Otwórz menu główne

Energetyka jądrowa

Energetyka jądrowa – zespół zagadnień związanych z uzyskiwaniem na skalę przemysłową energii z rozszczepienia ciężkich jąder pierwiastków (głównie uranu 235).

  • Energetyka jądrowa jest ze względów bezpieczeństwa publicznego najbezpieczniejszą energetyką, jaka istnieje. Energetyka jądrowa jest 50–60 razy bezpieczniejsza od węglowej.
  • Energetyka jądrowa nie jest rozwiązaniem problemu globalnego ocieplenia, ale jednym z jego elementów. To tak jak z Internetem – jest zdecentralizowana sieć złożona z setek milionów komputerów, ale w jej ramach działają też potężne maszyny, które tworzą kościec całego systemu. Gospodarka krajów rozwiniętych nie poradzi sobie bez dużych zakładów energetycznych, które zapewniałyby stałość dostaw prądu. Tej gwarancji nie da ani energia wiatrowa, ani słoneczna.
  • Filozofia bezpieczeństwa (by nie powiedzieć „mit”), stworzona na potrzeby techniki jądrowej, po raz kolejny wymaga otwartej debaty – szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że w Japonii dołożono wszelkich starań i przestrzegano najwyższych standardów bezpieczeństwa. Co więcej, Japończycy udoskonalili swoje systemy, uwzględniając w nich nie tylko czynniki ryzyka związane bezpośrednio z energią jądrową, ale i katastrofy naturalne – nawet jeśli, jak wiadomo dziś, nie udało im się do końca przewidzieć rozmiarów zagrożenia.
    • Autor: Ulrich Beck
    • Źródło: wywiad Andreasa Zielcke, „Süddeutsche Zeitung”, tłum. „Forum”, 21 marca 2011.
  • I wreszcie atom. W Unii Europejskiej 32 proc. energii wytwarza się z atomu, a 30 proc. z węgla. (…) Podejście zmieniła dyskusja o ochronie środowiska i wzrastające zapotrzebowanie na energię. Jestem przekonany, że rośnie akceptacja społeczna dla atomu, bo korzyści są ogromne. To prawdziwa dywersyfikacja i czyste środowisko.
  • Jako obywatel mam prawo oczekiwać dyskusji, w której władza mnie przekona, że w polskiej energetyce jądrowej nie będzie tak, jak w polskim lotnictwie wojskowym. Nie chciałbym, gdy dojdzie do katastrofy słyszeć od odpowiedzialnego ministra, że „energetykom zabrakło szczęścia”. Ktoś może to nazwać panikowaniem, dla mnie to minimum zdrowego rozsądku.
  • Japonia zarzuca plan zwiększenia z 30 do 50 proc. udziału energetyki jądrowej w produkcji energii. To odnawialne źródła energii staną się filarem polityki energetycznej.
  • Moim zdaniem jedynym możliwym rozwiązaniem jest kontrolowane odejście od tej niebezpiecznej technologii. Wystarczy zadać sobie jedno pytanie: czy jesteśmy gotowi w dalszym ciągu korzystać z wielce skomplikowanej i całkowicie nieobliczalnej metody wytwarzania energii, która pociąga za sobą zagrożenia niedające się uwzględnić w nawet najbardziej ostrożnej kalkulacji ryzyka, biorącej pod uwagę wszelkie potencjalne niebezpieczeństwa?
    • Autor: Kenichi Mishima, rozmowa Christine Pries, Od Hiroszimy do Fukuszimy, „Frankfurter Rundschau”, tłum. „Forum”, 28 marca 2011.
  • Na skrajnych stanowiskach są Austria i Francja. Wypadki w Japonii umacniają pośrednie stanowisko Hiszpanii. Energia nuklearna – tak, jeśli jest konieczna i tak długo, jak żyją obecne elektrownie. Nie – jeśli można się bez niej obejść. Nie budujemy nowych elektrowni i minimalizujemy ryzyko eksploatacji obecnych.
  • Najtęższe umysły fizyki jądrowej szukały przez 60 lat rozwiązania problemu odpadów radioaktywnych, aż wreszcie go znalazły: wywieźć je polną drogą i wyrzucić w indiańskim rezerwacie…
  • Nie należy kwestionować energii jądrowej jako takiej, ale jej sposób funkcjonowania wyłączony spod republikańskiej kontroli. Technokracja często wypiera demokrację.
    • Autor: Michel Onfray, Strach się leje, „Le Point”, tłum „Forum”, 18 kwietnia 2011.
  • Nie wiemy jeszcze, dokąd będzie zmierzać rozwój elektrowni nuklearnych w Japonii. Myślę, że w USA nie należy oczywiście przestać budować elektrowni atomowych, ale powinniśmy przyhamować ich budowę do czasu, aż zrozumiemy implikacje tego, co stało się w Japonii.
  • Po katastrofie nuklearnej w Japonii Unia powinna się zastanowić, czy w przyszłości będzie mogła zrezygnować z wykorzystywania tego rodzaju energii.
  • Problem w tym, że plan nie wydaje się realny. Nie udało się na czas przygotować przepisów, które umożliwiłyby rozpoczęcie inwestycji. Nie rozpoczęto przygotowań kadrowych ani wielokrotnie zapowiadanej akcji promującej energetykę nuklearną. Padła ofiarą cięć budżetowych, podobnie jak trasy szybkiego ruchu.
  • Pytanie wydaje się brzmieć nie tyle: „za czy przeciw energii jądrowej”, ile raczej „za czy przeciw pełnomocnictwu” dla tych, którzy przekształcają elektrownie jądrowe w okazję do pomnażania własnych korzyści i zbijania ogromnych zysków, w instrumenty paramilitarne, przedsionki do handlu atomem w celach wojskowych i w potencjalne bomby atomowe ulokowane na obrzeżach miast, gdzie ludzie żyją, kochają i pracują.
    • Autor: Michel Onfray, Strach się leje, „Le Point”, tłum „Forum”, 18 kwietnia 2011.
  • Rezygnując z energii atomowej, Niemcy rozpoczynają wielki społeczny eksperyment. Jak może wyglądać społeczeństwo, które w środku Europy nie korzysta nie tylko z atomu, lecz także z węgla, ropy i gazu? (…) Zgoda na wycofanie się z energii atomowej przez jej niedawnych orędowników – chadeków i liberałów – nie tylko symbolicznie zamyka czterdziestoletni spór, ale faktycznie wyznacza początek końca nuklearnej epoki. Po drugie, dużo głębsze niż dziesięć lat temu jest także przeświadczenie, że alternatywą dla energii atomowej są tylko jej odnawialne źródła.
  • Także uczestnictwo w ruchu drogowym wiążę się z podejmowaniem ryzyka. Jednak ryzyko w energetyce atomowej jest całkowicie odmienne, bo skutki awarii dotykają następnych pokoleń, poszkodowane są także inne kraje. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że promieniowanie jest niewidoczne, a więc nieuchwytne.
    • Autor: Angela Merkel, wywiad dla „Die Zeit”, tłum. Koniec uników, „Forum”, 6 czerwca 2011.
  • Teza o bezpieczeństwie energetyki jądrowej brzmiałaby bardziej wiarygodnie, gdyby ci, którzy stale lobbują za tą energetyką i którzy czerpią z niej wielkie zyski, sami stawali w obliczu zagrożenia w pierwszej linii, gotowi nie dopuścić do katastrofy nawet za cenę własnego życia. Kiedy jednak na pierwszą linię frontu zamiast tego wysyła się prostych robotników, dla których liczy się każdy grosz, można mówić raczej o intratnej kulturze braku odpowiedzialności, jaka ukształtowała się – nie tylko w Japonii.
    • Autor: Florian Rötzer, Samuraje przeciw reaktorom, „Telepolis”, tłum. „Forum”, 21 marca 2011.
  • W latach 50. i 60., może nawet na początku lat 80., opór wobec pozyskiwania energii z atomu był bardzo duży, podobnie zresztą jak wrażliwość społeczna w tej kwestii. W drodze licznych kampanii promujących pozytywny wizerunek energii jądrowej lobby atomowemu i rządzącym udało się jednak stopniowo osłabić tę niechęć. (…) Naszym elitom udało się sprowadzić tę kwestię do poziomu technicznych kalkulacji ryzyka awarii reaktora, a tym samym pozbawić głosu przeciętnego obywatela. Dyskusję zdominował bowiem specjalistyczny żargon i wiedza techniczna. W tym kontekście przed dyskursem demokratycznym rysuje się bardzo poważne wyzwanie – jak kontrolować technokrację?
    • Autor: Kenichi Mishima, rozmowa Christine Pries, Od Hiroszimy do Fukuszimy, „Frankfurter Rundschau”, tłum. „Forum”, 28 marca 2011.
  • Warto zdać sobie sprawę, że o w pełni niezależnych ekspertów jest trudno, bo wydają wyroki we własnej sprawie. W końcu trudno spodziewać się, by fizycy jądrowi i, nieliczni w Polsce, ludzie wykształceni w energetyce jądrowej mogli nie popierać programu jądrowego. Znam jednak prosty test na rzetelność eksperta. Gdy mówi, że „nie ma alternatywy dla programu jądrowego”, przestaje być ekspertem, staje się lobbystą (podobnie jak ekspert zielonych wyrażający fundamentalny sprzeciw przeciwko jądrowej opcji).
  • Wystarczy popatrzeć na mapę strefy wyłączonej w Fukushimie, żeby zrozumieć, że awaria atomowa nie jest taką samą, jak urwana turbina wiatrowa, nawet jeśli ta zabije dwie osoby, a w awarii nie zginie nikt. (…) Nie jestem przeciwnikiem technologii jądrowych, lecz tak samo jak fundamentalistycznej ideologii ekologicznej nie lubię fundamentalizmu technologiczno-scjentystycznego.
  • Zagrożenia stawiają nas przed nowymi wyzwaniami natury technicznej, ale również od dłuższego czasu przyczyniają się do rozwoju rynku technologii alternatywnych. Stało się to możliwe dzięki temu, że niebezpieczne technologie takie jak energetyka jądrowa (…), uległy kompromitacji. Awaria w Japonii z pewnością przyczyni się do dalszej dyskredytacji techniki nuklearnej. Ważne jest przy tym, by krytyka pod adresem energii atomowej nie była bezproduktywna i nie ograniczała się do zwiastowania końca świata, lecz stworzyła warunki sprzyjające rozwiązaniom alternatywnym, które będą stanowić przeciwwagę dla starych, niebezpiecznych technologii.
    • Autor: Ulrich Beck
    • Źródło: wywiad Andreasa Zielcke, „Süddeutsche Zeitung”, tłum. „Forum”, 21 marca 2011.