Otwórz menu główne

Katastrofa polskiego Tu-154 w Smoleńsku

wypadek polskiego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010
(Przekierowano z Katastrofa polskiego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem)
Samolot rządowy Tupolew 154M

Katastrofa polskiego samolotu rządowego pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 – katastrofa lotnicza, do której doszło w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Zginęło w niej 96 osób, wśród nich: prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu (Krzysztof Putra, Jerzy Szmajdziński, Krystyna Bochenek), grupa parlamentarzystów, dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP, pracownicy Kancelarii Prezydenta, szefowie instytucji państwowych, duchowni, przedstawiciele ministerstw, organizacji kombatanckich i społecznych oraz osoby towarzyszące, stanowiący delegację polską na uroczystości związane z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, a także załoga samolotu.

Spis treści

O katastrofieEdytuj

  • Bóg po raz drugi wystawia nas na próbę. Teraz z Polakami jesteśmy złączeni podwójną krwią.
  • Dowiedziałam się o tej katastrofie późno, ponieważ gdy do niej doszło, byłam chora – od 18 marca leżałam nieprzytomna w szpitalu i dopiero w maju odzyskałam przytomność. Jarek powiedział mi o wszystkim w końcu maja. Ale ja nie w pełni to wówczas zrozumiałam. Leżałam na erce i dookoła następowały rozmaite zdarzenia – ktoś umiera, ktoś ciężko choruje, ciągle był jakiś szum. Dopiero jak przenieśli mnie do separatki, przyśnił mi się potworny sen: napaść na samolot w powietrzu. Opowiedziałam ten sen dwóm pielęgniarkom, z których jedna bardzo się przestraszyła. Pamiętam, że od tego momentu starałam się, by z nikim już nie rozmawiać o katastrofie, by nie wywoływać tego lęku. Chciałabym, żeby to była zwykła katastrofa. Nie bardzo chce mi się jednak w to wierzyć.
  • Dzisiejszy dramat jest tragicznym zbiegiem okoliczności, który sprawia, że jego miejsce staje się mistyczne.
  • Ja wiem, że tym nie ugasimy niczyjego bólu. Sam czuję go wyjątkowo mocno, ale nikt nas nie zwalnia z obowiązków. Państwo polskie funkcjonuje i musi funkcjonować.
  • Jestem głęboko wstrząśnięta tą katastrofą lotniczą i śmiercią polskiego prezydenta. To wielka tragedia o wymiarze ludzkim i politycznym dla Polski, naszego sąsiada.
  • Katastrofa smoleńska była zemstą Władimira Putina na Lechu Kaczyńskim za jego zachowanie w konflikcie rosyjsko-gruzińskim w 2008 roku i postawę w tamtym czasie podczas pobytu w Tbilisi. Nie ma takich wypadków, nie wierzę w tego typu przypadki. To było celowe działanie Putina. Jestem pewien, że był bardzo zadowolony z tego co się wydarzyło.
  • Mam w Wołowcu stado owiec. A słuchając jednej z audycji radiowych, występowali w niej m.in. Kurski i Jakubiak, pomyślałem, że dokupię czarnego barana i nazwę go „Smoleńsk”. Wolno mi, bo po 10 kwietnia zabrnęliśmy w groteskę i surrealizm. (…) Rozdęte urzędnicze ego nie pozwala o sobie zapomnieć nawet po śmierci, ci ludzie nie żyją, a nadal mają fioła na swoim punkcie, słyszę, że ci, którzy wtedy siedzieli w samolocie, to byli święci, że siedziała elita elit. Prawda jest znacznie bardziej prozaiczna – w absurdalnej katastrofie zginęło kilkudziesięciu urzędników państwowych, bo ktoś wpadł na pomysł, żeby lecieli na uroczystości jednym samolotem.
  • Nagle usłyszałam, jak dziennikarz mówi, że rozpoczęcie uroczystości opóźnia się z powodu problemów z lądowaniem. (...) Wierzyłam, że za chwilę usłyszę, że samolot z prezydencką delegacją właśnie wylądował. (...) Nadal dzwoniłam do rodziców. Wybierając numery jak automat, wciąż wierzyłam, że przeżyli. A potem w telewizji powiedziano, że wszyscy pasażerowie zginęli. Gdy odczytywałam po raz kolejny tekst wyświetlany na żółtym pasku informacyjnym, nadzieja gasła. Nagle zamknął się pewien rozdział życia, choć w tamtych chwilach nie mogłam w to uwierzyć.
  • Nie bardzo można w to uwierzyć, ale podobno powstaje w Polsce Ruch 10 Kwietnia. Jest to mniej więcej tak, jakby po zamachu na nowojorski World Trade Center dla uczczenia tego wydarzenia zaczęto celebrować Ruch 11 Września, co jest nawet bardzo prawdopodobne i zrozumiałe, ale tylko w Afganistanie.
  • Nie ma znaczenia, czy w kokpicie tupolewa był generał Błasik, czy nie. To już nie przywróci życia tym, którzy w tej katastrofie zginęli.
    • Autor: Paweł Graś
    • Opis: o informacji, że w kokpicie Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia 2010 nie było generał Andrzeja Błasika.
    • Źródło: wyborcza.pl, 23 stycznia 2012
  • Osiem lat temu dotknęła Polskę straszliwa tragedia, najgorsza od II wojny światowej. Nie tylko dlatego, że w katastrofie zginęło po prostu 96 Polaków, ale dlatego, że państwo polskie, że nasza Polska – dopiero co tak niedawno odrodzona po latach zniewolenia, Polska, która wyrwała się zza żelaznej kurtyny – znowu straciła swoją elitę, a w każdym razie dużą jej część. Jakże tragiczny, straszny moment! Najstraszliwszy oczywiście dla rodzin, które straciły ojców, mamy, braci, synów, córki – ale straszliwy dla całej Polski, bo to byli ludzie, którzy tę odrodzoną Polskę budowali i co do których przecież wszyscy mieliśmy nadzieję, że będą ją budowali jeszcze przez długie, długie lata. Bo wielu z nich to byli ludzie, którzy na pewno mieli przed sobą jeszcze lata służby dla Rzeczypospolitej. Czegóż oni mogli jeszcze dokonać!
  • Państwo polskie w obliczu dramatu katastrofy pod Smoleńskiem i jej skutków zdało egzamin. Trzeba dzisiaj wszystkim obywatelom państwa polskiego powiedzieć, że zdaliśmy razem ten trudny egzamin i mamy prawo być dumni ze współczesnego państwa polskiego.
  • Premier rządu w emocjonalnym wystąpieniu powiedział, że była to największa tragedia, jaką zna współczesny świat. To po prostu ocena, bardzo subiektywna. Nieprawda. Nie minęło 100 dni od dramatu Haiti, gdzie zginęło 300 tysięcy ludzi. Gorszych, bo nieznanych? Bo nie z rządu? Bo nie z rządu naszego? W ciągu dwóch tygodni na polskich drogach ginie więcej osób. Znajmy miarę. A raczej umiar.
  • Rosjanie mogą zniszczyć rosyjski samolot, oni wiedzą najlepiej, oni robili wcześniej takie rzeczy. W Smoleńsku nie było urządzeń pozwalających na lądowanie. Myślę, że oni przygotowywali się do tego, przygotowali to i zrobili to w sposób bardzo tragiczny. Putin jest zdolny do tego, to jest profesjonalny zabójca. To jest człowiek, który nigdy nie powstrzymuje się kiedy trzeba kogoś zniszczyć.
  • Rosjanie pozbyli się dzięki śmierci w trakcie tej katastrofy takiego polskiego przywództwa, które – powtarzam – oceniało Rosję realistycznie i nie pozwoliłoby sobie na wytłumienie doświadczenia historycznego ani na rezygnację z żywotnych interesów dla jakiejś rosyjskiej „przyjaźni”. Polska pod kierownictwem tych ludzi była przeszkodą dla Rosji w rozwoju jej interesów w Europie. Zginęli liderzy narodowi, którzy mieli twardy kręgosłup.
    • Autor: gen. bryg. Walter Jajko, amerykański wojskowy i profesor studiów wojskowych
    • Źródło: Amerykański wywiad rozpracowuje Smoleńsk, naszdziennik.pl, 5 marca 2011
  • Rozmiar tragedii jest tak wielki, że wszyscy powinniśmy wziąć prawdziwą lekcję, której tak często brakuje, jeśli chodzi o obyczaje, (…) żeby godnie przeżyć tę traumę.
  • Tak, to mógł być zamach. Nie można tego wykluczyć. W każdym innym kraju to byłby pierwszy wariant, który by rozważano i którego nie odsunęłoby się na bok, póki by się go nie wykluczyło.
    • Autor: Anna Fotyga
    • Opis: odpowiedź na pytanie, czy katastrofa smoleńska mogłaby być zamachem.
    • Źródło: polskatimes.pl, 8 października 2010
  • Ta reakcja na śmierć prezydenta, na śmierć wielu polityków i nie tylko, pokazała nową twarz Polaków w sensie nie tego, że Polacy nagle zmienili zdanie o Lechu Kaczyńskim, tylko przywiązanie do państwa. Czego nam strasznie brakowało. To wytworzyło atmosferę identyfikacji z Państwem Polskim.
  • To próba nerwów dla Polaków na całym świecie, którzy zadają sobie dziś pytanie: czy Polsce rzeczywiście udało się uciec przed duchami z przeszłości? Czy te pokrwawione demony niszczące od dwustu lat pokolenie za pokoleniem nie wyszły ponownie z lasu?
    • Autor: Neal Ascherson, dziennikarz „The Guardian”, „Forum”, 12 kwietnia 2010
  • To, co się stało w Smoleńsku, jest, jak czuję, karą Boską. Jest karą Boską za politykę historyczną. Jest karą za igranie śmiercią i męczeństwem. Śmierć i męczeństwo to sprawy najpoważniejsze. Niestety, polscy politycy nie umieją ich uszanować. To dotyczy nie tylko dzisiejszych polskich polityków i nie tylko prawicowców, dotyczy także sanatorów, endeków, moczarowców różnych epok. W Polsce powszechne jest bezwstydne wykorzystywanie męczenników i ofiar śmiertelnych po to, aby mogli zbijać na nich kapitał ludzie jak najbardziej żywi i żywotni. Pełni jak najbardziej ziemskich apetytów. Gotowi do jak najbardziej cynicznych szwindli. Gromadzący w swoich lepkich łapach jak najwięcej kasy albo jak najwięcej władzy. Ludzie, których chorobliwy egoizm i egotyzm widoczny jest na pierwszy rzut oka, podczepiają się pod nieżywych altruistów, pod tych, którzy, jak mówi Pismo, „wydali swoje ciało za swoich przyjaciół”. Nieżywi altruiści są nieżywi, więc nie mogą się bronić, gdy ktoś próbuje ukraść ich chwałę, aby się nią pomazać. Ci, którzy – nieraz za sprawą równie łapczywych polityków z przeszłości – stali się mięsem armatnim i zginęli, są bezbronni, gdy znów się robi się z nich mięso armatnie, tym razem dla armat propagandowych.
  • (…) to, że się w ogóle zdarzyła, okrywa nas, Polaków, hańbą.
    • Autor: Andrzej Grabowski, Grabowski: Być dobrym Polakiem to nie być aż Polakiem, „Gazeta Wyborcza”, 28–29 kwietnia 2012
  • Tragedia smoleńska stała się najważniejszym wydarzeniem w III RP, najtragiczniejszą chwilą w polskiej historii od czasu II wojny światowej. Stała się wydarzeniem, które wpływa na los dzisiejszej Polski i życie Polaków w sposób niebywale silny; które nas podzieliło bardzo głęboko. Dlatego próba zmierzenia się z tym tematem jest nie tylko wielkim wyzwaniem, ale i obywatelskim obowiązkiem twórcy.
  • Wtedy ustaliliśmy, że doszło do eksplozji, która ostatecznie samolot zniszczyła – to sprawa zasadnicza, bo jest jeszcze wiele dodatkowych szczegółów. Obecnie wiemy dużo więcej. Znaleźliśmy w zapisie jednego z rejestratorów moment eksplozji – został zidentyfikowany. Zajmujemy się obecnie jego analizą i wykluczeniem wszystkich możliwości innej interpretacji tego elektronicznego zapisu.
  • Wybaczcie, że kolejne nieszczęście przyniosła wam Rosja. Nie chcieliśmy, ale znów przysporzyliśmy wam bólu.
  • Wychowałam się na Gombrowiczu, nie na Sienkiewiczu. Ludziom o światopoglądzie zbliżonym do mojego jest chyba trudniej radzić sobie z takimi zbiorowymi emocjami. U mnie  –  niemal automatycznie – włącza się mechanizm samokontroli: żeby nie popaść w zbytnią patetyzację uczuć. A jednak… Jeszcze kilka dni temu nie przyszłoby mi do głowy, że uronię łzę po prezydencie Lechu Kaczyńskim, a teraz muszę przyznać, że kilka razy oczy mi się zaszkliły. To jest normalny ludzki odruch, bo wiemy, że życie tych, którzy zginęli, zostało nagle przerwane. Chyba wszyscy stracili kogoś bliskiego, więc to też jest odruch zwykłej ludzkiej solidarności w bólu. Poza tym działa wyobraźnia: to straszny zbieg okoliczności, że w tym samolocie było wielu ludzi w kwiecie swojej działalności, niektórych nawet znałam osobiście i darzyłam szczerym szacunkiem.
  • Wypadek prezydenckiego samolotu to dla mnie podwójna tragedia osobista. Dlatego że – jak pamiętacie – z paroma z tych ludzi miałem otwarte problemy do rozwiązania. I dzisiaj ja im wybaczam i nie mam pretensji, ale mnie już nie wybaczą. Teraz muszę Pana Boga prosić o wybaczenie, bo też przecież parę błędów na pewno popełniłem i coś tam na sumieniu też jest.

KondolencjeEdytuj

 
Dmitrij Miedwiediew i Władimir Putin zapalili wspólnie świece w kaplicy na terenie rezydencji prezydenta Rosji w Gorkach pod Moskwą
  • Autentyczny reprezentant interesów swojego kraju. Kochał swój kraj, był wojowniczym Europejczykiem.
  • Byłem wstrząśnięty i zasmucony śmiercią Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego żony i wszystkich osób, w tym wysokiej rangi urzędników rządowych, na pokładzie samolotu, który rozbił się w Rosji. Prezydent Kaczyński zostanie zapamiętany jako silny polityk, który nieustannie stał na straży wartości, który chciał, aby Polska była bardziej zamożnym i szczęśliwym narodem. Ponieważ rząd i naród Polski opłakują to wielką narodową tragedię, rząd i naród na Malediwach składa szczere współczucia dla Ciebie, rządu i narodu Polskiego. Nasze serca są z wszystkimi, którzy stracili swoich bliskich w wypadku.
  • Chcę przekazać kondolencje wszystkim Polakom od całego świata. Pierwsi zadzwonili z kondolencjami premier Putin i prezydent Miedwiediew.
  • Drodzy przyjaciele, obywatele Polski. Wszyscy ubolewamy nad tragicznym zdarzeniem do jakiego doszło. Obiecuję, że wszystkie fakty dotyczące wypadku zostaną wyjaśnione razem z polską stroną. Wyrażam najgłębsze kondolencje dla Polaków w imieniu wszystkich Rosjan. Ogłaszam także, że 12 kwietnia będzie dniem żałoby w Rosji.
  • Jest to trudno wyobrażalna tragedia. Wspólnie z narodem polskim na trzy dni pogrążymy się w żałobie. Wierzę, że przedstawiciele różnych narodowości, przeżywający ogromny ból wspólnie z narodem polskim, w tych dniach wykażą solidarność z Polakami przeżywającymi ogromny ból.
  • Lech Kaczyński naznaczył polską historię całą swoją biografią. Historycy sporządzą bilans Jego dokonań. Dziś nie jest moment na żadne wyważone oceny. Dziś jest czas na żal i dobrą pamięć.
    Lech Kaczyński służył polskiej niepodległości od marca 1968 r. Często powtarzał, że wtedy wybrał drogę sprzeciwu wobec dyktatury. I tę Jego decyzje będę zawsze wspominał z wielkim szacunkiem i sentymentem. Różniliśmy się, także w ostatnich latach, w ocenach zdarzeń politycznych. Wszelako zawsze myślałem o Lechu Kaczyńskim z szacunkiem dla Jego patriotyzmu. I te myśli towarzyszą mi od chwili, gdy usłyszałem straszną wiadomość o katastrofie lotniczej.
    Lech Kaczyński był człowiekiem prawym, życzliwym, rozumnym. I był człowiekiem szalenie sympatycznym czego nierzadko doświadczyłem. Takim będę Go pamiętał.
    • Autor: Adam Michnik, „Gazeta Wyborcza”, 12 kwietnia 2010
  • Łączymy się w głębokim bólu z narodem polskim. Znałem prezydenta Kaczyńskiego jako patriotę i wielkiego przyjaciela Izraela.
  • Prezydent Kaczyński był jedną z najważniejszych postaci w najnowszej historii Polski. Świat będzie go opłakiwać jako żarliwego patriotę i demokratę.
  • Przez całe swoje życie prezydent Kaczyński walczył o wolność, nie tylko o wolność Polski, ale także Gruzji i wszystkich ludzi pozbawionych wolności. Nigdy nie zapomnimy ciężkiego okresu w 2008 roku, kiedy Lech Kaczyński przyjechał do Tbilisi, ryzykując własne życie, i spędził te wyjątkowo trudne godziny z Gruzinami.
    • Autor: Dawid Bakradze, przewodniczący gruzińskiego parlamentu, dziennik.pl
  • To druzgocąca strata dla Polski, dla Stanów Zjednoczonych, dla całego świata. Prezydent Kaczyński był powszechnie podziwiany w Ameryce jako przywódca oddany walce o wolność i ludzką godność.
  • To ogromna tragedia Polski, ale też Litwy i całej społeczności międzynarodowej. Prezydent Lech Kaczyński w naszej pamięci pozostanie jako jeden z najwybitniejszych polskich polityków, wielki i szczery przyjaciel Litwy, który w znacznym stopniu przyczynił się do rozwoju strategicznego partnerstwa Litwy i Polski. Pogrążamy się w smutku z narodem polskim.
  • To straszna i wielka strata. Straciłem osobistego przyjaciela, przyjaciela straciła też Republika Czeska.
  • W godzinie, w której naród polski dotknęła wielka tragedia, wyrażamy naszą solidarność z Polakami.
  • W imieniu narodu, rządu brazylijskiego i jego własnym, przekazuję Premierowi oraz narodowi polskiemu najszczersze i braterskie wyrazy współczucia zapewniając, iż w momencie bólu i straty Brazylia okazuje solidarność (…).

O ofiarach tragediiEdytuj

  • Bo zginął nie tylko prezydent, nie tylko ludzie z jego Kancelarii, ale także prezes Narodowego Banku Polskiego, prezes Instytutu Pamięci Narodowej i wiele innych, znaczących w życiu publicznym osób. Było oczywiste, że w wyniku tej katastrofy nastąpiła zmiana układu politycznego w Polsce, zmiana o charakterze strukturalnym. Równowaga sił pomiędzy obozem, nazwijmy go niepodległościowym, a tym który można określić jako okrągłostołowy została zachwiana. Spodziewałem się więc, że to co mamy, ten zły model państwa powstały po 1989 roku, zostanie wzmocniony i utrwalony.
  • Dwie koleżanki posłanki (Izabela Jaruga-Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz), marszałek Szmajdziński. Wczoraj składałem mu życzenia z okazji 58 rocznicy. Pytał mnie jak to jest, kiedy przekracza się 60-tkę. Powiedziałem mu, że niedługo się przekona. (…) Znaliśmy się od wielu wielu lat. Zawsze w moim życiu był obecny, życiu politycznym. Trudno mi się oswoić, że jego już nie ma. Cały czas mam wrażenie, że go usłyszę, albo do niego zadzwonię. Zresztą jak się dowiedziałem, że ten samolot się rozbił i że on był na pokładzie, to wziąłem telefon i zadzwoniłem do niego z nadzieją, że to nieprawda. Ale niestety jego komórka milczała. (…) Pamiętajmy, że ludzi nie można zastąpić. Już nie będzie drugiego Lecha Kaczyńskiego, nie będzie Jerzego Szmajdzińskiego.
  • Dziewięćdziesiąt sześć córek i synów narodu, pod przewodnictwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii. Byli wśród nich ludzie odpowiedzialni za najważniejsze sektory życia państwowego, przedstawiciele największych ugrupowań politycznych, cywile i wojskowi, świeccy i duchowni różnych wyznań, także osoby nie identyfikujące się z żadnym wyznaniem. Słowem – reprezentacja nas – narodu. Tego dnia Polska utraciła prezydenta i znaczną część politycznych elit. Jak powiedział przy odsłonięciu pomnika Prezydent Andrzej Duda – zginęli bo byli razem, zginęli bo chcieli oddać hołd polskim oficerom, zamordowanym w Katyniu. Polskie skrzydła wbiły się w czarną ziemię. A w naszej katedrze polskie skrzydła wzbijają się w białe niebo. Dumny orzeł zrywa żelazne łańcuchy, zrywa się do lotu.
  • Jeszcze w czwartek spotkałem się z prezydentem – motywem kampanii Lecha Kaczyńskiego miała być „Ballada o małym rycerzu”.
    • Autor: Adam Bielan, „Gazeta Wyborcza”, 12 kwietnia 2010
  • Kaczyński był wielkim i wiernym przyjacielem Gruzji. Gruzja nigdy nie zapomni jego poświęcenia i heroizmu.
  • Leszek Kaczyński to nie tylko moja młodość, ale również taki ciężki czas, gdy ludzi z odwagą nie było tak wielu jak dzisiaj. Takie przyjaźnie długo się pamięta i trzeba naprawdę wiele zrobić w dalszym życiu by taką przyjaźń zabić. Niezależnie od różnic i sporów, które toczyliśmy już nawet nie z Leszkiem, ale z prezydentem Lechem Kaczyńskim, spotkanie z nim było zawsze spotkaniem przyjaciół.
  • Możesz lubić lub nie lubić Kaczyńskiego, ale on był osobą naprawdę wyjątkową. Nie było w nim nic fałszywego. Możesz spotkać dobrego polityka, możesz spotkać mądrego politykiem, możesz spotkać świetnego organizatora, ale bardzo rzadko spotykasz w polityce dobrych ludzi.
  • Pierwsza dama Maria Kaczyńska, choć nie pełniła funkcji politycznych ani urzędniczych, miała odwagę głosić swoje poglądy nawet wbrew interesom formacji bliskiej mężowi. Broniła kompromisu wokół ustawy antyaborcyjnej wtedy, gdy część polityków domagała się jej zaostrzenia. Odważnie wypowiadała się za procedurą in vitro. Wsparła obrońców Doliny Rospudy. Były to jej osobiste poglądy wygłaszane bez żadnych podtekstów politycznych, bez związku z polityczną taktyką. Ale były ważnym głosem w debacie na ten temat.
  • Prezydent Kaczyński był wybitnym mężem stanu, który odegrał kluczową rolę w ruchu Solidarności i był szeroko podziwiany w USA jako przywódca oddany sprawie postępu, wolności i ludzkiej godności.
  • Prezydent Kaczyński i jego małżonka Maria przyczynili się do pogłębienia relacji między narodami polskim i żydowskim, mieli również olbrzymi wkład w zabliźnianie ran przeszłości oraz budowanie wspólnej i lepszej przyszłości.
  • Prezydent Kaczyński zginął na posterunku. Całe życie uważał, słusznie, że niepodległość jest rzeczą nadrzędną. Działał, by niepodległość odzyskać, a potem umacniać. W tym też duchu, budowania niepodległości oraz budowania pojednania z Rosją, jechał do Katynia.
  • Znałem prezydenta Kaczyńskiego osobiście z kilku spotkań w Radzie Europejskiej, a także w Warszawie, i jestem zasmucony jego śmiercią. Polska straciła wielkiego patriotę i głowę państwa. Jego politycznym zobowiązaniem była służba polskiemu narodowi.

O śledztwie w sprawie katastrofyEdytuj

  • Część Polaków uważa, że przyczyna musi być proporcjonalna do skutku. Śmierć prezydenta i 95 innych ludzi nie może wynikać z tak banalnych przyczyn jak mgła czy błędy w pilotażu i w naprowadzaniu. Religijny instynkt skłania nas do szukania głębszego sensu. A dla PiS-u katastrofa będzie wyjaśniona, gdy Tusk, Sikorski, Arabski i Klich przyznają się do zamordowania prezydenta w spisku z Putinem. My uważamy, że komisja ministra Jerzego Millera wyjaśniła przyczyny katastrofy. Jeśli Kaczyński tak nie uważa, to niech powie, czy zgadza się z tekstem w propisowskiej „Gazecie Polskiej Codziennie”, według którego Tu-154 został zestrzelony za pomocą głowicy z ładunkiem termobarycznym. Czy to jest pic dla naiwnych, czy stanowisko PiS-u?
  • Czy dla zweryfikowania hipotezy o zamachu nie wystarczą dotąd dokonane ekshumacje oraz zgoda wielu rodzin tych, którzy zginęli na dokonanie dalszych ekshumacji? Dlaczego zmuszać do tego także tych, którzy takiej ekshumacji się sprzeciwiają? Biskupi prawosławni wydali w tej sprawie jednoznaczne oświadczenie; nie mogą tego uczynić także biskupi katoliccy?
  • Gdyby śledztwo toczyło się pod auspicjami NATO, raport końcowy byłby miażdżący dla rządu i MON-u. Doszłoby do dymisji rządu – chodziło o utrzymanie się na stołkach.
  • Generał Błasik nie był jednak zwykłym pasażerem. Z własnej woli przejął dowodzenie Tu-154M. Zadokumentował to przy trapie samolotu na lotnisku w Warszawie, składając meldunek prezydentowi Kaczyńskiemu o gotowości załogi do wykonania zadania. W ten bezprecedensowy sposób pozbawił kompetencji dowódcę maszyny i w decydującej fazie lotu zasiadł w kokpicie. Poza tym jaki pasażer może przebywać w kabinie pilotów podczas lądowania, w dodatku w skrajnie niekorzystnych warunkach atmosferycznych?
  • Jak ktoś pędzi kiepską drogą we mgle 150 km na godzinę i się rozbija – co przy takich warunkach i takiej prędkości jest normalne – to czy zastanawiamy się nad odpowiedzialnością tych, którzy robili tę drogę taką, że jest dziurawa i kręta? Czy zastanawiamy się nad tymi, którzy produkowali ten samochód – że w takich warunkach walnął w drzewo? Nie wolno tak było jechać – rozsądek i prawo na to nie pozwalają.
  • Minął już rok od jej powołania i jak na razie nie mają się czym pochwalić. Jest tylko szereg niespełnionych obietnic. To jedna wielka porażka.(...) Problem z podkomisją pana Berczyńskiego jest taki, że jej członkowie nie są ekspertami od wypadków lotniczych i mogą wyciągać błędne wnioski. Na szczęście można je później prostować.
  • NATO powiedziałoby nam o wiele więcej na temat przyczyn katastrofy niż możemy się dowiedzieć od Rosjan. Rosjanie nie są zainteresowani by pokazać całą sytuację (…). Zwrócenie się do NATO tuż po katastrofie było obowiązkiem premiera! Przecież wtedy nie wiedzieliśmy co się stało. To mógł być np. zamach czeczeńskiego terrorysty. Na teren obok lotniska z ręczną wyrzutnią rakiet mógł wejść każdy.
  • Nic nie wskazuje na to, by eksplozje w skrzydle i centropłacie miały być skutkiem katastrofy. Było odwrotnie - katastrofa była skutkiem eksplozji. W tej sprawie komisja jest jednomyślna. Lot przebiegał normalnie, mimo wysiłków strony rosyjskiej, by fałszywie sprowadzać polskich pilotów. Wybuch w skrzydle i centropłacie nastąpił w ostatnich sekundach lotu. Sama utrata skrzydła, gdyby doprowadziła nawet do obrócenia samolotu, nie doprowadziłaby do śmierci wszystkich pasażerów. Zniszczenia w centropłacie, w tym także uderzenie lewych drzwi w ziemię, świadczą jednoznacznie, że istniała gigantyczna energia, która wbiła drzwi w ziemię. To jeden z wystarczających dowodów na eksplozję. Rozrzucone ciała i rozpad samolotu pokazują gigantyczną falę wybuchową, która jako jedyne zjawisko fizyczne mogła doprowadzić do tak tragicznych zniszczeń. W 2012 roku olbrzymia ilość śladów materiałów wybuchowych została odnaleziona przez ekspertów polskiej prokuratury. Państwo polskie przyjęło klasyfikację katastrofę jako „kontrolowany lot do ziemi”, co także stwierdził rosyjski MAK. Anulowanie raportu oznacza, że Polska wycofuje poparcie dla Rosji jeśli chodzi o oskarżenie pilotów o spowodowanie katastrofy. Moim obowiązkiem jako przewodniczącego było stwierdzenie, że ta klasyfikacja jest nieprawdziwa i zostaje anulowana.
  • Niesłusznie jeszcze przed końcem pracy komisji wydano wyrok na załogę. Piloci znajdowali się pod presją i być może dlatego popełnili błąd. (…) Moim zdaniem problem tkwi w psychice załogi. To byli piloci o przyzwoitym poziomie wyszkolenia i gdyby byli w kabinie sami, nie doszłoby do tej katastrofy. Ale jak szef stoi za plecami, to ręce się trzęsą.
  • Pomysł zamachu pod Smoleńskiem to surrealizm kompletny. Może ktoś w to wierzy? Nie wiem, ja uważam, że pan Jarosław raczej chichocze w domu, ale oczywiście mogę się mylić.
    • Autor: Janusz Głowacki, rozmowa Agnieszki Kublik, „Gazeta Wyborcza”, 15 kwietnia 2011
  • Ta katastrofa jest obrazem stanu państwa polskiego. To państwo upadło na kolana tam w Smoleńsku. Tam, gdzie pozostało tych 96 ofiar tej katastrofy. To państwo tam klęczy nadal na kolanach.
  • Tak naprawdę raport nie był dla mnie żadnym zaskoczeniem. Nie sądziłem tylko, że będzie aż tak bezczelny.
  • Ten samolot leciał z szybkością ok. 300 km na godzinę i jeszcze przyspieszał. O ziemię uderzył najsłabszą częścią, a nie tą, która chroni wnętrze; środkowy silnik najprawdopodobniej przeleciał przez kabinę… Biorąc to pod uwagę, nieustrzeżenie się błędów przy identyfikacji zwłok czy sekcji jest niemożliwe. Ofiar było 96, a sekcji wykonano 300. To chyba pokazuje, z czym musieli zmierzyć się ci, którzy robili te badania.
  • To jest elementarna zasada, że jeżeli biorę się za robotę i chce dojść do prawdy to muszę wykorzystać wszystkie środki i postępować w sposób jak najbardziej racjonalny i kompleksowy. Nie mogę powiedzieć, że ze względu na miłość, prawda, do pana premiera Putina nie odważę się wykonać jakichś tam badań.
  • Trauma smoleńska wielu Polaków jest ważniejsza niż rosyjskie umizgi. Polski rząd nie powinien działać na złość Polakom. Nie wolno też było walki z całym KGB zrzucić na biednego galicyjskiego urzędnika Jerzego Millera. To był obowiązek Tuska i Komorowskiego.
  • Trzeba mieć świadomość, że tzw. katastrofa smoleńska jest jedyną w świecie, o której rozstrzygnięto co do przyuczy i sposobu bez badania podstawowych dowodów, jaki stanowi wrak. Nie ma drugiego takiego przypadku w całej historii katastrof lotniczych.
  • Trzeba wreszcie zacząć pytać o rolę czołowych polityków prawicy w tym zamachu. (…) Czy nie byli zamieszani w ten zamach, bo chcieli na przykład pozbyć się konkurencji? Nikt jeszcze nie wykluczył takiej możliwości. (…) Czy wiodący politycy polskich partii prawicowych przypadkiem nie podłożyli tej właśnie bomby pod samolotem w Smoleńsku i rozpylili mgłę, żeby się pozbyć niezbyt popularnego prezydenta, uratować jego wizerunek, robiąc z niego męczennika, stworzyć atmosferę zagrożenia i doprowadzić do wyboru kandydata bardziej reakcyjnego. Ten plan się jednak nie powiódł. Wtedy uaktywnili tzw. plan „c”, o którego nieistnieniu wcale nie jestem przekonany.Plan „c” przewidywał oskarżenie Rosjan i premiera Tuska o zdradę, w wypadku gdyby się nie udało zamachem smoleńskim doprowadzić do przewrotu faszystowskiego w Polsce.
  • Te ciągłe nieodpowiedzialne bzdury o jakimś zamachu smoleńskim, bez wskazania, kto jest za ten zamach odpowiedzialny, ale sugerując, że to jest prawdopodobnie rząd polski, a może i sowieci, może i razem. To jest coś tak wstrętnego i szkodliwego, że, mam nadzieję, osoby bardziej odpowiedzialne w opozycji rządowej jakoś inaczej odniosą się do tego. To jest strasznie wredna robota robiona widocznie przez parę osób cierpiących na jakieś psychologiczne trudności, które, być może, z punktu widzenia ludzkiego są zrozumiałe, ale dla których nie ma miejscu w życiu politycznym.
  • Wcale nie chodzi o to, że Rosjanie tuż po tragedii rozbijali wrak, niechlujnie przeprowadzili sekcje, co mógłbym ewentualnie złożyć na karb ich ogólnie lekceważącego podejścia do życia ludzkiego. Ale dalszy ciąg tej sprawy, demonstracyjne nie dopuszczanie Polaków do kolejnych czynności śledczych, okazywanie iż mają to w zupełnej pogardzie, to już jest nie do obrony. To była świadoma decyzja Putina, pokazanie, że Polska nie jest traktowana jako samodzielny podmiot, ale jako część niemieckiej strefa wpływów. I że możemy tylko tyle, ile uzgodnią wcześniej Moskwa z Berlinem. A Polska, pan Tusk to państwo… sezonowe.
  • Wiele lat bardzo ciężkiej pracy, różnego rodzaju eksperymentów, czasem udanych, czasem nieudanych, różnych hipotez - potwierdzanych i niepotwierdzanych, ale przede wszystkim ta stalowa wola, która doprowadziła do tego, że mimo bardzo ostrego przeciwdziałania jesteśmy dzisiaj już nieporównanie bliżej prawdy, niż byliśmy osiem, czy siedem lat temu.
  • Zamieszanie na wieży kontrolnej, obecność osoby trzeciej na wieży kontrolnej – niedopuszczalne. Tak samo jak niedopuszczalna była obecność generała Błasika w kabinie załogi, tak samo niedopuszczalna była obecność tego pułkownika, który stał za plecami kontrolerów. To też wywierało jakiś wpływ.

O upamiętnieniu ofiarEdytuj

  • Ale tak się złożyło, że wśród tych osób był Prezydent RP, jego Małżonka, ostatni prezydent na uchodźstwie i wiele osób, które pełniły różnego rodzaju wysokie funkcje w życiu społecznym, w życiu religijnym, w wojsku. Była to więc śmierć znacznej części polskiej elity. I chociaż śmierć zwykłych Polaków byłaby równie ważna, to trzeba pamiętać, że to buduje szczególny związek z tym, co wydarzyło się w 1940 roku w Katyniu. Tam też mordowano polską elitę. I dlatego trzeba o tym pamiętać, dlatego nie wolno tego z naszej pamięci wypierać. I dlatego musimy tu mówić nie tylko o pamięci, ale także o godności. Bo naród, który ma poczucie godności, państwo, które chce być traktowane jako państwo poważne musi tego rodzaju tragiczne wydarzenia uwzględniać i upamiętniać je. Nie może się bać. I to jest szczególnie istotne.
  • Ani ten pomnik, który już stoi, i który jest poświęcony wszystkim, którzy zginęli tego pamiętnego dnia 10 kwietnia 2010 roku, ani ten, który jest poświęcony jednemu człowiekowi, który był politykiem, prezydentem, ministrem, pełnił wiele różnych funkcji, nie jest przeciwko nikomu. My chcemy jedności Polaków. Ale jedności wokół dobra a nie wokół zła. Chcemy silnej Polski, Polski sprawiedliwiej, takiej, z którą będą się liczyć. Chcemy Polski godnej.
  • Dlatego że zginęli Polacy, zginęli razem w służbie publicznej – i Polska nie może o nich nie pamiętać. Bo ludzie muszą wiedzieć, że kto ginie w służbie publicznej, ten jest upamiętniony po to, żeby byli także następni, którzy do służby publicznej pójdą i będą jej oddani. Będą służyli Rzeczypospolitej w przekonaniu, że warto, i że to przekonanie – że warto i że jest to zaszczyt – będą miały także ich rodziny i ich najbliżsi. Bo wtedy takie ryzyko jest w jakimś sensie wkalkulowane w koszt służby, choć oczywiście każdy ma nadzieję, że do tragedii nigdy nie dojdzie.
  • Stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego. Możecie państwo zapytać – dlaczego? Dlaczego tu w świętym miejscu w Warszawie ma stanąć pomnik akurat tego prezydenta? Czy dlatego, że zginął w Smoleńsku? Nie. Dlatego, że przez całe swoje życie, w którym ogromną część obejmowała aktywność w sferze publicznej był w tym nurcie, tworzył ten nurt, który miał największe znaczenie. Który budował najpierw drogę do wyzwolenia ojczyzny, a następnie, gdy ta wyzwolona okazała się nie taka, jaką chcieliśmy, do tego by się zmieniła. Począwszy od Wolnych Związków Zawodowych, które były przed 1980 rokiem zaczynem Solidarności, poprzez Solidarność, w której pełnił różne funkcje, aż do funkcji I zastępcy przewodniczącego, głównie w podziemiu, poprzez działalność publiczną już po 1989 roku budował nurt polskiego życia.
  • Tam jest 96 nazwisk, bez żadnych tytułów, bez funkcji, po prostu 96 osób, Polek i Polaków, choć nie wszyscy byli polskiej narodowości, to wszyscy byli polskimi obywatelami; osób, które wspólnie wybrały się do Katynia właśnie po to, by podtrzymać pamięć. I już to jest wystarczającym powodem, żeby ten pomnik tutaj stanął. Gdyby to była wycieczka z jakiegoś miasteczka czy wsi, i byli to ludzie, którzy nie pełnią żadnych wysokich funkcji, nie są szeroko znani, to i tak ten pomnik tutaj powinien stanąć. Tak, powinien stanąć, bo jest wyrazem pamięci o ludziach, którzy chcieli uczynić coś ważnego, nie tylko w wymiarze osobistym, ale także w wymiarze narodowym, odnoszącym się do naszej historii, naszej pamięci. Tej trudnej pamięci, pamięci o Katyniu, ale pamięci tak ważnej. I powtarzam: nawet gdyby to były osoby zupełnie nieznane, to sam fakt, że chcieli, jest wystarczający.

Zobacz teżEdytuj