Stosunki polsko-ukraińskie

Polska i Ukraina na mapie Europy

Stosunki polsko-ukraińskie – relacje między państwem polskim a państwem ukraińskim, uwzględniając także relacje między społeczeństwami obu krajów, od ukształtowania się obu państwowości. Polska i Ukraina sąsiadują ze sobą.

  • Bliskie sąsiedztwo Ukrainy i Polski ma już tysiąc lat. Są w tej historii karty piękne, ale przytłacza je łańcuch krzywd obustronnych i wzajemnego odwetu, a krew nie wsiąka w ziemię, tylko rodzi mściciela, i nikt już dziś nie potrafi powiedzieć, kiedy i kto zaczął. (…) Niezależnie od tego my i Wy wyznajemy Ewangelię, w której Jezus zwraca się, jak wierzę, do każdego z nas: nie szukaj źdźbła w oku bliźniego, lecz belki w oku swoim. Zaś pomysł, że nakazy Ewangelii nie dotyczą stosunków między wspólnotami narodowymi, jest niechrześcijański i sprzeczny z duchem Ewangelii.
  • Co się nie udało w zamysłach federacyjnych Piłsudskiego, musi dojść do świadomości Polaków i Ukraińców, a nie rozliczenia i patrzenie w przeszłość, z ciągłym przypominaniem sobie wzajemnych krzywd. Krzywd było wiele, były też okrucieństwa i nikt nie przekreśli tego, co się wydarzyło na Wołyniu. Oni jednak też mogliby nam wyliczać. Tylko po co? Rozsądek powinien wziąć górę nad emocjami. Jeśli potrafiliśmy te emocje przezwyciężyć w stosunku do Niemców, a trudno sobie wyobrazić, żeby było coś porównywalnego z okupacją niemiecką, nie możemy bez przerwy tkwić w grobach na Ukrainie.
  • Należy zapomnieć.
    • Autor: Jerzy Giedroyc
    • Opis: słowa wypowiedziane na dwa tygodnie przed śmiercią do Wiktora Poliszczuka o ludobójstwie na Kresach Wschodnich dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów.
    • Źródło: Marian Malikowski, Wybrane problemy stosunków polsko-ukraińskich, Rzeszów 2010.
  • Po wszystkich zbrodniach, jakich Stalin dokonał na Polakach, w dalszym ciągu można dziś znaleźć takich, którzy jego dzisiejszego następcę, będą traktowali jako wiarygodnego polityka. Niektórzy twierdzą nawet, że z Rosją będzie bezpieczniej. Powtarzają bezmyślnie, że z Ukrainą nie będzie zgody, dopóki wszystkie ukraińskie sprzątaczki i wszyscy ukraińscy robotnicy budowlani, którzy pracują w Polsce, nie odetną się od Bandery. I wszystko to w czasie, gdy Ukraina prowadzi śmiertelny bój z Rosją. Bój także w obronie Polski.
  • Polityka polska odepchnęła od siebie Ukrainę; tchórzliwie uległa wobec silnej sowieckiej Rosji, „rozpiera się po chamsku” wobec słabszych Ukraińców, strasząc ich nahajem.
  • Tragedią Ukraińców jest to, że ich „Piemontem” stał się teren, na którym żyje najmniejszy procent ludności ukraińskiej. Wojny przegrali. Musieli pogodzić się z tym, że znajdują się w granicach polskiego organizmu państwowego. I teraz odebrano im nawet to, co mieli za Austrii – nawet ukraińskie nazwy na kartach korespondencyjnych i na dworcach kolejowych. (…) Szkolnictwo ukraińskie nie odpowiada liczebnie procentowi ludności ukraińskiej w Państwie. Nawet nazwa „ukrainiec” jest niejako zabroniona, a przecież poczucie przynależności narodowej jest czymś czysto subiektywnym. W tych warunkach część młodzieży ukraińskiej wkroczyła na drogę aktów sabotażu, których nie możemy usprawiedliwić, ale możemy szukać ich podłoża.
    • Autor: Adam Ciołkosz
    • Opis: fragment przemówienia parlamentarnego z 21 stycznia 1931 na posiedzeniu zwołanym w związku z brutalną pacyfikacją ukraińskich wsi we wschodniej Galicji.
    • Źródło: Andrzej Friszke, Adam Ciołkosz. Portret polskiego socjalisty, wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
    • Zobacz też: Ukraińcy
  • Widziałem natomiast taką scenę. Przed chatą stał chłop, lat 50, w kożuchu. Zbliżył się do niego hallerczyk i czy to chciał zapalić strzechę, czy zdjąć kożuch ze starego, dość że tamten wzniósł ręce błagalnie i prosił o litość. Potem widziałem, jak żołnierz ujął karabin za lufę, wzniósł kolbę ku górze. Chłop zasłonił twarz rękoma… Ja się odwróciłem i usłyszałem głuchy trzask! Inny się chwalił, że jak „dźgnął” chłopa bagnetem w „kołdun”, to aż o ścianę się otrze oparło. Mordercy! Rozumiem zabijanie ludzi w czasie bitwy, rozumiałbym zemstę tuż po napadzie, ale tak mordować na zimno – nie!