Otwórz menu główne

Krzyż przed Pałacem Prezydenckim

Krzyż przed Pałacem Prezydenckim

Krzyż przed Pałacem Prezydenckim‎ – temat sporu wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim w 2010.

  • Całą noc są warty, to wciąż ta sama grupa ludzi – fanatycy, ale inspirowani politycznie. To małe antypaństwo funkcjonuje od wielu tygodni i nikt nie reaguje. Zakorzeniło się już mocno, a politycy PiS widzą w tym swój interes i będzie bardzo trudno to usunąć, chyba ze się podejmie natychmiastowej decyzje. (…) Ukrywanie się hierarchów jest nie do końca poważne.
  • Choćby to, że krzyż został upolityczniony przez dwie, lub więcej, orientacje polityczne. Stał się narzędziem przetargu. Okazało się też, że naród myśli zupełnie inaczej niż ludzie, którzy są dzisiaj u władzy. Ale narodu nikt nie chce słuchać. (…) To nie Episkopat spowodował ten konflikt i nie Episkopat go rozwiąże. Mogą to zrobić tylko prezydent i zainteresowani liderzy opozycyjnych partii.
  • „Do kościoła!” to bowiem hasło sensowne, ciekawe, które naprawdę warto zinterpretować i wyartykułować politycznie. Oznacza ono, czy też raczej, może ono oznaczać, wezwanie do budowania w Polsce świeckiego państwa i świeckiej sfery publicznej. (…) Oczywiście pojawia się wątpliwość, czy abp. Sławoj Leszek Głódź, abp. Józef Michalik, Jan Pospieszalski, Rafał Ziemkiewicz, chłopcy z „Teologii Politycznej” i wielu, wielu, innych, gdyby zostali kiedyś naprawdę zmuszeni „powrócić do kościoła”, będą jeszcze w ogóle wiedzieli, co się w tym kościele robi?
  • Dzisiaj państwo przegrało z fanatyzmem religijnym. Nie ma tutaj mowy o walce z religią, z krzyżami, ale jest mowa o zachowaniu pewnych standardów, które obowiązują w całym cywilizowanym świecie.
  • Dzisiejsze wydarzenia pod Pałacem Prezydenckim są kompromitacją państwa polskiego i dowodem jego słabości. Jednocześnie są dowodem sprytu hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego, którzy jedną ręką podpisują porozumienie, a drugą wycofują się rakiem na z góry upatrzone pozycje. (…) Gdy grupka rozhisteryzowanych jednostek stanowi pretekst do wykonania przez księży manewru „w tył zwrot”, należy mieć poważne wątpliwości, czy Kościół zawarł z państwem porozumienie w dobrej wierze.
  • Hierarchowie kościelni tam, kiedy trzeba pouczać zawsze są obecni i zawsze możemy wysłuchiwać ich, jak każdy powinien z nas postępować. Ale, kiedy trzeba wziąć odpowiedzialność za to, żeby nie było konfliktów w Polsce na tle religijny hierarchów kościelnych nie było. Kiedy patrzyliśmy na młodych księży, którzy byli pod pałacem, to chciało się zapytać: Gdzie byli biskupi? Dlaczego żadnemu z nich nie starczyło odwagi, żeby się pojawić i powiedzieć: nie warto się o krzyż wadzić, trzeba go szanować. Wygląda na to, że takiej odpowiedzialności brakuje. Kościół, kiedy trzeba rozstrzygać o ważnych sprawach, kiedy trzeba być orędownikiem pokoju, to chowa głowę w piasek.
  • Istotne jest to, że władza okazuje taką bezradność, a Kościół w osobach swoich hierarchów umywa ręce, tchórzliwie oddając inicjatywę „obrońcom krzyża”. Nie potępiając, milcząco zezwala na szermowanie hasłami: „Polska”, „wiara”, „Katyń”, przez ludzi, którzy depczą demokratyczną tradycję i działają na szkodę Polski, stając się symbolem anarchii. Ci sami hierarchowie, którzy z taką pasją występują przeciwko liberalnemu prawu, teraz, umywając ręce. Budzi to podejrzenie, że myślą podobnie jak tamci spod krzyża.
  • Ja rozumiem emocje, szczególnie tych, których katastrofa dotknęła bezpośrednio. Jednak jeśli pamięci o ofiarach i krzyż używa się bezpośrednio do polityki, to jest to poza granicami dobrego smaku i przyzwoitości. (…) Ostatnia rzecz, jakiej potrzebujemy dzisiaj w Polsce, to awantury i bijatyki o krzyż. Może trzeba dać czas czasowi – jak mawiają Anglicy – i może te emocje wygasną. Jeśli nie, to trzeba będzie przeprowadzić akcję porządkową, jeśli w przyszłości nie będzie innego wyjścia.
  • Jarosław Kaczyński wciąż pozostaje jednym z najsprawniejszych polskich polityków. W parę zaledwie miesięcy zdołał dokonać tego, czego od dekad –  a właściwie nigdy – nie udało się dokonać ani polskiej lewicy, ani polskim liberałom. Sprowokował mianowicie dwie masowe manifestacje antyklerykalne. Pierwszą, razem z Dziwiszem, w Krakowie, jeszcze w dniach żałoby posmoleńskiej, odbywającą się pod krakowską kurią w proteście przeciwko decyzji o złożeniu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. I drugą, o wiele bardziej masową, w nocy z 9 na 10 sierpnia w Warszawie, w proteście przeciwko nieistnieniu w Polsce świeckiego państwa i świeckiej sfery publicznej.
  • Jest rzeczą oczywistą, że za decyzję o usunięciu krzyża odpowiedzialny jest w stu procentach pan Komorowski i to on wprowadza w Polsce zapateryzm, a ja tylko próbuję się temu przeciwstawić. Taka jest prawda. Nie myśmy ustawiali ten krzyż, nie z członków PiS, choć być może są w niej jacyś członkowie naszej partii, składa się ta grupa, która pod Pałacem stale jest i broni krzyża. Myśmy rzeczywiście w pewnym momencie, w którym była ona atakowana przez chuliganerię, udzielili jej pomocy, ale trudno to uznawać za budowanie w Polsce zapateryzmu.
  • Jedynym wyjściem jest znalezienie sposobu, takiego kompromisu, który by dał gwarancję tablicy w tym miejscu (…). Inaczej będziemy skazani na taką improwizację. (…) Kościół warszawski nie jest stroną w tej sprawie.
  • Kilka dni po katastrofie pod Smoleńskiem harcerze, ludzie wrażliwi religijnie i patriotycznie, wznieśli drewniany krzyż przed Pałacem Prezydenckim, z wiarą, że wyraża on odkupieńczy Krzyż Chrystusa, koi nasz ból i zwycięża tajemnicę bezsensownej – wydawałoby się – śmierci prezydenta i 95 innych świetlanych Polaków udających się do Katynia z religijną i patriotyczną misją. Czyn ten był bardzo istotny i pokazał, jacy naprawdę są polscy harcerze.
  • Krzyż jest instrumentalnie wykorzystywany do walki politycznej. Jest to czysta gra polityczna, nieuczciwa i ja się tego po prostu brzydzę.
  • Krzyż na Krakowskim Przedmieściu powinien pozostać. Ten krzyż jest szczególny. Ktoś postawił go, aby być bliżej zmarłego prezydenta. Ulica jest wprawdzie wspólna, ale uważam, że nikomu, naprawdę nikomu, nie powinna przeszkadzać grupa modlących się ludzi. A poza tym mamy krzyże upamiętniające zmarłych zarówno przy polnych drogach, szosach, jak i na ulicach miast. (…) Nie bierze się pod uwagę woli mniejszości, która żąda, aby krzyż pozostał przed Pałacem. (…) A przecież tyle mówi się o tym, że demokracja to ustrój, który szanuje oczekiwania rozmaitych mniejszości.
  • Nie mówmy o tych ludziach „obrońcy krzyża”, oni go dziś sprofanowali. Swoje dołożył też PiS, który na symbolu religijnym pichci jakieś polityczne danie.
  • Nie do mnie należy orzekanie w tej sprawie. Nie chciałbym wchodzić na nie swoje pole. (…) Nie trzeba zasłaniać czy przesuwać pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, by poza metalowym ogrodzeniem znaleźć odpowiednią przestrzeń. (…) Musi być gwarancja, że powstanie pomnik, a takiej gwarancji nie da sołtys spod Duczek. (…) w Warszawie chodzi o postawienie pomnika narodowego, dlatego że tragedia była narodowa. I od tego nie uciekniemy.
  • Ostatnio krzyż, który powinien wzbudzać szacunek, został wmanipulowany w grę polityczną. Ci ludzie, którzy stoją pod Pałacem Prezydenckim, manipulowani są przez różne strony politycznego sporu. Ale najwięcej traci na tym polski Kościół, bo traci autorytet wśród młodych.
  • Pod Pałacem Prezydenckim
    Strażnik wybałusza gały
    Tu dwie Polski się spotkały
    Jedna wierzy w ideały
    Ideały kocopały
    Druga nie wierzy w nic
    Hyc hyc hyc, kic kic kic
    Polska nie wierzy w nic

    Pod Pałacem Prezydenckim
    Lew kamienny uchem strzyże
    Jedna Polska drugą Polskę
    Sztyletuje tępym krzyżem
    Druga pierwszej wbija w serce
    Głuche zimne puste nic
    Hyc hyc hyc, kic kic kic
    Polska nie wierzy w nic

    Pod Pałacem Prezydenckim
    Ktoś przeklina zdrajców Rusków
    Ktoś przeklina zdrajców Tusków
    Jedna Polska nie ma mózgu
    Druga Polska nie ma serca
    Kaczor wariat, Tusk morderca
    Hop hop hop, siup siup siup
    Polska to zimny trup
  • Prawicowy szantaż Smoleńskiem, jawne stwierdzenie, idące od PiS po „Rzeczpospolitą” (tę ostatnią z wyłączeniem ostatnich dwóch tygodni), idący od Jarosława Kaczyńskiego po Bronisława Wildsteina, od Antoniego Macierewicza po Rafała Ziemkiewicza, od Zbigniewa Romaszewskiego po Tomasza Terlikowskiego, od Teologii Politycznej po Frondę… – brzmiał po prostu tak: „ponieważ Lech Kaczyński się zabił, w imię tej ofiary musicie nam oddać władzę polityczną i ideową nad Polską, bo wy jesteście chorążymi podłego i pozbawionego sensu życia, podczas gdy my jesteśmy chorążymi pięknej i przepełnionej sensem śmierci”.
  • To, co wydarzyło się pod Pałacem Prezydenckim, naruszyło moje poczucie bezpieczeństwa. Mimo że tłum był niejednorodny, najbardziej widoczni byli ci, którzy przyszli wyrazić swój sprzeciw wobec obecności krzyża w sferze publicznej. Ta manifestacja pokazała, że krzyż, który spontanicznie pojawił się po 10 kwietnia, by zachować pamięć i okazać szacunek dla ofiar tragedii katastrofy smoleńskiej, stał się zarówno elementem gry politycznej liderów i zwolenników PO (i SLD), jak i okazją, by powrócić do swoistego cywilizacyjnego sporu o prawo ludzi wierzących do obecności w życiu publicznym.
  • Trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i uwzględnić to, że należy on do łańcucha wielkich prezydentów, który rozpoczęli Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki. Wielkość obecnego prezydenta buduje się na wielkości poprzedników, a nie odwrotnie, gdy zacierając ślady poprzednika, chce się windować siebie.
  • Uważam, że krzyż przed Pałacem Prezydenckim był wyrazem szacunku i bliskości społeczeństwa wobec zarówno ofiar zbrodni katyńskiej, jak i tragedii smoleńskiej. Dlatego Episkopat powinien natychmiast włączyć się w te działania i tej religijnej i patriotycznej potrzebie nadać głębszą formę. Biskupi nie zadbali, by tak się stało. Robił, co mógł, tylko niezawodny w trudnych sytuacjach, zawsze odważny ksiądz Stanisław Małkowski. Bierność biskupów wykorzystały władze cywilne, które cały problem ośmieszyły i przyczyniły się tym samym do wywołania niepokojów społecznych.
  • Weź swój krzyż
    Jak wtedy
    Idź naprzeciw tłumom
    Wyśmieją Cię, zelżą, oplują

    Słów miłości które powtarzasz
    Od 2000 lat
    Nie posłuchają
    Zagłuszą je słowa nienawiści

    A gdy padniesz
    Obrońcy zostawią Cię
    Ale krzyż Twój wezmą

    I poniosą
    Triumfalnie
    Do swoich bóstw

    Boje się, boje się, boje się
    Czy zostaniesz z nami?
    • Źródło: Henryk Wujec, Weź swój krzyż, 14 sierpnia 2010
  • Zbiorowe i ewidentne szaleństwo PiS, jawna bierność i miękkość PO, polityczny cynizm Kościoła – wszystko to stwarza lewicy niepowtarzalną szansę. Wśród tysięcy ludzi pod Pałacem Prezydenckim panował nie tylko nastrój wesołej zabawy, ironii, szyderstwa.

Komentarze po usunięciu krzyżaEdytuj

  • Czasami ci nieszczęśni krzyżowcy budzili moją sympatię. Byli odlotowi, radykalni. Normalność jako normalizacja też jest męcząca. Jak się ma pieniądze i kupuje dzwon do Świątyni Opatrzności, to się nie jest oszołomem, tylko szanowanym obywatelem. A jak nie masz kasy, to przykuwasz się do krzyża na Krakowskim i wszyscy cię mają za kretyna.
  • Dlaczego prezes Jarosław Kaczyński nie składa kwiatków w Krakowie, a w Warszawie pod bramą pałacu? Dla mnie to jest śmieszne, bo przecież jego brat i bratowa leżą na Wawelu.
  • Telewizji publicznej można zarzucić przede wszystkim dużą stronniczość, ale i brak wnikliwości, niechęć do zrozumienia zjawiska, do pogłębiania sprawy. Ta sprawa pokazała braki w wykształceniu dziennikarzy, brak umiejętności odróżniania spraw ważnych od nieważnych. Łamano podstawowe standardy dziennikarskie.
  • To jest bardzo smutny dla mnie dzień, bo dzień w którym w wolnej Polsce krzyż jest zabierany z jakiegoś miejsca. Co tu dużo mówić, przez formację parapolicyjną, bo taką jest BOR i pod osłoną dużej ilości policji. (…) Sądzę, że w tym momencie jedno jest już oczywiste: mianowicie, będziemy musieli czekać do nowej władzy, żeby sprawy uczczenia pamięci ofiar tej katastrofy, prezydenta RP, zostały załatwione w sposób właściwy i godny.
  • Trwanie dotychczasowego stanu rzeczy godziło w autorytet państwa i kościoła i raniło uczucia religijne bardzo wielu Polaków. Krzyż stał się zakładnikiem gry politycznej i sporów światopoglądowych, pomimo apeli biskupów o przeniesienie go w godne miejsce.
  • Zadeptać pamięć Smoleńska. Zniszczyć wrak. Usunąć krzyż spod Pałacu. Rozpętać diabelski happening, by poniżyć modlących się, zdeptać polskość, zdeprecjonować patriotyzm, Polskę. (…) Nie ma grobu Traugutta i nie wolno było uczcić jego pamięci krzyżem. Krzyż stanął na miejscu stracenia na stokach cytadeli dopiero po pół wieku, gdy Rosjanie opuścili Warszawę. Dzisiaj zadeptywacze odmawiają krzyża Prezydentowi Kaczyńskiemu.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • A ta historia z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim? Dlaczego rząd ugiął się pod naciskiem dzikiego motłochu? To był akt katolickiego terroru! Kto, kurwa stanowi prawo w tym kraju? Rzygać mi się chce.
    • Autor: Adam Darski, wywiad w „Gazecie Wyborczej”, 13 sierpnia 2010

Zobacz teżEdytuj