Otwórz menu główne

Janusz Morgenstern

polski reżyser filmowy
Janusz Morgenstern

Janusz „Kuba” Morgenstern (1922–2011) – polski reżyser i producent filmowy pochodzenia żydowskiego.

  • Dom to nie miejsce, w którym mieszkasz, ale miejsce, gdzie ciebie rozumieją.
  • Dziś już się nie pamięta, że kiedyś jedynym sposobem na to, żeby się wybić – i nie chodzi o pracę w Kopalni „Wujek” – była literatura. Dopiero potem kino czy teatr.
  • Nie ma cudów. Nie jestem już młody, ale technika bardzo nam pomaga. Teraz mogę siedzieć w fotelu, a cały obraz przekazuje mi doskonały sprzęt.
  • Nie oglądam swoich starych filmów. Nigdy! Chcę zostać przy tym, co mam w pamięci.
  • Reżyserię traktuję jako zawód, a nie jako wypowiedź odautorską. Nie jestem kompozytorem, raczej wykonawcą, grającym raz Mendelssohna, raz Bacha.
  • Starsze pokolenie najczęściej zapomina o błędach swojej młodości. Nie ma zrozumienia dla takiej postawy.
  • U nas zawsze pokazuje się ludzi wielkich czynów, wielkich gestów. A co z całą resztą?
  • Według mnie negatywny charakter jest ciekawszy od pozytywnego.

O Januszu MorgensternieEdytuj

  • Był najbardziej twórczym reżyserem, jakiego znałem. Wniósł do moich filmów mnóstwo scen, oddał mi swój najlepszy pomysł – ten z płonącymi kieliszkami, a przecież mógł go sobie zostawić. Wtedy jednak nie myślało się w ten sposób. Oddał mi go, bo to był nasz wspólny film.
    • Autor: Andrzej Wajda
    • Opis: o filmie Popiół i diament, we wspomnieniu po śmierci reżysera.
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 7 września 2011
  • Myślę, że nie znajdzie się w Warszawie nikogo, kto by źle o Kubie mówił. To był bardzo dobry człowiek i bardzo utalentowany.
    • Autor: Roman Polański
    • Opis: we wspomnieniu po śmierci reżysera.
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza”, 7 września 2011
  • To Morgenstern w 1972 roku zapoczątkował nurt krytyczny nazwany później kinem moralnego niepokoju. Powstał jeden z najmocniejszych filmów tamtych lat – Trzeba zabić tę miłość (scenariusz napisał Janusz Głowacki). Do roli głównej wybrał nieznaną, młodziutką, ostrzyżoną na chłopca antygwiazdę – Jadwigę Jankowską-Cieślak. Film wchodził w sam środek wydarzeń, podgrzewał obraz rzeczywistości, odzierał go z warstwy ochronnej i zagęszczał w podobny sposób, jak robili to Forman, Coppola, Scorsese.

Zobacz teżEdytuj