Otwórz menu główne

Marek Król

dziennikarz polski, działacz polityczny

Marek Król (ur. 1953) – polski polityk, dziennikarz i publicysta, sekretarz KC PZPR w latach 1989–1990, poseł na Sejm kontraktowy, były redaktor naczelny tygodnika „Wprost”.

  • Gdy zostałem sekretarzem, Kozłowski opublikował na łamach „Tygodnika Powszechnego” tekst o upadku komunizmu jako zdegradowanego systemu. Zadzwonił wówczas Jaruzelski i skopał mnie jak ogródek babci: „Czytaliście ten tekst Kozłowskiego? Natychmiast trzeba zwołać odprawę i dać opór” (…) Później zobaczyłem, jak Jaruzelski obściskuje się się z tym samym Kozłowskim już jako szefem MSW.
    • Źródło: Żyję w kraju lemingów, „Uważam Rze”, 12 września 2012.
    • Zobacz też: Wojciech Jaruzelski
  • Katastrofa, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i znacząca część elit przeciwstawiająca się takiej wizji Polski zdegradowanej, ich tragiczna śmierć, mogła ostatecznie pogrzebać ducha Wernyhory. Ku zaskoczeniu salonu i jego autorytetów tysiące, a może setki tysięcy Polaków w ostatnim tygodniu noc i dzień składało hołd prezydentowi i jego żonie Marii, pierwszej parze najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Mimo że wcześniej sam Donald Tusk zdegradował prezydenturę do żyrandola i czerwonego dywanu, powtarzając, że prezydent nie jest mu do niczego potrzebny, mimo nieustannego poniżania prezydenta przez Komorowskiego, Niesiołowskiego i Palikota, mimo tego wszystkiego Lech Kaczyński doczekał się wdzięczności i szacunku Polaków
  • Miłujący pokój Związek Sowiecki musiał zaatakować Finlandię w 1939 roku, by usunąć rządzących w tym kraju faszystów. I nie było wówczas „GW”, która dzielnych czerwonoarmistów wyposażyłaby w gwizdki. Homoseksualiści też stali z boku, gdy lała się robotnicza krew. Na szczęście sowieccy maładcy dali sobie radę nie tylko z Finlandią, ale także w tym samym 1939 roku z Polską. Wspólnie z niemieckimi towarzyszami socjalistami sowieci usunęli nacjonalistyczną juntę rządzącą Polską. Ileż dobrego mogliby zrobić komuniści dla ludzkości, gdyby nie musieli ciągle walczyć z faszyzmem.
  • Nie broniłem PRL, a na domiar złego – jak uważają czerwoni – zdradziłem ich, przeszedłem na drugą stronę.
    • Źródło: Żyję w kraju lemingów, „Uważam Rze”, 12 września 2012.
  • Nie dość, że wbrew zaleceniom Polacy zaczęli się narodowo bałamucić, to jeszcze ten pochówek pary prezydenckiej na Wawelu. To był kolejny policzek dla postępowego salonu i zagrożenie, że prawicowo-romantyczna hydra, demony, jak je nazwał Kazimierz Kutz, urosną w siłę. Bezideowe palikmioty nie mogły na coś takiego pozwolić. Redaktor Adam chwycił zdenerwowany za telefon i zadzwonił do Andrzeja do Krakowa. „A… a… Aaandrzej naa… na… napisz list. Zde… zde… zdewaweluj Kaczora. Ty ma… ma… masz sukces z ty… tym «Katyniem», to… tobie wolno. A my w… w… w «Gazecie» cię po… po… poprzemy”. Trudno odmówić racjonalności działaniu redaktora, który pokochał jak nikt inny organizacyjną funkcję prasy. Niestety, poparcie było niewielkie, bo Polacy nie dorośli do poziomu wajdalizmu historii.
  • Nikt tak konsekwentnie nie zwalczał w tamtych czasach popieranego przez partię i rząd zjawiska wajdalizmu jak twórca tego zapomnianego określenia – Antoni Słonimski. Co było istotą wajdalizmu, wyjaśnia następny cytat z felietonu Słonimskiego. „Niechęć swoją do romantycznych kart naszej historii wyraził już Wajda w «Popiołach» Żeromskiego. Już nam pokazał, że napoleonidzi, którzy nieśli do Polski sztandary wolności i hasła rewolucji francuskiej, to były żałosne łachudry, kondotierzy spraw przegranych, niepochowane trupy ziemi jałowej”. Mijały lata i wydawać by się mogło, że wajdalizm rósł w siłę. Wizja Polski jako brzydkiej panny na arenie międzynarodowej, niezbyt lubianego członka rodziny europejskiej, zdominowała, wydawało się, serca i umysły Polaków.
  • Oto przykład z Tyrmanda, jak zachować się w komunistycznym żłobku. Matka odbiera niemowlaka, tuląc go, a po chwili wykrzykuje do pielęgniarki: Ależ towarzyszko, to nie moje dziecko! Komunistyczna pielęgniarka uśmiecha się wyrozumiale i mówi z pobłażliwością: I po co ten szum? Co za różnica? I tak przyniesie je pani jutro rano, przed pójściem do roboty. No nie? Potomkowie tej pielęgniarki dzwonią dziś do „Szkła kontaktowego” oburzeni i domagają się: Niech ten Kaczyński nie robi tyle rabanu z katastrofą smoleńską. Mało to ludzi ginie w Polsce w różnych katastrofach i nikt im pomników nie stawia.
  • Tomasz Lis raz się przecież przyznał, że korzystał z pomocy importującej do Polski ropę spółki J&S. Rosjanie podstawiali mu samolot, żeby zdążył na jakiś mecz. O czym to świadczy?
    • Źródło: Żyję w kraju lemingów, „Uważam Rze”, 12 września 2012.
    • Zobacz też: Tomasz Lis
  • Wiem tylko, że do prezydenta Rafała Dutkiewicza dzwonili Aleksander Kwaśniewski i Adam Michnik. Naciskali na niego, aby skreślił mnie z listy Obywatele do Senatu. Dutkiewicz był po tych telefonach przerażony. Trząsł się jak galaretka.