Zmruż oczy

Zmruż oczypolski komediodramat filozoficzny z 2003 roku w reżyserii Andrzeja Jakimowskiego i z jego scenariuszem.

JasiekEdytuj

  • Już kilka razy się goliłem. Na dłuższą metę to nie działa.
  • Nie potrafię utrzymać nawet samochodu. Jak miałbym utrzymać kobietę? Musiałem oddać swoją kobietę w lepsze ręce. Razem z samochodem.
  • Przez zmrużone oczy widać, że nic nie mija, tylko się oddala.
  • Widzisz tę muchę, która chodzi po słupku? Za muchą słupek odchodzi w przeszłość, a przed muchą wyłania się z przyszłości. Tak uważa mucha bo tylko tyle widzi. Ale przecież słupek nie może minąć za muchą, choćby chciał. Tak samo jest ze wszystkim, co się w życiu zdarza, bo rzeczy nie mijają tylko przesuwają się przed oczami, jak słupek pod tą muchą. Zmruż oczy, spójrz trochę z góry jakbyś się unosiła i zobaczysz (…)

DialogiEdytuj

Mała: Dałam ojcu prezent, ale go odniósł na komisariat.
Jasiek: Co mu dałaś?
Mała: Policyjną blachę.
Jasiek: Miałaś mu dać coś od siebie. Skąd wzięłaś blachę?
Mała: To pan mi doradził coś, czego nie ma w sklepie.
Jasiek: Miałem na myśli coś osobistego.
Mała: To była osobista blacha. Aspiranta.

Dyrektor Musiał: Nie może jej [umowy] pan nie podpisać.
Jasiek: A dlaczego nie mogę? Mogę. Przed chwilą jej nie podpisałem. Chce pan, żebym jeszcze raz jej nie podpisał?

Matka Małej: Nie musiała kraść.
Jasiek: Musiała. Gdyby nie nakradła, nikt nie zwróciłby na nią uwagi.
Matka Małej: W domu wszystko kręci się wokół niej!
Jasiek: A tutaj wokół tego słupka. Ale wszyscy go omijają i nikt nie chce z nim gadać.

Matka Małej: Niech pan mnie do niej zaprowadzi. Zabierzemy ją do domu i będzie po wszystkim.
Jasiek: Już raz pomagałem. Najpierw będzie wierzganie nogami, wycie, plucie i drapanie po twarzy. I dopiero potem będzie po wszystkim.

Matka Małej: Pójdziesz do niego i spokojnie z nim porozmawiasz.
Ojciec Małej: Przed chwilą kazałaś mi go zastrzelić.
Matka Małej: A teraz każę ci z nim porozmawiać.
Ojciec Małej: I co mu powiem? Żeby mi przyprowadził córkę, bo córka się mnie nie słucha?
Matka Małej: Tak. Jego się słucha.
Ojciec Małej: A jak zacznie się słuchać swoich zasmarkanych kolegów, to co? Każdemu będę wycierał nos i prosił o pomoc?

Sosnoszczuk: To dlatego, że wyglądam jakbym wyszedł z zakładu.
Jasiek: Przecież wyszedłeś z zakładu.
Sosnoszczuk: Ale teraz nie golą.
Jasiek: Chcesz powiedzieć, że wyglądasz jakbyś wyszedł z zakładu, chociaż nie wyglądasz jakbyś wyszedł z zakładu, mimo, że wyszedłeś z zakładu, tak?

Sosnoszczuk: Zna pan jej starych?
Jasiek: No znam. Dlaczego pytasz?
Sosnoszczuk: Chyba pan wie, kim jest jej ojciec.
Jasiek: Wiem. Myślisz, że źle to przyjmie?
Sosnoszczuk: Źle to przyjmie. Niech mnie pan nie pyta.
Jasiek: Jak źle?
Sosnoszczuk: Myślę, że wszystko co tu stoi będzie spalone do gołej ziemi.
Jasiek: Co ty za filmy oglądasz?

O filmieEdytuj

  • Jest tu i dyskretna liryka, i biurokratyczna groteska, i świetne, rozmijające się, purenonsensowe dialogi, i dwie kapitalnie wyrysowane drugoplanowe postacie (Guźniczak i Mastalerz), i bardzo dużo autentycznej czułości. Tytuł może oznaczać, że w obrębie naszego wzroku znajdą się tylko sprawy najistotniejsze, oczyszczone od drugorzędnych szczegółów, ale też, że rozmyty obraz wyzwoli grę wyobraźni – i w tej dwoistości spojrzenia kryje się siła filmu.

Zobacz teżEdytuj