Karol Modzelewski

polski historyk i polityk

Karol Modzelewski (1937–2019) – polski historyk i polityk, mediewista, profesor nauk humanistycznych, działacz opozycji w okresie PRL.

Karol Modzelewski (1989)

Barbarzyńska Europa

edytuj
  • Aby odnieść trwałe zwycięstwo i spacyfikować kraj. Karol Wielki musiał zniszczyć fizycznie najbardziej nieprzejednanych wśród starszyzny, a pozostałych edelingów pozyskać do współpracy. (…)
    Nie minęły dwa pokolenia od karolińskiego podboju Saksonii, a podstawami nowego ładu wstrząsnęła społeczna rewolta zwana powstaniem stellingów.
  • Każdy sposób myślenia o przeszłości wiąże się z jakimś sposobem wartościowania i rozumienia współczesnego świata. Rozbieżność sądów wartościujących, choćby w postaci odmiennych ocen ważności, jest zawsze obecna w sporach o interpretację procesów historycznych. Dlatego spory te nie są do końca rozstrzygalne.
  • Materialna pozycja możnych opierała się głównie na udziale w dochodach z danin publicznych, który im przysługiwał z tytułu sprawowania wysokich urzędów. Mianowanie, odwoływanie, przenoszenie, awansowanie urzędników było niekwestionowaną prerogatywą panującego. Uważano jednak, że powinien on dobierać kandydatów wyłącznie z kręgu arystokracji, która w związku z tym traktowała daniny ludności na rzecz państwa jako dobro wspólne. Uszczuplanie tego dobra przez immunitet natrafiało więc na trudny do przezwyciężenia opór, gdyż sprzeciw bezpośrednio poszkodowanego dostojnika znajdował przychylny oddźwięk w szerokich kręgach grupy rządzącej.
  • Po kapitulacji i chrzcie Widukinda w 785 r. Karol Wielki uznał, że może w podbitym kraju (Saksonii) przeprowadzić wszystko, co zechce. Ale na samych włóczniach, które wystarczyły do zwycięstw orężnych, nie udało się usadowić nowego systemu rządów. W 797 r. Karol Wielki już wiedział, że przed dwunastu laty przeliczył siły na zamiary. Teraz rozumiał, że jego ręce są wciąż za krótkie na skuteczne administrowanie podbitym krajem. Trzeba było uznać realia i tam, gdzie nie dało się kontrolować życia codziennego i wymuszać posłuchu przez własnych ludzi, zdać się na funkcjonowanie lokalnych społeczności saskich zgodnie z ich odwieczną tradycją prawną.
  • Thietmar nie znał Germanii i zapewne nic nie wiedział o Tacycie. Ale Thietmar był synem Kościoła, a więc wnukiem Rzymu. Z rzymskim historykiem, którego dzieł nie czytał, łączyła go matryca kulturowego dziedzictwa.
  • Tym, co w spotkaniach z chrześcijańskimi misjonarzami (…) napawało barbarzyńców grozą, był nie tyle sam obcy bóg, ile wymagania monoteizmu. Nie brak świadectw, że poganie gotowi byli włączyć Chrystusa do swego panteonu, nie kwestionowali bowiem ani jego istnienia, ani jego potęgi (…). Sam chrzest nie przerażał. Przerażało towarzyszące przyjęciu nowej wiary demonstracyjne zniszczenie starego kultu.
  • Ci, co zarzucają „Solidarności”, że nie ograniczyła się do żądań czysto związkowych, operują eufemizmem lub nie wiedzą, co mówią. Postawa czysto związkowa polegałaby na żądaniu dalszego wzrostu płac i pełnego zaopatrzenia rynku (…) itp., bez oglądania się na problemy gospodarcze, z którymi boryka się nasz wspólny pracodawca. W warunkach 1981 r. byłaby to najkrótsza droga do konfrontacji.
    • Opis: w 1986 r.
    • Źródło: Adam Michnik, Karol z Krainy Rogatych Dusz, cz. 2, „Gazeta Wyborcza”, 24 czerwca 2011.
    • Zobacz też: Solidarność
  • Do dziś jestem pod wrażeniem łatwości, z jaką elity wyłonione przez pracowniczy ruch dokonały zwrotu o 180 stopni, porzucając wartości uznawane dotąd za naczelne kryterium polityki społeczno-gospodarczej (…) tak raptowna zmiana punktu widzenia, owo nadzwyczajnie łatwe przeistoczenie związkowców w liberałów, świadczy o braku lub raczej zaniku poczucia lojalności wobec bazy społecznej ruchu (…). Dlatego wywołuje ona we mnie wstyd.
    • Źródło: Dokąd od komunizmu, BGW, Warszawa 1993.
  • Historia kocha nieszczęścia.
    • Źródło: Maciej Stasiński, Poprawka ze chrztu, „Gazeta Wyborcza” nr 89 (8696), 16–17 kwietnia 2016, s. 26–27.
  • Ja tę zmianę zauważyłem z opóźnieniem, bo dopiero w roku 1989, kiedy Gabriel Janowski, były przywódca NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych powiedział z trybuny senackiej, że „komuniści niczego nie szanowali, nawet własności ziemskiej”. Ja się skrzywiłem na to stwierdzenie, więc w przerwie posiedzenia podeszła do mnie moja koleżanka uniwersytecka Anna Radziwiłł i powiedziała tak: „Karol, nie bój się, jak chłopi z Solidarności zażądają cofnięcia reformy rolnej, to ja już umówiłam się z Wielowieyskim i Małachowskim, że nie pozwolimy”. Bardzo mnie to pocieszyło…
  • Jestem przeciwko wyrównywaniu niesprawiedliwości historycznych nowymi niesprawiedliwościami. Dlaczego nie zapłacimy odszkodowań rodzinom i potomkom wszystkich zagazowanych? W końcu życie stracili ich najbliżsi? Jak oni poszli do gazu i spalono ich w piecu, to poszkodowana została jakaś wartość, ale ona jest dziś niżej ceniona, niż gdyby im zabrano kamienicę. Kamienica jest ważniejsza niż człowiek? I nikt w tej retoryce nie dostrzega obłudy.
  • „List otwarty” był łabędzim śpiewem rewizjonizmu (…), rewizjonizm został w nim doprowadzony do konsekwencji skrajnych. Ja tego tekstu bardzo nie lubię (…). W echt marksistowskich kategoriach analiza systemu ekonomicznego i społecznego z wnioskiem o nieuchronności rewolucji, która go obali, z programową wizją państwa opartego na radach robotniczych, nie parlamentarnego, ale z pluralizmem politycznym, wolnymi związkami zawodowymi, z prawem do strajku, zniesieniem cenzury itp. Wszystko po marksistowsku, bez uwzględnienia jakichkolwiek realiów politycznych i społecznych (…), z nadzieją, że w Rosji nastąpi też rewolucja. Jest to mi dziś całkowicie obce.
    • Źródło: wywiad Janiny Jankowskiej z 1985 r., cyt. za: Adam Michnik, Karol z Krainy Rogatych Dusz, cz. 2, „Gazeta Wyborcza”, 24 czerwca 2011.
  • Ludzie uważają dziś, że świat jest niedoskonały i nic z tym za bardzo nie da się zrobić. Zamiast wspólnie walczyć z niesprawiedliwością, raczej próbują indywidualnie się przystosować. Nawet lewica już nie wierzy, że można zmieniać świat. To rezultat przytłoczenia umysłów konserwatyzmem, a także konformizmem wobec neoliberalnej doktryny ekonomicznej, która udaje, że jest prawem matematycznym.
    • Źródło: rozmowa Grzegorza Sroczyńskiego, Wkurzył się pan? Świetnie!, „Gazeta Wyborcza”, 14–15 września 2013.
    • Zobacz też: konserwatyzm, lewica, neoliberalizm
  • My nie stoimy ponad historią, my podlegamy jej prawom. Rewolucja jest nieuchronnym następstwem ogólnego kryzysu systemu; jej organizacyjne i programowe przygotowanie zmniejsza jej społeczne koszty. Jeśli coś jest tu zbrodnią przeciw pokojowi wewnątrz kraju, to polityka panującej biurokracji, która najpierw stara się zdezorganizować i pozbawić świadomości politycznej masy, a potem próbuje złamać rewolucyjny ruch mas środkami zbrojnej przemocy.
  • Od kierowców zależy strajk komunikacji miejskiej, bo to oni stają. Pracowali strasznie ciężko, bo po 14 godzin świątek – piątek, ale widziałem odcinek Władka Frasyniuka, dostawał na rękę 16 tysięcy 400 złotych. (…) Ja byłem adiunktem po habilitacji w PAN i zarabiałem jak każdy adiunkt po habilitacji 4700 zł. Miał Frasyniuk prawie cztery razy więcej ode mnie. I z sześć razy więcej od sprzątaczki. Kierowcy we Wrocławiu zastrajkowali, że to jest niesprawiedliwy podział podwyżek. Przeciwko sobie. Że trzeba im obciąć, a bardziej podnieść sprzątaczkom i mechanikom. (…) Dzisiaj wyrzuca się grupowo nauczycieli i w ich imieniu nikt nie strajkuje. Nawet inni nauczyciele.
    • Źródło: rozmowa Grzegorza Sroczyńskiego, Wkurzył się pan? Świetnie!, „Gazeta Wyborcza”, 14–15 września 2013.
    • Zobacz też: Władysław Frasyniuk
  • Platforma Obywatelska odwołuje się do kanonów liberalizmu ekonomicznego i jest partią tych, którzy odnieśli sukces po 1989 roku. Natomiast Prawo i Sprawiedliwość eksploatuje niezadowolenie tych, którzy mają świadomość porażki w życiu codziennym po 1989 roku. Jest to więc – w pewnym sensie – podział klasowy, co jednak nie znaczy, że PiS jest partią klasową – uchowaj Boże! Jest jednak partią populistyczną, która eksploatuje w swojej retoryce i strategii politycznej ludową niechęć do wszelkiego rodzaju elit. Szczególnie jest to widoczne u głównego przywódcy PiS-u, premiera Jarosława Kaczyńskiego, który ma osobniczą skłonność do złośliwego bon botu. Kiedy przyjdzie mu do głowy coś zabawnego i dosadnego, nie może się powstrzymać. „TKM” było bardzo dowcipnym pomysłem, tylko że nie należał on do rodzaju żartu, jaki uprawia polityk dbały o skutki wypowiadanych słów.
    • Źródło: Karol Modzelewski, Dwie Polski, rozm. przepr. Kamil Durczok i Piotr Mucharski, w: Krótki kurs IV RP, rozm. przepr. Kamil Durczok i Piotr Mucharski, Kraków 2007, s. 55–56.
    • Zobacz też: Jarosław Kaczyński
  • Podatność zawiedzionych i zrezygnowanych ludzi na ksenofobię jest następstwem polityki, która ich degraduje, pozbawia elementarnego poczucia bezpieczeństwa oraz nadziei na przyszłość i nie ma im nic do zaoferowania.
    • Źródło: Dokąd od komunizmu, wyd. BGW, Warszawa 1993.
    • Zobacz też: ksenofobia
  • Polskę ludową dzieli od Polski oświeconej szczelna bariera komunikacyjna, przez którą w jedną ani w drugą stronę nie przenikają oceny, argumenty, informacje. Mamy do czynienia z rozbiciem społeczeństwa na dwie części, obce sobie nawzajem.
    • Źródło: Chóry i pienia (2006), cyt. za: Adam Michnik, Karol z Krainy Rogatych Dusz, cz. 3, „Gazeta Wyborcza”, 25–26 czerwca 2011.
  • Ruch masowy został zmiażdżony [przez represje stanu wojennego], struktury podziemne były wątlutkie i nie miały już zakorzenienia w środowisku masowym, w fabrykach, ale mit przeżył. I strajkujący, żeby kraj ich zrozumiał i poparł, musieli wołać nie tylko o podwyżkę, ale i o „solidarność” dla wszystkich.Depozytariuszami tego mitu byli Wałęsa i skupieni wokół niego działacze dawnej „Solidarności”. Czyli, siłą rzeczy, rozbitkowie w wojskowych mundurach musieli się dogadać z rozbitkami w historycznej szacie solidarnościowych przywódców. I tak doszło do Okrągłego Stołu.
  • Trzeba wreszcie odebrać to święto [11 listopada] organizacjom faszyzującym i faszystowskim. To aberracja, horrendalne kłamstwo, od którego każdemu historykowi powinny włosy na głowie stanąć dęba i osiwieć. Przypomnę, że dzień powrotu Piłsudskiego z Magdeburga był świętem sanacji, nie endecji. I w żadnym wypadku nie przedwojennego ONR, który został przez Piłsudskiego zdelegalizowany. Nie chcę zresztą nic ujmować międzywojennym endekom – było tam bardzo wielu przyzwoitych ludzi. Za to w ONR było ich bardzo niewielu, jeżeli w ogóle jacyś. Nie wolno tolerować tego, że polscy pogrobowcy faszyzmu sięgają po tradycję, z którą nie mają nic wspólnego.
    • Opis: o 11 listopada
    • Źródło: Z prof. Karolem Modzelewskim rozmawia Kalina Błażejowska, „Pismo. Magazyn Opinii”, 7 listopada 2018
  • Tysiąc, może dwa tysiące czynnych aktywistów w podziemiu? Jakieś kanapy inteligenckie skupione wokół Wałęsy, garść historycznych przywódców „Solidarności”? Jak przyszły dwie fale strajków, to się okazało, że te strajki robią bardzo młodzi ludzie, którzy nie mają wiele wspólnego ani z „Solidarnością” z lat 1980–1981, ponieważ wtedy chodzili do szkoły, ani z „Solidarnością” podziemną, bo do niej nie należeli.
  • W czasach wielkiej „Solidarności” pojawiały się różne postulaty. (…) Rysowano karykatury niedźwiedzia radzieckiego, a Rozpłochowski wołał, że jak walniemy pięścią w stół, to kremlowskie kuranty zagrają „Mazurka Dąbrowskiego”. I jednocześnie (…) nie padło ŻADNE hasło, żeby przeprowadzić reprywatyzację mienia odebranego w latach 1945–56. Nie padło ŻADNE hasło o prywatyzacji gospodarki. Nie było niczego takiego. Nie dlatego, że realizm zabraniał. Bo realizm przecież tak samo zabraniał wołać o kurantach kremlowskich. Po prostu to się nie mieściło w aksjologicznym horyzoncie tego ruchu.
    • Źródło: rozmowa Grzegorza Sroczyńskiego, Wkurzył się pan? Świetnie!, „Gazeta Wyborcza”, 14–15 września 2013.
  • W polityce polskiej uwija się spore grono bojowników, którzy w okresie komunizmu siedzieli cichutko za piecem. Czasem ci, którzy wtedy nie byli odważni jak lew, dziś chcą być przynajmniej tak odważni jak hiena cmentarna, dzielnie atakując rosyjskie pomniki i groby.
    W przypadku ataków na symbole ukraińskie i rosyjskie w grę wchodzi także zwykła głupota. Jest to potęga większa od wszystkich wywiadów świata i nieobca (…) naszej lokalnej samorządności. Wynaturzenia uczuć patriotycznych, które obracają patriotów przeciwko Polsce, tkwią korzeniami głęboko w społeczeństwie. Wyrastają one z urazowych schorzeń świadomości narodowej, stereotypów i fobii. Gdy one się budzą, milknie rozum i zaczynamy działać na własną szkodę.
    • Źródło: Patrioci przeciw Polsce (1997), cyt. za: Adam Michnik, Karol z Krainy Rogatych Dusz, cz. 3, „Gazeta Wyborcza”, 25–26 czerwca 2011.
  • W świetle mojej wiedzy rewolucja jest albo niemożliwa, albo zbyt kosztowna, w każdym razie kończy się nie tak, jak byśmy chcieli. Rewolucjonista nie może tego wiedzieć. Niewiedza go uskrzydla i pozwala dokonywać rzeczy niemożliwych, dzięki którym zmienia się świat.
    • Źródło: Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca, wyd. Iskry, Warszawa 2013.

O Karolu Modzelewskim

edytuj
  • Sam napisałem o nim, że jest jedną z nielicznych postaci formatu prezydenckiego. On się z tego śmiał, ale ja pisałem to serio – gdyby profesor Karol Modzelewski został prezydentem, mielibyśmy dzisiaj inną, lepszą Polskę. Ale czy byłby lepszy każdy z nas? Wątpię. Charakter i intelekt nie są – niestety – zaraźliwe.
    • Autor: Daniel Passent, Charakter nie jest zaraźliwy, „Polityka” nr 20 (3210), 15–21 maja 2019, s. 95.
  • Wydaje się, że od wielu lat nie było w kraju grupy przestępczej, składającej się z ludzi o takim poziomie intelektualnym, która by opracowała program, zawierający tak szczególnie nienawistne w stosunku do ustroju socjalistycznego tezy i sformułowania.
    • Autor: Kazimierz Świtała, szef MSW i zastępca prokuratora generalnego PRL.
    • Opis: o Jacku Kuroniu i Karolu Modzelewskim w raporcie dla Politbiura z listopada 1964 r.
    • Źródło: Andrzej Friszke, Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi, Warszawa 2010.