Rewolucja w Egipcie (2011)

protesty w Egipcie będące elementem "Arabskiej wiosny"

Rewolucja w Egipcie (2011) – antyrządowe protesty o charakterze społeczno-politycznym w Egipcie przeciwko złej sytuacji materialnej, bezrobociu, korupcji, ograniczaniu swobód obywatelskich i długoletnim rządom prezydenta Hosniego Mubaraka.

  • Być może obserwujemy właśnie pierwsze oznaki „arabskiej wiosny”. Nasi sąsiedzi spoglądają na Egipt, który zawsze był pierwszym zwiastunem przemian.
    • Autor: Muhammad el-Baradei, wywiad Dietera Bednarza, „Der Spiegel”, tłum. „Forum”, 31 stycznia 2011.
Karykatura nawiązująca do rewolucji
w Tunezji
  • Chcemy zmiany reżimu. Prezydent Mubarak powinien odejść. Powinniśmy tworzyć państwo demokratyczne, mianować nowy rząd i rozpisać wolne demokratyczne wybory. Cały świat powinien sobie uświadomić, że Egipcjanie nie wrócą do domów jeśli nie zostaną spełnione ich żądania. Mówimy o upadku faraonistycznej dyktatury.
  • Egipt to główny sojusznik USA, bardzo ważny dla bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Mubarak jest spokojniejszy, bo wie, że Zachód na nim polega i nie ma zamiaru go oddawać na pożarcie. Zachodnie rządy słusznie boją się, że na pewnym etapie do gry włączy się Bractwo Muzułmańskie – teraz jego przywódcy siedzą w więzieniach, ale jeśli opozycja zacznie przejmować władzę, to wyjdą.
  • Najlepsze, co może zrobić Zachód, to wzywać do pokojowych reform, przestać straszyć przejęciem władzy przez tzw. islamistów i skończyć z tolerowaniem dalej reżimu Mubaraka.
    • Autor: Gerd Nonneman, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z londyńskiego Chattam House, dyrektor Instytutu Arabskiego na University of Exeter.
    • Źródło: rozmowa Jacka Pawlickiego, „Gazeta Wyborcza”, 1 lutego 2011

Komentarze po rewolucji

edytuj
  • Cieszę się razem z milionami ludzi na ulicach Egiptu. W ich oczach można ujrzeć, jaka siła tkwi w wolności. (…) Życzę im przede wszystkim społeczeństwa bez korupcji, cenzury, aresztowań i tortur.
  • Dyktator żadnego kraju na Bliskim Wschodzie nie może teraz spać spokojnie. Skoro udało się w zasadzie bez rozlewu krwi obalić potężnego Hosni Mubaraka, to znaczy, że jego los może podzielić każdy. Są jednak tacy, który czują się bezpieczniej. I tacy, którzy jednak boją się bardziej
  • Dziś głos ludu egipskiego został wysłuchany. Odpowiedzialność polityczna wzięła górę, a decyzja podjęta przez prezydenta Mubaraka powinna ułatwić demokratyczne przemiany bez dalszej przemocy. Jestem przekonany, że jest to historyczny dzień.
  • Hegemonia amerykańska w regionie została naruszona, ale nie złamana. Postdespotyczne rządy będą prawdopodobnie bardziej niezależne, przyniosą świeży i wywrotowy system demokratyczny oraz, miejmy nadzieję, zapisanie w nowych konstytucjach potrzeb społecznych i politycznych. Jednak wojskowi w Egipcie i Tunezji zadbają, by nie doszło do żadnych nierozważnych ruchów.
    • Autor: Tariq Ali, Kto następny?, „The Guardian”, tłum. „Forum”, 28 lutego 2011
  • Jeśli to jest rewolucja, to jaka? Demokratyczna, w kraju bez doświadczeń demokratycznych, tak jak my je rozumiemy w świecie zachodnim? Chyba na razie można by ją nazwać rewolucją ludową. To dla ludu nie jest dobra wiadomość. Lud zrobił swoje i będzie musiał odejść.
  • Naród egipski przemówił, jego głos został wysłuchany i Egipt nigdy już nie będzie taki sam. Ustępując z urzędu, prezydent Mubarak odpowiedział na głód zmiany odczuwany przez Egipcjan.
  • Oddaje cześć narodowi egipskiemu i męczennikom. (…) To dzień zwycięstwa Egipcjan. Główny cel rewolucji został osiągnięty.
  • Za całą tą gadką sławiącą demokrację, wolność i prawa człowieka, skrywają się cyniczne, zimnokrwiste kalkulacje… Jak opanować ten ruch, jak na nim skorzystać? (…). Obama, Merkel, Cameron i im podobni, obecnie prawiący Egipcjanom kazania o etycznej wyższości demokracji i rozczulający się nad błogosławieństwami demokratycznego sposobu życia, nigdy nie wzdragali się przed kumaniem z najgorszymi dyktatorami, z Mubarakiem włącznie. (…) któż będzie tak naiwny, by uwierzyć w nagłe nawrócenie tych ludzi?
  • Zaniepokojeni komuniści chińscy cenzurują każde doniesienie ze zbuntowanego Kairu i Tunisu, a publicyści rosyjscy zastanawiają się, czy rewolta może być zaraźliwa. Życzyłaby sobie tego rosyjska opozycja, nie wyklucza tego Gorbaczow, a Kreml boi się bardziej niż epidemii dżumy.
  • Zwycięstwo rewolucji budzi oczywiście entuzjazm, natomiast komentator musi postawić pytania o przyszłość. (…) Jak pogodzą generałowie swój styl rządzenia z demokratycznymi aspiracjami grup, które demonstrowały na egipskich ulicach? Jak armia rozwiąże ogromne trudności gospodarcze Egiptu: bezrobocie, słaba infrastruktura, niskie wykształcenie. Zwycięstwo rewolucji nigdy jeszcze nie oznaczało szybkiej poprawy bytu biedujących mas. (…) Wreszcie czy wojskowi mają rzeczywiście z kim rozmawiać po stronie opozycji, słabej, rozproszonej, bez uznanych liderów. Czy zdołają opanować wpływy muzułmanów, łatwo przechodzących do haseł fundamentalistycznych. I teraz może najważniejsza sprawa: 53 proc. dzisiejszej całej osiemdziesięciomilionowej ludności Egiptu to ludzie poniżej 25 roku życia. To ich rewolucja, a przecież dotąd nie wykształcili żadnej reprezentacji politycznej. Oby nie przegrali.

Zobacz też

edytuj
 
Wikinews
Zobacz wiadomości w serwisie Wikinews: