Otwórz menu główne
Seweryn Blumsztajn

Seweryn Blumsztajn (ur. 1946) – polski dziennikarz i działacz opozycji antykomunistycznej pochodzenia żydowskiego.

  • „Ministerstwo Prawdy” jest właścicielem archiwów, które tę prawdę zawierają, i decyduje, kto ma do nich dostęp. Zatrudnia historyków, ale ich dzieła nie podlegają wyłącznie kryteriom naukowym, Są oni urzędnikami państwowymi i odpowiadają za propagowanie tej właściwej prawdy. (…) Od setek lat wiadomo już, jakie warunki zapewnić trzeba historykowi, by cieszył się wolnością badań i sądów. Nie ma to nic wspólnego ze statusem urzędnika państwowego.
    • Źródło: IPN nie da się obronić, „Gazeta Wyborcza”, 10 czerwca 2011
    • Zobacz też: Rok 1984, IPN
  • Ta nagonka posłużyła moczarowcom do rozgrywki o władzę. I to jest właśnie trzeci poziom wydarzeń 1968 r. – ich skutkiem było podburzenie aparatu partyjnego z prowincji. Młodzi ludzie ukształtowani przez partię chcieli robić kariery. Pochodzili z miasteczek i wiosek, byli przesiąknięci ludowym antysemityzmem. Łatwo uwierzyli, że Żydzi rządzą Polską i że jeśli się ich wyrzuci, to będzie można zająć ich miejsce.
  • To przecież hańba dla tego miasta, żeby spadkobiercy polskich faszystów maszerowali tu w Święto Niepodległości. I wymyśliłem gwizdki. Jeszcze wtedy, w listopadzie. Miały być pokojową formą demonstracji przeciw marszowi narodowców. Taką, którą można każdemu zaproponować zamiast szamotania się z policją i narodowcami.
  • Używa Pan majestatu swego urzędu, by zniesławiać wysiłek całego pokolenia, które walczyło wpierw o wolną Polskę, a potem w latach 90. budowało zręby naszego państwa. Rozdaje Pan mnóstwo odznaczeń, a jednocześnie znieważa dorobek, historię i symbole opozycji demokratycznej i „Solidarności” – ruchu, który Polskę wyzwolił.
  • W kakofonii głosów o Romanie Polańskim najbardziej niestosowne wydają mi się pretensje do urzędników państwa polskiego o interwencję w sprawie reżysera. Pytania: Czy o każdego Polaka, który współżył z nieletnią, upomina się polski rząd? Gdzie równość wobec prawa? (…) Odpowiadam. Wszyscy są równi wobec prawa, ale niektórym Pan Bóg dał niezwykły talent i wolę. Tacy są równiejsi.
    • Opis: fragment komentarza O pokorę wobec talentu apeluję zamieszczonego 30 września 2009 roku na portalu wyborcza.pl, na temat reakcji części opinii publicznej na działania polskiego rządu w sprawie zatrzymania Romana Polańskiego w Szwajcarii.
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 30 września 2009.
    • Zobacz też: Roman Polański
  • Wielu dziennikarzy relacjonowało wydarzenia 11 listopada w taki sposób, jakby między narodowcami i tzw. antyfaszystami była oczywista symetria – po prostu się bili. To kłamstwo, stroną atakującą byli narodowcy. Blokujący bronili się, były też przypadki odrzucania kamieni – nie widziałem, by atakowali.
  • Wystąpienia w 1968 r. traktowaliśmy trochę jak zabawę, trochę jak prowokację. Nie baliśmy się już tak jak nasi rodzice, nie pamiętaliśmy stalinizmu, byliśmy dziećmi Października. Jego zdobycze były dla nas oczywiste i niezbywalne. I co ważne – nasze pokolenie traktowało PRL jak swoją ojczyznę, to był nasz kraj. A żeby się w ogóle buntować, potrzebny jest jakiś stopień identyfikacji, a przynajmniej wiara, że można coś zmienić.

O Sewerynie BlumsztajnieEdytuj

  • Tak jak Goering z jego sławnym „to ja decyduję, kto jest Żydem”, redaktor Blumsztajn i podobni mu „szczujni dziennikarze” (jak zwał ten gatunek propagandystów śp. Jerzy Dobrowolski) przyznali sobie prawo decydowania, kto jest faszystą i egzekwowania swoich wyroków za pomocą skrzykiwanych poprzez prasowe łamy bojówek, skądinąd w dużej części odwołujących się do ideologii równie zbrodniczych jak hitlerowski narodowy socjalizm.
  • Z obfitości serca usta mówią, a ponieważ red. Seweryn Blumsztajn nigdy nie odznaczał się specjalną lotnością umysłową, to nie potrafi ukryć swoich prawdziwych myśli i mówi szczerze.