Otwórz menu główne

Plan Balcerowicza

reforma gospodarczo-ustrojowa przeprowadzana od 1990 roku
Leszek Balcerowicz

Plan Balcerowicza – potoczna nazwa pakietu reform gospodarczo-ustrojowych, przeprowadzonego w ciągu 111 dni, którego realizacja rozpoczęła się 1 stycznia 1990 roku. Nazwę tę utworzono od nazwiska głównego autora tych reform Leszka Balcerowicza.

  • Była to pierwsza próba odwrócenia biegu historii Polski, który został zdeterminowany założeniami ludzi mających w latach 80. ubiegłego wieku pełną świadomość, że ustroju komunistycznego nie da się utrzymać w takiej formie, w jakiej dotychczas występował. I że trzeba myśleć o kierunkach jego zmiany. Założenia te zostały wypracowane przez ośrodki związane ze służbami specjalnymi PRL-u, partią i niektórymi środowiskami intelektualnymi. Musimy sobie wyraźnie powiedzieć, że tzw. plan Balcerowicza w swoich podstawowych założeniach powstawał właśnie wtedy i był następnie realizowany.
  • Do dziś jestem pod wrażeniem łatwości, z jaką elity wyłonione przez pracowniczy ruch dokonały zwrotu o 180 stopni, porzucając wartości uznawane dotąd za naczelne kryterium polityki społeczno-gospodarczej (…) tak raptowna zmiana punktu widzenia, owo nadzwyczajnie łatwe przeistoczenie związkowców w liberałów, świadczy o braku lub raczej zaniku poczucia lojalności wobec bazy społecznej ruchu
  • Dzisiaj mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że tzw. plan Balcerowicza doprowadził do kompletnego rozpadu finansów publicznych. Doszło do drukowania pustych pieniędzy. Nie było wiadomo, ile tak naprawę wynosi nadwyżka pustego pieniądza w gospodarce. I z tym przede wszystkim mój rząd musiał sobie poradzić. I to się udało. Na ten sukces nikt obecnie specjalnie nie zwraca uwagi, bowiem w świadomości historycznej rząd mój utrwalił się w związku z pewnymi posunięciami stricte politycznymi.
  • Nasz „skok w kapitalizm” tak jak go przeprowadzono był pierwszym wielkim oszustwem. (…) zamknięcie się Balcerowicza w resortowej wieży z kości słoniowej spowodowało, że Balcerowicz nie był w stanie reagować na zwrotne sygnały, które gospodarka wysłała swoim reformatorom. Z czasem miało się na przykład okazać, że doktrynalna obrona powszechnie znienawidzonego popiwku trwała dużo dłużej niż było to konieczne.
    • Autor: Jacek Kuroń, Siedmiolatka czyli kto ukradł Polskę? s. 76.
  • Nigdy nie kwestionowałem ogólnego przesłania planu Balcerowicza, czyli konieczności odejścia od reżimu komunistycznego, pozbycia się balastu gospodarki nakazowo-rozdzielczej i ustanowienia demokratycznego kapitalizmu. Ważne jednak było, jaki model wybieramy. Moim ideałem nie był, i nie jest, kapitalizm bardzo wolnorynkowy. 25 lat temu takie dążenia i idee przeważały. Polska przeprowadzała swoją transformację w atmosferze zdominowanej przez ultraliberalne poglądy Ronalda Reagana i Margaret Thatcher. Podobny „etos” przesądzał wówczas o orientacji Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Prawdopodobnie gdybyśmy wtedy nie spełnili żądań MFW, nie udałoby się umorzyć połowy naszego zadłużenia zagranicznego.
  • Plan Balcerowicza był jak pendolino. Kiedy go uchwalano, był zgodny z trendami zachodniej makroekonomii i nowoczesnej polityki gospodarczej, chociaż w istocie stanowił dość marnotrawny eksperyment.
  • Reformowanie przedsiębiorstw państwowych oznaczało w praktyce ich likwidację. Próby ocalenia przynajmniej części tych firm traktowane były jako próby ratowania dawnego systemu.
  • Robotnicy wielkoprzemysłowi, którzy uważali się za główną siłę „S”, byli na ogół dumni ze swoich zakładów, praca w nich była źródłem przywilejów i prestiżu. Teraz dowiadywali się, że te zakłady są kulą u nogi gospodarki i na dodatek nie mają do nich żadnego prawa.
    • Autor: Jacek Kuroń, Nadzieja i rozczarowanie. Pisma polityczne 1989–2004, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2010.
    • Opis: w 1993.
    • Zobacz też: Solidarność
  • „Wielkie uderzenie” (Plan Balcerowicza) nie było potrzebne. Było ono wyrazem neofickiej wiary głównych decydentów i ich doradców w wolny rynek, co ułatwiło przyjęcie standardowej recepty Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ignorującej odmienne warunki gospodarki wychodzącej z realnego socjalizmu. W końcu 1989 roku nawet szokowe działania, mające zdusić inflacje, miały słabe rzeczywiste podstawy, skoro była ona głównie skutkiem działań rządu (uwolnienie cen żywności) i pod koniec roku szybko spadała.