Cezary Harasimowicz

polski scenarzysta i dramaturg

Cezary Harasimowicz (ur. 1955) – polski aktor, scenarzysta, pisarz, dramaturg.

  • Film jest efektem pracy wielu ludzi, nie tylko scenarzystów. Jeśli film jest zły, to wydaje mi się zbyt wielkim uproszczeniem twierdzenie, że spowodowane jest to przede wszystkim przez scenariusz. Zaczyna mnie śmieszyć, że w polskiej kinematografii scenarzyści są takimi chłopcami do bicia. Już się tak utarło i niech tak będzie. Ale pytam się tych wszystkich, którzy tak mówią i tak piszą, czy zanim wydali taki krzywdzący sąd, zadali sobie trud, żeby dotrzeć do samego scenariusza. Gdyby nie patrzyli jedynie na to, co znalazło się na ekranie, ale zobaczyliby, jak to faktycznie zostało zapisane na kartach scenariusza, okazałoby się nagle, że to niekoniecznie scenarzysta zepsuł film.
Cezary Harasimowicz
  • Na miano znakomitego reżysera trzeba długo pracować. Ja już jestem za stary. Raczej zostanę przy swoim głównym zawodzie. Dlatego uspokajam kolegów reżyserów – nie będę konkurencją.
    • Opis: o planowanym debiucie reżyserskim.
    • Źródło: Wywiad
  • Tak prawdę mówiąc, mam raczej bardziej refleksyjną naturę, co mnie predestynuje do romansu z literaturą niż bezpośrednio z kamerą. Choć każdy romans jest kuszący.
  • Zawód scenarzysty bardzo często przyrównuję do pracownika tartaku - wybrałeś sobie taką profesję, jesteś narażony na obcięcie palców przez piłę. W moim przypadku bywało różnie. Obcięło mi palce przy "Ja wam pokażę!", gdy dzień przed zdjęciami dostarczono mi scenariusz tak "poprawiony" przez autorkę powieści, że wypadało mi tylko wycofać nazwisko. Nie zrobiłem tego, żałuję. Obcięło mi palce przy "Samotności w sieci", ale je sobie jakoś z bólem doszyłem - wycofałem nazwisko. Piła przejechała mi po mięchu także przy "Bandycie". Scenariusz zdobył najbardziej prestiżową nagrodę na świecie, z pośród kilkunastu tysięcy tekstów został uhonorowany udziałem w warsztatach Roberta Redforda, gdzie wspólnie z najlepszymi amerykańskimi fachowcami był szlifowany i co? Ano reżyser i producenci wiedzieli swoje, albo raczej nie wiedzieli. Ale może być tak jak z "300 milami do nieba". Wszystkie elementy współpracy zgrały się i powstał film nagrodzony przez Europejską Akademię Filmową.

Zobacz też: