Otwórz menu główne

Wojciech Maziarski

polski dziennikarz, publicysta, opozycjonista

Wojciech Maziarski (ur. 1960) – polski dziennikarz, działacz opozycji w okresie PRL.

  • Dołączają związkowcy, argumentując, że bronią interesów i praw ludzi pracy, bo wredni kapitaliści wykorzystują biedne sprzedawczynie, każąc im pracować do 20. Powiem szczerze i otwarcie: nie ma obowiązku bycia sprzedawczynią, a po doświadczeniach pracy w prasie niedziele sprzedawczyń nie wydają mi się jakąś szczególną torturą.
  • Już dziś polski biznes państwowy przekształcony został w finansowy rezerwuar władzy. Ze spółek skarbu państwa płyną milionowe kwoty, zasilając projekty, imprezy i redakcje służące PiS. Etaty w firmach państwowych są traktowane jak dobro partyjne i służą do zapewnienia dobrobytu ludziom PiS i ich rodzinom. W normalnych warunkach, gdyby Polska wciąż była demokratycznym państwem prawa, decydenci z tych firm musieliby się tłumaczyć przed prokuratorem z niegospodarności i wykorzystywania majątku publicznego do celów partyjnych – jednak dziś mogą się niczego nie obawiać, bo prokuratura jest częścią tego samego układu.
  • Mimo to rządzący w Polsce katolicko-narodowi bolszewicy wzięli się do inżynierii społecznej, próbując hodować nowe elity, by zastępić te, które w sposób naturalny ukształtowały się w minionych dziesięcioleciach.
  • Nawiasem mówiąc, te iluzje na temat państwowego socjalizmu w ostatnich latach zdają się wracać nie tylko w dziedzinie mediów. Przedstawiciele pokolenia niepamiętającego PRL-u – od Adriana Zandberga po mojego reakcyjnego kolegę Grzegorza Sroczyńskiego – chyba naprawdę wierzą, że państwo jako zarządca i właściciel może się sprawdzić.
  • Nie ma takiego przypadku, żeby alkoholik zdecydował się na terapię, nie mając do tego motywacji. Dla osoby uzależnionej alkohol jest bardzo cenną wartością w życiu. Moją główną myślą, kiedy poszedłem na terapię, był niepokój, że oni chcą mi zabrać alkohol! A przecież ja bez alkoholu jestem nieszczęśliwy, rozbity, przygnębiony, nie umiem funkcjonować. Picie było jedynym znanym mi i dostępnym sposobem na osiągnięcie równowagi emocjonalnej, a oni mi chcieli to zabrać. Żeby alkoholik zaczął mieć motywację do leczenia, musi poczuć, że negatywy przeważają nad korzyściami z picia. Otoczenie ma tu dużo do zrobienia, żeby alkoholik odczuł negatywne konsekwencje picia. Nie osłaniamy osoby pijącej, nie podkładamy poduszek amortyzujących. Niech go boli, niech huknie o beton, bo dopiero wtedy zdecyduje się na leczenie. I im wcześniej to nastąpi – tym lepiej. Spadnie na ten beton, ale z mniejszej wysokości, dzięki czemu mniejszą krzywdę wyrządzi sobie i innym.
  • Powstały ośrodki myśli ekscentrycznej, jak „Krytyka Polityczna”, głosząca, że „podatki są fajne”. (…) Całą ta neosocjalistyczna agitacja spływała po Polakach jak woda po kaczce, a jej heroldowie pozostawali na marginesie życia publicznego. Aż do tego roku. Rok 2013 jest pierwszym od upadku PRL, w którym idee neosocjalizmu wdarły się do głównego nurtu debaty.
  • W dzisiejszym felietonie zajmiemy się drabiną ewolucyjną i progiem, jaki musi pokonać element animalny, by nabrać cech ludzkich. (…) PiS, w odróżnieniu od politycznych przeciwników, nieodwracalnie pozbył się cech elementu animalnego, przekraczając ewolucyjny próg człowieczeństwa.
  • Żakowski dodaje, że to nawet wyjdzie taniej. I podpiera się publikacjami naukowymi, których nie czytałem, oraz konferencjami, w których nie uczestniczyłem. Nie wiem, skąd się w lewicy bierze ta odwieczna potrzeba ubierania ideologicznych pomysłów w szaty "światopoglądu naukowego".