Elżbieta Czyżewska

polska aktorka

Elżbieta Justyna Czyżewska (1938–2010) – polska aktorka. Pod koniec lat 60. wyemigrowała do USA.

  • Gram zawsze tak, jak gdybym sama znalazła się w takiej czy innej sytuacji. Nigdy nie jest to chłodne i wykalkulowane. Odtwarzana postać to jak gdyby maska, która pozwala mi robić to, czego bym normalnie nie zrobiła, czego bym się może wstydziła, na co by mnie nie było czasami stać. Dlatego lubię grać najróżniejsze role, najchętniej charakterystyczne. Nie lubię grać tylko jednej roli – ładnej blondynki, pięknej pani w kolorze. Chcę odpowiadać za to, co gram, a nie za to, jak wyglądam
    • Źródło: „Kino” nr 1, 1966
Elżbieta Czyżewska
  • Gdybym wiedziała, że istniał w Łodzi taki klub [miłośników Elżbiety Czyżewskiej], to pewnie pojechałabym do Łodzi, a nie za Ocean. Może brzmi to jak dowcip, ale nie jest pozbawione prawdy. Nie tylko ja, bardzo wielu ludzi w dwadzieścia lat po czymś, co się stało, zastanawia się, czy było warto... Przypuszczam, że gdybym wtedy była bardziej doświadczona, nie podchodziłabym z taką lekkością do życia zawodowego na korzyść prywatnego. Nie zdawałam sobie sprawy, że dla widzów coś naprawdę znaczę. Siadałam, jak wszyscy, w charakteryzatorni, ktoś wyjmował zagraniczne pismo z fotografią Shirley MacLaine czy Audrey Hepburn i proponował – może umalujemy się w ten sposób? Wtedy żyłam wyobraźnią nie rzeczywistością. Wydawało mi się, że byłabym ciekawsza, gdybym wyglądała inaczej. Nie mogłam wygrywać siebie, bo „siebie” jeszcze wtedy nie było. Pamiętam takie zdarzenie z początków mojej pracy aktorskiej: przyszła do mnie dziewczyna z pięknym bukietem i powiedziała, że kwiaty te są od niej i od koleżanek, które właśnie dzisiaj zdały maturę. Zapewniła mnie także, że wszystkie dziewczęta w klasie chcą wyglądać tak, jak ja. Zdumiały mnie te słowa bardzo, gdyż byłam chyba ostatnią sobą, która wiedziała, jak "ja" wyglądam.
    • Źródło: Uroda zeszła na mnie z ekranu, rozm. J. Lenard, „Film” nr 13, 29.03.1987 r.
  • W komediach trzeba grać niezwykle serio, śmieszne mają być tylko sytuacje, w których znajdzie się odtwarzana postać. Role komediowe należą do wdzięczniejszych zadań aktorskich – gdy zamierzenie się powiedzie, łatwiej nawiązać kontakt z publicznością. Wolę komedie także jako widz.
    • Źródło: Uroda zeszła na mnie z ekranu, rozm. J. Lenard, „Film” nr 13, 29.03.1987 r.

O Elżbiecie CzyżewskiejEdytuj

  • David, mąż Czyżewskiej, miał być świadkiem na moim ślubie w Niemczech. To był czas zimnej wojny, Elżbieta nie dostała wizy od ręki. Pożyczyła od angielskiej sekretarki paryskiego biura „New York Timesa” jej paszport, ucharakteryzowała się na nią i tak przekroczyła granicę francusko-niemiecką. Wtedy zrozumiałam, że David wybrał sobie za żonę świetną aktorkę i odważnego człowieka.
    • Autor: Barbara Ungenheuer
    • Źródło: Sławomir Koper, Życie artystek w PRL, Wydawnictwo Czerwone i Czarne, Warszawa 2013, ISBN 9788377000670, s. 218.
  • Nie spodziewałem się takich tłumów jak na pogrzebie Zbyszka Cybulskiego, ale skromność tej uroczystości mnie zasmuciła. Gdy spotkamy się ponownie, powiem Elżbiecie, że na widowni był komplet.
    • Autor: Daniel Olbrychski
    • Opis: o pogrzebie Elżbiety Czyżewskiej, w trakcie którego była garstka osób.
    • Źródło: gazeta.pl (dostęp 20 czerwca 2020)

Zobacz teżEdytuj