Obrady Okrągłego Stołu

negocjacje prowadzone w 1989 r. przez przedstawicieli władz PRL, opozycji solidarnościowej oraz kościelnych
(Przekierowano z Okrągły Stół)

Okrągły Stół – rozmowy prowadzone w pierwszej połowie 1989 roku przez przedstawicieli władz PRL, opozycji solidarnościowej i Kościoła, w wyniku których rozpoczęła się transformacja ustrojowa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

  • Ten stół otacza narodowa nadzieja, ale także nieufność. Będą ludzie, którzy tego, czego się dopracujemy, nie zaakceptują. Nie możemy tego nie wiedzieć i nie uszanować. Od wszystkich wszakże oczekujemy lojalnego zrozumienia dla wagi spraw, jakie podejmujemy, i dla odpowiedzialności, jakiej ta chwila wymaga.

O Okrągłym StoleEdytuj

  • (…) cały ten okrągły stół był zmontowany przez polską bezpiekę. W dalszym ciągu żyjemy w tym samym ustroju, jest tylko inna fasada, przemalowana z czerwonej na różową.
  • Choć powodem, dla którego komuniści zgodzili się spotkać z opozycją przy Okrągłym Stole, była zapaść gospodarki i niewypłacalność zadłużonego po uszy państwa, to reformy gospodarcze nie były najważniejszym punktem rozmów. Liderzy PZPR wiedzieli, że nie mają społecznej legitymacji, by przeprowadzać trudne reformy gospodarcze, zaś „strona społeczna” nie do końca zdawała sobie sprawę z głębokości kryzysu. Chodziło więc o to, by złożyć na opozycję część ciężaru władzy i odpowiedzialności za państwo, a tym samym zyskać akceptację społeczeństwa dla reform.
  • Dla mnie relatywizmem moralnym jest kompletne zapominanie o tym, czym był dla Polski Okrągły Stół. To jest dla mnie niemoralne. (…) Jeżeli 1989 r. to był spisek, to najszlachetniejszy spisek w moim życiu. Przecież Okrągły Stół pozwolił Polsce wyjść z dyktatury – bez ofiar, szubienic, plutonów egzekucyjnych. Gdy po śmierci pójdę na Sąd Ostateczny, św. Piotr spyta mnie: – Co dobrego, synu, zrobiłeś? A ja odpowiem: – Mojego synka Antosia i Okrągły Stół.
    • Autor: Adam Michnik
    • Opis: o zarzutach polityków prawicowych wg których Okrągły Stół to był spisek, a Michnik poprzez swoją przyjaźń z Jaruzelskim i Kiszczakiem dokonuje relatywizmu moralnego.
    • Źródło: Pożegnanie z bronią, 6 lutego 2001
  • Jarosław Kurski: Dziś chętnie lansuje się tezę, że z Okrągłym Stołem czy bez niego komunizm w Polsce i tak by upadł.
    Tadeusz Mazowiecki: To zupełnie bezwartościowa teza, bo niepodlegająca weryfikacji. Typowy przykład myślenia ahistorycznego. Jesień narodów rozpoczęła się w Polsce, i to my byliśmy pierwsi. Sekwencja trzech wydarzeń: Okrągły Stół; wyborcze zwycięstwo „Solidarności” 4 czerwca 1989 r. i utworzenie mojego rządu, z pierwszym niekomunistycznym premierem w istniejącym jeszcze wówczas bloku radzieckim, dało początek efektowi domina i przyniosło wolność narodom Europy Środkowo-Wschodniej. Oczywiście zaistniały ku temu odpowiednie warunki. Pierestrojka Gorbaczowa w Związku Radzieckim i głęboki kryzys gospodarczy państwa, kryzys moralny władzy w schyłkowej fazie PRL. Ale jak wyglądałby koniec komunizmu bez Okrągłego Stołu? Nie wiemy.
  • Gdyby w Stanach Zjednoczonych zwycięstwo demokratów sprawiało, że republikanie zostają natychmiast usunięci ze wszystkich stanowisk, zmienia się ich życie i sposób funkcjonowania ich rodziny i majątki zostają zniszczone – to nie byłoby żadnych wyborów, a wojna domowa. Dlatego wybory są wolne, że ci, którzy przegrywają, mogą dalej działać w parlamencie, w gospodarce, życiu publicznym, a nie w obozach koncentracyjnych. Wchodząc w kontrakt Okrągłego Stołu, musimy uczciwie zapewnić komunistów, że nie zrobimy potem żadnego polowania na czarownice. Muszą nam uwierzyć, jak nie będziemy wiarygodni, wybory zakończą się tak czy inaczej zamachem stanu. (…) Skoro ktoś popełnił przestępstwo, to winien za nie odpowiadać. Jeżeli jednak podpisujemy zobowiązanie, to musimy mieć dobrą wolę jego dotrzymania: przegrają – nikt nie będzie ich karał za to, że byli komunistami.
    • Autor: Jacek Kuroń, Spoko! Czyli kwadratura koła (1992), w: Autobiografia, Wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2011, s. 824.
  • Napisano wiele kłamstw i bredni na temat „zmowy Okrągłego Stołu”, „zdrady w Magdalence” czy też „porozumienia czerwonych z różowymi”. Rzadko kiedy opinie cywilizowanego świata tak bardzo różnią się od opinii zacietrzewionych polityków i publicystów w Polsce.
  • Nie był to napisany w Moskwie tajny plan polegający na tym, by zdrajcy z „S” sprzedali Polskę „czerwonym”. Nie, nie była to również powszechnie zaakceptowana umowa społeczna oraz wielkie zwycięstwo naszej demokracji. Był to najbardziej prozaiczny na świecie moment negocjacji w ramach elit, gdy każdy z liczących się aktorów chciał uzyskać dla siebie jak najlepszą pozycję startową w nowym rozdaniu.
  • Okrągły Stół można i trzeba krytykować. Ale jako pewny etap był potrzebny, to było pewne porozumienie.
    • Autor: Lech Kaczyński
    • Opis: podczas obchodów 28. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych i 20. rocznicy strajków z 1988.
  • Okrągły Stół nie był aktem wyzwolenia się spod obcego panowania, tylko przejęciem władzy przez trochę inną grupę, która dogadała się z tą poprzednią. Mamy teraz władzę wasali.
  • Okrągły Stół nie stał się drogą do niepodległości, był sposobem na przeprowadzenie Polski z podległości sowieckiej do podległości neosocjalistycznej Unii Europejskiej. Gdyby nie paktowano z komunistami, Polska byłaby dziś silnym i bogatym państwem, a nie petentem w przedpokoju niemieckim.
  • Okrągły Stół to najbardziej prozaiczny na świecie moment negocjacji w ramach elit. Każdy z liczących się aktorów chciał uzyskać dla siebie jak najlepszą pozycję startową w nowym rozdaniu. Jednym te negocjacje poszły lepiej, drugim gorzej. Jedni dostali funkcję prezydenta, drudzy „Gazetę Wyborczą”, a jeszcze inni Komisję Majątkową. Okrągły Stół jest niczym więcej jak symbolicznym początkiem współczesnej polskiej polityki. I jak polska polityka nie jest on ani biały, ani czarny, ale po prostu szary.
  • Okrągły Stół zakończył się wspólnym obiadem. Wcześniej była półgodzinna przerwa na kawę. Ekipy telewizyjne filmowały głównie przejawy porozumienia wyraźnie inicjowane przez stronę rządową: Miller rozmawia z Bujakiem (podobno okazało się, że obaj chodzili do jednej szkoły), gen. Kiszczak – pamiętamy: Mogę rozmawiać z każdym – rzeczywiście rozmawiał z kim się dało. Bujakowi powiedział, że może się zgłosić do MSW po kożuch zerwany zeń przez funkcjonariuszy podczas pamiętnej ucieczki w zimie 1983 roku. Komuś innemu obiecał w ramach protekcji suchą celę (jakoś wcale mnie to nie rozśmieszyło).
  • Otrzymał [Kościół katolicki – przyp.] również prawo posiadania własnych drukarni, stacji radiowych i telewizyjnych, a także kin, teatrów oraz wytwórni filmowych. Przyznano mu ponadto istotne ulgi podatkowe i celne. W zamian miał nie kwestionować podstawowych kierunków zmian, choć ich przyszłego kształtu tak naprawdę nie znał. Na tym jednak polega podpisywanie weksli in blanco.
  • Po drugie – co to jest „zasiedli z NAMI”? (do rozmów przy okrągłym stole) Z jakimi „nami”? Zasiedli ze swoimi agentami troskliwie wybranymi przez p. gen. Czesława Kiszczaka – oraz z reprezentantami eurolewicy, żydokomuny i czego tam jeszcze chcieć. Ponieważ a (…) nie zaliczamy się do żadnej z tych dwóch kategoryj – więc skąd ten zwrot „z nami”? Ani Adam Michnik, ani p. Lech Wałęsa MNIE nie reprezentowali!!!
  • Jan Olszewski: Podstawowe zasady tej nowelizacji nie były zresztą przedmiotem obrad „okrągłego stołu”, bo te rozstrzygnięcia nastąpiły już w chwili otwarcia inauguracyjnego posiedzenia tego gremium. Zarys zmian systemu politycznego PRL, w sposób precyzyjny, choć wyrażony w obrzędowej nowomowie, przedstawił w powitalnym przemówieniu gospodarz „okrągłego stołu” gen. Czesław Kiszczak. A pierwsze słowa w odpowiedzi Wałęsy: Tak, przyjmujemy propozycje – przesądzały sprawę.
    Antoni Macierewicz: Wszystkie propozycje porządkowe i programowe przyjmujemy – tak to brzmiało.
    J.O.: Podstawowe kwestie zostały zatem uzgodnione wcześniej, a spektakularne pertraktacje przy „okrągłym stole” dotyczyły już spraw drugorzędnych.
  • Powtarzam: „Solidarność” władzy nie wygrała, lecz otrzymała ją w podarunku i to faktycznie z rąk Moskwy. Że ja majaczę? Że chcę odjąć chwałę kombatantom i nie wiem co mówię? Słyszę już te głosy. Panowie, spokój, ja wiem i to z drobnymi szczegółami, wiem od bezpośrednich aktorów tych wydarzeń. (…). Inżynierem tej całej zabawy był gen. Kiszczak, on wymyślił Okrągły Stół (to był oryginalny wkład Polski do projektu Gorbaczowa), on namawiał.
    • Autor: Adam Schaff, Pora na spowiedź, s. 152–153, 1993.
  • Przy Okrągłym Stole usiedli naprzeciw siebie ludzie, których dzieliło wszystko. Nie znali się, nie szanowali, nie ufali sobie. I do tego szczerze się nie znosili. A przecież dla jednych i drugich był to moment egzaminu – nie bójmy się wielkich słów – z patriotyzmu i odpowiedzialności za Polskę. Myślę, że wszyscy w tamtych dniach zdaliśmy ten egzamin.
  • Uzyskaliśmy przy Okrągłym Stole umowę, na podstawie której zdecydowane zostały wybory kontraktowe. Ten kontrakt był antydemokratyczny – bo ustalone zostały z góry proporcje, partia komunistyczna miała zapewnioną, jak sądziła, większość – ale to już był proces nieodwracalny. Bez żadnej polskiej megalomanii, której nigdy nie ulegam, jestem przekonany, że to właśnie polski proces Okrągłego Stołu rozpoczął nieodwracalny upadek imperium radzieckiego. Wszystkie poprzednie ruchy opozycyjne, dysydenckie były ruchami moralnego oporu pozbawionymi jakiejkolwiek politycznej nadziei. W Polsce po raz pierwszy umowa dotyczyła procesu politycznego, który do tej pory był elementem monopolu partii komunistycznej.
  • Wiele obłudy jest również w czarnej legendzie forsowanej przez prawicę. Choć na sztandarach głosi ona hasło „tylko prawda jest ciekawa”, to i jej pamięć o Okrągłym Stole jest szalenie wybiórcza. Prawda w tym wypadku jest bowiem niewygodna: jeśli miałaby to być „zdrada elit”, to dokonała się ona również rękami ikon prawicy.
  • Wróciłem z zesłania (łagru w Komi) pod sam koniec 1985 roku, na Boże Narodzenie. (…) Już od jesieni 1986 roku zaczynam aktywnie działać w różnych środowiskach. Dlatego chyba nie mogę występować jako zdystansowany obserwator. Tabuizacja „polityki” przeszkadzała w debatowaniu o tym, czym faktycznie się zajmowaliśmy. Przeszkadzała też oszacować szanse i ryzyko polityki Gorbaczowa. Odczułem to bardzo mocno, kiedy do Moskwy przyjechał Adam Michnik. Był to rok 1989, czas polskiego Okrągłego Stołu. Michnik przyjechał, żeby zapobiec radzieckiej interwencji. Pamiętam, że pomyślałem wtedy: dla naszych dysydentów takie polityczne ujmowanie problemów jest czymś niemożliwym.
    • Autor: Gleb Pawłowski, rozmowa Tatiany Żurżenko i Iwana Krastewa, Anatomia bezalternatywności, przeł. Róża Maj, „Krytyka Polityczna” nr 27–28/2011.
  • Z „lotu ptaka” Okrągły Stół może wyglądać jak pojednanie ponad podziałami. Tak naprawdę było to jednak pojednanie części elit poprzez wykluczenie wielu innych grup społecznych i środowisk opozycyjnych. (…) Spośród siedemnastu osób biorących udział w tamtejszych spotkaniach [w Magdalence – przyp.] z ramienia „S” aż dziesięć w kolejnych latach stało się politykami Unii Demokratycznej lub Unii Wolności. Te partie w demokratycznych wyborach do Sejmu nigdy nie zdobyły więcej niż 13% głosów. Tymczasem wśród negocjatorów w Magdalence stanowili 60%. Nie trzeba odwoływać się do żadnej teorii spiskowej, by dostrzec w tym uzurpację.
  • Z pewnością kryła się też za Okrągłym Stołem słabość. Ludzie władzy byli już zbyt słabi, by opozycję demokratyczną zniszczyć, zaś ludzie opozycji solidarnościowej byli zbyt słabi, by władzę komunistyczną obalić. Nad kompromisem Okrągłego Stołu unosił się cień Rosji: Rosji prącej ku wolności, ale wciąż jeszcze skutej gorsetem imperialnej retoryki i komunistycznej nomenklatury. Ludzie władzy szli na Okrągły Stół z przekonaniem, że trzeba wszystko zmienić w taki sposób, żeby wszystko pozostało po staremu. Ludzie opozycji demokratycznej szli tam w przekonaniu, że trzeba respektować wszystkie realia w taki sposób, by móc je wszystkie odmienić.