Otwórz menu główne

Wydawca

instytucja zajmująca się drukowaniem i dystrybucją książek i prasy

Wydawca – osoba bądź instytucja (ta druga zwana również wydawnictwem), za której pieniądze przygotowywane, opracowywane, a następnie drukowane jest czasopismo, książka, lub publikowana podobna rzecz, np. komercyjny portal internetowy.

  • W romantyzmie, tak samo jak dzisiaj, muzą dającą najsilniejsze natchnienie była nie Erato, Kaliope czy Melpomena, tylko Zaliczka. I nie przyfruwała sama z siebie, tylko od wydawcy, który potem prośbą i groźbą wymuszał zamówione dzieło. Nie wiadomo, czy Mickiewicz napisałby „Pana Tadeusza” bez determinacji swojego paryskiego wydawcy Aleksandra Jełowieckiego. Owszem, zdarzają się scenariusze, w których pisarz nie od razu znalazł wydawcę kuszącego zaliczkami i straszącego procesami. Norwid większość twórczości napisał do szuflady. Ale to nadal nie znaczy, że poznalibyśmy ją bez wydawcy. Tyle że ten pojawił się dwa pokolenia później. To Zenon Przesmycki – „Miriam”.
    • Autor: Wojciech Orliński, Kto ocalił „Władcę pierścieni”, czyli dlaczego literat ucieka od wolności, „Gazeta Wyborcza”, 13–14 września 2014.
  • W większości przypadków sztuka wydawania to sztuka ponoszenia ryzyka za autora. (...) W roku 1951, tuż po przejściu jego ojca na emeryturę, Rainer [Unwin] nagle otrzymał niezwykły manuskrypt – spełnienie umowy, którą Stanley Unwin podpisał z pewnym pisarzem w roku 1938. Wszyscy zdążyli już w wydawnictwie położyć krzyżyk na tym projekcie – pisarz spóźniający się z książką o rok czy dwa lata to codzienność w tej branży, ale pisarz spóźniający się o lat trzynaście to już po prostu pisarz, który nigdy nie dostarczy dzieła, i trzeba się z tym pogodzić. Tym razem pisarz jednak zaskoczył wszystkich. Nie to było w umowie! Zaliczkę dostał na beztroską książkę dla dzieci, kontynuację bestsellerowego „Hobbita”. Tymczasem J.R.R. Tolkien, bo to o nim mowa, dostarczył po 13 latach „Władcę pierścieni”. Dzieło grube, pełne map i ilustracji oraz poezji w nieistniejących językach. Opublikowanie tego będzie tak drogie, jakby się wydawało encyklopedię. A i tak nikt tego nie kupi, bo to ani dla dzieci, ani dla dorosłych! Rainer Unwin wiedział, że straci na tym pieniądze, poradził się jednak ojca. Ten mu odpisał: „Synu, jeśli uważasz, że to dobra literatura – możesz stracić tysiąc funtów”.