Otwórz menu główne

Leszek Balcerowicz

polski polityk i ekonomista
Leszek Balcerowicz

Leszek Balcerowicz (ur. 1947) – polski ekonomista i polityk.

Calendar.png
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.
  • Trzeba zakończyć z fałszywą grą, w której ludzie udają, że pracują, a państwo udaje, że płaci.
    • Źródło: przemówienie sejmowe, 17 grudnia 1989
  • Jeśli minister finansów jest lubiany, to znaczy, że jest zły.
    • Źródło: Agnieszka Laskowska, Słówka historyczne czyli III Rzeczpospolita w cytatach, 1991, s. 36.
  • Polityka społeczna, która podważa rozwój gospodarki, jest w istocie polityką antyspołeczną.
    • Opis: wypowiedź z 1999.
  • Nie można gospodarki napełnić jak gąbki pieniądzem. Trzeba mozolnie budować zaufanie do pieniądza. Nikt nie przegrał na mocnym pieniądzu, zawsze się przegrywa na inflacji i ludzie to rozumieją.
    • Opis: w Sejmie, 10 marca 2002.
  • Wielcy politycy robią rzeczy trudne, ale pożyteczne. Politycy mniejszego formatu robią rzeczy łatwe i często szkodliwe dla szybkiego rozwoju kraju. Samo utrzymanie się przy władzy nie jest jeszcze wielką sztuką.
    • Źródło: „Rzeczpospolita”, 11 lipca 2003
  • Czasami, jak są kryzysy budżetowe, to one włączają się niespodziewanie. To nie znaczy, że nie było wcześniej ostrzeżeń. Jesteśmy w fazie ostrzegania i nikt chyba nie może powiedzieć, że ostrzeżeń jest mało. Można powiedzieć tak: Przez ile czerwonych świateł można przejechać bezpiecznie?
    • Źródło: radio Tok FM, 1 października 2003
  • Dobre rządzenie jest generalnie trudne. Łatwe rządzenie daje złe rezultaty dla państwa.
    • Źródło: Radio PIN, 14 października 2003
  • Szybki, nieprzerwany rozwój – a tego potrzebuje dziś Polska – nie jest kwestią poglądów, ale wiedzy. Tak jak nie ma prawicowej czy lewicowej wiedzy o budowie mostów, tak nie ma prawicowej czy lewicowej wiedzy o tym, jak zmniejszyć bezrobocie.
    • Źródło: „Tygodnik Powszechny”, 4 lutego 2004
  • Czuję się wyróżniony przez los.
    • Źródło: „Rzeczpospolita”, 8 listopada 2004
  • Nauczyłem się patrzeć na politykę okiem przyrodnika, a w przyrodzie są różne okazy.
    • Źródło: „Rzeczpospolita”, 8 listopada 2004
  • Nie bronię siebie. Bronię reguł państwa prawa.
    • Źródło: wystąpienie w Sejmie 10 marca 2006, kiedy tłumaczył wykluczenie Cezarego Mecha z posiedzenia Komisji Nadzoru Bankowego w sprawie zgody na wykonywanie prawa głosu przez Unicredito w BPH.
    • Zobacz też: Cezary Mech
  • To nie jest ten ustrój, od niego odeszliśmy. To znaczy (…) że nie jest tak, iż przedstawiciel Ministerstwa Finansów ma realizować jakąś aktualną linię głoszoną przez obecny układ partyjno-rządowy. I nie waham się użyć tu słowa „układ”. I nie może być tak, że broni się układu koleżeńskiego, że ktoś ma urażone ambicje. bo usunięto jego kolegę. Nie na tym polega państwo praworządne. Państwo praworządne polega na tym, że nikt nie stoi ponad prawem, żaden członek układu.
    • Opis: wystąpienie w Sejmie 10 marca 2006.
  • Jak godzimy się na patologię, to utrwalamy patologię. Jeżeli normą jest patologia, to świat zwariował.
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 15 marca 2006
  • Najpierw słyszymy zapowiedzi rozliczania inwestorów, którzy już zainwestowali, a na koniec zachęca się kapitał do inwestowania.
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 15 marca 2006
  • Wolność w ustroju praworządnym nie jest przywilejem rozdawanym przez władze polityczne. Wolność jest prawem jednostki.
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 15 marca 2006
  • Tego rodzaju wypowiedzi to jest jedna z cech czarnej propagandy. Czarna propaganda, którą znamy z niedobrych czasów, odznacza się po pierwsze tym, że robi z ofiary agresora. Teraz dowiaduję się, że to ja, który staram się po prostu wykonywać swoje obowiązki jestem winny. Po drugie czarna propaganda stara się przypisać jakieś niegodziwe motywy. A po trzecie, co też pamiętamy z dawnych czasów, taka propaganda twierdzi, że służymy obcym, wrogim siłom.
    • Źródło: radio Tok FM, 20 marca 2006, cyt. za: gazeta.pl
  • Brak własności prywatnej równa się Włoszczowa.
    • Opis: wystąpienie w ramach inicjatywy „Razem ’89” 13 stycznia 2010 na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.
  • Euro jest do tej pory wielkim sukcesem. Przypominam sobie hiobowe ostrzeżenia, że będzie słabą walutą i cały projekt padnie. Wiadomo było jednak, że dla utrzymania spójności strefy euro potrzebna jest minimalna dyscyplina fiskalna poszczególnych krajów członkowskich.
  • Jest dwóch Stiglitzów. Jeden to wybitny matematyczny ekonomista, który za wkład w teorię ekonomii zasłużenie dostał Nagrodę Nobla, i drugi – publicysta, którego twierdzenia nie bardzo różnią się od tez Leppera i nie są związane z jego wkładem do teorii ekonomii. Jest on bardziej szkodliwy, gdyż jego poglądy są brane na poważnie, ze względu na Nagrodę Nobla.
  • Powinien istnieć elastyczny rynek pracy, nie za duża ochrona przez zwolnieniami, by przedsiębiorstwa chciały zatrudniać. Najlepiej, żeby nie było płacy minimalnej lub przynajmniej by nie była zbyt wysoka, gdyż wówczas część najniżej kwalifikowanych pracowników nie znajduje pracy. I oczywiście jak najmniejsze obciążenia podatkowe i regulacyjne, które mogłyby zniechęcać pracodawców do tworzenia miejsc pracy.
  • Zgadzam się z ogromną większością polskiego społeczeństwa, że dla kraju takiego jak Polska lepiej być w Unii niż poza nią nie tylko z powodów gospodarczych, ale ze względu na bezpieczeństwo. Jesteśmy w Unii i powinniśmy koncentrować się na ciągłym sprawdzaniu, jakie działania UE służą naszemu rozwojowi, a jakie nie. Chodzi o odejście od sytuacji, w której ogromna większość zachwyca się wszystkim, co się dzieje w Unii, a mniejszość wszystko potępia.
  • Zmarnowaliśmy bardzo dobry okres 2005–07, gdy można było stosunkowo łatwo reformować finanse publiczne. Przez ostatnie dwa lata trwał paraliż decyzyjny wywołany wetem prezydenta. Problemy narastały, choć nie przybrały katastrofalnego rozmiaru. Jeżeli jednak na szczytach państwa utrzyma się paraliż, który utrudni podejmowanie niezbędnych działań, Polska będzie postrzegana jako kraj o rosnącym ryzyku politycznym. Bardziej uważni analitycy już się wpatrują w sondaże wyborcze i zastanawiają, czy po wyborach będziemy mieli scenariusz politycznego paraliżu i wrogości na szczytach państwa, czy scenariusz, który stworzy szansę, choć nie gwarancję na działania, które oddalą od Polski ryzyko kryzysu.
  • Zawsze traktowałem jako komplement słowa Lecha Wałęsy na zjeździe „Solidarności”, że nasz program prywatyzacji jest bandycki. Czuć było w tym uznanie.
  • Decyzja rządu o zmianach w systemie emerytalnym została przedstawiona jako prosta operacja techniczna. Tymczasem dotyka ona fundamentalnych spraw: uczciwości w życiu publicznym, powagi państwa i prawa, rozwoju polskiej gospodarki. Tylko przy tendencyjnych założeniach można dowodzić, że na tej operacji nikt nie straci, a może niektórzy skorzystają.
  • Zacznę od sformułowania, które niestety przebiło się do potocznego języka, a mianowicie umowy śmieciowe. Pan zresztą zaznaczył – tak zwane umowy śmieciowe. Ktoś nienawistnie nazwał umowy elastyczne – śmieciowymi. Ale dość z propagandą, potrzebne jest całościowe rozwiązanie, które sprawiłoby, że ograniczy się te rozwiązania, które sprawiają, że pracodawcy wolą zawierać umowy elastyczne. Trzeba zmniejszyć stopień ochrony pracowników zatrudnianych na umowy stałe – obniżyć opodatkowanie kosztów pracy. Nade wszystko należy ograniczać obciążenia, które uniemożliwiają pracodawcom zatrudnianie większej liczby pracowników. Wszystko inne to półśrodki.
  • To jest język totalitaryzmu, propaganda, używana przez faszyzm, przez komunizm i ona zawsze była skierowana na tych, którzy byli traktowani jako oponenci reżimu. Proszę sobie przypomnieć straszny, haniebny język PRL-u. To jest jeszcze bardziej rażące, bo my jesteśmy po tamtych okropnych doświadczeniach. Podła polityka wymaga podłej propagandy, a jednym z głównych realizatorów tej podłej propagandy w służbie podłej polityki jest obecny premier, pan Morawiecki.
  • A jeżeli chodzi o Sąd Najwyższy, to przychylam się do zdania autorytetów prawnych, którzy uważają, że to, co zrobił jest koniecznym ruchem przeciw niszczycielstwu ustrojowemu, ponadto jest zgodne z Konstytucją i traktatami europejskimi. Obrona przeciwnego stanowiska jest żałosna. Przypomina prawników PRL, którzy też bronili socjalistycznej dyktatury. Każda władza dyktatorska czy zmierzająca do dyktatury zawsze ma i będzie miała swoich profesorów, w tym prawników. Ale oni powinni być umieszczani na liście hańby. Dlatego propaguję tworzenie pręgierza obywatelskiego. Proszę zauważyć, jacy ludzie zgłosili się do PiS-KRS. Są wśród nich frustraci i nieudacznicy, i osoby powiązane z obecną władzą różnymi więziami.
  • Dziś w Polsce przeciwieństwem wolnych mediów są media pisowskie, które są instrumentem paskudnej władzy, a ich dziennikarze – aparatczykami partyjnymi. Nie można o nich zapomnieć, muszą być wymieniani i zapamiętani z imienia i nazwiska. Muszą mieć w życiorysie zapisane, co robili za tej i dla tej paskudnej władzy.

Trzeba się bić z PiS o PolskęEdytuj

  • (…) można uznać, że zbrojna banda, która podbija jakieś terytorium i wprowadza tam swój monopol na przymus i przemoc, po to by uciskać podbitą ludność, zakłada państwo. Takie też były początki wielu współczesnych państw.
    • Opis: opisując definicję państwa Maxa Webera.
    • Źródło: Wstęp. Odkrywając wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 11.
  • Za zmniejszenie nierówności dochodów płacono w socjalizmie ogromną cenę: przedsiębiorcze talenty, obecne w każdym społeczeństwie były marnowane, a gospodarka w miarę upływu czasu zmierzała do stagnacji. Ponadto monopol państwowej władzy ogromną nierówność w tej dziedzinie, co mogło prowadzić do dużych nierówności materialnych warunków życia między polityczną elitą a resztą społeczeństwa. Rozdęcie władzy politycznej umożliwiało wreszcie ogromny zakres politycznego i rodzinno-towarzyskiego nepotyzmu, naruszając równość szans. Im więcej państwa w społeczeństwie, tym więcej dobrych posad dla swoich.
    • Opis: o egalitaryzmie.
    • Źródło: Wstęp. Odkrywając wolność. Przeciw zniewoleniu umysłów w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 37.
  • – Pan miał poczucie, że gospodarka w ruinie? – Nie myślałem, że w ruinie, tylko, że nie ma żadnych perspektyw, że jesteśmy skazanie na stagnację i powiększającą się przepaść wobec Zachodu. Dla mnie bardzo ważne były lektury, które przeczytałem przy okazji doktoratu. Ogromnie interesowały mnie ustrojowe determinanty rozwoju, głownie czynniki, od których zależy postęp techniki i innowacji. Innowacje są bardzo wrażliwe na warunki ustrojowe. Zależą od tego, czy przedsiębiorstwa są prywatne, czy państwowe, czy jest konkurencja, a to jest zupełnie sprzeczne z socjalizmem. A bez innowacji nie ma gospodarczego postępu.
    • Opis: o gospodarce PRL w latach 80.
    • Źródło: Rozdział II. Narodziny lidera w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 86.
  • Nie podzielam upodobania do słowa „społeczny” nie dlatego, że jestem przeciw społeczeństwu, tylko dlatego, że uważam, że ono często wywołuje emocje, które blokują rozum. podobnie zresztą jak słowa „narodowy” czy „wspólny”. Kolektywizm dobrze się sprzedaje, choć w skali kraju jest fatalny w skutkach. owe pozytywne emocjonalne skojarzenia pochodzą pewnie z czasów, gdy ludzie żyli w hordach łowiecko-zbierackich, a potem zostały polane ideologicznym sosem socjalizmu lub nacjonalizmu.
    • Opis: o społecznej gospodarce rynkowej jako określeniu używanym przez Tadeusza Mazowieckiego.
    • Źródło: Rozdział III. Plan Balcerowicza w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 114.
  • Nigdy nie uważałem siebie za zawodowego polityka, który nie ma życia zawodowego poza polityką. Ja je miałem. Definiowałem siebie jako człowieka, który poprzez politykę miał wykonać ważne państwowe zadanie. Nie traktowałem odejścia z polityki jako klęski, bo to nie był mój zawód. Uczestniczyłem kiedyś w Waszyngtonie w konferencji na temat różnych typów polityków. Tam byłą mowa o technopols, czyli ludziach, którzy poprzez politykę wykonują jakieś, zwykle reformatorskie, zadanie. To określenie, a nie technokrata, oddaje najlepiej moją rolę w polityce.
    • Opis: sytuacja osobista po złożeniu dymisji przez rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego 5 grudnia 1991.
    • Źródło: Rozdział IV. Przełomowe lata 1990–91 w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 191.
  • Ci, co robili reformy wolniej, zapłacili za to większą cenę. Wolniej oznaczało boleśniej. W 1989 roku Ukraina miała taki sam poziom życia jak Polska, dzisiaj na Ukrainie poziom życia sięga 30 procent polskiego.
    • Opis: odpowiadając na pytanie czy transformacje ustrojową można było przeprowadzić wolniej i mniej boleśnie.
    • Źródło: Rozdział IV. Przełomowe lata 1990–91 w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 193.
  • – Jakby pan miał podsumować ten czas jednym zdaniem, o co się pan bił? – O wyrwanie Polski z zacofania w stosunku do Zachodu, czyli zacząć redukować 300-letnie zapóźnienie. Trudno w czasie pokoju znaleźć sobie większe zadanie. Do 1989 Polska cofała się względem Zachodu przez poprzednie 300 lat. Byłem przekonany, że nasz kraj może wejść na drogę szybkiego rozwoju, bo dzięki niepodległości możemy robić reformy i dogonić Zachód. Oczywiście nie w dwa lata, jak się startuje z takiego poziomu jak Polska, musi to zająć więcej czasu.
    • Źródło: Rozdział IV. Przełomowe lata 1990–91 w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 193.
  • Niemcy zrobili fatalny ruch, który doprowadził do ruiny gospodarkę wschodnioniemiecką: ustalili zawyżony kurs marki wschodniej w stosunku do zachodniej. Kanclerz Kohl w kampanii wyborczej obiecał kurs wymiany, który był dobry dla konsumentów, ale zabójczy dla pracowników. Skutek był taki, że prawie wszystkie przedsiębiorstwa wschodnioniemieckie przynosiły straty, co wymagało z kolei ogromnych subsydiów, aby tę gospodarkę podtrzymać. Ilekroć tam byłem, mówiłem, że w ten sposób dokonali we wschodnich Niemczech pokojowego bombardowania własnej gospodarki.
    • Opis: Gospodarka niemiecka.
    • Źródło: Rozdział V. Życie poz polityką w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 198.
  • Praca nad konstytucją dała mi głębsze zrozumienie tego podstawowego dokumentu. Dlatego nie mogę spokojnie patrzeć, jak nasi politycy notorycznie łamią konstytucję, uchwalając ustawy, które są lub mogą być z nią sprzeczne. W ten sposób dążą do nieograniczonej władzy ustawodawczej. Takiego konstytucyjnego nihilizmu nie ma na zachodzie.
    • Źródło: Rozdział VI. Powrót w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 218.
  • Wejście na drogę interwencjonizmu to uruchomienie spirali nacisków. Duża część społecznej energii jest wtedy marnowana na walkę o regulacje lub przywileje, mniej czasu pozostaje na pracę i przedsiębiorczość.
    • Źródło: Rozdział XI. Jaki kapitalizm? w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 270.
  • (…) w Rosji Putina, gdzie powodzenie lub klęska każdego większego przedsiębiorstwa zależy od jego powiązań z władzą polityczną i z aparatem państwa, w tym z byłym KGB. Biznesmeni, którzy mają dobre dojścia do władzy politycznej, mają jednocześnie coś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej. To działa na prostej zasadzie – wierzyciele uznają, że tym firmom bezpieczniej pożyczać pieniądze, bo jeśli wpadną w tarapaty, władza polityczna im pomoże. Mniej to ryzykowne, niż pożyczać firmom, które nie mają powiązań. Taki kapitalizm, który po angielsku nazywa się crony capitalism, upolityczniony kapitalizm, jest bardziej skłonny do kryzysu właśnie ze względu na swój polityczny charakter niż kapitalizm, gdzie jest więcej wolnego rynku, a mniej zależności politycznej. A poza tym w tym kapitalizmie jest mało ekonomicznej konkurencji, bo wygrywa ten, kto ma lepsze powiązania z władzą i – dzięki temu – może wyeliminować swoich konkurentów. Po rosyjsku nazywa się to raket. Jest w nim wobec tego mało efektywności, a dużo korupcji. Takie upolitycznienie dotyczy firm prywatnych, stąd mówimy o kapitalizmie. Ale pamiętajmy, że najbardziej podległe bezpośrednim wpływom polityków są przedsiębiorstwa państwowe, bo ich prezesi są ostatecznie powoływani i odwoływani przez polityków. Dlatego muszą być posłuszni.
    • Źródło: Rozdział XI. Jaki kapitalizm? w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 271.
  • Ona [bieda] bierze się w dużej mierze z patologii i pułapek socjalnych. W Polsce ciągle wielkim problemem jest alkoholizm, który na dodatek często się dziedziczy. Tego nie da się tak łatwo usunąć. I nie zrobią tego państwowi urzędnicy, ale dobrowolne organizacje typu Anonimowi Alkoholicy. (…) Druga przyczyna, która się nakłada częściowo na pierwszą, to pułapki socjalne. Eliminując je, zapobiegniemy sytuacji, w której ludzie tkwią przez lata w stabilnej biedzie, a dzieci często dziedziczą taki wzór życia. Pułapki socjalne to sytuacje, gdy następuje uzależnienie się ludzi od łatwo dostępnych państwowych zasiłków albo też nie opłaca się zmieniać pracy na bardziej produktywną, bo – ze względu na system podatków i zasiłków – na tym się nie zyska, a czasami można stracić. Pułapki socjalne to patologia bodźców, to wyjątkowo paskudny przejaw interwencjonizmu. A patologiczne bodźce prowadzą do patologicznych zachowań.
    • Źródło: Rozdział XI. Jaki kapitalizm? w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 283.
  • Zacznę od mitów, które nagromadziły się wokół pojęcia państwo. Z czym się ono najczęściej kojarzy w Polsce? Ze wsparciem. Tak jakbyśmy stanowili społeczeństwo inwalidów. To wyraża bądź etatyzm niektórych intelektualistów, bądź wyraża postawy roszczeniowe – będę na państwo naciskał, może mi coś skapnie. Nieważne, że stanie się to kosztem innych ludzi. (…) Nazwałem to – przyznaję, brutalnie – mentalnością sowieckiego działacza(…). Nawiązuję do autentycznych wyjazdów delegacji ZSRR do Stanów Zjednoczonych. Ci sowieccy działacze doznali w Ameryce szoku poznawczego, jak zobaczyli wokół siebie pełno bananów, whisky, samochodów. I jakie było ich pierwsze pytanie? Jakie ministerstwo odpowiada za banany, jakie za whisky, jakie za samochody itd. Im się w głowie nie mieściło, że takie rzeczy można załatwiać bez szczególnej interwencji państwa.
    • Źródło: Rozdział XI. Jakie państwo? w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 285.
  • Proszę zauważyć, że nasze partie polityczne w małym stopniu odwołują się do ludzi ciężko pracujących, tylko do faktycznych lub potencjalnych klientów pomocy socjalnej.
    • Źródło: Rozdział XI. Jakie państwo? w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 286.
  • Wielu ludzi uznaje, że na zasiłku wprawdzie się wegetuje, ale to jest znośne, więc nie musi poszukiwać pracy albo pracuje w szarej strefie. Wytwarza się kultura uzależnienia i wyłudzania. W tych krajach, gdzie zasiłki są niskie w stosunku do zarobków, ludzie szybciej znajdują pracę, bo mają silniejsze bodźce do jej poszukiwania. A tam, gdzie zasiłki są stosunkowo wysokie, co gorsza można je długo uzyskiwać, jest tendencja do wyższego bezrobocia.
    • Źródło: Rozdział XI. Jakie państwo? w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 293.
  • Jedną z przyczyn gorszych epizodów w historii demokratycznych państw jest właśnie pojawienie się uzdolnionych demagogów. Tego się nie da przewidzieć. Jeżeli więc Polska zostanie dotknięta takim przypadkiem, a ludzie będą bierni lub co gorsza – pójdą za demagogią – to stracimy wiele lat pogoni za lepszym życiem.
    • Źródło: Rozdział XI. Jakie państwo? w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 303.
  • Nie ma innego sposobu na dobre państwo niż silny obywatelski nadzór. Trzeba więc systematycznie i wytrwale działać. Ma się takie państwo, jaki ma się obywatelski nacisk, pilnowanie polityków, bo nie można ich zostawić samym sobie oraz na pastwę etatystycznych grup.
    • Źródło: Rozdział XI. Jakie państwo? w: Trzeba się bić z PiS o Polskę, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2016, ISBN 9788377002186, s. 307.

O Leszku BalcerowiczuEdytuj

  • Wówczas się zorientowałem, że to ktoś nieprawdopodobnie kompetentny, rozumiejący mechanizm gospodarczy i dokładnie widzący, czego chce. Pojąłem, że jest jak lekarz, który musi ratować pacjenta przed śmiercią, wykonując operację na żywca. On nie myślał o swojej popularności. Wówczas nabrałem do niego absolutnego zaufania i co mogłem, robiłem, żeby go wspierać wobec tej demagogicznej fali wszystkich możliwych krytyk, które z niego robiły kozła ofiarnego. Mam do Balcerowicza niezwykły szacunek. Gdyby nie wprowadzone przez niego reformy, Polska byłaby dziś tam gdzie Rumunia czy Albania.
  • Lekarstwo było gorzkie i jeszcze nie działa.
  • Za czasów krwiożerczego i budzącego grozę Balcerowicza było lepiej, bo kredyty były tańsze.
    • Autor: poseł PSL Jacek Soska, z wystąpienia podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa, 12 marca 1992
  • Ani pan wicepremier Wrzaszczyk, ani pan wicepremier Balcerowicz nie rozumieli podstawowego sensu ekonomii jako nauki, która jest nauką o zaspokajaniu potrzeb jednostki i społeczeństw.
  • Sądzę, że w pewnym momencie ktoś wpadł na pomysł, że z Polski można „wyssać” kilkanaście miliardów dolarów.
  • Unia Europejska chce zlikwidować nasze rolnictwo w 90 proc. Bierut i Gomułka nie zdołali zniszczyć indywidualnego rolnictwa, a oni zdołają! 2 mln rolników jest na bezrobociu. Balcerowicz nigdy nie służył Polsce. Tacy ludzie nie powinni zajmować naszych miejsc. Dopadniemy tych, którzy frymarczą naszą ojczyzną!
    • Autor: Zygmunt Wrzodak, szef Solidarności w Ursusie, konferencja prasowa 19 lutego 1998
  • Jeżeli to prawda, że los złotówki zależy od Balcerowicza, to każde informacje powinny się zaczynać od komunikatu o stanie zdrowia Balcerowicza, a tabelę kursów powinno się ustalać w zależności od tego, czy Balcerowicz ma grypę, czy nie.
  • Złoczyńca! Utrzymując wysokie stopy, tworzy spekulacyjny pieniądz. Jak to jest, że rząd odpowiada za gospodarkę, a rządzi Balcerowicz? Ja pana rozliczę za to, co pan zrobił z tym krajem. Najniższa kara: dożywocie w kamieniołomach bez prawa łaski.
  • Ta kanalia musi odejść i przestać niszczyć ten kraj.
  • Pozwalam więc sobie na koniec dać wam dobrą radę, panie i panowie posłowie, także temu, który w tonie wyszczekanego pętactwa odsyłał Balcerowicza do panteonu hańby narodowej. Nie zapominajcie o tym, co narodowa pamięć, ta trwała, nie ta z następnego dnia, zrobiła z postacią Władysława Grabskiego, a co zrobiła z postaciami tych, którzy z trybuny i ław Sejmu tamtych lat linczowali jego samego i jego dzieło – reformę walutową. Gdzie są ci podwórkowi patrioci? Nawet nie w panteonie hańby. Na ławce zapomnianych.
  • Leszek Balcerowicz jest człowiekiem zasad. Nie pudruje nosa, by lepiej wypaść w telewizji. Jest kostyczny, niektórzy twierdzą nawet, że wyniosły – choć to nieprawda. Nie przypochlebia się publice i nie puszcza do niej oka. Nie przywiązuje wagi do taktyki politycznej. Nie kalkuluje, czy „coś się politycznie opłaca, czy też nie opłaca”. Jeśli coś uważa za słuszne, robi to bez względu na konsekwencje. Mówiąc krótko – jest niedopasowany do dzisiejszej polskiej polityki.
  • Człowiek, który zatrzymał komisje śledcze.
  • Obecne państwo polskie w swojej urzędniczo politycznej emanacji to konstrukcja wcale nie stworzona przez Michnika, Mazowieckiego czy Balcerowicza. To państwo zmajstrowane przez Jaruzelskiego, dla którego naiwność połączona z pewnego rodzaju dziecięcym cynizmem tych trzech filarów III RP była potrzebna bardziej jako przykrywka niż spoiwo.
  • Adam Szostkiewicz powiedział, że w dzisiejszej Polsce „kompromisem” w sprawach światopoglądowych nazywane jest takie stanowisko, które nie spotyka się z głośną krytyką biskupów. Aż się prosi żeby dodać, że za „racjonalne” w polityce gospodarczej uważane jest to, co nie spotyka się z głośną krytyką profesora Balcerowicza. Żeby mogła powstać w Polsce socjaldemokracja, najpierw trzeba doprowadzić do tego, żeby oba te zdania straciły swój efekt komiczny.
    • Autor: Sławomir Sierakowski
    • Źródło: Do kosza poszły ideały Sierpnia, rozmowa przeprowadzona przez Agatę Nowakowską i Dominikę Wielowieyską, „Gazeta Wyborcza”, 23 lutego 2010
  • W 1989 r. stan polskiej gospodarki to był pożar. Wracam właśnie z konferencji w Wilnie i tam przypominano słowa Leszka Balcerowicza. Cytuje się go tam jak kiedyś Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina. Jest tam absolutnym klasykiem! A co im powiedział? Że pożaru nie da się gasić powoli. I to jest prawda. Inaczej nie można było wtedy działać.
  • Prof. Balcerowicz wskazał drogę, która w gruncie rzeczy prowadzi do scenariusza rozruchów ulicznych.
    • Autor: Stefan Niesiołowski
    • Opis: o wypowiedzi Leszka Balcerowicza nt. proponowanych przez rząd Donalda Tuska zmian w OFE.
    • Źródło: tvn24.pl, 10 stycznia 2011
  • Leszek Balcerowicz jest w stanie zaprzedać duszę diabłu, żeby obronić OFE.
    • Autor: Jan Krzysztof Bielecki
    • Opis: o krytyce przez Leszka Balcerowicza rządowego planu reformy systemu emerytalnego.
    • Źródło: tvn24.pl, 27 stycznia 2011
  • Balcerowicz ze swoim wielkim hip-hopowym zegarem (jo!), Solorzem (właścicielem OFE Polsat) i paroma innymi współwłaścicielami innych OFE, nie są w stanie założyć własnej partii, która zgromadziłaby więcej wyborców niż Unia Wolności, kiedy nie wchodziła do Sejmu (…). Ale zdolność do demobilizacji elektoratu „mieszczańskiego” mają, więc jej używają jako karty przetargowej w walce o swoje miliardy albo o swoją godność. To ostatnie, wbrew pozorom, jest istotne dla Balcerowicza, bardziej nawet niż materialnie rozumiane interesy, bo to człowiek przywiązany do swojej godności – podeptanej dziś przez Rostowskiego i Bieleckiego – jak każdy poczciwy arywista (…), który przebijał się z Lipna, przez Toruń, aż do SGPiS-u, aby wreszcie pełnić rolę człowieka wypowiadającego się do Polaków w imieniu rynkowego Zeitgeistu.
  • Czy nie można więc rozwiązać kwestii nadmiernego długu w sposób wiarygodny dla rynków? Leszek Balcerowicz nie ma wątpliwości, że można. Zna sposób: sprywatyzować prawie wszystko i natychmiast obniżyć różne uprawnienia socjalne, oszczędzając na wydatkach. Niestety, sugestie Balcerowicza są – w najlepszym razie – wysoce kontrowersyjne. (…) Balcerowicz proponuje, by zapłacili (za obecny kryzys) przede wszystkim „biedni ludzie”. Stoi za tym – całkowicie nieprawdziwa – diagnoza, że Polska jest „przesocjalizowana”, finanse publiczne rozdęte, a państwo gnębi bogatych.
  • Balcerowicz nigdy nie wywiesi na żadnej z warszawskich ulic wielkiego zegara spekulacji (z pnącą się pod niebiosa ceną franka szwajcarskiego, z oderwaną od wszelkich realiów produkcyjnych i popytowych ceną cukru, zboża, ropy czy miedzi), bo taki zegar spekulacji uderzałby w jego własną „bazę” (tysiące młodych pucybutów wierzących, że zostaną milionerami na globalnym rynku, jeśli tylko „państwo i polityka”, niego ostatecznie znikną). Uwolniony pieniądz wędruje zatem po świecie, nie tylko niepowstrzymany, ale nawet nienapiętnowany przez Balcerowicza, Rybińskiego czy Petru. Winduje i obala, niszczy bogactwo narodów, nawet szwajcarscy politycy i szwajcarscy bankierzy modlą się dzisiaj do „inwestorów”, aby zostawili w spokoju ich walutę, gdyż frank jako waluta nie silna, ale spekulacyjna, niszczy szwajcarską gospodarkę tak samo, jak niszczy portfele polskich czy węgierskich kredytobiorców.
  • Leszek Balcerowicz pozuje na uczonego, domaga się naukowych argumentów, żąda cytatów z literatury przedmiotu. Można odnieść wrażenie, że ekonomia jest dla Balcerowicza nauką o takim samym statusie jak geometria i że każde prawdziwe stwierdzenie, nawet najbardziej zdroworozsądkowa obserwacja faktów, musi znaleźć potwierdzenie w jakiejś uprzednio wydanej książce. Tymczasem pożyczanie pieniędzy w komercyjnym banku na wysoki procent i umieszczanie ich w prywatnym funduszu, z którego trzeba jeszcze je wykupić, nazywa on inwestowaniem. Uzna to za absurd dopiero wtedy, gdy przeczyta o tym w literaturze naukowej.
    (…) Czy nie jest zastanawiające, że kiedy Balcerowicz sięga po książeczkę do logiki, nie może to być normalny podręcznik, tylko literatura walcząca? Dla mnie nie jest. Tak jak książeczka Whyte’a, publicystyka Balcerowicza to ideologia, a nie nauka.
    (…) Można odnieść wrażenie, że w interesie mediów i skupionych wokół nich ludzi leży, by za najwyższy autorytet w sprawach gospodarczych w kraju uznawany był Leszek Balcerowicz, jako jedyna instancja powołana (na razie nieformalnie) do wydawania ostatecznych werdyktów. To wymaga, by jego głos był stale wzmacniany. Dlatego wykreowane zostało pewne środowisko ze świata biznesu korporacyjnego, podtrzymujące te werdykty powagą instytucji, które za nim stoją. W istocie mamy tu do czynienia z przykładem konformistycznego myślenia grupowego.
  • Na wicepremiera i ministra finansów, a więc ekonomicznego kierownika całej transformacji, wyznaczono dr. Leszka Balcerowicza, byłego członka PZPR, w latach 1978–1980 pracownika Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy Komitecie Centralnym PZPR, który też nie miał żadnego praktycznego doświadczenia w kierowaniu zespołami ludzi w administracyjnych strukturach ani liczącego się dorobku naukowego (14 lat po uzyskaniu doktoratu nie miał jeszcze stopnia doktora habilitowanego, uzyskał ten stopień dopiero w pierwszym roku pracy jako wicepremier).
  • Zapewne znasz bajkę Ezopa o chłopcu i wilku. Pewnego razu chłopiec pilnując owiec, dla zabawy zaczął krzyczeć: Wilk! Wilk! Mężczyźni z sąsiedniej wioski przybiegli mu na pomoc, jednak wilka nie było. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy, a sąsiedzi zawsze biegli z pomocą. Za czwartym razem gdy wilk naprawdę zaatakował owce, a chłopiec zaczął krzyczeć „Wilk”, nikt już nie zareagował. Podobnie los może spotkać Twój licznik długu, jeśli w sytuacji, w której zagrożenie dla finansów publicznych minęło, on ciągle będzie wisiał. Co zrobisz, kiedy ponownie pojawi się zagrożenie? Jak wtedy będziesz chciał bić na alarm?
    • Autor: Jacek Rostowski
    • Opis: z listu do Leszka Balcerowicza w którym Rostowski apeluje o zdjęcie licznika długu publicznego stojącego w centrum Warszawy.
    • Źródło: tokfm.pl, 26 kwietnia 2012
  • Mówi się, że gdyby nie on, umarlibyśmy z głodu i nic by w Polsce nie było. Możemy jednak zauważyć, że są kraje, gdzie Balcerowicza nie było i to są dziś kraje liberalne. Mówi się, że Balcerowicz jest liberałem. A on przecież zaczynał swoją karierę w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. Przez wiele lat publikował w zeszytach naukowych Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Zachęcam do poczytania jego tekstów z tamtego czasu i zobaczenia, jaki to był „liberalizm”. Taki „liberalizm”, jak u towarzysza Minca.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Przecież on był zwykłym doktorem, jak pracował w KC PZPR. My byliśmy bliskimi kolegami. Ostatnie spotkanie było 3 maja, jak go spałowali gdzieś na Starym Mieście. I on następnego dnia zadzwonił, i był cały wzburzony: Józek, ty wiesz nic nie zrobiłem, byłem tam tylko i mnie do suki zaciągnęli. A ja mu mówię: Lesiu, a na ch.. tam szedłeś. Wiedziałeś, że będą pałować. (…) Zanim go wylegitymowali, to spałowali. Przyszedł się do mnie żalić. A ja mu mówię: Po coś tam kur.. szedł?! Robienie z niego idola, przecież on kopiował…