, co nocą odpływa,
    kiedy obie z greckiego marmuru –
    i umarła Warszawa, i żywa.
  • Jak przygoda, to
    Tylko w Warszawie, Warszawie,
    Jak Warszawa, to
    W maju, gdy kwitną bzy.
  • Jak to mówią w Warszawie: Pić czy prowadzić? Tak czy inaczej nie mamy samochodów…
    • Comme ils disent à Varsovie: Boire ou conduire? De toute façon on n’a pas de voitures… (fr.)
    • Opis: przypisywane Coluche, komikowi francuskiemu.
  • Jaka wielka jest Warszawa!
    Ile domów, ile ludzi!
    Ile dumy i radości
    W sercach nam stolica budzi!
  • Jakże Ciebie, Warszawo, dosięgnąć przez pieśnie,
    Ażeby Twoich murów nie dotknąć boleśnie,
    Gdy każda droga nazwa jest teraz jak rana?
    Oto dach potrzaskany od Świętego Jana
    I mury Zamku w gruzach i stropy paradne.
    A Zygmunt trzyma w ręku miecz i krzyż bezwładne.
    Ale ja Cię nie widzę okrytą żałobą
    I nie płaczę nad Tobą, nie płaczę nad sobą,
    Ani nad zostałymi w niewoli bliskiemi.
    I za żadne bogactwa i rozkosze ziemi,
    Za spełnione marzenia i pałace w chmurach
    Nie dałbym tego szczęścia, żem mieszkał w Twych murach.
  • Jeden był specjalnie na Warszawę straszny pies,
    Już mówił nawet: „Warschau ist kaput!”
    Lecz pomylił się łachudra, rozczarował fest
    I próżny był majchrowy jego trud.
  • Jedzie pociąg z daleka,
    na nikogo nie czeka,
    konduktorze łaskawy,
    byle nie do Warszawy!
    • Autor: Jacek Cygan, Zwierzenia Ryśka, czyli Jedzie pociąg, wyk. Ryszard Rynkowski
    • Opis: parafraza dziecięcej piosenki: Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka, konduktorze łaskawy, zawieź nas do Warszawy.
  • Jeśli poznać chcesz zabawy,
    Serce niewiast, świat ochoczy,
    Gładkie słówka, piękne oczy:
    To jedź, bracie, do Warszawy.
  • Jeżeli i ty runiesz, jeśli ciebie zburzą,
    Na której sadzał ongi podróżne żurawie
    Słowacki niewygasłą potrząsany burzą,
    Widzący cię w obłokach, w swym śnie o Warszawie
    Zostaną jeszcze oczy, Kilińskiego oczy,
    Zielone od płomienia ulicznej latarni,
    Jak w tamtym wierszu skryte…
  • Już od kilkunastu lat, co kwartał lub półrocze, z systematycznością zwycięzców sedańskich, zohydzacie warszawiakom Warszawę podwyższając ceny lokalów, które – bodaj psy zamieszkiwały! (…) Cudzoziemiec badający historię rozwoju komornego mógłby sądzić, że domy wasze przerobiliście na pałace nowej Jerozolimy, podwórza na Edeny, rynsztoki na spławne kanały; my tymczasem z praktyki wiemy doskonale, że te pałace, te podwórza i te ogrody były, są i na wiek wieków pozostaną rezerwoarami chłodu, głodu, ciemności, wilgoci i chorób epidemicznych tudzież menażeriami pluskw, szczurów, karaluchów, z małym dodatkiem istot ludzkich, na które diabli wiedzą z jakiej racji spadają wszystkie ciężary i niewygody.
    • Autor: Bolesław Prus, Kroniki tygodniowe, t. 1, PIW, Warszawa 1958, s. 64.
    • Opis: o kamienicznikach warszawskich.
  • Kamienie lepiej w Łodzi tłuc
    I po co jechać do Warszawy?
  • Kiedyś to się bardzo liczyło, że ktoś jest ze stolicy. Warszawa miała swój klimat, swoją kulturę, a nawet swoich złodziei, którzy mieli swój charakter. Nie kradli na własnych dzielnicach, byli szarmanccy i uprzejmi. W tej chwili, to się zamazało. Kilkadziesiąt lat temu była Warszawa z Pragi, ze Śródmieścia, z Mokotowa. Teraz to wszystko się pomieszało. Chyba nie ma już prawdziwych warszawiaków.
  • Kłóciły się ze sobą ciała różne części
    o to, której najlepiej w Warszawie się szczęści.
    Głowy są na to, aby nosić kapelusze,
    dzwony mają serduszka, a żelazka – dusze…
    Rzekły usta: „Gdy mieszkasz w Warszawie, niebożę,
    bez głowy możesz posiąść najwyższe urzędy,
    bez serca możesz zyskać dostojników względy,
    lecz jeśli pleców nie masz – nic ci nie pomoże.”
 
Zamek Królewski
  • Mam, tak samo jak ty,
    Miasto moje a w nim:
    Najpiękniejszy mój świat
    Najpiękniejsze dni
    Zostawiłem tam, kolorowe sny
    Kiedyś zatrzymam czas
    I na skrzydłach jak ptak
    Będę leciał co sił
    Tam, gdzie moje sny,
    I warszawskie kolorowe dni

    Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt
    Już dziś wyruszaj ze mną tam
    Zobaczysz jak, przywita pięknie nas
    Warszawski dzień.

  • Mamy w tym kraju jeden punkt, z którego pochodzi całe zło: to Warszawa. Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostaje ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju.
  • Mieszkańcy uprzejmi, weseli, w ruchach i ruszaniu się dają dowody żywotności i zdrowia. Czynność mężczyzn skupiona w urzędzie, handlu i rzemiośle. Kobiety garną się do ołtarzy, ulicznego zepsucia nie znać. Taki pozór Warszawy, a zdaje się i treść życia.
    • Autor: Rafał Kalinowski
    • Opis: w liście o swoich wrażeniach po powrocie z zesłania.
    • Źródło: Ryszard Bender, Powstaniec-zakonnik, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1977, s. 119.
  • Mocarzu, jak Bóg silny, jak szatan złośliwy,
    Gdy Turków za Bałkanem twoje straszą spiże,
    Gdy poselstwo paryskie twoje stopy liże,
    – Warszawa jedna twojej mocy się urąga,
    Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,
    Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy,
    Boś ją ukradł i skrwawił, synu Wasilowy!
  • Na ulicach panował niezwykły ruch i ożywienie. Tramwaje, oblepione młodymi chłopcami, którzy bez ceremonii pakują się także na przedni pomost „Nur für Deutsche” (Tylko dla Niemców), na co Niemcy nie reagują. Po chodnikach, szybkim krokiem, z widocznym pośpiechem idą po dwie, trzy kobiety na raz, obładowane ciężkimi paczkami i torbami. Mówię do siebie po cichu: „Roznoszą broń na punkty zborne…”. Ulicą mkną rowery jeden za drugim. Chłopcy w butach z cholewami i w wiatrówkach pedałują co sił w nogach. Jednemu z plecaka wygląda coś, jakby kij okręcony gazetą i obwiązany sznurkiem. A to bezczelny smarkacz! Przecież każdy chyba widzi, że to lufa! Z rzadka, tu i ówdzie, mundurowy Niemiec i patrole krążą, nic nie widząc i nic nie rozumiejąc, co się wokół nich dzieje. Minąłem po drodze wielu mężczyzn, idących w różnych kierunkach. Mieli na twarzach wyraz powagi i skupienia. Wpatruję im się w oczy, odpowiadają spojrzeniem, pełnym cichego porozumienia.
  • Nadajemy komunikat
    z Warszawy
    Nadzwyczajny komunikat
    z Warszawy
    Stacja Armii Krajowej
    melduje:
    Bój skończony i… nic,
    oprócz sławy…
    Wieść niesiemy do innych
    narodów,
    Konferencyj, przyjaciół
    i braci:
    Lud Stolicy za wolność
    zapłacił
    Swoim życiem.
  • Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu.
  • Nigdzie się plotki tak bujnie nie rodzą (…)
    Nigdzie nie są w takiej sławie,
    Jak tu w Warszawie.
  • Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy.
    Niech trwa!
  • Pędzisz niepowstrzymana w tętniącym galopie
    Wichrem dziejów swych gnana i przyszłości sławą!
    Pędzisz i nas porywasz, na dziw Europie
    Strzelista, wytężona stolico, Warszawo!
  • Place się wiją jak kobry,
    domy się pysznią jak pawie,
    dajcie mi stary kamyczek,
    niech się odnajdę w Warszawie.
  • Poczciwa Warszawa jest często dobroduszna i łatwowierna, choć oba te przymioty drogo opłaca.
  • Poetą i chciałbym pisać wiersze
    o Warszawie byłyby najpiękniejsze.
    Pisałbym je nad Wisłą wymyślał z serca, z głowy,
    pisałbym je w Łazienkach, na liściach kasztanowych.
    Pisał o Złotej Kaczce, choć mówią że jej nie ma,
    napisałbym sto wierszy czyli poemat.
    Opisałbym srebrzystą z wiślanych wód Syrenkę.
    O Warsie i o Sawie ułożyłbym piosenkę.
    Niechby wróble na dachu wierszami nam ćwierkały,
    niechby moje piosenki łabędzie Wam śpiewały.
  • Pojedziemy do Warszawy
    Na uciechy i zabawy.
  • Porządek panuje w Warszawie.
    • L’ordre règne à Varsovie. (fr.)
    • Autor: Horace Sébastiani – francuski minister spraw zagranicznych
    • Źródło: odpowiedź na interpelację parlamentarną z 16 września 1831, dotyczącą pacyfikacji przez Rosję powstania listopadowego
    • Opis: użyte przez Féliciena Ropsa jako podpis pod jego litografią z 1863 komentującą stłumienie powstania styczniowego.
  • Pozostała jednak nadzieja, że Armia Krajowa przepędzi Niemców z Warszawy i przynajmniej w stolicy przejmie władzę przed wkroczeniem Rosjan. Żadne miasto w Europie nie cierpiało pod okupacją niemiecką tak bardzo i tak długo. Ale pomimo pięciu lat okrutnych rządów Niemcy postrzegali Warszawę tak samo jak we wrześniu 1939 za prezydentury Stefana Starzyńskiego – jako „miasto bandytów”, główny bastion polskiego ruchu oporu. W Warszawie działało polityczne i wojskowe dowództwo, a ponadto około trzydziestu pięciu tysięcy oficerów i żołnierzy Armii Krajowej, palących się w tej krytycznej godzinie do walki o Polskę.
    • Autor: Lynne Olson, Stanley Cloud, Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski. Zapomniani bohaterowie II wojny światowej, wyd. AMF Plus, Warszawa 2007, ISBN 9788360532072, s. 305.
    • Opis: o sytuacji Warszawy pod niemiecką okupacją, 1944.
    • Zobacz też: Armia Krajowa
  • Powstań, Warszawo, depcząc gwałt,
    lecz nie ta dawna, nie ta:
    dzisiaj nowy nada ci kształt
    architekt, murarz, poeta!

    W jedno sprzęgnięte serce mas –
    to Polski obraz widomy.
    Bracia! Do domu! stawiać czas
    w Warszawie szklane domy…
  • Prawdą jest, że Niemcy już nigdy nie zdobędą Warszawy. Warszawa już nie istnieje. Te słowa wysłane z Warszawy ostatnim tchem konającego miasta [1 X] przejdą do polskiego katechizmu narodowego.
  • Przez sześćdziesiąt dni, przez sześćdziesiąt nocy złych,
    nie żałując krwi, będziesz bronił zgliszczy tych,
    aż nadejdzie dzień, że zrozumie świat
    za coś walczył, za coś padł...
    Warszawo! Wymawiam Twoje imię święte
    i w oczach błyszczą łzy, i sercem targa ból,
    i widzę mury Twe krwią żywą przesiąknięte,
    a w murach tych karabin, w którym nie ma kul.
    Warszawo! Twe wielkie serce w gruzach leży.
    A jednak bije wciąż i wciąż ze śmierci drwi.
    I każdy Polak wie, i każdy Polak wierzy,
    Że ta, co nie zginęła
    Wyrośnie z twojej krwi.
  • Przez szybę oglądam betonu stolicę
    Już jestem na drugim jej brzegu

    Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje
    To kocham to miasto, zmęczone jak ja
    Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
    Gdzie wiosna spaliną oddycha.
  • Rynek, dawniej jeden z najpiękniejszych klejnotów architektury w Europie, był teraz stosem potrzaskanych kamieni. Przeszliśmy obok szkieletu katedry św. Jana (…). Stojąc pod zachowanym łukiem sklepienia, pokazałem Eisenhowerowi wspaniały widok na Wisłę i dalej, na Pragę, z widoczną w oddali, lśniącą w słońcu kopułą cerkwi. Wyjaśniłem mu, że w czasie powstania ta część miasta znajdowała się początkowo w rękach Armii Krajowej, która dzień w dzień oczekiwała wsparcia ze strony wojsk radzieckich. Podkreślając, że mówi wyłącznie jako żołnierz, generał zauważył: „Co za idealny przyczółek!”. Nawet tak osławiony strateg wojskowy nie mógł widocznie zrozumieć, dlaczego armia radziecka nie przyszła Warszawie z pomocą.
  • Świat... świat... wielki jest świat,
    A droga jest ciężka i długa.
    Idą chłopcy szlakiem krwawym,
    Do dalekiej, do Warszawy,
    Raz... dwa... lewa... prawa...
    Coraz bliżej jest Warszawa!
    A Warszawa tęskni. A Warszawa czeka,
    Kiedy przyjdą chłopcy malowani,
    Chłopcy w Warszawie zakochani!
  • Tak przetrwało Stare Miasto aż do oblężenia Warszawy w 1939 roku. Padła wówczas na Rynek jedna tylko bomba niewielkich rozmiarów, niszcząc częściowo kamienicę Fukierowską – mianowicie komnaty we frontowej części domu, ale od podwórka położone, aż do fundamentów. Podwóreczko zostało również poważnie uszkodzone. Był to przedsmak klęski, jaka miała spotkać wiekowe kamienice i kościoły staromiejskie. Na razie stał jednak Rynek dziwnie spokojny – z dala od okupantów. Czekał na chwilę, w której miał odegrać swą rolę, wymagającą największego poświęcenia, najwspanialszego bohaterstwa. Gdy chwila nadeszła, zjednoczył i przytulił setki powstańców; ukrył w swych murach i głębokich piwnicach tysiące warszawiaków. Bronił się wspaniale i nie poddał się, lecz padł Stary Rynek aż do ostatniego domu, zgładzony, rozszarpany, znieważony. Jego bohaterska wala stała się jeszcze jedną chlubną, wiekopomną kartą w historii Warszawy.
  • Teraz głucho milczy Warszawa
    otępiała z bólu i ran –
    zagrzebane i honor i sława
    pod ścianami jej świętych bram.
  • To ma być Warszawa? Stolica i w ogóle moja ziemia obiecana? Ja to kręcę. Tu jest okropnie. Spojrzałam na nazwę ulicy – Targowa. Chyba tu jakieś targi się odbywają albo co. Skręciłam i szłam dalej, gapiąc się na rozsypujące się domy i cuchnące bramy. (…) Weszłam na jakieś podwórko. Na środku stała odrapana Matka Boska i kontener ze śmieciami. To ma być Warszawa?
  • Uważam, że w Warszawie są dużo poważniejsze sprawy do poprawienia, zarówno dla społeczeństwa, jak i w kwestii sportu, który jest w tragicznych warunkach. Obiekty się rozpadają, nie ma dofinansowań do klubów. Młodzież i dzieci nie mogą rozwijać skrzydeł. Również starsi sportowcy, seniorzy, przez tyle lat nie mogli liczyć na Warszawę. Wielu sportowców uciekało do innych miast, typu Szczecin, Gdańsk, Kraków, Poznań, bo tam sport jest dotowany i można się rozwijać, a w Warszawie nie.
  • W 1944 r. świat osłupiał i bezradnie rozłożył ręce. Warszawa walczy! Jej najlepsi synowie, chłopcy i dziewczęta, dzieci – wszyscy dają przykład niewiarygodnego bohaterstwa. 63 dni! Przecież o każdym dniu, o każdym warszawskim kamieniu, o każdym powstańcu można pisać książki, robić filmy i z dumą mówić światu o Polsce.
  • W moich snach wciąż Warszawa
    Pełna ulic, placów, drzew
    Rzadko słyszysz tu brawa
    Częściej to drwiący śmiech.
    • Autor: Andrzej Mogielnicki, Stacja Warszawa – piosenka zespołu Lady Pank
  • W Warszawie nadal wzdycha się do przedwojennej zabudowy, a beztrosko pozwala na rozbiórkę udanych budynków modernistycznych jak Supersam czy kino Moskwa.
  • W żadnym z miast na świecie śnieg nie ma tak krańcowych humorów jak w Warszawie; nigdzie nie potrafi tak szybko i tak beznadziejnie zmienić się w brudne, dręczące błoto, ale też nigdzie nie pada z takim wdziękiem jak w tym mieście. Pada wtedy miękko i cicho, pokrywa świat cały puszystą bielą, mieniącą się w nocy granatowymi refleksami na dachach i skwerach, budzi tęsknoty za minionym dzieciństwem.
  • Walecznych tysiąc opuszcza Warszawę,
    Przysięga klęcząc: naszym świadkiem Bóg!
    Z bagnetem w ręku pójdziem w świętą sprawę,
    Śmierć hasłem naszym, niechaj zadrży wróg.
  • Warszawa da się lubić,
    Warszawa da się lubić,
    tu szczęście można znaleźć,
    tutaj serce można zgubić.
    • Autor: Bronisław Brok, Warszawa da się lubić
    • Opis: piosenka do muzyki Jerzego Wasowskiego, napisana przed 1955.
  • Warszawa – od 1596 roku stolica królów polskich – to piękne miasto o wybitnie międzynarodowym zakresie, tryskające życiem, świadczące o zamiłowaniu do sztuki, imponujące wspaniałymi pałacami (Jan III, który zwycięstwem nad Turkami w roku 1683 uratował cywilizację Europy Zachodniej, miał pod Warszawą letnią rezydencję, Wilanów, mieszczący w sobie piękne działa sztuki, obrazy Rembrandta, Guido Reniego, Jordaensa i wielu innych). Oto Ogród Saski, założony przez Augusta II, zamek, Łazienki – dzieło Stanisława Poniatowskiego, kościół Świętego Krzyża, przy wejściu do którego wznosi się figura błogosławiącego Chrystusa z krzyżem, jakby chciał przypomnieć narodowi, że drogą krzyża dochodzi się do zmartwychwstania.
    • Autor: Urszula Ledóchowska
    • Źródło: Urszula Ledóchowska, Jeszcze Polska nie zginęła, dopóki kochamy!, wydawnictwo Święty Paweł, Częstochowa 2006, s. 14.
  • Warszawa została zniszczona, spłonęła przeszłość i dusza Polski. Od człowieka, który przybył z Polski słyszałem: naród polski bez Warszawy już jest innym narodem, niż był, gdy Warszawa żyła. Jesteśmy po tej stracie narodowo, kulturalnie, duchowo ubożsi. Do Warszawy podczas okupacji spłynęły z całej Polski zabytki, pamiątki, amulety przeszłości, amulety narodu. Zginęły bezpowrotnie i tak jak nie można przywrócić życia człowiekowi, tak nie można wskrzesić tego, co z nim zginęło.
    Warszawa została zniszczona bardziej niż Berlin, niż inne miasta niemieckie, tak jak klęska Polski w tej wojnie, w której Polacy walczyli w obozie zwycięzców, jest większa od klęski Niemiec.
  • Warszawo! twój dziś słyszę głos,
    Gdy z szumem biegnie, rośnie wiew
    Pośród huculskich wzgórz i drzew,
    Dokąd mnie, niechcąc, zagnał los…
  • Warszawo, Warszawo, ty czerwienny grodzie!
    Obrano cię niegdyś królową w narodzie.
    Nie obrano ciebie dla twojej urody,
    Jeno dla tej Wisły, dla tej Białej Wody…
    Jeno dla tej starej mazowieckiej ziemi,
    Co cię kołysała szumami leśnemi…
  • Warszawa z jej lotniskami, węzłem komunikacyjnym, przeprawami przez Wisłę i, co najważniejsze, z jej wielkim zasobem uświadomionej ludności stanowi nie tylko dużą siłę uderzeniową w powstaniu, ale też zaraz po uwolnieniu się od Niemców będzie największym i najwartościowszym źródłem, z którego można czerpać siły obficie i szybko. Poza tym gładkie opanowanie stolicy uważam za konieczne ze względu na to, że tu są nasze krajowe centra polityczne i wojskowe i jest zrozumiałe, że szybkie uwolnienie ich posiada ogromne znaczenie. Wreszcie mam konkretne dane, że Warszawa ze swoimi okolicami stanowi rejon, w którym może oczekiwać najszybszej pomocy naszego wojska emigracyjnego.
  • WWA – urodziłem się w tym mieście.
    Dzięki niektórym mówimy po polsku jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy.
    Tu krwią nasączony jest każdy centymetr ziemi.
  • Wybrałem się z Zosią w piękne, lipcowe popołudnie na spacer na most Poniatowskiego. Tam oczom naszym przedstawił się niebiański widok. Obraz, o jakim marzyliśmy od lat. Po jezdni ciągnął nieprzerwany sznur żołnierzy niemieckich, ale takich, jakich nigdy nie widzieliśmy. Obdarci, brudni, często bez broni i butów, pieszo, na rowerach i wozach, w nieładzie i rozsypce i często bez dowódców. A wśród nich ranni z obwiązanymi głowami i rękami na temblakach. O widoku niezapomniany! A tu w dodatku słońce lipcowe, jak gdyby chcąc tę nędzę lepiej wystawić na widok, wydobywało z mundurów każdą dziurą, każdą plamę z bandaża, każdą rdzę na karabinie. Trzymając się za ręce i z trudem hamując radość, sygnalizowaliśmy sobie uściskiem dłoni ciekawsze widoki. Takich jak my przechodniów było na moście więcej. Wędrowała tam cała Warszawa. Ludzie, udając, że rozkoszują się pięknym, lipcowym popołudniem i Wisłą połyskującą w potokach światła, w gruncie rzeczy paśli oczy widokiem pobitych Niemców. Wymienialiśmy z nimi ukradkiem rozradowane spojrzenia, a tłumy zdemoralizowanych Niemców płynęły bez końca, ścigane głuchym głosem armat dolatujących od Radzymina i Otwocka. Nie ulegało wątpliwości, że front zbliżał się do Warszawy. Już od dawna obserwowaliśmy wśród Niemców oznaki rozkładu i strachu.
    • Autor: Stefan Korboński
    • Opis: Warszawa przed wybuchem powstania warszawskiego, 1 sierpnia 1944.
    • Źródło: W imieniu Rzeczypospolitej…, wyd. Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2009, s. 342–343.
  • Z Belwederu na Zamek, tętnicą Warszawy,
    Alejami, Nowym Światem, Krakowskiem Przedmieściem
    Idzie kondukt żałobny, krepowy i krwawy
    Drugi raz Pan Prezydent jest dzisiaj na mieście.

Zobacz też

edytuj