Stefan Bałuk

polski wojskowy, fotoreporter wojenny

Stefan Bałuk (ps. Starba, Kubuś, Michał Bałucki, Michał Zawistowski; 1914–2014) – polski fotografik, fotoreporter wojenny, żołnierz Armii Krajowej, cichociemny, powstaniec warszawski, generał brygady Wojska Polskiego w stanie spoczynku.

  • Doszliśmy do terenów dawnego dziedzińca przy ulicy Nowowiejskiej, na którym w czasie pokoju był Pomnik Sapera, później w czasie okupacji rozebrany przez Niemców. Na tymże dziedzińcu zdawaliśmy broń i na tym dziedzińcu moja kompania oddała ostatnie honory pułkownikowi Iranek-Osmeckiemu i generałowi Bór-Komorowskiemu.
Stefan Bałuk (2008)
  • Mianowicie, kiedy już dobrze zaszumiało w głowie, w pewnym momencie jeden starszy sierżant sowiecki wstał zza tego stołu i zaczął półprzytomnym wzrokiem się rozglądać. W pewnym momencie zobaczył tę grupę naszą, naszą trójkę, która swoim umundurowaniem i wyglądem odbijała od innych żołnierzy, którzy byli przy stole, i zapytał się: „Eto kto? Szto z wami?” – A tam ktoś mu powiedział: „Eto Poliaki.” – „Poliaki, tak my was wsiech wyrżniem.” Szymon mnie trąca i mówi: „Już wiesz, jak będzie.” Ja mówię: „Już wiem, jak będzie”.
    • Opis: o spotkaniu z żołnierzami sowieckimi w czasie powrotu z obozu niemieckiego do Polski.
    • Źródło: Stefan Bałuk, 1944.pl
  • Myśmy z Szymonem Krzywickim, byłym adiutantem, i jeszcze z jednym Jugosłowianinem się schronili w takie okopowizny, gdzie były buraki przechowywane na zimę. To były usypane kopce; tam żeśmy sobie w dziupli przeczekali, aż ten obóz się wysunie z tych wszystkich baraków, i poszliśmy w drugą stronę, to znaczy w kierunku dokładnie na wschód, czyli do Polski.
    • Opis: o powrocie do Polski z niemieckiego obozu.
    • Źródło: Stefan Bałuk, 1944.pl
  • Pewnego rodzaju ukoronowaniem mojej pracy fotograficznej, jeśli chodzi o historyczne zdjęcia, był album, który ukazał się po wojnie w Polsce pod tytułem „Polacy na frontach II wojny światowej”. Zawiera on dwa i pół tysiąca zdjęć, między innymi bardzo cenne, zrobione przeze mnie własnoręcznie zdjęcia z powstania.
  • Pomoc radziecka, na którą myśmy czekali, mogła być nawet w pewien symboliczny sposób załatwiona przez generalissimusa Stalina, gdyby tylko zechciał to zrobić. Było absolutne wykazanie złej woli i celowe powstrzymanie ofensywy, która była tuż pod przedpolem Warszawy.
  • Selekcja do cichociemnych była szalenie surowa. Kryteria były psychofizyczne. Mówiąc uczciwie, o tym, że znalazłem się w tej formacji zadecydowało moje hobby, fotografia.
  • Sfotografowałem w Warszawie chyba wszystkie bunkry i umocnienia, które zrobili Niemcy. (…) Chodziłem po ulicach miasta i „lajką”, znakomitym aparatem, który przywiozłem sobie z Londynu, fotografowałem wszystkie zasieki w zasięgu mojego wzroku. Za każde takie zdjęcie groziła kula w łeb. Może człowiek ma więcej szczęścia, niż rozumu czasami?
  • Warszawa była przez Niemców szykowana jako „Warschau Festung”, to znaczy Warszawa-Forteca, która się miała przed nawałą Armii Czerwonej bronić.
  • Wielką rolę, którą podjął prezydent Kaczyński – ośmielam się mówić z nazwiska – który podjął trud uruchomienia całej bardzo skomplikowanej sprawy Muzeum Powstania Warszawskiego… (Efektem) jest to, że świat się dowiaduje nareszcie raz ze wszystkimi detalami, dokładnościami, jakie było Powstanie Warszawskie, że było Powstanie Warszawskie, w odróżnieniu od – nie umniejszając roli – powstania w getcie, że ta rzecz nareszcie znajdzie swój właściwy historyczny przyczynek do naszych losów narodu.

O Stefanie Bałuku

edytuj
  • Dał Pan przykład męstwa, godności i honoru polskiego oficera oraz niezłomnej postawy patriotycznej. Swoją służbą wojskową oraz zabiegami o utrwalenie pamięci o bohaterstwie Armii Krajowej i fenomenie Polskiego Państwa Podziemnego dał Pan Generał dowód wierności najszczytniejszym ideałom żołnierskim i obywatelskim.
  • Powiedzieć o tej misji „ryzykowna” to o wiele za mało (…) Poszło ich czterech: Stanisław Jankowski – cichociemny Agaton, Wojtek – podporucznik Jan Wojtowicz; Jacek – podchorąży Kazimierz Piechotka, obaj kawalerowie Virtuti Militari i Krzyża Walecznych. Całą drogę pokonywali w nerwowym napięciu, uważając, by nie robić hałasu i obserwując uważnie każdy załom muru, kępę krzaków w poszukiwaniu nieprzyjaciela; najgorzej było w okolicach Dworca Gdańskiego, gdzie musieli przejść przez tory.