Otwórz menu główne

Dominika Ostałowska

aktorka polska
Dominika Ostałowska, 2009

Dominika Ostałowska (ur. 1971) – polska aktorka. Była żona Huberta Zduniaka.

WypowiedziEdytuj

  • Chociaż nauczyłam się na studiach przemawiać do ostatniego rzędu, stosuję tę umiejętność wyłącznie w teatrze. Na co dzień mówię dość konfidencjonalnie. Jestem skrytą osobą, zresztą większość aktorów jest nieśmiała. Ten zawód to swojego rodzaju terapia. Wybiera się go po to, by móc żyć w światach alternatywnych. Dobrze jest schować się w teatrze.
  • Coraz częściej patrzę na życie jak na grę komputerową, jak na zdobywanie kolejnego levelu. Zdobywanie kolejnej „broni”, kolejnego świata, który się przede mną otwiera, kolejnych możliwości. Trudności też się piętrzą, ale przestrzeń wokół mnie staje się większa i przestaje mnie przygniatać. Dochodzenie do kolejnego poziomu sprawia mi przyjemność, nawet jeśli było okupione bólem, cierpieniem czy stresem. Im jestem wyżej, tym jestem silniejsza. Każde starcie kosztuje, ale też mnie wzmacnia. Przybywa mi serduszek.
  • (...) czasem czuję się trochę nie z tej epoki, nie potrafię się dopasować. To nie jest tylko kwestia łagodności, ale również mentalności, podejścia do życia i do człowieka. Ludzie dziś nie umieją i nie bardzo chcą słuchać. Mam wrażenie, że nawet kiedy nawiązują rozmowę z własnej inicjatywy, przez cały czas dają do zrozumienia, że mają do załatwienia jeszcze mnóstwo ważnych spraw, spieszą się, nie potrafią nawet na moment skupić się na drugiej osobie. Znakiem dzisiejszych czasów jest znerwicowanie i brak szacunku dla człowieka. To pierwsze łatwo mogę zrozumieć, to drugie – dużo trudniej.
  • Dla mnie łagodny człowiek to nie jest ktoś, kto się na wszystko zgadza i nie ma siły forsować swego zdania. Teraz trudnej dochodzić do celu bez krzyku i tupania, bo wymaga to więcej czasu i cierpliwości. Mam dla łagodności wielkie poszanowanie, uwielbiam współpracować z profesjonalistami, którzy są na dodatek kulturalni. Właściwie byłabym skłonna z kimś pracować tylko dlatego, że jest kulturalny. Dziś o to coraz trudniej.
  • Działania nagrody nie można przewidzieć. Trzeba także pamiętać, że nie mieszkamy w Hollywood. U nas to wszystko działa trochę inaczej.
  • Grając w swoim własnym języku, być może czasami zbyt wielką wagę przywiązujemy do słów. W obcym języku pozostaje nam jedynie operowanie emocjami. To może się okazać pomocne.
  • Jestem w drodze, nie mogłabym nazwać siebie ani ateistką, ani osobą praktykującą, jednoznacznie związaną z religią katolicką. Mam przekonanie, że jakaś siła wyższa istnieje i zdarzyło mi się z nią rozmawiać, ale tylko w sprawach bezpieczeństwa i zdrowia najbliższych. I nie w sytuacjach kryzysowych, a raczej na zapas. Nie chcę jej irytować drobniejszymi sprawami.
  • (...) jeśli ktoś od razu po szkole gra, musi przez to przejść – role dla młodych kobiet, zwłaszcza w repertuarze klasycznym, przeważnie mają w sobie trochę naiwności. Ale mam wrażenie, że moje bohaterki były bardziej skomplikowane. Zresztą pomiędzy rolą pierwszej naiwnej a obsadzeniem całkowicie wbrew moim warunkom fizycznym jest jeszcze sporo możliwości. Na szczęście. Bo reżyserom brakuje odwagi, żeby obsadzać aktorki wbrew pierwszemu wrażeniu.
  • Kiedy przez tak długi okres gra się jakąś postać, to raczej ona nabiera cech aktora, a nie na odwrót. Serial ma to do siebie, że opowiada zwykle o rzeczach prozaicznych. Rzadko mówi się tam o tak wielkich namiętnościach jakie mają miejsce w sztukach Szekspira czy w prozie Dostojewskiego. Dlatego to serialowe wejście w postać nie jest aż tak silne i tak rzutujące na psychikę aktora, jak to się może czasami zdarzyć przy pracy nad skomplikowaną rolą w teatrze czy filmie.
  • Mam spore doświadczenie w tego typu scenach i nie wywołują one już we mnie dodatkowych emocji.
  • Mam taką zasadę, że nie spodziewam się nagród. Przyjmuje je zawsze jako zaskoczenie i bardziej w związku z tym potrafię się nimi cieszyć. Nie przeżywam też głębokich rozczarowań, jeżeli żadnej nagrody nie otrzymam. Najważniejsze w gruncie rzeczy jest chyba to, żeby człowiek sam miał poczucie, że zrobił maksymalnie wszystko i żeby to, co zaproponował było wyraziste, nowe, wzruszające bądź zabawne – zależy od konwencji.
  • (...) mam wrażenie, że młode pokolenie twórców często przedkłada stronę wizualną przedstawienia nad psychologiczną. To jest mało komfortowa sytuacja dla aktora.
  • Moje warunki od początku kojarzone były z pewną delikatnością. Musiałam przekonać innych, że mimo określonych predyspozycji psychofizycznych mogłabym zagrać role, które odbiegają od powierzchownego wyobrażenia na temat mojej osoby. I nie postrzegałabym tego w kategorii walki, a raczej zupełnie naturalnej potrzeby aktora: grania jak najbardziej zróżnicowanych ról. Oczywiście, mam świadomość ograniczeń i wiem, że nie można zagrać wszystkiego, ale też aktorstwo jest jedyną w swoim rodzaju szansą przeżycia wielu istnień w ramach tego jednego. A im bardziej są one różnorodne, tym większe poczucie spełnienia marzeń o tej wielości aktorskich wcieleń.
  • Można się wprawić w poszukiwaniach, ale to, co się znajduje, musi być zawsze jednorazowe. Rozwiązania wielokrotnego użycia są klęską dla aktora.
  • Muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej odpowiada mi tragikomedia niż czysta komedia czy farsa. Lubię, gdy postać chociaż odrobinę podszyta jest smutkiem, refleksją a nawet tragizmem.
  • Na ogół zwietrzały jest nie repertuar, tylko pomysły inscenizacyjne. Trzeba mieć naprawdę świetny pomysł, żeby po raz tysięczny wystawić sztukę, którą wszyscy znają na pamięć.
  • Nic w życiu nie dzieje się bez powodu i ze wszystkiego, co nas spotyka (dobrego i złego), można wyciągnąć wnioski. Czy sama kierowałam swoją tzw. karierą, czy może jest ona sumą przypadków? Myślę, że i jedno, i drugie. Jeżeli czegoś pragniemy i myślimy o tym intensywnie, to może się zdarzyć, że to się potem materializuje. Na naszej drodze pojawiają się ludzie, których chcielibyśmy spotkać, o określonej wrażliwości, sposobie myślenia, otwarciu na sztukę i świat. Każde takie spotkanie, nawet niełatwe, nawet przykre, ma swoją wagę i sens.
  • (...) postaci Marty nie traktuję, jak przedłużenia swojej osobowości, pozostawiam jej los w rękach scenarzystów. Lubię grać to, co zostanie mi napisane, odgadywać intencje, szukać motywów, próbować w ten sposób zrozumieć. Granie tego, co sama wymyślę wydaje mi się mało inspirujące.
  • Takie nagrody jak Orły sprawiają, że nasza praca jest bardziej zauważana. Na co dzień ludziom zwykle wiele rzeczy umyka, trudno jest im się zorientować w otaczającym nas chaosie. Dzięki Orłom mogą się szybko dowiedzieć, na co w polskim kinie warto zwrócić uwagę. Poza tym w świecie, który coraz bardziej zapomina, mówiąc górnolotnie, o warstwie duchowej, powinniśmy się cieszyć za każdym razem kiedy mówi się o kulturze, a kino jest przecież jej częścią. Każde nagrody pozwalają na weryfikację pewnych ocen i poglądów. Orły, Złote Kaczki czy też Złote Lwy przyznawane są przez różne gremia. Dzięki temu można się przekonać, jakie wartości są akceptowane przez wszystkie te grupy, a co je różni. Ferment, ożywcza dyskusja to na pewno pozytywny efekt tych nagród.

O Dominice OstałowskiejEdytuj

Zobacz teżEdytuj