Otwórz menu główne

Wołyń

film w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego

Wołyń – polski film historyczny z 2016 w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego i z jego scenariuszem, który przedstawia wydarzenia związane z ludobójstwem Polaków z rąk ukraińskich na ziemiach Wołynia podczas II wojny światowej.

O WołyniuEdytuj

  • Film ów w wyraźny sposób poddaje krytyce błędną i mogącą prowadzić nawet do zbrodni ideologię nacjonalizmu oraz szowinizmu.
  • Ja osobiście nie wierzę Smarzowskiemu, gdy mówi, że nie wiedział, że będzie to odebrane jako opowieść o Ukraińcach mordujących Polaków, w stylu niczym z okładki jednego z tygodników: „Chcieli nas wszystkich zabić!”. Nawet jeśli jego intencja nie była po prostu antyukraińska, to nie będąc idiotą musiał wiedzieć, że to nie będzie dobry punkt wyjścia do przerabiania trudnych momentów wspólnej historii. Gdyby ten film miał rzeczywiście być podstawą do „pojednania opartego na prawdzie”, to o złych rzeczach, jakie spotykały Ukraińców ze strony Polaków, nie opowiadałby akurat facet, który – tak się przypadkiem składa – kilka scen później pije wódkę za zdrowie Hitlera. Ale Smarzowski to jedno, drugie to cała prawicowa opowieść wokół Wołynia i w ogóle antyukrainizm, który ma korzenie jeszcze PRL-owskie.
  • Niepoprawny politycznie film stał się wielkim rozliczeniem z jednym z największych grzechów III RP, czyli przemilczeniem ludobójstwa naszych rodaków na Kresach. "Wołyń" umieszczam na liście w specjalnej kategorii "Najważniejszy film roku". Wymyka się ocenie wyłącznie artystycznej i z powodów również politycznych należy mu się miejsce na piedestale.
    • Autor: Łukasz Adamski, Top 10 filmów roku 2016, "wSieci", nr 51 (212), 19-26 grudnia 2016, s. 98.
  • Od Festiwalu Filmowego w Gdyni upłynęło już trochę czasu. Nagrody rozdane, emocje opadły, laureaci rozjechali się po kraju i świecie, a ja ciągle nie pogodziłem się z werdyktem jurorów. Nie pojmuję, dlaczego film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”, okrzyknięty przez widzów i recenzentów najważniejszym wydarzeniem tej imprezy, został tak chłodno potraktowany. Nie chce mi się wierzyć, że jurorzy nie zorientowali się, nie zauważyli, z jakim arcydziełem mają do czynienia. Z pewnością mieli świadomość tego, iż „Wołyń” – w odróżnieniu od innych nagrodzonych na tym festiwalu filmów – znajdzie swoje poczesne miejsce wśród największych i najwybitniejszych dzieł polskiej kinematografii. (...) W ogóle wokół obrazu Smarzowskiego panuje w mediach jakaś dziwna atmosfera. Filmowi nie nadaje się takiego rozgłosu, na jaki zasługuje. Wszyscy niby są zachwyceni, wychwalają Smarzowskiego pod niebiosa, ale samego dzieła podchodzą jak do jeża.(...) W telewizji zachowują się tak, jakby chcieli, żeby Polacy o tym filmie jak najszybciej zapomnieli!
    • Autor: Antoni Szpak, Telewizor pod gruszą, „Angora”, nr 43 (1375), 23 października 2016, s. 38.