Otwórz menu główne

Krystyna Bochenek

polska dziennikarka i polityk
Krystyna Bochenek

Krystyna Maria Bochenek (z domu Neuman; 1953–2010) – polska dziennikarka, polityk, od 2004 do 2010 senator V, VI i VII kadencji, wicemarszałek Senatu VII kadencji.

  • A kiedy przed laty prowadziłam licytacje na rzecz ofiar powodzi, arcybiskup śląski Damian Zimoń powiedział, że moja energia to jest dar od Boga i że muszę ją spożytkować dla innych ludzi. Więc staram się, jak mogę.
  • Język polski należy chronić jako dobro narodowe, jako ważny składnik tożsamości narodowej. (…) Wobec globalizacji języki narodowe rzeczywiście są zagrożone. My po polsku myślimy, po polsku się modlimy, po polsku wychowujemy dzieci. I tak powinno zostać.
  • Właśnie wtedy pani Irena Lipowicz, wieloletnia ambasador RP w Austrii, namówiła mnie, żebym kandydowała. Na początku uważałam to za nonsens: przecież to nie dla mnie, jestem bezpartyjna. Ale lubię wyzwania. Ta decyzja wywołała w moim życiu zamieszanie. Nie pozwolono mi np., po 15 latach, prowadzić w radiu popularnej na Śląsku autorskiej audycji o zdrowiu. Zaczęto mnie traktować jak groźnego konkurenta dla jakichś tam ugrupowań. (…) Decyzji jednak nie żałuję.

O Krystynie BochenekEdytuj

  • Ale chcę tu, na Śląsku, tu, u Krysi, bardzo mocno powiedzieć, że nikt z nas przecież nie chciał nowych tragicznych bohaterów; myśmy wszyscy chcieli Krysi żywej. Nasza historia ma dość tragicznych bohaterów, nasza historia ma ciągle tak mało ludzi, którzy z taką mocą jak Krystyna Bochenek dawali ludziom radość, miłość, spokój, pomoc w każdej sytuacji. (…) Jak patrzę dzisiaj na nas, bez ciebie, widzę tak bardzo wyraźnie, że byłaś prawdziwą perłą w koronie, i że bez ciebie tutaj już nic nie będzie takie samo. Wszyscy będziemy starali się robić to, co ty robiłaś i tak jak robiłaś, ale to nie będzie możliwe.
  • Była jak moja starsza siostra. Najpierw zawodowa, potem życiowa. (…) „Nie ma ludzi niezastąpionych”. Bzdura. „Czas leczy rany”. Następna bzdura. „Bóg tak chciał”. Nieprawda. Jeśli Bóg jest miłością – jeśli jest – nie może chcieć nam zabrać ludzi, których kochamy. Nie tylu. Nie naraz. Nie tak gwałtownie.
  • Chciałem ci podziękować też za te twoje oczy – takie pełne ciepła, życzliwości, dobroci, za to wszystko, co dla nas znaczyłaś – z całego serca dziękujemy. (…) Mówiłaś: jestem bardziej społecznikiem niż politykiem. Potwierdziłaś w tym, co osiągnęłaś, co zbudowałaś, fałszywość poglądu, że nic nie da się zrobić – można, zrobiłaś bardzo wiele.
  • Uczyłaś nas szacunku, uczyłaś nas dumy z naszego języka (…). Oczekiwałaś, abyśmy się – mówiąc – nie mylili. A my tylko próbowaliśmy mówić tak pięknie jak ty. (…) Potrafiłaś nas do tego zachęcić w sposób niezwykły. Odkrywaliśmy przy tym samych siebie, swoje słabości, często chore ambicje. Uczyliśmy się pokory, dystansu.
  • Udowodniła – to bardzo ważne – że polityka jest miejscem dla świeckich katolików, w którym mogą skutecznie pracować na rzecz dobra wspólnego. Bardzo pani Krystynie za to dziękujemy – my tutaj na Śląsku.