Paweł Deląg

aktor, reżyser

Paweł Deląg (ur. 1970) – polski aktor. Brat Doroty Deląg.

  • Aktorstwo to samodoskonalenie.
    • Źródło: Najbardziej ciągnie mnie w stronę desperatów, „Filipinka”, 1998
Paweł Deląg
  • Bezczelność dziennikarzy z tych pisemek przekracza już dopuszczalne granice. Ostatnio dowiedziałem się o swoim rzekomym romansie z damą, której w ogóle nie znam. Przez takie teksty związek, który rokuje, że dwoje ludzi mogłoby zostać mężem i żoną, może się rozsypać.
    • Źródło: Najbardziej ciągnie mnie w stronę desperatów, „Filipinka”, 1998
  • Gdy tu przyjechałem, usłyszałem: „ – Jesteś Żydem? – Nie. – Pedałem? – Nie. – No to tu kariery nie zrobisz.”
  • Historia pozwala na zachowanie pewnego cudzysłowu. Może polega to po prostu na braku odwagi. Teraz nie wiadomo, kto jest kim i komu, ewentualnie, można się narazić.
  • Jestem bardzo ambitny i skrupulatny – by nauczyć się robić sushi, zapisałem się na kurs. Ale krytycznie przyznaję, że wciąż nie jestem mistrzem.
  • Kiedy na festiwalu piosenki aktorskiej we Wrocławiu przeciskałem się przez tłum szturmujący spektakl, w którym grałem, usłyszałem: „Te, Margaret Astor, nie pchaj się!” Chcę wymazać się z pamięci widzów jako chłopak z reklamy. Muszę zaistnieć w teatrze i w kinie. Później się zobaczy.
    • Źródło: „Filipinka”, 1995
  • (...) myślę, że tak naprawdę wcale nie piękno fizyczne pociąga nas w człowieku, tylko to, co jest ukryte w środku. Aura, którą każdy ze sobą niesie. Magnetyzm, który sprawia, że nie można oderwać od kogoś oczu.
    • Źródło: Najbardziej ciągnie mnie w stronę desperatów, „Filipinka”, 1998
  • (...) nie jestem macho. Nie jestem też typem wojownika.
    • Źródło: Te kilka sekund lubię najbardziej, „Viva”, 2001
  • Ostatnio w kinie pojawiło się sporo osób, które mają niewiele wspólnego z zawodem aktorskim. Może to zdziwi, ale z takimi ludźmi pracuje się dokładnie tak samo, jak z aktorami zawodowymi. Niektóre rzeczy jest oczywiście trudniej wykonać, ale ogólne zasady pozostają niezmienne.
  • (...) szczęście to rzecz ulotna, za którą wszyscy gonią. I ciągle ma się poczucie, że to szczęście się wymyka. Ale myślę, że szczęście to chyba bycie świadomym, że się je ma. Gorzej, gdy się go w ogóle nie zauważa.
  • Urodziłem się i wychowałem w Prokocimiu. Na moim podwórku między blokami towarzystwo było zawsze podzielone: jedni za Wisłą, drudzy za Cracovią. Ja trzymałem się z tymi z Cracovii, właśnie dzięki nim trafiłem na pierwszy trening, później zaś na pierwszy mecz „Pasów”. Na moją prośbę mama zapisała mnie do trampkarzy Cracovii trenowanych przez pana Książka. Pamiętam go jako dziarskiego staruszka, wspaniałego człowieka o gołębim sercu, bezgranicznie oddanego „Pasom”. W klubie spędziłem kilka dobrych lat, zagrałem sporo meczów, wielokrotnie nasza rywalizacja poprzedzała zmagania pierwszej drużyny. Proszę sobie wyobrazić, jak wielkim przeżyciem dla młodego chłopaka są mecze przy kilkutysięcznej widowni!
  • Uważam, że moje pokolenie jest ciekawe i ma sporo do powiedzenia. To pokolenie przełomu. Z jednej strony jesteśmy bardzo europejscy, otwarci, a z drugiej – cały czas prowincjonalni. Mamy duże oczekiwania związane z naszymi emocjami i jednocześnie boimy się ich, uciekamy w pracę. Nazywam to nerwicą przełomu wieków.
  • To jest najfajniejsza rzecz na świecie, kiedy kobieta patrzy na ciebie tak, a nie inaczej, a ty robisz się jednocześnie miękki i sztywny.
    • Źródło: Te kilka sekund lubię najbardziej, „Viva”, 2001
  • W kinematografiach amerykańskiej czy francuskiej, ktoś, kto zagrał ciekawą rolę, natychmiast jest wykorzystywany. Ta rola jest jego kapitałem. Nazwisko gwiazdora gwarantuje, że 40 mln dolarów włożonych w film zwróci się i jeszcze się podwoi. U nas takiej gwarancji nie ma. Gdyby u nas aktorzy mieli poczucie swojej wartości rynkowej, gdyby było to przekładalne na wyniki sprzedaży naszych filmów, mielibyśmy zupełnie inną siłę przebicia.
  • Wolę grać w serialach niż nie grać wcale!
    • Źródło: „Program TV”, 2005
  • Wszyscy chcą być na ekranie. Głupi, mądrzy, wszyscy...
    • Źródło: Te kilka sekund lubię najbardziej, „Viva”, 2001

O Pawle DeląguEdytuj

  • Błysnął w „Młodych wilkach” Żamojdy i na tym się skończyło, choć różni reżyserzy chuchali na niego i dmuchali, by wymienić tu tylko Jerzego Kawalerowicza („Quo vadis”). Nikomu jednak nie udało się wykrzesać z niego najmniejszej nawet bożej iskry. Jego obecne emploi to młody wilk w starej skórze.

Zobacz też: