Witold Filler

pisarz polski, dziennikarz, aktor

Witold Filler (1931–2009) – polski aktor, pisarz, dziennikarz, publicysta, specjalizujący się w krytyce teatralnej, historii polskiego teatru, szczególnie kabaretu i cyrku.

Teatr Syrena. Gwiazdy, premiery, kulisy (1991)

edytuj

(Wydawnictwo „Rewers”; Białystok 1991; ISBN 83-900077-3-8)

  • Autor książki o teatrze żywym staje zawsze przed trudnym wyborem: czy zadowolić bohaterów czy czytelników? Molier nie obrazi się na biografa, gdy ten wyliczy mu kochanki, lecz Pluciński? Autor musi się zatem na coś zadecydować: prawda, czy zaledwie jej część? Ta ładniej ufryzowana, ładniej pachnąca, za to ukazująca opisywanych bohaterów jedynie en face. Przy tym przytoczony powyżej przykład określa zaledwie skromną cząstkę kłopotów. Kochanki Moliera nie wstaną z niepoświęconych grobów, by obić biografa, jeśli ten pominie którąś z nich w swym rejestrze. Ale tancerka, co przez kilka sezonów kręciła parasolką w trzecim rzędzie corps de ballet, może na głowie autora zrobić z tej parasolki nowy użytek, gdy uzna, iż jej trud nie został w książce zauważony. Na ile przecież czytelnika interesuje trzeci plan zdarzeń?
    • Źródło: s. 110.
  • Czy artysta estradowy jest aktorem? Wychodzi na scenę przeważnie sam, nie ma innego partnera poza widzem, a temu sprzedaje głównie osobowość. Sprzedaje siebie, a zatem rezygnuje z tej programowej właściwości aktorstwa, jaką jest – być postacią z cudzej bajki. Oczywiście, artysta estradowy, jeśli chce być uznany za wybitnego, musi wykształcić w sobie aktorską technikę: umieć sprzedać dowcip, wyprowadzić pointę, wytrzymać pauzę itd. Ale techniki tej używa w sposób specyficzny, często przejaskrawiony, zresztą umiejętności techniczne to jeszcze nie aktorstwo, to zaledwie jego elementarz.
    • Źródło: s. 67.
  • Jako się tu rzekło, komikami Syrena stała, co wiązało się w sposób oczywisty ze szczególną funkcją satyry w repertuarze teatru. Ale nawet najśmieszniejsze kalambury, najbardziej cięte aluzje polityczne potrzebują przerywnika, a widz potrzebuje chwili oddechu, by otrzeć łzy, co kapią z nadmiaru śmiechu. I wtedy na scenę musi wkroczyć amantka.
    • Źródło: s. 52.
  • O Violetcie Villas można nieskończenie. Podejrzewam przecież, że czytelnik wyrobił już sobie własne zdanie o tej tygrysicy. Albo ją kocha, albo go ona śmieszy. Nie pragnę odmieniać tych sądów. Nie pragnę nawet ujawniać, do której grupy sam się zaliczam. Natomiast historyczna ścisłość wymaga, iżby opisać dwukrotny pobyt artystki w zespole Syreny. Znaczył on wiele dla tego teatru, acz nie bałbym się stwierdzenia, że i samej artystce też dopomógł.
  • Ułudny świat 'Starszych Panów', gdzie wszystkie chropowatości prawdziwego świata zostały sprowadzone do wymiarów grzecznej bajki, wyzwolił w aktorach jakiś siódmy zmysł ironii, a także umiejętność kokieteryjnej zabawy słowem i pozą.