Otwórz menu główne

Katarzyna Piekarska

polski polityk

Katarzyna Maria Piekarska (ur. 1967) – polska polityk, od 1993 r. posłanka na Sejm RP.

  • Ja zawsze mam plan na to, co zrobię. Zawsze powtarzam, że polityka jest jak szachy – warto mieć trzy ruchy naprzód przygotowane, bo inaczej ktoś z boku może powiedzieć szach, mat. Więc ja zawsze mam trzy ruchy naprzód przygotowane. Ja w ogóle bardzo lubię grać w szachy i rekomenduję innym politykom, także z mojej formacji, żeby czasami sobie pograli w szachy, bo to jest bardzo rozwijająca gra.
  • Mam nadzieję, że Lewica zdobędzie 18–20 proc. głosów, że uda się nam odzyskać tę część naszego elektoratu, która w 2007 r. ze strachu przed PiS zagłosowała na PO. Z takim wynikiem nie da się nas zjeść na przystawkę. Tak, to prawda: uważam, że dzisiaj najlepszą koalicją dla kraju jest koalicja Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Platformy Obywatelskiej.
  • Myślę, że to nie jest polityk, który będzie na pierwszej linii Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ten etap działalności – tak ja to postrzegam – ma już za sobą.
  • Nie mogliśmy się z tym przebić od długiego czasu. Nasze postulaty były przyjmowane ze wzruszeniem ramion. Teraz Lewica wyszła z cienia, Lewica jest trendy, poparli nas młodzi ludzie.
  • Nie rozumie, na czym powinna polegać jej działalność, nie zna i nie rozumie unijnych dyrektyw. Nie ma się więc co dziwić po przeczytaniu zarówno tego wywiadu, jak i różnych wcześniejszych wypowiedzi pani minister, że Polska w tej chwili tak naprawdę nie prowadzi polityki równościowej. (…) To, czy ktoś dobrze naucza na przykład matematyki, nie ma nic wspólnego z tym, czy jest osobą homo – czy heteroseksualną. (…) Myślę, że osoba, która pełni taką funkcję, powinna swoje poglądy schować do kieszeni, a kierować się unijnymi dyrektywami.
  • Podejmujemy decyzje w sposób demokratyczny. Nieraz nawet – powiedziałabym – do bólu demokratyczny. Nie jesteśmy partią wodzowską.
  • Przeciwników naszej ustawy pragnę zapewnić, że „obrzydzanie życia” osobom niechętnym zawieraniu tradycyjnego małżeństwa, przez obstrukcję w prawnym regulowaniu ich sytuacji, nie przyczyni się do wzrostu entuzjazmu tych osób do stanu małżeńskiego. Co najwyżej, wywoła się tylko u nich głębokie rozczarowanie tym, że ci, którzy powinni dostrzegać ich problemy i rozwiązywać je  –   politycy   –   nie szanują ich wyborów i decyzji, do których przecież jako obywatele, mają prawo! Rozumieją to politycy w innych krajach i to niezależnie od opcji. Tego typu tematy zwykle kojarzy się z lewicą  –  a przecież na Zachodzie także prawicowe partie popierają związki partnerskie.
  • To mit, że osoby homoseksualne nie wychowują dzieci. Otóż kilka tysięcy dzieci w Polsce, niektórzy mówią, że między pięć a piętnaście tysięcy, wychowuje się z osobami tej samej płci. Szczególnie w dużych ośrodkach nierzadko dzieci są wychowywane przez dwie kobiety, które mieszkają ze sobą. Na ogół nikt się tym nie interesuje, to jest problemem głównie w małych społecznościach.
  • To przymilanie się do lewicy pokazało determinację Kaczyńskiego, który dąży do zdobycia władzy za wszelką cenę, nawet jeśli to wymaga wyrzeczenia się swoich poglądów.
  • Warto też edukować ludzi, że to nie jest tak, że można kogoś „wychować na geja czy na lesbijkę”. Tacy się rodzimy, o tym decyduje nasza biologia, a tłumienie tych rzeczywistych preferencji nikomu nie wychodzi na dobre. Nie można wyleczyć się z własnej tożsamości. Tym, którzy w to wątpią, proponuję, by spróbowali na własnym przykładzie, czy są w stanie zmusić się do zachowań niezgodnych ze swoją preferencją seksualną i jak się wówczas czują. Nie ma to, jak osobiste doświadczenie, skoro wątpi się w naukowe ustalenia.
  • Wierzę, że po uchwaleniu ustawy o związkach partnerskich nawet jej przeciwnicy przekonają się, że nie tylko nikomu niczego z jego praw nie ubyło, a przeciwnie: przybyło w Polsce ludzi, którym po prostu żyje się łatwiej i prościej.
  • Wybory i sukces Napieralskiego odpowiedziały na jedno zasadnicze pytanie: kto jest liderem Lewicy. Pozycja Grzegorza jest tak mocna, że nikt i nic nie jest w stanie jej zagrozić. Ani rozbić partii. O skuteczności Napieralskiego świadczy także to, że dyktował to, co się działo w drugiej turze. Rozpoczął np. dyskusję o in vitro. No i lewica zyskała możliwość „wrzucania” swoich projektów, chociaż jest opozycją.