Wojciech Orliński

polski dzienikarz

Wojciech Orliński (ur. 1969) – polski dziennikarz, pisarz i publicysta.

A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

Wojciech Orliński (2007)
  • Chwalę na przykład program „500+”. Wiele rzeczy w nim trzeba poprawić (przede wszystkim odtworzyć zasadę „złotówka za złotówkę” – jak ktoś przekroczy próg o złotówkę, powinien dostać 499, a nie zero!), ale nie ulega wątpliwości, że samym wprowadzeniem tego programu, PiS zmienił Polskę na lepsze.
  • Dlaczego właściwie Korwin budzi panikę większą od niegdysiejszego Giertycha? Moja hipoteza: bo większość uczestników tej debaty stara się nie dostrzec słonia w pokoju, który odpowiedź ma wypisaną wielkimi literami na swoim cielsku. Korwin nie jest obcą naroślą na zdrowej tkance Trzeciej Rzeczpospolitej, odwrotnie, to jest jej krew z krwi, kość z kości. Establishment Trzeciej Rzeczpospolitej wpadł w panikę, bo widzi w Korwinie własne odbicie w krzywym zwierciadle. Rzeczy, które Korwin wygaduje, brzmią szokująco obrzydliwie – a jednocześnie są po prostu logicznym rozwinięciem światopoglądowych fundamentów miłościwie nam panującego ustroju.
  • Gdy europejscy finansiści stawili opór przeciwko wprowadzeniu sankcji dla Rosji, wyglądało to jak parodia marksowskiego zawołania: oligarchowie wszystkich krajów, łączcie się. To tylko smutne potwierdzenie tezy, którą kilka lat temu w książce Superclass postawił David Rothkopf – nierówności społeczne zaczynają zagrażać demokracji. Problemem nie jest tylko bieda najbiedniejszych, ale także bogactwo najbogatszych.
  • Jak aluzyjne powieści Lema i Zajdla kwitowały w fantastyce problemy życia w PRL, tak Sapkowski skreślił nam aluzyjny portret III RP. Dla wiedźmina problemem jest nie tyle pokonanie potwora, ile wydobycie honorarium od zleceniodawcy.
  • Jak wiadomo, psychologia to nauka polegająca na badaniu studentów psychologii
  • Jeśli w ogóle narzekam na młodzież, to najwyżej na jej niedostatek roszczeniowości. Zabrali wam szansę na stabilny rozwój, którą miało moje pokolenie. Skazali was na niekończące się wolontariaty, darmowe staże, śmieciówki i kredyty do grobowej deski. Zamiast porządnej edukacji dostaliście Wikipedię, zamiast dostępu do kultury pirackie serwisy, zamiast wolności słowa hejt na Facebooku.
    • Źródło: Internet. Czas się bać, wyd. Agora, Warszawa 2013.
    • Zobacz też: młodzież
  • Każdy pracownik zna tę zasadę: jeśli wykonasz jakieś zadanie w cztery godziny, następnym razem szef da ci na nie trzy. (…) Wyobraźmy sobie zresztą, że pracownicy Goldman Sachs i Lehman Brothers, zamiast wymyślać tak zwany rynek derywatów, graliby sobie spokojnie w pasjansa. Jakich strat w PKB i na giełdzie moglibyśmy uniknąć! Ile by miliardów zaoszczędzili akcjonariuszom swoich firm!
    Proletariusze wszystkich krajów – grajcie w „Pasjansa”!
  • Kiedy prawica skanduje „chłopak, dziewczyna, normalna rodzina”, odwołuje się do pewnego ideału „normalności”, który badacze nazywają „rodziną nuklearną”. To stosunkowo nowy model, który pojawił się dopiero razem z rewolucją przemysłową. W innych kulturach, ale także w naszej kulturze 400 lat temu, panowały inne modele. Małżeństwa aranżowane, małżeństwa na próbę, prawo pierwszej nocy, poliandria, poligamia, matriarchat – i każda z tych kultur uważa swój model za „naturalny”, a inne za wynaturzenia. Różnorodność modeli prokreacji w różnych grupach homo sapiens jest tak duża, jak gdzie indziej między gatunkami. Ludzkie niemowlę przychodząc na świat, nie wie, czy urodziło się w patriarchacie czy w matriarchacie, ale w procesie socjalizacji przeważnie uczy się dostosować do danego zestawu norm.
  • Liderzy opinii i think tanki są dziś na fali wznoszącej, a intelektualiści i uniwersytety – na fali opadającej. Tu prestiż, bajońskie sumy oraz realny wpływ na politykę i opinię publiczną; tam cięcia, frustracja i publikacje w hermetycznych periodykach. Ale czy ta zmiana jest dobra?
  • Mam to szczęście, że pierwsze rozczarowanie idolem młodości przeżyłem dopiero po pięćdziesiątce. Postawa polityczna Rogera Watersa wobec wojny w Ukrainie doprowadziła mnie do rozpaczy.
    • Opis: o liście otwartym Rogera Watersa do Pierwszej Damy Ukrainy Ołeny Zełenskiej, w którym prezentował prorosyjskie poglądy.
    • Źródło: wyborcza.pl, 3 października 2022
  • Mnie to często zdumiewa, że ludzie interpretują świat w taki sposób, jakby nie kształtowały go ustawy. „Polacy nie chcą strajkować”, „Polacy nie chcą należeć do związków”, „Internet jest pełny hejtu”, „«Polityka» wybrała sobie formę spółdzielni” – jakby nie było ustaw, które za to odpowiadają.
  • Najpotężniejsze kultury, które profesor w swoim tekście stawia nam jak wzór do naśladowania, jak amerykańska czy niemiecka, są silne właśnie potęgą artystów niepokornych, poszukujących, szargających świętości i zwalczanych przez swoich lokalnych profesorów Nowaków. Jakaż byłaby kultura amerykańska, gdyby usunąć z niej wszystkie elementy wywrotowe i etnicznie niepewne – Woody’ego Allena, South Park, Josepha Hellera oraz jazz, blues i rock and roll. Czyż można wyobrazić sobie kulturę niemiecką bez Heinego, Nietzschego, Schlöndorffa i Brechta. Byłyby słabe jak kultura polska, z której amputujemy Brunona Schulza, Stanisława Lema, Wisławę Szymborską i wszystkich tych artystów, którzy ośmielają się głosować na inne partie polityczne niż profesor Andrzej Nowak.
  • Nasza poczciwa, pszenno-buraczana homofobia jest łącznikiem między dawnymi a nowymi czasy. To coś, co III RP przejęła prosto z PRL bez większych modyfikacji. W tej jednej kwestii generał Kiszczak, który w latach 80. prześladował homoseksualistów w ramach operacji „Hiacynt”, ponad pokoleniami serdecznie przybija piątkę lustratorom z IPN, którzy odmawiają zajęcia się tym tematem. W kuriozalnym odrzuceniu wniosku poszkodowanych IPN napisał w 2008 r., że akcją zająć się nie zamierza, bo komunistyczny aparat przemocy postępował zgodnie z ówczesnym prawem. Co nie jest prawdą, ale pokazuje, że jest jedna kwestia, w której ubecy i lustratorzy łączą się w braterskim uścisku (bez podtekstów proszę!).
  • Nie cierpię Platformy, bo nie cierpię oślizgłych sztywniaków w urzędniczych garniturach, pozbawionych własnych poglądów, sypiących niespójnymi obietnicami na prawo i na lewo, demonstracyjnie fotografujących się na studniówkach czy na boiskach piłkarskich dla zasymulowania witalności, syntetycznych produktów politykopodobnych, których każde słowo jest prześwietlane w badaniach fokusowych niczym nowy smak jogurtu.
  • Otóż jeśli zamiast fantazjować o modernizacji przyjrzymy się faktom z historii Krzemowej Doliny, znajdziemy tam wielu młodych ludzi, dla których faza mieszkania na squacie była bardzo ważnym etapem osobistego rozwoju. Tak ważnym, że nie wiadomo, czy bez niego w ogóle zapisaliby się w historii informatyki. (…) Wtłaczając młodych ludzi od najmłodszego w korporacyjne ramy, wychowamy ich na przedstawicieli handlowych firmy Apple, ale nie na założycieli firmy Apple.
  • Pojęcie „umowy śmieciowej” dobrze więc metaforycznie opisuje wzajemną relację. Pracodawca proponując taką umowę pokazuje pracownikowi, że traktuje go nie jak cenny kapitał ludzki, tylko jak śmiecia. Pracownik byłby w tej sytuacji szalony, gdyby swoje śmieciowe zatrudnienie traktował serio – powinien raczej odwalać byle jaką chałturę i szukać lepszej oferty gdzie indziej.
  • Polska prawica od kilkunastu lat karmi się mitem denazyfikacji – tezą, że gdyby w Niemczech nie przeprowadzono w 1945 roku denazyfikacji, władzę w polityce i gospodarce przejęliby spadkobiercy nazistów. Teza ta jest o tyle niemądra, że wkrótce po wojnie eks-naziści faktycznie objęli władzę w polityce i gospodarce a sama denazyfikacja była kompletną fikcją. (…)
    – choćby mój ulubiony przykład prezydenta RFN Heinricha Lubke, który zaprojektował standardowy barak obozów koncentracyjnych oraz oczywiście Hannsa Martina Schleyera – członka Hitlerjugend od 1931 i SS od 1933 roku, po wojnie zaś członka zarządu Daimler-Benz i szefa niemieckiego związku pracodawców.
  • Prekariat często sam z siebie jest nielegalny. Jeśli ktoś wchodzi w taki układ, to nie po to, żeby bronić swoich praw – prekariusz w to wchodzi, bo portfel jego praw zajumał mu kieszonkowiec, znany w półświatku pod ksywką „Niewidzialna Ręka Rynku”. Kiedyś śmieciówki i praca na czarno były tylko etapem życia, po którym młody człowiek wreszcie znajdował pracę. W Polsce już mamy pokolenie, które wjechało tak w trzydzieste urodziny i właśnie sobie uświadamia, że nic nie wskazuje, że do czterdziestki coś się znacząco poprawi (nie tylko w Polsce, ale Polska ma tu swoją specyfikę). Na pierwszy rzut oka oznacza to cofnięcie sytuacji tych ludzi do głębokiego XIX wieku, zanim stosunki pracy zaczęły regulować postępowe ustawy w rodzaju brytyjskich Factory Acts.
  • Premier Miller broni się słowami „dobry terrorysta, to martwy terrorysta”, świadomie lub nie parafrazując amerykańskiego generała Sheridana, który podczas pacyfikowania buntu Czejenów zmienił Rules of Engagement, przewidujące oszczędzanie kobiet i dzieci. Uznał, że to za bardzo spowalnia operację i polecił swojemu podwładnemu, pułkownikowi Custerowi zabijanie wszystkich jak leci.
  • Socjalizm zaczyna się wtedy gdy powiesz, że państwo to oczywiście twór niedoskonały, ale lepiej już mieć kogoś, kto choćby w niedoskonały sposób próbuje służyć społeczeństwu i to stawia sobie jako najważniejszy cel niż kogoś, kto chce wszystko oddać w ręce Rynku, Furera, Allaha, Mzimu Dżejpitu etc.
  • W 1999 roku Bank Światowy zmusił Boliwię do komercjalizacji wodociągów w mieście Cochabamba. Rezultatem były słynne boliwijskie zamieszki wodne z 2000 roku, z ofiarami śmiertelnymi i trwałą zmianą obozu rządzącego (obecny lewicowy prezydent Evo Morales – ten sam, którego samolot zatrzymano niedawno na lotnisku w Wiedniu dla sprawdzenia, czy nie ukrywa się tam przypadkiem Edward Snowden – zawdzięcza wyborczy sukces między innym tamtemu przesileniu).
    • Źródło: Internet. Czas się bać, wyd. Agora, Warszawa 2013.
    • Zobacz też: Evo Morales
  • W finale Aladeen wygłasza przemówienie do Amerykanów, zachwalając im, jak pięknie ich kraj mógłby wyglądać, gdyby też był dyktaturą. W dyktaturze cały majątek kraju należałby do 1 proc. najbogatszych. Media kontrolowałby jeden magnat z rodziną i te media wywoływałyby sztuczne ataki paniki, co ułatwiałoby atakować inne kraje pod fałszywymi pretekstami. Ludzi o jakimś kolorze skóry można by napiętnować jako rasę naturalnie skłonną do przestępczości i zapełnić jej przedstawicielami więzienia. „Oczywiście, trudno wam sobie coś takiego wyobrazić” – kończy Aladeen i my dopiero teraz sobie uświadamiamy, że on cały czas opisywał nie taką Amerykę, jaka istnieje naprawdę, tylko taką, jaką sobie wyobraził jako dyktaturę.
  • W ostateczności za śmieciowe umowy zapłaci społeczeństwo, bo zaludniać je będą śmieciowi obywatele – pozbawieni ustawowego prawa do rozwoju i wypoczynku, nie mający czasu ani środków na czytanie książek czy chodzenie do kina. Życie społeczne zastąpi im sport i plotki o celebrytach. To się przecież już dzieje. W szerszej perspektywie umowy śmieciowe są więc marnowaniem ogólnospołecznego kapitału ludzkiego dla krótkoterminowego zysku pracodawcy.
  • W Wielkiej Brytanii od 1847 r. obowiązywało skrócenie czasu pracy do dziesięciu godzin. Była to jedna z tzw. ustaw fabrycznych (factory acts) forsowanych przez lorda Shaftesbury, który zaciekle walczył w parlamencie o każdą próbę ograniczenia pracy dzieci i skrócenia pracy dorosłych. Nie było łatwo, liberalni posłowie argumentowali, że to niedopuszczalna ingerencja państwa w rynek. Przedstawiali nawet listy, do podpisywania których fabrykanci zmuszali swoich pracowników. Można w nich przeczytać, jak szczęśliwi są, mogąc pracować 12 godzin dziennie.
    • Źródło: Prawo do majówki. Święto Pracy wczoraj i dziś, „Gazeta Wyborcza”, 30 kwietnia-1maja 2013.
  • Według unijnej agencji Eurofound w roku 2010 Polacy znaleźli się wśród najbardziej zapracowanych narodów kontynentu. Przeciętny Europejczyk przepracował tygodniowo 37 godzin. Przeciętny Polak–41 (licząc razem z zatrudnionymi na niepełny etat!). Najmniej pracują Duńczycy–34 godziny. Niemcy, którzy tak lubią zarzucać wszystkim lenistwo, tylko 36 godzin.
    • Źródło: Prawo do majówki. Święto Pracy wczoraj i dziś, „Gazeta Wyborcza”, 30 kwietnia-1 maja 2013.
    • Zobacz też: praca
  • (…) wprowadzono stan wojenny i nic już w Polsce nie mogło być szare, każdy musiał być albo za, albo przeciw. Toeplitz, jak wiadomo, stanął po stronie władzy. Moje pokolenie nigdy nie mogło mu tego wybaczyć…