Otwórz menu główne
Na zdjęciu Janusz Leon Wiśniewski,
współautor książki

188 dni i nocy – książka autorstwa Janusza Leona Wiśniewskiego i Małgorzaty Domagalik z 2005 roku.

  • Czasem prawdziwa miłość ujawnia się dopiero wtedy, gdy nie wszystko do końca się rozumie.
  • Czas to najcenniejszy podarunek, jaki można dostać od innych.
  • Czekaj na właściwy moment, na tego mężczyznę, który sprawi, że twoje życie upije się miłością.
  • Dążenie do doskonałości potrafi czasami pokazać, jak bardzo jesteśmy niedoskonali.
  • Ile czasu musi upłynąć w życiu człowieka, aby zrozumiał, że miłość trzeba pielęgnować?
  • Kalendarze mamy wypełnione coraz to nowymi terminami. Tyle że coraz trudniej zrobić w nich taki oto zapis: termin na miłość.
  • Ludzie są bogaci światem, który sam sobie tworzą.
  • Marzę o cofnięciu czasu. Chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku.
  • Na spędzenie ze sobą „całego życia” mają tak naprawdę szansę ci, którzy spotykają się odpowiednio późno.
  • Potem zabijali tę miłość, jak tylko się dało.
  • Prawdziwa niezależność to ta, która pozwala mi robić to, na co w danym momencie mam ochotę.
  • To, co różni kilkudziesięcioletnich od kilkunastoletnich chłopców, to głównie cena ich zabawek.
  • W życiu każdej kobiety mężczyzna powinien być dodatkiem do życia, a nie celem samym w sobie.
  • Zawsze już na początku każdej znajomości chciałam wiedzieć, co mogę dostać – na przykład ciepłą dłoń na spacerze. Chciałam prawdy. A w tę wpisane jest przecież ryzyko rozczarowania. Trzeba wiedzieć, czy na spacerze może zabraknąć nie tylko dłoni, ale i tożsamej duszy. Być może powie Pan, że jest w tym coś z asekuranctwa. Być może, zwłaszcza że na początku każdej znajomości karne punkty, które zdobywa kandydat na kochanka czy męża, właściwie nie bolą. Nie ma więc i mowy o klęsce. Łatwo powiedzieć sobie wówczas: To nie ten. Było i nie będzie. Adieu! Dopiero po przebiegnięciu takiej „ścieżki zdrowia” i już z tą ręką w ręce, można z beztroską założyć na nos różowe okulary. Okulary miłości. Skoczyć z trampoliny uczuć na główkę do morza uczuciowego szaleństwa.