James Hetfield

amerykański muzyk rockowy

James Hetfield (ur. 1963) – amerykański muzyk i wokalista, jeden z założycieli zespołu Metallica.

  • Dokąd zmierzamy. Myślałem, że nad tym właśnie muszę mieć kontrolę. Dokąd zmierzam, jak się tam dostanę, kto jest ze mną. A na końcu nie ma nagrody. Bo nie wiesz, o co się ścigasz. No, może w przyszłym życiu. Bo przecież jest gdzieś kierowca. Ja nie muszę prowadzić tego autobusu. Mam już dość zderzeń, poruszania się niewłaściwymi ulicami i stwierdzania, że wszystko jest w porządku. Przepłynąć rzekę i nie dać się znieść w wodospad. To, że nie jesteś odpowiedzialny, daje pewne poczucie komfortu. Nauczyło mnie tego ojcostwo, fakt, że mogę chronić dzieci, dopóki nie nauczą się podróżować własną drogą.
  • Kiedy ludzie zaczynają naśladować twój styl, wtedy czujesz, że coś w tym jest.
James Hetfield, 2007
  • Kiedy mam kaca, wolałbym stanąć w rogu sceny i tylko grać. Chcieliśmy znaleźć odpowiedniego frontmana, lecz nikt nie śpiewał wystarczająco dobrze, więc po prostu robię jedno i drugie.
  • Kiedyś w San Francisco i w Los Angeles obrzucono nas butami. Nie wiem dlaczego? Może chcieli w ten sposób powiedzieć: „Kolesie, jesteście świetni. Macie za to nasze buty!” No ale potem musieli iść boso do domu?
  • Kocham swoją pracę, uwielbiam grać w softball i wieść wspaniałe życie. Sprawy mają się teraz o całe piekło lepiej, niż kiedy miałem 21 lat.
  • Komu zależy na autografach?
  • Lubię Danziga z Misfits. On potrafi naprawdę dobrze śpiewać.
  • Naszych rodziców, nasze żony, ludzi, których kochamy, od zawsze karaliśmy tą muzyką. Dlaczego z Irakijczykami miałoby być inaczej? Jakaś część mnie jest nawet dumna z tego. Hej, wybrali Metallicę!
    • Opis: o wykorzystywaniu muzyki jego zespołu do torturowania więźniów w Guantanamo.
    • Źródło: „Forum”, 10 maja 2010
  • Nie obawiam się zbytnio AIDS, ponieważ nigdy nie byłem zwolennikiem przypadkowych związków. Od dłuższego czasu mam tę samą dziewczynę i jest nam ze sobą wspaniale. Więc naprawdę nie robię skoków w bok.
  • Nie planujemy tematów dominujących na płycie. Nie zakładaliśmy, że Ride The Lighting będzie traktować o śmierci, a Master Of Puppets o manipulacji. Tak po prostu wyszło.
  • Okazanie własnych słabości umacnia cię. Nigdy nie mogłem tego zrozumieć. Aż do tego. Wkładałem odstraszającą maskę nieprzystępności, na tyle dla wszystkich odpychającą, by się do mnie nie zbliżali i bym nie musiał z nikim rozmawiać. A jednocześnie użalałem się nad sobą, że nie mam przyjaciół, że nie potrafię tak jak inni nawiązać głębszego kontaktu. Zazdrościłem wszystkim, a przecież zależało to tylko ode mnie.
  • Siadam i myślę: „O Boże, o czym mam pisać?” – i nagle to przychodzi. Jest już pierwsza linijka, a cała piekielna reszta płynie za nią
  • To świństwo [AIDS] mnie przeraża. No wiesz, bara bara i nie żyjesz. Koncertowanie jest niebezpiecznym zajęciem. Wiele zespołów będzie miało kłopoty z powodu swojego prowadzenia się. My swego czasu też nie byliśmy aniołami, ale ostatnio nic z tych rzeczy! Coś w rodzaju „Do diabła z tym!” Niektórzy ludzie z obsługi trasy mają nieźle z głową, jeśli chodzi o noszenie prezerwatyw. Ja nic na ten temat nie mogę powiedzieć, bo nigdy wcześniej tego nie robiłem… cha, cha, cha… i chyba tylko całkowita abstynencja daje 100% bezpieczeństwo.
  • Wolałbym żałować, że coś zrobiłem niż, że czegoś nie zrobiłem.
  • Żal? To wyświechtane słowo.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Mój tata mawiał: „Jeśli komuś nie podoba się, co robisz, pieprz to”.
  • Pierwszy raz grałem trzeźwy, kiedy po prostu zapomniałem się napić. „Cholera” – pomyślałem. – „Gram lepiej!”

Zobacz też: