Otwórz menu główne

Sandomierz

miasto i gmina w województwie świętokrzyskim
Kamienice na Starym Mieście
w Sandomierzu

Sandomierzmiasto w województwie świętokrzyskim, w powiecie sandomierskim, położone nad rzeką Wisłą.

W poezjiEdytuj

  • Ani to brylant, ni talizman wschodu
    Ni krwawe ślady tatarskiej ofiary.
    Jest to szacowna relikwia narodu,
    Z której się chełpi nasz Sandomierz stary.
  • Błogosławi cię rolnik, ziemio dobrotliwa,
    Wszystkie polskie ziemie dają dobre żniwa,
    Lecz ty hojniej nad wszystkie radujesz serce,
    Któreż ziarno wyrówna złotej Sandomierce?
  • Czemuż tak smutno? Kiedy jest jasno,
    Czemu w mrok głowę kłonisz?
    Zapomną ciebie, jak to miasto
    Zapomniane: Sandomierz.
  • Dzisiaj jarmark
    w Sandomierzu –
    kurzem stanął świat…
    Turkot wozów,
    jazgot zwierząt,
    krzyki, śmiechy, –
    pisk i gwałt!…
  • Hej – Panowie! jeszcze zdrowie!
    Jak czas przyjdzie, będzie rada –
    A nam skończyć tak wypada,
    Jako zwyczaj, ucztę naszą:
    Pełnym sercem pełną czaszą!
    Otóż wnoszę to rycerskie,
    Staropolskie – Sandomierskie
    „Kochajmy się” – bo w nim żyje
    Cała dziejów tajemnica –
    I wieczystym źródłem bije
    Sandomierska ta krynica
  • …i przepuści Brama Opatowska
    pod którą stromo wpełza wyślizgana kostka:
    koń spina się, osuwa i pada boleśnie –
    jeep natęża benzyną wykarmione mięśnie
    i już – niby na wietrze postawiony kołnierz
    rynek oczom otwiera miasto – to Sandomierz.
  • Mijały nas Sandomierze,
    kwiecień niósł wiatrem myśli.
    Szerzej, radości, szerzej
    niech się twój poświt rozwiśli!
  • Na wysokim, na brzegu Wisły
    stoi Sandomierz,
    w Sandomierzu ratusz
    strojny w dworski kołnierz.
  • Patrz na północ. Wzgórza się wspięły, by unieść Sandomierz.
    Opłukany zielenią przystanął nad rzeką tak cicho,
    bielą domów w złocie światła płonie.
  • Sandomierska pszenica, Wisła w blasku księżyca,
    Mgły nad Wisłą i słowik w wiklinach.
    Bije dzwon za poległych, dziś i wczoraj, i niegdyś,
    Na zegarach tęsknoty godzina.
  • Sandomierz jest na górze, a błonie jest na dole,
    A dalej most na Wiśle, a dalej pola i role.
  • Sandomierz to mała mieścina co jednym okiem patrzy,
    Okiem Bramy Opatowskiej w horyzont coraz bladszy,
    W horyzont nachylony, w horyzont przytulony,
    I taki zamyślony, i taki bardzo zielony.
  • Stary Sandomierz z wyniosłymi szczyty
    Ginie przed okiem, w cień nocy spowity,
    Tylko u jego stóp rozległe błonie
    Mnogością ognisk w czarnych mrokach płonie.
    A po spokojnej modrej Wisły toni,
    Od gorejącej ogniskami błoni
    Wrzaski jak wycia cmentarnych straszydeł,
    Z szumem jak łopot nietoperzych skrzydeł,
    Zmieszane z koni powiązanych rżeniem,
    Płyną, nadbrzeżną gąszcz przejmując drżeniem.
  • Tego są zdania Sandomierzanie,
    Zgodne ich serca z ustami,
    Kto za cię umrzeć niegotów, panie,
    Ten jest niegodzien żyć z nami.
    • Autor: Stanisław Trembecki, Wiersz na przyjęcie Stanisława Augusta Króla Polskiego, Wielkiego Książęcia Litewskiego w Domu Jw Imci Pawła Popiela Kasztelana Sandomierskiego, Kawalera Orderów Polskich
  • Ukazuje się Sandomierz
    pod błękitnym pióropuszem
    jak rycerz na koniu
    w szczerym polu
  • W Sandomierzu, mówisz, żyć nie można: strach.
    Tylu księży chodzi w starej katedrze.
    W Sandomierzu rzeka szumi nawet w snach,
    Każdy dzień u okien fala rozewrze.
  • W Sandomierzu na pogórzu
    w samym środku ratusz tam.
    Na nim wieża. Po niej w chmury wzlata,
    furka orzeł, polski ptak.
  • W Sędomirzu co się też stało
    Przez Tatary płaczliwe działo:
    Tak ludzi wiele pobili
    Wisłę trupy zastawili (…)
    • Autor: anonim
    • Źródło: Wiersze o Sandomierzu, Wydawnictwo Łódzkie, 1980.
  • Wieczorem na Domu Długosza
    zakrwawi się mocniej czerwień,
    zgaśnie westchnienie
    z więziennych koszar,
    pieśń o Halinie
    noc przerwie.
  • Wietrze wiosenny, ty mi odsłonisz
    Z mgieł i oparów piękny Sandomierz
  • Wyszło z Wisły miasteczko
    Na spacer brzegiem poszło
    Kamieniczki do wody nachyliły
    uśmiech okien
    rozwartych rączką mieszczki
    szeroko
    – brzegiem wody
    księżyc wierzbom
    myje nogi –

InneEdytuj

  • Było piękne, było najpiękniejsze w Polsce, było włoskie, toskańskie, europejskie, niepolskie, było miastem, w którym chciało się zakochać od pierwszego wejrzenia, zamieszkać i nigdy nie wyjeżdżać.
  • Chodzimy po Sandomierzu. Zamek, ratusz, katedra z wysoką i dziwną czarną wieżą. Dzwonnica katedralna. Zegar mierzy obcy, leniwy czas, wydzwania głośno i niepotrzebnie jego kwadranse i godziny.
  • Gdzież to dla ludzi takie miasto, miasta powinny leżeć na równiutkim i cały świat powinien leżeć na równiutkim.
  • I na drogach moich raz tylko napotkałem miasteczko, dokąd chciałem powrócić, gdzie chciałem żyć, gdzie chciałem tworzyć. Ale nie na żadnych szlakach Norwegii czy Hiszpanii, tylko niedaleko od siebie i nad naszą rzeką – w Sandomierzu (…)
  • Nie chcę dorabiać do niego żadnych mesjanistycznych teorii. Nie specjalnie interesuje mnie świetlana przeszłość miasta. Nie byłem nigdy na Bramie Opatowskiej ani w podziemiach. Czuję duszę tego miejsca. To wszystko. Czuję i wiem, że to miasto wcale nie jest stare ani zmęczone. Że odbija się w duszy tego, kto płynie. Mimo mylącej nazwy, nie da się zmierzyć. Nie jest uniwersalne, ale jest szczególne. Lubię po nim chodzić w nocy.
    • Autor: Piotr Madej, Sandomierz
    • Źródło: Marek Kłuciński, Piotr Madej, Moje miasto, RSA, Gdańsk 2002.
  • Podeszliśmy pod jedno z bardzo pięknych miast. Położone jest ono nad stromym brzegiem szerokiej rzeki. Ludzie tam, Aniu, ja wierzę, są dobrzy. Czegoż oni nie wycierpieli w tej niewoli. Faszyści tak łatwo stąd nie odejdą. A tak by się chciało, żeby piękne miasto nie było obiektem działań. W ogóle chciałoby się, żeby Ziemia nasza była nie w ogniu, lecz w kwiatach…
  • Wjeżdżasz w niziny wiślane, porastające wiklinami, a zalewane w czasie roztopów. Co za ziemia! Sandomierz – to stary rozdział archeologii… (…) jak tutaj mówią, to gniazdo przylepione do brzegu Wisły.
  • Znam wszystkie wady tego miasta. I kiedy tu wracałem, nie zapomniałem o ani jednej. Wiem ilu tu burżujów, wiem że za dużo kleru. Wiem, że często pachnie zaściankiem, że niewiele się tu zmienia (a to, co się zmienia, to zwykle na gorsze), wiem, wiem, wiem…… a mimo wszystko wróciłem. Nie żeby jakieś sentymenty. Po prostu. Tu jest mi dobrze. Tu jedzenie i picie i myślenie i nie – smakują najlepiej.
    • Autor: Piotr Madej, Sandomierz
    • Źródło: Marek Kłuciński, Piotr Madej, Moje miasto, RSA, Gdańsk 2002.

Zobacz teżEdytuj