Otwórz menu główne

Wakacje Mikołajka (fr. Les vacances du Petit Nicolas) – powieść fabularna autorstwa francuskiego pisarza René Goscinnego z ilustracjami Jean-Jacques'a Sempégo; tłum. Barbara Grzegorzewska.

Wypowiedzi MikołajkaEdytuj

  • A potem drużynowy zaczął nas liczyć, ale nie szło mu łatwo, bo kiedy go nie było, rozbiegaliśmy się trochę na wszystkie strony, a ponieważ idąc po Kryspina zgubił gwizdek, więc teraz stał i krzyczał: „Drużyna Sokole Oko! Zbiórka! Drużyna Sokole Oko! Odwagi! Odwagi!”.
  • Bawimy się razem, kłócimy się, nie odzywamy się do siebie i jest strasznie fajnie.
  • Benon to mój kolega i to prawda, że jest nieznośny – fajnie można się z nim bawić.
  • Drużynowy wszedł na skały, a to jest niebezpieczne, bo tam jest bardzo ślisko, ale wszystko poszło dobrze poza tym, że zrobiła się draka, kiedy Kryspin chciał mu pomóc i zjechał do wody.
  • Dużo chłopaków nie chciało iść, bo na polu były trzy krowy; powiedziano nam jednak, że jesteśmy mężczyznami i nie ma się czego bać, i kazano iść.
  • Kiedy w porcie zobaczyłem statek, trochę się rozczarowałem, bo był całkiem mały. (…) jego właściciel miał dużą czerwoną głowę z beretem na czubku, ale nie był ubrany w mundur z mnóstwem złotych galonów – a tak liczyłem, że opowiem o tym chłopakom w szkole po powrocie z wakacji, ale to nic, i tak im opowiem, no bo co, kurczę blade.
  • Las jest strasznie fajny, pełno tam drzew, jakich żeście w życiu nie widzieli, i tyle liści, że nie widać nieba – jest zupełnie ciemno i nawet nie ma ścieżki.
  • Poznałem masę chłopaków: Błażeja, Fortunata i Mamerta – ale z niego głupek! – poza tym Ireneusza, Fabrycego, Kosmę i Iwa, który nie jest na wakacjach, bo jest miejscowy.
  • Siedzieliśmy w ośmiu na łóżku i już mieliśmy się zacząć bić, kiedy wszedł drużynowy. Ubrany był w spodenki kąpielowe i wszędzie miał pełno muskułów.
  • (…) tylko chciałbym, żebyście napisali do pana Rateau list z usprawiedliwieniem, żebym nie musiał leżakować. Taki jak ten, który zaniosłem pani, kiedy nie udało nam się z tatą rozwiązać zadania z arytmetyki…
    • Opis: list Mikołaja do rodziców z kolonii.
  • Zacząłem płakać, bo rzeczywiście to żadna frajda jechać nad morze, w którym nie ma ryb, kiedy tuż obok są jakieś Atlantyki, gdzie jest ich pełno.

Pozostałe wypowiedziEdytuj

  • Co do tamtego zadania z arytmetyki, tatuś mówił, że znalazł rozwiązanie, ale chciał, żebyś sam do niego doszedł.
    • Postać: Mama odpisująca list Mikołaja z kolonii.
  • E, chłopaki! A może zamiast iść na plażę razem ze wszystkimi chcielibyście pójść na ryby?
    • Postać: Drużynowy.
  • Kłamiesz i jesteś głupi!
    • Opis: Benon podczas kłótni z Kryspinem.
  • – Nazywam się Hektor Duval (…), a wy?
    – My nie.
    • Opis: nowy nauczyciel gimnastyki podczas rozmowy z Fabrycym.
  • Pan Genou powiedział, że idzie w stronę Chin. W jakiej części świata leży ten wschodni kraj?
    • Postać: Drużynowy
  • Poszedłem odnieść jajko tam, gdzie je znalazłem, tak jak mi kazałeś, druhu, a znalazłem je tutaj, w gnieździe. Ale kiedy wchodziłem złamała się gałąź i teraz nie mogę zejść.
    • Opis: Benon siedzący na drzewie.
  • – Przepraszam (…) – gdzie jest peron 11 (…).
    – Znajduje się pomiędzy peronem dziesiątym a dwunastym (…).
    • Opis: tata Mikołaja i konduktor.
  • – To co zrobię z tę watą, co będę na niej hodował?
    – Mówi się tą watą, a nie tę watą (…).
    – Przecież mówiłeś, że trzeba mówić tę.
    • Opis: Mikołajek i jego tata.
  • Zdejmij skórkę z kiełbasy, króliczku, i dobrze gryź!
    • Postać: Mama Kryspina

Zobacz teżEdytuj