Otwórz menu główne
Adam Ważyk

Adam Ważyk (1905–1982) – polski poeta, prozaik, eseista i tłumacz żydowskiego pochodzenia.

  • Będzie wielka rzecz, Pospolita Rzecz.
    • Źródło: Hymn I Korpusu (1943) do muzyki Aleksandra Barchacza
  • Lud wejdzie do śródmieścia.
    • Źródło: Nowy wybór wierszy (1950)
  • Mądrość Stalina,
    rzeka szeroka,
    w ciężkich turbinach,
    przetacza wody,
    płynąc wysiewa
    pszenicę w tundrach,
    zalesia stepy,
    stawia ogrody.
  • My, cośmy byli dziejów sumieniem, milczymy i oto racją stanu jest ta mowa niema...
    • Źródło: Qui tacent clamant, „Nowa Kultura”
    • Zobacz też: sumienie
  • Należałem do tych wrażliwych czytelników, którzy pod wpływem Czarodziejskiej góry wpadali w stan podgorączkowy.
    • Źródło: Kwestia gustu, Warszawa 1977, s. 101–107.
    • Zobacz też: Thomas Mann
  • Nikt z nas nie wiedział o tym, że dojrzewamy w przerwie między jedną wojną a drugą.
    • Źródło: Wiersze wybrane, Czytelnik, 1978, s. 102.
    • Zobacz też: wojna
  • Przypominam sobie
    lata, które były i waszymi latami,
    ludzie nie najgorszej woli,
    pochowani w moim sercu jak we wspólnym grobie.
    • Źródło: Wiersze wybrane, Czytelnik, 1978, s. 104.
    • Zobacz też: grób
  • Słuszniej by było, gdyby Gałczyński ukręcił łeb temu rozwydrzonemu kanarkowi, który zagnieździł się w jego wierszach.
    • Źródło: referat wygłoszony na V Zjeździe literatów polskich w 1950 roku, cyt. za: Bohdan Drozdowski, O poezji, Iskry, 1977, s. 223.
    • Zobacz też: Konstanty Ildefons Gałczyński
  • Spoza gór i rzek
    Wyszliśmy na brzeg.
    • Źródło: Hymn I Korpusu (1943)
  • To się stało tak nagle, rozbite pociągi,
    zdarte druty, na torach wydrążone leje.
    Zamiast wodzów – półgłówki, zamiast armii – włóczęgi,
    widma nocą ciągnące, by skryć się, gdy zadnieje.
    • Opis: wiersz o polskiej armii.
    • Źródło: Do inteligenta uchodźcy, „Czerwony Sztandar”, 5 listopada 1939
  • Wielka migracja przemysł budująca,
    nie znana Polsce, ale znana dziejom,
    karmiona pustką wielkich słów, żyjąca
    dziko, z dnia na dzień i wbrew kaznodziejom –
    w węglowym czadzie, w powolnej męczarni,
    z niej się wytapia robotnicza klasa.
    Dużo odpadków. A na razie kasza.
    • Źródło: Poemat dla dorosłych