Marian Zacharski

polski agent wywiadu

Marian Włodzimierz Zacharski (ur. 1951) – generał brygady, funkcjonariusz polskiego wywiadu.

  • Chciałbym też bardzo precyzyjnie podkreślić, że najlepsze materiały od niego zdobywałem właśnie wówczas, kiedy znajdowałem się pod stałą obserwacją kontrwywiadu FBI. To były materiały o kapitalnej wartości. Dziesiątki tysięcy stron tajnych dokumentów z największymi sekretami amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. Dodam, że nigdy nie złapano mnie na niczym kompromitującym. Niczego także, pomimo potężnej rewizji, nie znaleziono w moim domu.
  • Miałem ustalić, jaka jest głębia penetracji rosyjskich służb w Polsce. A więc grałem w tenisa i rozmawiałem z rosyjskimi dyplomatami. Dowiadywałem się ciekawych rzeczy o atmosferze w ambasadzie, o animozjach między oficerami, o tym, na czym koncentrują się w swojej pracy. Opowiadali mi, jakie mają problemy osobiste: na kogo wścieka się żona, „bo za dużo pracuje”, że jak chce się mieć w służbowym mieszkaniu dywan, to trzeba za niego ekstra zapłacić. Miałem informacje z zamkniętych spotkań. Na jednym z nich np. dyplomata Nikołaj Prilepa, pracownik konsulatu w Krakowie, stwierdził, że polski naród w całości nadaje się do gazu. Zbierałem wiele tych rozmaitych danych, by wytypować osoby, które mogą być podatne na naszą perswazję i stać się źródłami naszych służb. Normalne zajęcie oficera wywiadu...
  • Nagle Rosjanin mówi: „Słuchaj powinieneś być ostrożny z taką krytyką”. „Ale dlaczego, żyjemy w wolnym państwie?” – pytam. A on do mnie: „Bo Oleksy jest nasz!”. Myślałem, że spadnę z krzesła.(...) Oleksy jest informatorem Rosjan o kryptonimie „Olin”.
  • Nie, w żadnym razie. To legenda, byłem w InterAmsie bardzo krótko i trochę przez przypadek. Dokładnie mówiąc, skusił mnie do pracy w tej firmie mój były pracownik z Peweksu.(...) Ja w InterAmsie byłem małpą do pokazywania, kiedy trzeba było dogadać się z bankiem na temat kredytu. Z upadkiem rządu Pawlaka nie mam nic wspólnego.
  • Po moim wyjściu na wolność z amerykańskiego więzienia Rosjanie darzyli mnie naturalnym szacunkiem. Jeszcze w latach 80. grywałem z radzieckimi dyplomatami w tenisa na kortach Mery. Znałem ich świetnie. Przykładem może być to, że w połowie lat 90. ówczesny szef rosyjskiego wywiadu, a potem premier Rosji Jewgienij Primakow otworzył mi ścieżkę do bezpośrednich kontaktów w razie pilnej potrzeby.
  • Przez cały czas FBI próbowało mnie złamać. Proponowali góry pieniędzy, wolność. Innym razem grozili. To normalka w tym fachu.(...) Tam pieniądz ma znaczenie podstawowe. Nie wiedzieli, że nie dla każdego.
  • Tego, gdzie teraz mieszkam, nie wiedzą nawet moi najbliżsi znajomi z Polski. Wiele razy się przeprowadzałem, ostatnio również.
  • Towarzyszu Generale! Kapitan Marian Zacharski melduje się po wykonaniu zadania wywiadowczego!
    • Opis: meldunek złożony 13 czerwca 1985 roku na płycie lotniska w Warszawie, po powrocie do ojczyzny.
    • Źródło: Nazywam się Zacharski. Marian Zacharski. Wbrew regułom.
  • Zostałem wrzucony do jednego worka z esbekami, co nie jest dla mnie uczuciem przyjemnym. Bo czy ja biłem opozycję, poniżałem księży? Wywiad jest w normalnych warunkach organizacją ponad podziałami partyjnymi, niezbędną w każdym państwie.
  • Zrzucanie mnie ze stanowiska było niemal klasyczną wewnętrzną polsko-polską wojenką, a wyjątkową aktywnością w tym pojedynku wykazywali się szef dyplomacji Andrzej Olechowski i ówczesny szef UOP Gromosław Czempiński.

O Marianie Zacharskim

edytuj
  • To perła wśród oficerów UOP, ma w stopniu najwyższym rozwinięte takie cechy jak świadomość misji, odwaga i umiejętność podjęcia ryzyka.
  • Za to rozmowa z Marianem Zacharskim jest bardzo pouczająca. Fascynuje nie tylko to, co Zacharski mówi, lecz i jak mówi. Warto się temu uważnie przyjrzeć. Szpieg kontroluje swoje emocje, kontroluje tembr głosu, kontroluje całą rozmowę. Zawsze odpowiada z namysłem – nawet wtedy, gdy stara się, by odpowiedź wypadła jak szybka, spontaniczna riposta. Przystojny, wysoki, chce, by postrzegać go jako dobrodusznego misia. Leciutko spowolniony, patrzy w kamerę spokojnie, z dobrotliwym dystansem.
  • Zacharski nie włamywał się bowiem o północy do tajnych archiwów, nie rozkochiwał w sobie hrabin mających dostęp do tajemnic rakiet przeciwlotniczych, nie szantażował amerykańskich generałów uwielbiających przebierać się za służące i domagających się, by prawdziwe służące okładały ich pejczem. Szpieg zwolna osaczał tonącego w długach sąsiada, pracownika Hughes Aircraft Corporation, manipulował nim, nakłaniał go do wynoszenia tajnych materiałów i płacił mu za nie. Tajemnice, których utrata ostatecznie kosztowała Stany Zjednoczone miliardy dolarów, kupił tanio – za 110 tys. USD i na dokładkę warte połowę tej sumy złote monety.
  • Życiorysu Zacharskiego starczyłoby na kilka sensacyjnych powieści. Po zdradzie polskiego pracownika w ONZ Amerykanie skazali szpiega na dożywocie. Wymieniony na sławnym moście Glienicke na zachodnich szpiegów, został dyrektorem Pewexu, po upadku komunizmu brał udział w ewakuowaniu z Iraku oficerów CIA, pracował w firmie Inter Arms, która stała się powodem politycznego skandalu i dymisji ówczesnego premiera Waldemara Pawlaka, miał zostać szefem Urzędu Ochrony Państwa...