Otwórz menu główne

Rząd Jana Olszewskiego – gabinet pod kierownictwem premiera Jana Olszewskiego powołany 23 grudnia 1991.

  • Akcja odwoływania rządu się rozpoczęła. Rząd odpowiedział natychmiast, poseł Janusz Korwin-Mikke zgłosił wniosek o ujawnienie listy agentów SB i UB. Mimo próby zerwania quorum przez posłów Unii prawica głosowanie wygrała. Sejm zdecydował, że lustracja urzędników państwowych dokona się w trzech ratach. Pierwsza fala lustracji obejmująca najwyższych urzędników państwowych – ministrów, posłów i senatorów – miała być przeprowadzona natychmiast. Szef MSZ dostał na to czas do czerwca.
  • Byliśmy, Wysoka Izbo, zawsze za rządem szerokiej koalicji, ale jeśli koledzy z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, z Unii Demokratycznej uważali, że ta koalicja ma w naszym mniemaniu powstrzymać proces przebudowy albo, użyję tutaj tak nie lubianego przez was słowa, dekomunizacji Polski, to było to nieporozumienie, wielkie nieporozumienie. W żadnym razie tak tej koalicji nie rozumieliśmy. Nie rozumieliśmy jej tak dlatego, że proces dekomunizacji jest wielką, i można powiedzieć ciągle zwiększającą się, potrzebą tak tego kraju, jak i innych krajów postkomunistycznych.
  • Chcieliśmy generalnej zmiany struktur państwowych. Potrzebne było dostosowanie okrągłostołowego, postkomunistycznego modelu, do rzeczywistych potrzeb demokratycznego państwa prawa. Ten proces należało rozpocząć od lustracji.
  • Chcieliśmy zabezpieczyć majątek narodowy, który pozostał po komunizmie, a był dobrem całego narodu. Wówczas rozpoczęło się już niesłychane rozgrabianie tego majątku, rozpoczęła się „dzika reprywatyzacja”. Trzeba było temu położyć kres. Moją pierwszą decyzją było wstrzymanie wszystkich transakcji prywatyzacyjnych, do czasu stworzenia ram, w jakich uwłaszczenie powinno było przebiegać.
  • Dziennikarz: Jaki największy sukces w dziedzinie ekonomicznej ma pan na swoim koncie?
    Jan Olszewski: Pozbieranie kompletnie rozbitej gospodarki i doprowadzenie jej do stanu, kiedy zaczął się już ujawniać pewien trend pozytywnej koniunktury.
    Dziennikarz: Na czym miało to pozbieranie konkretnie polegać?
    Jan Olszewski: Przygotowanie całorocznego budżetu i utrzymanie finansów państwa w rozsądnych granicach oraz zabezpieczenie minimum funkcjonowania całego aparatu państwowego.
    • Autor: Jan Olszewski
    • Źródło: Przerwana premiera. Z Janem Olszewskim rozmawiają Radosław Januszewski, Jerzy Kłosiński, Jan Strękowski, „Tygodnik Solidarność”, Warszawa 1992, s. 118
  • Dziennikarz: Budżet został przez sejm przyjęty, deficyt budżetowy ustalony na poziomie 65 bilionów. Natomiast w lipcu okazało się już, że ten deficyt może osiągnąć 100 bilionów. Kto jest za to odpowiedzialny?
    Jan Olszewski: Na pewno nie mój rząd. W momencie gdy mój rząd kończył misję, to ten deficyt był poniżej założonego.
    Dziennikarz: To znaczy, kto jest odpowiedzialny?
    Jan Olszewski: Myślę, że obalenie rządu i następny moment, tj. podejmowanie różnego rodzaju decyzji, musiało spowodować taki gwałtowny spadek. (…) Trzeba by wiedzieć, jakie decyzje w tym czasie premier Pawlak podejmował, na co te pieniądze poszły.
    • Źródło: Jan Olszewski, Przerwana premiera. Z Janem Olszewskim rozmawiają Radosław Januszewski, Jerzy Kłosiński, Jan Strękowski, „Tygodnik Solidarność”, Warszawa 1992, s. 118
  • Dzisiaj mało kto zdaje sobie z tego sprawę, że tzw.plan Balcerowicza doprowadził do kompletnego rozpadu finansów publicznych. Doszło do drukowania pustych pieniędzy. Nie było wiadomo, ile tak naprawę wynosi nadwyżka pustego pieniądza w gospodarce. I z tym przede wszystkim mój rząd musiał sobie poradzić. I to się udało. Na ten sukces nikt obecnie specjalnie nie zwraca uwagi, bowiem w świadomości historycznej rząd mój utrwalił się w związku z pewnymi posunięciami stricte politycznymi.
  • Jeśli porównać osiągnięcia tego rządu z osiągnięciami rządów poprzednich, to wybaczcie państwo, ale nie ma tutaj powodów do wstydu. Była już mowa o sytuacji gospodarczej, która się w jakiś tam sposób poprawia. Była mowa o budżecie, który został przygotowany bez kompromisów i dla którego nie ma żadnej alternatywy. Jest plan społeczno-gospodarczy Jerzego Eysymontta, dla którego też nie ma w tej chwili żadnej alternatywy. Z całą pewnością nie sytuacja gospodarcza, nie polityka gospodarcza spowodowały atak na ten rząd. Co do tego nie można mieć najmniejszych wątpliwości.
  • Lustracja dotyczyła kilkudziesięciu osób, większości z obozu solidarnościowego. Nikt nie obalałby rządu po to, żeby bronić kilkudziesięciu agentów. Tu szło o to, co będzie z Polską, bo podpisanie tego protokołu wykluczyłoby nasze uczestnictwo w Sojuszu Północnoatlantyckim. Bylibyśmy w takiej sytuacji jak Białoruś.
  • Myślę, że nie da się cofnąć tego, co było podstawową ideą tego rządu, kwestionowaną przez przeciwników wtedy, a teraz przyjętą bez sprzeciwów. Chodzi o stanowisko, że polityka gospodarcza nie może być polityką hamowania, a musi być polityką nastawioną na pobudzenie aktywności gospodarczej. Najpierw rozległ się krzyk Unii Demokratycznej i liberałów, że rząd Olszewskiego głosi herezje, a teraz nastąpiłą pełna zgoda na to, że w ten sposób należy działać. Trzecia sprawa to idea ugody społecznej.
    • Autor: Jan Olszewski
    • Opis: o polityce gospodarczej swojego rządu.
    • Źródło: Jan Olszewski, Przerwana premiera. Z Janem Olszewskim rozmawiają Radosław Januszewski, Jerzy Kłosiński, Jan Strękowski, „Tygodnik Solidarność”, Warszawa 1992, s. 117
  • Naszą zasługą jest to, że nie dopuściliśmy do ugruntowania na obszarze RP silnych wpływów rosyjskich opartych na ponadnarodowych przedsiębiorstwach powstałych na eksterytorialnych terenach baz Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej. Gdyby do tego doszło, to trwale znaleźlibyśmy się w sferze wpływów rosyjskich i nie byłoby mowy o jakichkolwiek naszych aspiracjach do członkostwa w NATO. Jest to niewątpliwa zasługa, której nikt temu rządowi nie odbierze.
  • Podczas tworzenia naszego rządu. (Donald Tusk) przyszedł do mnie wraz z politykami Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Sprawa dotyczyła poparcia naszego rządu. Politycy KLD, którzy początkowo nas poparli, przyszyli do mnie z propozycją nie do odrzucenia. W tej delegacji był Donald Tusk i uważam, że to nie był przypadek. Panowie zaproponowali swoje dalsze wsparcie, ale pod warunkiem, że zapewnimy im nietykalność.
  • Postawiliśmy postulat przyjęcia nas do Paktu Północnoatlantyckiego. Zrobiliśmy to po to, by zablokować ewentualną odbudowę systemu dominacji nad Polską przez naszego wschodniego sąsiada i znalezienie się ponownie w obszarze jego wpływów. To także nam się udało. Pamiętam, że za dążenia mojego rządu do członkostwa w NATO byliśmy atakowani praktycznie ze wszystkich stron ówczesnej sceny politycznej.
  • Próba zapobieżenia budowaniu państwa oligarchicznego na zrębach PRL-u. Próba podjęcia dzieła budowy demokratycznego państwa obywatelskiego. Próba w moim przekonaniu już w tamtym momencie spóźniona co najmniej o dwa lata. W związku z tym mająca minimalne szanse na realizację. Ale trzeba było ją podjąć. Druga okazja nastała dopiero 15 lat później, a trzecią z kolei mamy właśnie dzisiaj.
  • Rząd Olszewskiego był koszmarny. Na jego czele stał człowiek kompletnie niezorganizowany, ale – oczywiście – wielki patriota. Wszystko to była jakaś jedna wielka amatorszczyzna, skąpana jeszcze w prawicowym sosie. A składniki takiego sosu to – wtedy – kłótliwość, warcholstwo, prymat osobistych ambicji nad dobrem wspólnym, zgrzebność i ogólne dziadostwo.
  • Rząd Olszewskiego jako pierwszy sformułował podstawowe zasady polskiej drogi do niepodległości. Zwłaszcza wymiar gospodarczy był dla nas ważny. Rząd jako pierwszy przyjął rozwiązania korzystne dla rolnictwa, wprowadzono ceny minimalne, wstrzymaliśmy rozkradanie majątku narodowego, zablokowaliśmy przekształcenie dawnych baz sowieckich w ośrodki ekspansji polityczno-gospodarczej służb rosyjskich, wreszcie podjęliśmy pierwsze decyzje lustracyjne.
  • To był bardzo ważny zwrot w historii Polski. Dokładnie w trzy lata po wyborach czerwcowych pewien etap – żeby Polska nie była krajem postkomunistycznym, czy też postkolonialnym – się wówczas skończył, niestety skończył się przegraną. Gdyby wtedy wszystko potoczyło się inaczej, Polska byłaby lepsza, silniejsza, bogatsza, ilość społecznego nieszczęścia byłaby znacznie mniejsza. Jako naród bylibyśmy w nieporównanie lepszej kondycji.
  • To rząd autentyczny, a nie deklaratywnego antykomunizmu. Jest to rząd odejścia od Okrągłego Stołu, odejścia od «grubej kreski», odejścia od tego wszystkiego przeciwko czemu wielu panów na tej sali wielokrotnie zabierało głos. Jeżeli dzisiaj, w trzecią rocznicę wyborów, co, tak się przypadkowo złożyło, mam zaszczyt przemawiać w parlamencie wolnej Polski, to chciałbym powiedzieć, niestety, że jest to jakby symboliczny powrót. Jest tu pewien element powrotu do kontraktu Okrągłego Stołu. W imię czego, panowie, sięgacie po władzę? Co macie do zaproponowania? Co właściwie chcecie?.
  • Uważam jednak, że ten rząd jest rządem, który nie uległ politycznemu szantażowi, który nie prowadził żadnych przetargów w kwestii budżetu, który po prostu wykazał się konsekwencją, godnością, prawdomównością i rzetelnością. Z tego powodu jest to rząd, który, moim zdaniem, może być zastąpiony ­ mówię to z całą odpowiedzialnością ­ tylko rządem gorszym i dlatego moja partia ten rząd popiera.
  • Wtedy sądziłem, że upadek tego rządu doprowadzi do destabilizacji w Polsce. Dzisiaj już bym go nie bronił. Dlaczego? Bo Olszewski okazał się później człowiekiem marnym moralnie, popierał kłamstwo, jak na przykład rozpowszechniane w «Naszym Dzienniku» nieprawdziwe informacje, że ja brałem udział w tajnej naradzie mającej na celu obalenie jego rządu. I Olszewski nie sprostował tego kłamstwa. Nigdy mi nie podziękował za obronę i nadal milczy.
  • Żadne normalne państwo nie może tolerować w swoich władzach, w swoim parlamencie, w swoich strukturach ludzi, którzy byli agentami w istocie obcych służb specjalnych. I żadne tłumaczenia, żadne frazesy o interesie państwa, które tutaj padały, tego faktu nie uchylą.