Otwórz menu główne

Janusz Korwin-Mikke/Cytaty o Januszu Korwin-Mikkem

Cytaty o Januszu Korwin-Mikkem

  • Bardzo sympatyczny człowiek, niesłychanie inspirujący intelektualnie, taki „kochany wariat”.
  • Być może zabrakło w trakcie debaty o budżecie w Sejmie człowieka, o którym opowiadali mi starzy bywalcy tego gmachu – Janusza Korwin-Mikkego, który powiedział o rządzie pani premier Suchockiej, że rząd rżnie głupa (…) wtedy byście się może panowie ocknęli.
  • Co więcej, anarchia, słabość więzi oficjalnych, zmusza członków społeczeństwa anarchicznego do jak najsilniejszego zacieśniania tych nieoficjalnych więzi, które mogą jeszcze przetrwać słabość państwa. Aż z tych więzi robią się więzy. Przede wszystkim chodzi tu o więzi/więzy rodzinne. (…) To dlatego ideolodzy Tea Party, międlący: „wolność, wolność, wolność” przy każdej okazji, jednocześnie zastrzegają sobie: „w domu jestem tyranem”. To dlatego nasz rodzimy, sarmacki ultra-neo-liberał, Janusz Korwin Mikke, występując jako autorytet wychowawczy, tak obsesyjnie zachwalał bicie żony i dzieci. Panie Korwin, ja mam nadzieję, że pana córka, kiedy zacznie się leczyć, opowie kiedyś pańskim ogłupiałym wyznawcom o różnych źródłach swoich problemów. Ja na ten temat nic już więcej nie powiem, nie będę się bardziej wpieprzał w wasze prywatne życie. Ale zaznaczę, że ja akurat wiem, jakim to wspaniałym pan jest wychowawcą.
  • Czym właściwie obrzydliwe żarciki na temat gwałtu czy rasy w wydaniu Korwina różnią się od analogicznych żarcików tego celebritto di tutti celebritti, niepolitycznie poprawnego Kuby Wojewódzkiego? Czym to się różni od dowcipasków gwiazd polskiej sceny kabaretowej, co to z imponującą odwagą nabijają się z gejów albo nawet (gasp!) feminazistek? W czym lepsi od Korwina są aktorzy, którzy wylansowali swoje twarze dzięki naszym podatkom, żeby odprzedać je bankom? I teraz występują w nejtiwach obchodzących zakaz reklamowania OFE albo udzielają sążnistych wywiadów, jak zajebiaszczo im się żyje za bankowy szmalec?
  • Dlaczego właściwie Korwin budzi panikę większą od niegdysiejszego Giertycha? Moja hipoteza: bo większość uczestników tej debaty stara się nie dostrzec słonia w pokoju, który odpowiedź ma wypisaną wielkimi literami na swoim cielsku. Korwin nie jest obcą naroślą na zdrowej tkance Trzeciej Rzeczpospolitej, odwrotnie, to jest jej krew z krwi, kość z kości. Establishment Trzeciej Rzeczpospolitej wpadł w panikę, bo widzi w Korwinie własne odbicie w krzywym zwierciadle. Rzeczy, które Korwin wygaduje, brzmią szokująco obrzydliwie - a jednocześnie są po prostu logicznym rozwinięciem światopoglądowych fundamentów miłościwie nam panującego ustroju.
  • Drukowałem go od czasu do czasu. Stale tego robić nie było można, gdyż był zbyt płodny. Strach było zamieścić jakiś tekst, ponieważ to znaczyło, że zazajutrz, zachęcony, przyniesie dziesięć nowych.
    • Autor: Jerzy Urban, Alfabet Urbana.
    • Opis: o gościnnych publikacjach Korwin-Mikkego na łamach Polityki w latach 70.
  • Janusz Korwin Mikke idzie jak burza dołączając do najsprawniejszych intelektualnie celebrytów świata takich jak Britney Spears („kara śmierci to nauczka na całe życie”) czy Paris Hilton („bardzo lubię dostawać listy, dostaję je z Indii i innych krajów Afryki”). Tym razem Janusz wyznał, że organizowanie paraolimpiad to jak organizowanie zawodów w szachy dla debili. Mikke wie co mówi. Przegrać w życiu pięć kolejnych wyborów parlamentarnych, cztery kampanie prezydenckie i trzy samorządowe to też w pełnym sensie niepełnosprawność.
  • Janusz Korwin-Mikke jest w stanie wmawiać ludziom z mównicy, że niepełnosprawnością można się zarażać, a potem psychopatycznie dręczyć dziewczynkę na wózku pytaniami o to, jak ćwiczy jej się na WF. Jeszcze bardziej przerażające jest to, co powiedział niepełnosprawnej dziewczynce chwilę potem – że nie puściłby wraz z nią swego dziecka do klasy integracyjnej, bo mogłoby „zarazić się” od niej kalectwem. Nie wiem, czy ktokolwiek w dość brudnej przecież historii polskiej polityki pozwolił sobie na coś równie obrzydliwego. Gdybym był świadkiem tej sytuacji albo gdyby dotyczyła ona mojego dziecka – moja córka jest wszak po przeszczepie nerki, zaś być może Korwin-Mikke ma i na ten temat jakąś szaleńczą teorię – niemal na pewno nie umiałbym powstrzymać nerwów na wodzy i zareagowałbym bardzo impulsywnie. (…) Korwin-Mikke psychicznie dręczył bowiem dziecko, prócz tego publicznie wciskał ludziom ciemnotę.
  • Janusz Korwin-Mikke – mój przyjaciel. Prezydent liberałów w Warszawie. Troszeczkę fantasta, robi wrażenie pomylonego, ale swoje osiąga i realizuje. Drukuje, wydaje, jakieś robi historyjki. Szalenie pracowity. Poza tym imponuje mi, bo on tę kostkę węgierską w minutę załatwia nie patrząc, a mnie się to jeszcze do dzisiaj nie udało. A więc geniusz, nie?
  • Janusz Korwin-Mikke, z którym korespondowałem, był aktywny przed '89 w drugim obiegu. Wydał Kapitalizm i wolność, Drogę do zniewolenia Hayeka, oraz inną literaturę libertariańską (…) W czasie, kiedy byliśmy w Warszawie jego partia mieściła się w dawnym mieszkaniu, które było dosłownie labiryntem małych biur, wypełnionych młodymi ludźmi, aktywnie pracującymi nad szerzeniem libertariańskiej ewangelii. Toczyliśmy z nimi wiele dobrych i żywych dyskusji.
    • Autor: Milton Friedman, [w:] Friedman M., Friedman R., Two Lucky People: Memoirs, Chicago 1999, s. 514.
  • Jest fenomen buntu młodych – ale to jest bunt konserwatywny. Ci młodzi ludzie są często dużo bardziej konserwatywni niż ja – fenomen popularności Janusza Korwin-Mikkego. Ja mam w sprawach gospodarczych poglądy zbliżone do jego (…). Widzę młodych ludzi, którzy do niego lgną – to są bardzo wartościowi ludzie.
  • Kandydat JKM strzelałby do górników. Do tej pory myślałem, że to zwykły kretyn, ale teraz widzę, że pospolity bandyta.
  • Korwin od dawna wypowiadał i wypowiada różne głupstwa na rozmaite tematy, które nie mieszczą się w granicach przyzwoitości. Czy poważnemu dziennikarzowi przyszłoby do głowy zapraszać do programu albo prosić o wywiad chorego antysemitę Leszka Bubla? Otóż dziś Korwin ma status Bubla. Albo i gorzej. Może przynajmniej ostatnie wydarzenia sprawią, że wokół JKM zapadnie grobowa cisza.
  • Mam dla pana Janusza Korwin-Mikkego wiele podziwu i wiele szacunku za jego niezłomną walkę z gospodarczą i socjotechniczną bolszewią.
    • Autor: Waldemar Łysiak, Łysiak na łamach 3, Wydawnictwo PLJ, Warszawa 1995, s. 142.
  • Nie ma bowiem w Polsce żadnego Pokolenia JP2, a już szczególnie nie ma go na polskiej prawicy. Jest wyłącznie Pokolenie JK-M (…) Mistrzem od myślenia dzisiejszej polskiej prawicy nie jest ś. p. starowinka Wojtyła z jego słabiutkim, moralizującym zrzędzeniem: „Solidarność, to znaczy jedni drugich brzemiona noście” (parafraza Listu do Galatów wypowiedziana przez polskiego papieża w czasie mszy dla świata pracy w 1987 roku, w Gdańsku), ale Korwin-Mikke ze swoim chamskim neoliberalizmem dla kułaków (…), z ideologią, która niegdyś tak mocno przemówiła do młodego kułaka Ziemkiewicza, że na całe życie stał się ślepo wierzącym obrońcą „rynku” przed „państwem”, wyznawcą i propagatorem prostej i chwytliwej ideologii: podatki to kradzież, nie dajcie sobie odebrać swoich ciaćków, swoich i waszej „rodziny na swoim”, żadnej dziesięciny, żadnych podatków, zusów i srusów, no chyba że krusy…
  • (…) odwieczny ulubieniec młodzieży Janusz Korwin-Mikke, ultraliberał gospodarczy i ultrakonserwatysta obyczajowy, człowiek o emploi bajkowego pana Kleksa, a jednocześnie jakiś szlachecki hibernatus.
    • Autor: Ewa Wilk, Biali, silni, „Polityka” nr 24 (3214), 12–17 czerwca 2019, s. 30.
  • Podobnie, uważam za szalone i w większości nonsensowne poglądy Janusza Korwina-Mikkego – ale ten facet umie dobrze pisać i robi to czasami bardzo zabawnie, zaś konstrukcja jego wywodów może być radością dla miłośnika łamigłówek logicznych, który zapragnie te rozumowania obalić (nie chwaląc się, bo sukcesu naukowo-dydaktycznego nie odniosłem – ale to u mnie Mikke zaliczał sto lat temu ćwiczenia z Podstaw Matematyki; a sukcesu nie odniosłem, bo studia matematyczne rzucił i zwiał na filozofię…).
  • Politycy istnieją za pomocą słów. Ich główny problem polega na tym, że działają raz w lepszych, raz w gorszych warunkach. Można sobie wyobrazić, że najbardziej przekonującym politykiem mógłby być Janusz Korwin-Mikke. To, do czego przekonuje, jest jednak tak sprzeczne z powszechną świadomością, że już w punkcie wyjścia jest w bardzo trudnej sytuacji.
  • Postulaty JKM to kwintesencja kapitalizmu, jeszcze nikt nie wymyślił lepszego systemu gospodarczego. Bez szans do przeprowadzenia w socjalnej Europie. Jak już opadłby kurz po szoku, to Polska rozwijałaby się w tempie 10 proc. rocznie.
  • Pozostaje wciąż niedoścignionym wzorem, jak głosić najsłuszniejsze prawdy w taki sposób, żeby odstręczać nawet tych, którzy generalnie są do nich przekonani.
  • Są tacy w niektórych krajach jakie odwiedziłem, którzy mają jasne pojęcie drogi od socjalizmu do kapitalizmu, np. w Czechosłowacji p. Wacław Klaus, a w Polsce p. Janusz Korwin-Mikke. Z ich punktu widzenia problem kluczowy stanowi odebranie własności z rąk władzy państwa i przekazanie w ręce ludzi, chodzi im po prostu o usunięcie rządu na bok.
    • Autor: Milton Friedman, w wywiadzie Czerkawski B., Wolny prywatny rynek, [w:] „Najwyższy Czas!” nr 28, Warszawa 1990, s. I.
  • W wyborach prezydenckich Anno Domini 2010 mój głos był głosem straconym, ale oddanym zgodnie z moimi przekonaniami. Oddałem go na człowieka kulturalnego, wrażliwego, mądrego, inteligentnego i dlatego bez szans. Na Janusza Korwin-Mikke, któremu jestem wierny. Gdyby jego ustanowić prezydentem, ludzie nareszcie mogliby do woli zadawać pytanie „dlaczego?”. On wyjaśniłby, skąd się biorą zakazy. Które są potrzebne, a które trzeba skasować.
  • Wielki oryginał, co podkreśla wiążąc sobie zawsze muszkę. Facet postrzelony w najsympatyczniejszym sensie tego słowa.
  • Wyraził opinię, że „Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinniśmy oglądać ludzi zdrowych, pięknych, silnych, uczciwych, mądrych”. Tym samym nieopatrznie wyjaśnił, dlaczego nie jest do telewizji zapraszany. Najwyraźniej nie spełnia żadnego z podanych przez siebie kryteriów: ani zdrowy, ani piękny, ani silny, ani uczciwy, ani mądry. Aż miło, że coraz więcej ludzi i instytucji się na nim poznaje.
  • Wywody JKM pokazują, jak blisko nazizmu jest ultraliberalizm. Obie ideologie oparte są na kulcie siły i sprawności. To, że Hitler miał podobne pomysły, pewnie nie zmartwi pana Janusza. Może otrzeźwi go wiadomość, że takie pomysły miał też Honecker? Komunistyczny przywódca zakazał w NRD publicznego posługiwania się językiem głuchoniemych.