Aurelia Jedwabińska

Aurelia Jedwabińska (potem Aurelia Bitner; ur. 1976) – postać fikcyjna, bohaterka powieści Małgorzaty Musierowicz.

Wypowiedzi Aurelii w wieku 7 lat

edytuj
 
Małgorzata Musierowicz,
autorka Jeżycjady
  • A ja jestem Genowefa Bombke!
    • Opis: przedstawiając się.
    • Źródło: Małgorzata Musierowicz, Opium w rosole, wyd. Akapit Press, Poznań 2000, s. 42.
  • A sama skoczyła jeszcze po… (…) Ojejusiu, o mało się nie wygadałam, że skoczyła po kwiaty!!!
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 95.
  • Genowefa ee… Lompke. Tak, Lompke.
    • Opis: przedstawiając się.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 13.
  • (…) Genowefa Sztompke.
    • Opis: przedstawiając się.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 18.
  • Genowefa Zombke.
    • Opis: przedstawiając się.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 67.
  • Ja jestem Genowefa Rombke.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 95.
  • Ja się nie znam jeszcze na zegarku (…). Ale chyba już jest ta pora obiadowa, bo mi się chce jeść obiad.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 95.
    • Zobacz też: obiad
  • Ja się nazywam Genowefa Pompke (…).
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 53.
  • Musiałeś ją całować! Jejku! A ona jest taka drewniana!
    • Opis: do Maćka o Matyldzie.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 112.
    • Zobacz też: pocałunek
  • Przyszłam na obiadek (…).
    • Opis: przychodziła do obcych ludzi i witała się tymi słowy.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 11.
  • Sam mi mówił, że jest kawalerem, a kawaler nie może mieć brata!
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 110.
    • Zobacz też: brat, kawaler
  • Trombke się nazywam. (…) Trombke Genowefa.
    • Opis: przedstawiając się.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 33.

Wypowiedzi Aurelii-nastolatki

edytuj
  • Dlaczego od nas odszedłeś! Zdradziłeś nas! Dlaczego?! Nie jesteś dorosły! Nie jesteś odpowiedzialny! Ja wiem, że to nie twoja wina. Ale z tym się trudno pogodzić, właśnie dlatego, że krzywdzisz innych!
    • Opis: do ojca.
    • Źródło: Małgorzata Musierowicz, Dziecko piątku, wyd. Signum, Kraków 1993, s. 158.
  • Ja jestem po prostu wyjątkowo pechowa. Dziecko piątku.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 154.
    • Zobacz też: pech, piątek
  • Nie umiem sobie z tym poradzić (…). Ze śmiercią. Z tym, że naprawdę wszyscy musimy umrzeć.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 96.
    • Zobacz też: śmierć
  • Ze wszystkich dorosłych, jakich znam (…) najbardziej dorosła jest moja babcia. Na czym to polega? Przecież śmieje się często głośniej niż młoda dziewczyna, żartuje, robi kawały. A jednak – jest prawdziwie dorosła.
    • Opis: w myślach.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 156.
    • Zobacz też: dorosłość

Wypowiedzi dorosłej Aurelii

edytuj
  • Pamięć bywa potęgą. Tak jak modlitwa.
    • Źródło: McDusia, wyd. Akapit Press, Łódź 2012, s. 134.

O Aurelii Jedwabińskiej

edytuj
  • Artur pomyślał nagle, że jego pierwsze wrażenie było mylne: dziewczyna nie jest bynajmniej brzydka. Jest naprawdę… niczego sobie. A już co na pewno umie świetnie – to słuchać.
    Rzadka zaleta u bab.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 93.
    • Zobacz też: kobieta
  • Aurelia miała bardzo bogatą mimikę – zdawało się, że żadne uczucie nie może przepłynąć przez nią bez śladu.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 25.
    • Zobacz też: mimika
  • Duża doza wytworności. Szczupła figurka cała w czerni, lakierki, lśniąca czarna główka, dobrze ostrzyżona. Żałował, że nie ma ze sobą swojego kodaka z kolorowym filmem – świetne byłoby zdjęcie: maleńka czarna sylwetka w magicznej pozie wróżki, pod wysokim, płonącym kolorami witrażem, no i te barwne światła, sunące przez powietrze, pełne wirujących drobin pyłu kosmicznego. Tytuł zdjęcia: „Sybilla”. Tak.
    Z bliska okazało się, że Sybilla należy do kategorii „ciekawa brzydula”. Odstające duże uszy, szerokie usta, spiczasty nosek. I błyszczące oczy o pięknym kolorze jeżyn. Te oczy były zdecydowanie jej atutem.
    • Opis: charakterystyka Aurelii-licealistki oczami Konrada Bitnera.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 14.
  • Dziwaczna jakaś, o ile on się znał na dzieciach. Drobna była i chuda, nóżki miała jak zapałki, buzię brzydką – wyrazistą i komiczną, z oczkami jak czarne wiśnie i plackowatymi rumieńcami w kolorze malin. Rozciągając usta w szerokim uśmiechu, szła teraz za Maćkiem krok w krok i wymachiwała rakami. Unosiła ramiona lub nimi wzruszała, a przy tym co jakiś czas wybuchała monotonnym, rozdzierającym kaszlem, brzmiącym tak, jakby miała zamiar wycharczeć z siebie płuca.
    • Opis: charakterystyka Aurelii w wieku 7 lat.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 7.
  • Lubiła zadawać pytania. Już dawno (…) odkryła, że ilekroć o coś spyta, otrzymuje jakąś odpowiedź. Uznała, że jest to bardzo sposób poznawania (…) świata.
  • Miała dziwny uśmiech – trochę drwiący, a trochę tragiczny. Kąciki ust nie unosiły się w tym uśmiechu, tylko rozciągały się w poziomie. Jak u Gelsominy w filmie La Strada.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 15.
    • Zobacz też: uśmiech
  • Małomównego też można skłonić do mówienia (…). Do każdego można dopasować jakiś kluczyk. (…) Do Aurelii Jedwabińskiej jednakże kluczyk ma tylko Kreska.
  • Mamusia nie pozwalała brać do łóżka Pieska. (…) to była kudłata żółta zabawka jeszcze z dawnych czasów (…). To wtedy zaczęła ssać kciuk, ssała go zawsze, kiedy tylko dotykała puszystego Pieska. Nie wiedziała, dlaczego to robi. Musiała ssać ten palec. To jej zawsze pomagało na strach.
    Mamusia mówiła, że od tego ssania zrobi się Aurelii krzywy zgryz. Ale dotąd jakoś się nie zrobił. Poza tym Aurelia nawet nie wiedziała, gdzie go ma, tego zgryza, i wszystko jej było jedno, czy będzie to zgryz krzywy, czy prosty. Piesek jej pomagał. I to tylko było ważne.
    • Źródło: Opium w rosole, op. cit., s. 139.
    • Zobacz też: strach, zabawka
  • Śliczny był ten ogieniek w pierścionku. Poruszyła palcami, żeby odrobinę zmienił położenie. Strasznie lubiła tak łowić światło. Kusiły ją lusterka, krawędzie kieliszków, dna szklanek, skuwki długopisów i wiecznych piór.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 8.
    • Zobacz też: światło
  • Taka była wciąż rozbita, od pogrzebu [mamy] ciągle bolała ją głowa, może dlatego, że w żaden sposób nie mogła zapłakać.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 9.
  • Wcale jej nie pociągało coś, co przychodziło tak łatwo. Łatwa bliskość, łatwe bezpieczeństwo. Nigdy nie lubiła tego, co łatwo dostępne. Wydawało się to zawsze jakoś dziwnie pozbawione wartości.
    • Źródło: Dziecko piątku, op. cit., s. 118.

Zobacz też

edytuj