Otwórz menu główne

Lustracja – procedura przeglądu i weryfikacji przeprowadzana najczęściej w urzędach, stowarzyszeniach, partiach politycznych czy u prywatnych przedsiębiorców.

  • Chcieliśmy generalnej zmiany struktur państwowych. Potrzebne było dostosowanie okrągłostołowego, postkomunistycznego modelu, do rzeczywistych potrzeb demokratycznego państwa prawa. Ten proces należało rozpocząć od lustracji.
  • Dla mnie ta dzisiejsza stabloidyzowana lustracja wygląda jak karykatura działalności okupacyjnego państwa podziemnego polegającej na piętnowaniu Polaków, którzy kolaborowali...
    • Autor: Piotr Najsztub, Piekło nas wyzwoli, Piotr Najsztub rozmawia z Adamem Michnikiem, „Przekrój”, 23 kwietnia 2009.
  • Histeria „Gazety Wyborczej” była o tyle zrozumiała, że bardzo szybko zarówno ja, jak i inni badacze odkryli, że zawartość archiwów IPN jest rzeczywiście niebezpieczna dla idoli środowiska „Wyborczej”. Atmosfera wytworzona wokół Instytutu – że szambo, że fuj – sprawiła, iż za czasów prezesury Leona Kieresa materiały udostępniane były dość niechętnie. Owszem, tam jest szambo, ale szambo pokazujące ogrom upadku polskich elit czasów PRL – nie tylko środowisk politycznych objętych ustawową lustracją, ale także szerzej pojętych: aktorów, pisarzy, tzw. intelektualistów, profesorów wyższych uczelni, działaczy opozycji o niezbyt jak się okazuje, kryształowej przeszłości. Łącznie z takimi ludźmi jak Lesław Maleszka, dawny agent SB, który pracował przecież w „Gazecie Wyborczej” na etacie i miał wpływ na jej linię redakcyjną – między innymi pisał teksty antylustracyjne.
  • Ludzie patrzą idealistycznie na Kościół i Bogu dzięki, że tak jest, ale z tego powodu pewne rzeczy się im w głowie nie mieszczą. Konieczne jest oczyszczenie pamięci. W naszej pięknej historii były rzeczy wspaniałe – i o tym trzeba mówić. Nie wolno jednak ukrywać tego co słabe i grzeszne.
  • Lustracja dostarcza ciekawej wiedzy o Polakach rzeczywistych, a nie jedynie tych wyobrażonych. Dostarcza takiej wiedzy, o ile oczywiście sama nie staje się polityczną moralistyką, osądzaniem zdrajców i szukaniem bohaterów. Bo wówczas jest ona tylko jeszcze jednym językiem narodowego samooszukiwania. Lokuje bowiem i marnotrawi swój moralistyczny wysiłek w obszarze, w którym jedynym ewidentnym moralnym wykroczeniem jest słabość wspólnoty narodowej, która nie zdołała obronić własnego państwa, własnych instytucji i własnych obywateli przed najbardziej bezpośrednim, brutalnym naciskiem instytucji pracujących dla innego narodu, który kiedyś pokonał Polaków w bezlitosnej historycznej walce o dominację. W konsekwencji tej przegranej, najciekawsi intelektualnie, najlepiej rokujący i najbardziej uwrażliwieni moralnie młodzi ludzie przez ponad dwa wieki na początku swojego życia trafiali nie na troskliwych profesorów, intelektualnych mentorów, mądrych urzędników, gotowych pomagać im w dojrzewaniu, uczyć, znajdować dla nich pierwsze zatrudnienie w instytucjach własnego państwa czy społeczeństwa. Przeciwnie, polscy uczniowie liceów czy studenci natrafiają na swojej drodze w pierwszym rzędzie na Nowosilcowów, oficerów ochrany, esbeków i prowokatorów. Z tego grzechu wspólnoty polskiej, niewybaczalnego grzechu jej słabości, wynikają grzechy indywidualne, łamanie się w śledztwie, współpraca i poczucie winy. Kolejni ludzie, którzy w narodzie silniejszym, zdolnym osłonić ich w okresie dojrzewania, byliby atutem dla własnej wspólnoty, stają się postaciami na wejściu złamanymi, dwuznacznymi, „zahaczonymi”. Łatwo będzie ich szantażować, sami będą zużywać sporą część intelektualnej energii, aby mierzyć się z własnym poczuciem winy.
    • Autor: Cezary Michalski, Wyrastanie z Polski, wstęp w: Stanisław Brzozowski, Głosy wśród nocy, wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2007.
  • Lustracja dotyczyła kilkudziesięciu osób, większości z obozu solidarnościowego. Nikt nie obalałby rządu po to, żeby bronić kilkudziesięciu agentów. Tu szło o to, co będzie z Polską, bo podpisanie tego protokołu wykluczyłoby nasze uczestnictwo w Sojuszu Północnoatlantyckim. Bylibyśmy w takiej sytuacji jak Białoruś.
  • [Lustracja] polega na tym, żeby zbadać archiwa – archiwa najczęściej tajne, najczęściej sporządzane dla jakichś celów ideologicznych, czy politycznych, w których jest bardzo dużo nieprawdy, bardzo dużo ludzkich ułomności, i w których znajdują się donosy na przeciwników, zwłaszcza politycznych (...) Tworzy się wokół nich jakby pole podejrzeń, oskarżeń, ujawnień grzechów, których ujawnienie nie jest nikomu potrzebne.(...) Może to tylko szerzyć nienawiść. Dotyczy to także duchownych, którzy są z ludzi wzięci i dla ludzi ustanowieni.
  • Najlepszym rozwiązaniem byłaby racjonalna polityka kadrowa, dekomunizacja i lustracja. Ci ludzie nie mają kwalifikacji merytorycznych w bankowości, a w większości nie znają się nawet na sprawach ogólnogospodarczych, a już zupełnie nie znają się na regułach wolnego rynku. Dlatego odwoływanie się do zasad tak zwanej fachowości, klasycznej formuły obrony starego układu, jest tutaj zupełnie bezpodstawne.
  • Nakładanie takiego obowiązku uważam za upokarzające, poniżające i godzące w godność osoby, ponadto — mimo jego ustawowego charakteru — za bezprawne, gdyż uzależnia korzystanie z podstawowych praw osoby od spełnienia warunku określonego ustawą, co kłóci się ze współczesnym pojmowaniem praw człowieka. Dlatego odmawiam złożenia wspomnianego oświadczenia.
  • Nie ulega wątpliwości, że na każdego bardziej aktywnego coś spadnie, każdemu coś zostanie wypomniane. (...)
    Moim zdaniem za całym pomysłem lustracji kryje się pewna filozofia, którą nazwałbym „niepodległościową”. To jest takie myślenie, jakby w Polsce była okupacja i czyści, którzy nie mieli z nią nic wspólnego, pozostaną czyści, a złych, którzy się w okupację ubabrali, napiętnuje się i wyrzuci z życia publicznego.(...) Tak jakby Amerykanie wygrali wojnę, lustratorzy zaś przyjechali tu na amerykańskich czołgach rozliczać kolaborantów. Tak robiono denazyfikację w Niemczech, tyle że po klęsce. I zaprzestano tego natychmiast, jak tylko skończyły się okupacyjne rządy. Ale Polska nie przegrała wojny i niepodległości nie wywalczyli ci, którzy dziś mieliby dokonywać lustracji, wydawać świadectwa moralności i ferować wyroki.
    • Autor: Jacek Kuroń, Spoko! Czyli kwadratura koła (1992), w: Autobiografia, Wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2011, s. 943.
  • Niepodejmowanie działań w kierunku przebudowy państwa wynika z upartego trzymania się ustaleń okrągłego stołu oraz z indolencji, braku wyobraźni, zaskoczenia faktami, a także zwykłego wygodnictwa. Lepiej zachować starą strukturę, która jakoś działa, niż podjąć się budowy nowej. Do tego dochodzą coraz bardziej narastające powiązania interesów i strach przed przeszłością. Ten ostatni problem wśród polityków i wysokich urzędników szybko rozwiązałaby szybka i uczciwa lustracja.
    • Autor: Jarosław Kaczyński, Czas na zmiany, rozdział Nowe państwo, str. 148.
  • Przez lata niemal wszystkie uczciwie prowadzone sondaże konsekwentnie pokazywały, że chcemy poznać prawdę dotyczącą byłej komunistycznej policji.
  • W Kościele jest silne lobby antylustracyjne, tu powiem po nazwisku, reprezentowane przez trzech hierarchów – abpa Życińskiego, abpa Gocłowskiego i bpa Pieronka, którzy w sposób niesłychanie ostry atakują lustrację.
  • Wielu duchownych, szczególnie wysokiej rangi, stara się wpływać na nasze życie publiczne. Niektórzy z nich, jak np. arcybiskup Józef Życiński, wprost podważają sens lustracji.
    • Autor: Tomasz Sakiewicz
    • Źródło: „Gazeta Polska” nr 49, 6 grudnia 2006.

Zobacz też: