Zdzisław Broński

polski wojskowy

Zdzisław Broński, ps. „Uskok” (1912–1949) – podoficer rezerwy Wojska Polskiego, członek Polskiej Organizacji Zbrojnej i Armii Krajowej, dowódca oddziału partyzanckiego AK, a następnie Wolność i Niezawisłość na Lubelszczyźnie.

  • Butny Niemiec, dobrze zorganizowany nie dał po sobie poznać, że wkrótce wiać będzie do swego „Vaterlandu”, zostawiając wszystko po drodze, a najczęściej opasłe cielska swych żołnierzy w rowach przydrożnych. Wszyscy jednak wiedzieli, że „fryce” już niedługo u nas zabawią, a po nich przyjdą „dziegciarze”, jak popularnie zwano Sowietów. „Czy będzie lepiej, czy gorzej?” – to pytanie było na wszystkich ustach za wyjątkiem, oczywiście, komunistów, którzy oczekiwali Sowietów jak zbawienia.
Zdzisław Broński z prawej i Hieronim Dekutowski, ps. Zapora
  • Był to bodajże jedyny z poważniejszych procesów, w którym nie udało się komunistom opluwać sądzonych przez samooskarżenie. Z tego powodu nie robili nawet rozgłosu z rozprawy. W artykułach o wyrokach śmierci przytoczono tylko dwa zdania podsądnych: jedno „Stefana” i jedno „Zapory”. (…) „Zapora” zaś mówiąc o akcji zbrojnej z komunizmem, powiedział: „To było naszą koniecznością życiową”. Brzmi to trochę inaczej niż wstrętne kajanie się wielu bohaterów z okrzyczanych procesów politycznych. Niewątpliwie naszym bohaterom przez rok czasu nie oszczędzano prób zmierzających do zrobienia szmaty z człowieka, a jednak pozostali ludźmi!
  • „Czarny Sęp” patrzy tylko przed siebie. Błyskawice jego cebulastych oczu – to groźne, marsowe spojrzenia boga wojny. Od czasu do czasu krzyknie tylko na przechodzących alowców: „Z drogi chłopaki”. On jest polski partyzant Kościuszkiewicz, przepraszam Kóściuszkowicz. Staramy się wejść w rozmowę z tymi „chłopakami”, Polakami idącymi pieszo. Jak się czują? Kto jest dowódcą ich pododdziału, gdzie się znajduje? Czy nie są głodni? itd. A więc czują się nie bardzo. Wiedzą o obławie, co tu dużo gadać, mają trochę „pietra”. Są przy tym głodni, bo na posiłek „nie ma czasu”. Ich dowódcy to „sztab”. Nic więcej o organizacji pododdziałów powiedzieć nie umieją. Nic dziwnego, że są zdezorientowani i głodni. „Sztab” za nich myśli i „sztab” za nich zjada zdobyte przez nich prowianty. Oficerów u nich jest dużo, ale wszyscy tkwią przy „sztabie”! Nie mogą się przecież hańbić obcowaniem z prostakami.
    • Opis: o spotkaniu z partyzantką AL i ich dowódcami sowieckimi; unikając niemieckiej obławy i pacyfikacji, lipiec 1944.
    • Źródło: Zdzisław Broński „Uskok”, Pamiętnik, pdf, pod redakcją Sławomira Poleszaka, s. 342, seria „Relacje i wspomnienia”, PDF. s. 59–60.
  • Mówiono o wszystkim i mówiono swobodnie. O niemieckim najeźdźcy i o czerwonym niebezpieczeństwie. Co to jest PPR i co to jest AK. Kto to jest Wanda Korniejczuk-Wasilewska i dlaczego AK jest podporządkowane rządowi emigracyjnemu w Londynie. Śpiewano i deklamowano o żołnierzach leśnych z białymi orłami, o ich życiu tułaczym. O losie „chmurnym, lecz górnym”. W oczach żołnierskich i cywilów widniały łzy. Na zapytanie: „Dlaczego płaczesz?”, odpowiadano – „Bo Polskę widzę”.
    • Opis: w pamiętniku Uskoka, podczas uroczystości w 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, Rudka Kijańska, 15 lipca 1944.
    • Źródło: Zdzisław Broński „Uskok”, Pamiętnik, pdf, pod redakcją Sławomira Poleszaka, s. 342, seria „Relacje i wspomnienia”, PDF. s. 56–57.
  • Oni mieli tyranów Moskali, a my mamy tyranów bolszewików. Niewiele się zmieniło. Pamiętam z jaką czcią i zaciekawieniem patrzyłem na spotykanych przed wojną weteranów. (…) Widok siwych włosów, przygarbionych wiekiem postaci w granatowych uniformach przemawiał do mnie silniej niż wykłady historyczne w szkole. Albo to opowiadanie z tamtych czasów, które słyszałem od swego ojca, ojciec słyszał to znów od swego ojca, a mego dziadka. W tych terenach walczyli powstańcy. Ukrywali się po lasach, nocą przychodzili do wsi po żywność. Po walkach widywano rannych i spotykano świeże mogiły….
  • Ożywia się praca podziemna, wyroki sądów podziemnych na niektórych katach niemieckich i polskich zdrajcach, propaganda, ulotki, ostrzeżenia, sabotaż i dywersja.
  • Polska tonie w czerwonej powodzi… Istnieje przysłowie, że „tonący brzytwy się chwyta”, jakże ono obecnie pasuje do wielu Polaków! Toniemy – a nadzieja, której się chwytamy – pozostaje niestety tylko przysłowiową brzytwą.
  • To jego przejście miało charakter jak najpodlejszy. Miał pewne znajomości na terenie gminy Wólka i rzucił tam fałszywe hasło między nieuświadomioną ludność, a zwłaszcza młodzież, że AK łączy się z AL i że wszystką młodzież werbuje się do partyzantki. Podziałało to na niektóre młode, łatwo zapalone umysły i „Zbyszek” zebrał w ten sposób grupkę ludzi, wykonał parę rabunków w terenie dla zaopatrzenia się w tabor i pociągnął to wszystko na manowce pod egidą AL. Tam od razu został kapitanem. Niejeden z zawiedzionych chłopców przeklinał go później siarczyście, gdy to połączenie okazało się jednym z podstępnych chwytów stosowanych często przez agentów PPR.

O Zdzisławie BrońskimEdytuj

  • Niemal od razu po powrocie na Lubelszczyznę wszedł do konspiracji. Został w niej do końca życia. Najpierw walczył przeciwko okupantowi niemieckiemu, a po 1945 roku sowieckiemu. Stanął na czele oddziału AK wchodzącego w skład Inspektoratu "Lublin". W 1944 roku awansował i został podporucznikiem rezerwy. Działał głównie w lasach parczewskich, zawieprzyckich i kozłowieckich.