Otwórz menu główne

Luxtorpeda

zespół muzyczny

A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak burakiEdytuj

  • A kiedy z iluzji wyrywa mnie świat,
    to jedyne, co dla ciebie znów mam,
    to ta obrzydliwa pustka!
  • Bez żadnej asekuracji,
    swój pierwszy krok stawiałem,
    byłeś tu nieobecny,
    duchem i ciałem.
  • Białe jest białe,
    czarne jest czarne,
    tylko szare jest bezkarne.
  • Być, tak mocno być,
    tak, jak ty nie byłeś,
    krew, to tylko krew,
    łańcuch więzi w płynie.
  • Chciałbym człowiekiem być, a nie duchem,
    ciepłym powietrzem bezwładnych wzruszeń
    szarpanych nagłym wiatrem.
  • Czasami walę w mur głową,
    boli, ale nic się nie zmienia.
    Czasami, gdy myślę o tobie,
    szukam wtedy twojego cienia.
    Czasami nie jestem sobą,
    biję, ale serce z kamienia.
  • Czy widziałeś może
    moje mleczne zęby?
    Nienawidziłem zdania
    przyszły alimenty.
  • Kłamałem ze wstydu,
    kłamałem z podłości,
    bojąc się odpowiedzialności,
    zdrajca, kłamca, łajdak,
    to moja bolesna prawda!
  • Mamy NIP, mamy REGON,
    mamy PESEL i co z tego?
    Mamy coś więcej!
    Znaczymy coś więcej!
  • Nie śpi po nocach,
    mieszka w twoich oczach,
    nie boi się troski i łez,
    wdycha wspólne powietrze,
    dzielone na dwoje,
    wsłuchując się w rytm obu serc.
  • Od dzisiaj robię porządek,
    nie jedno z głowy poleci,
    zostawię parę twoich zdjęć,
    reszta to tylko śmieci.
  • Od rana nie mogę myśleć,
    nie mogę ruszyć się z łóżka,
    nigdy nie byłem Napoleonem,
    na głowie tylko poduszka.
  • Opanowałem do perfekcji
    zdolność mimikry,
    marszczę czoło tak uczenie,
    że aż jestem starożytny.
  • Płonie ogniem cały cyrk,
    Piotruś roni czarne łzy,
    smutny klaun krzyczy gore!
    Nikt nie słucha, każdy spłonie.
  • Raz patrzę w niebo,
    raz patrzę w ziemię,
    raz widzę ludzi,
    raz tylko siebie.
  • Umieram z pragnienia, oni leją wodę,
    woda sięga po szyję, ja spragniony tonę.

LuxtorpedaEdytuj

  • Depilacja gustu
    i farbowanie wrażeń,
    lifting oczekiwań,
    sterylizacja marzeń.
  • Idź wyprostowany wśród tych, co na kolanach,
    choć będą kopać, bić i sypać sól po ranach.
  • Jestem głupcem,
    na półce mam książki
    i nie rozumiem mody.
  • Jestem głupcem,
    naiwnym dzieckiem,
    nie biegnę za tłumem
    i mam swoją ścieżkę.
  • Leniwie trwać zakochany w swoim egoizmie,
    Skundlić i spaskudzić swoje życie w zgniliźnie.
  • Widziałem w moim domu piekło na ziemi,
    Miałem nadzieję, wiedziałem, że to się zmieni.

MYWASWYNASEdytuj

  • Czy to ptaki są czy dzieci ze zrujnowanych gniazd,
    chcą wzlecieć ponad domy złe, gdzie zamieszkał strach,
    odbity w lustrach oczu testament od lat,
    po ojcu dziedziczył ojciec, może już ostatni raz,
    przemoc rodzi przemoc, lęk, agresja, niemoc,
    ty wzlecisz ponad to i na przekór temu.
  • Gdzieś w każdym z nas, gdy rozpala się gniew,
    budzą się niezłomni, burzy się krew – jak husaria.
  • Informacji natłok w duszy gasi światło,
    światło monitora nie zastąpi nigdy
    życia prawdziwego, nie tylko na niby.
  • Kradnę pewność siebie i poczucie wartości,
    skrupulatnie bez skrupułów odzieram z godności,
    prawdziwy łotr, bezmyślnie niszczy,
    słowa jak młot, jeszcze gorsze ma myśli.
  • Kto ma rację dzień wcześniej od innych,
    ten przez dobę uchodzi za idiotę.
  • Niech już przyjdzie wiosna, rzeki niech popłyną,
    znowu będą razem, chłopak gbur i dziewczyna z iglo.
  • Nocą nie widać tęczy siniaków, medale nierównej walki,
    gdy pamięć akordem przebija dźwięk, dociskają mocniej do uszu słuchawki.
  • Pamiętam i nigdy nie zapomnę, skąd pochodzę, i jaką mam historię.
  • Razem jesteśmy siłą,
    osobno – jakby nas nie było,
    skałą jesteśmy razem,
    jedność to być naprawdę.
  • Razem we wszystkich klęskach,
    poniosę dalej cię na rękach,
    upadnę, ty mi podasz dłonie,
    osobno dawno byłby koniec.
  • Tak całe życie ramię w ramię z wariatami,
    idziemy prosto, jeden w przód, a drugi w tył,
    razem wstajemy, razem też się przewracamy,
    chodź z nami, nie stój sam.
  • Witaj, poznajmy się!
    Przemek mam w dowodzie,
    mhm, to ja – zwykły złodziej.
  • Wypowiem miłość w kilku językach, to takie imponujące, wiesz?
    Tyle języków znam, a w domu ni kak da, nie umiem dogadać się.

RobakiEdytuj

  • Jakoś nie chce mi się wierzyć
    w korporacyjne dobro,
    gdzie sprzedają na salonach
    za miliony ludzką godność.
  • Jestem chory, smutny i samotny,
    boli nie i chyba się pogorszy,
    biorę leki nadzienne i leki nasenne,
    już zawsze tak będzie?
    No to beznadziejnie.
  • Kiedy duch i serce jest silniejsze niż ciało,
    to ból wśród nieszczęść uczynił cię skałą.
    Tylu już przegrało, zabiła ich słabość.
  • Moje podkrążone oczy zdradzają słabości,
    gdy w środku nocy budzi sen o przeszłości,
    kiedy to szczęście było białe i w proszku,
    gdy nie poznawałem w lustrze swoich oczu.
  • Nie umiem ponownie posklejać się w całość,
    wysypało się ze mnie i nic nie zostało,
    i mam depresję, a mieć jej nie chcę.
  • Pustka, strach, samotność, dragi,
    przemoc, śmierć, człowiek nagi.
    • Autorzy: P. Frencel, P. Paczkowski, Gdzie ty jesteś?
  • Stworzyłem lustro i w nie głęboko wierzę,
    a jest w nim pusto, widzę tam tylko siebie.
  • Zostaw mnie, oddal się, bo mogę zranić,
    ja nie chcę w moim domu twoich agitacji,
    przecz stąd, weź to co swoje i znikaj,
    nie będziesz tu krzyczał, tam jest ulica.