Robert Gliński

polski reżyser
Robert Gliński (z prawej)

Robert Ignacy Gliński (ur. 1952) – polski reżyser i pedagog, dr nauk o sztukach pięknych. Mąż Joanny Żółkowskiej; brat Piotra.

  • Ja panu powiem, no ja już jestem dorosły, ale mój brat też jest dorosły. No on jest tam o dwa lata młodszy ode mnie, ale też jest już starym zgredem. (…) Nie, nie, nie, no tak, ale gdyby on miał lat piętnaście, to może bym próbował coś coś może. (…) Także to nie ma ten. Ale co w teatrach? No. Poleciał tam tam na jeden teatr. (…) No przeszkadzał, bo dyrektor, ten Krzysiu Mieszkowski, chciał zrobić sobie promocję, no to i podpuścił idiotę ministra. (…) Nie, nie, nie, no, akurat znam ten przypadek bardzo dobrze i ten teatr, a Krzysia Mieszkowskiego, dyrektora tego teatru, znam od lat trzydziestu, który się nie cofnie przed niczym, żeby zrobić promocję i zauważył, że jest taki naiwniak. No to go podpuścił, no. Zwołał te kółka maryjne, zrobili, zrobili manifestację przed teatrem i miał reklamę. No to jest tak. Więc y a a a mój brat idiota się w to wpuścił, no to jest. Ale nie wpuścił się w drugi, drugą prowokację, jaka była, czyli w Klatę, no. W Krakowie. Klata za wszelką cenę chciał być zwolniony. I robił wszystko, żeby go wyrzucić, a y się nie udało, no. I został. Karnie dyrektorem. To jest tak. Tak mówię y, y także to, co wszystko ma drugie dno, tak bym powiedział.
  • Ja się zmieniam, czasy się zmieniają, tematy się zmieniają. Mój temperament jest taki, że pociągają mnie różne rzeczy. Jak robię dramat psychologiczny, to już myślę o filmie muzycznym. Dla kontrastu.
  • Ludzie oglądają filmy dokumentalne z jakąś ogromną fascynacją.
  • (…) niewątpliwie każdy film – czy jest to wypowiedź fabularna, czy dokumentalna – wymaga pewnej dyscypliny, jakiejś struktury narracyjnej, zbudowania bohatera, a do tego są już potrzebne pewne warsztatowe umiejętności, nie mówiąc o talencie czasami.
  • Polska dystrybucja jest chora, bo funkcjonuje wyłącznie na płaszczyźnie rynkowej. Każdy polski film jest dla dystrybutora ciężkim orzechem do zgryzienia. Jeśli wybierze on produkcję amerykańską to dostaje od razu pakiet kopii, wszelkie materiały reklamowe itd. W przypadku polskiego tytułu wszystko to trzeba zrobić samemu i dodatkowo za to zapłacić. Dystrybutorzy podchodzą do naszego kina niechętnie. Chyba, że mają gwarancję zarobku.
  • Tego, czego życzyłbym każdemu rasowemu aktorowi: żeby grała, żeby znajdowała postacie, które pozwolą jej pokazać więcej niż widać na pierwszy rzut oka.
  • W dokumencie najważniejsze jest (…) to, żeby patrzeć, obserwować i wyłapać to, co jest najbardziej interesujące, energetyczne w człowieku, który występuje, lub w jakimś wydarzeniu przez nas przedstawianym.
  • Wajda znał scenariusz Harasimowicza dużo wcześniej. Znał go jeszcze zanim myśmy rozpętali całą tę sprawę przygotowań do produkcji. Gdyby wtedy powiedział, że on chce realizować ten temat i nie życzy sobie żeby ktoś inny robił film o Katyniu, to ja bym nie siedział jak idiota dwa lata nad książkami, przygotowując się do poważnego filmu, tylko robiłbym inne rzeczy. Wajda czytał wcześniej scenariusz Czarka jako konsultant. Rywin pokazał ten scenariusz paru osobom, ponieważ chciał poznać ich opinię przed rozpoczęciem produkcji. Wśród tych osób, oprócz Wajdy, znaleźli się między innymi Krzysztof Zanussi oraz Janusz Morgenstern. Wajda od początku miał negatywny stosunek do tego tekstu, natomiast nawet przez chwilę nie dał nikomu do zrozumienia, że nie zgadza się na jego realizację, ponieważ sam chce zrobić film o Katyniu. Dopiero, kiedy rozpoczęliśmy przygotowania do produkcji, Wajda jakby zrozumiał, że jego delikatne sugestie nie przyniosły skutku, zaczął bardzo stanowczo domagać się wstrzymania realizacji tego filmu.