Wacław Krzeptowski

przewodniczący ''Goralisches Komitee''

Wacław Krzeptowski (1897–1945) – polski polityk, działacz Stronnictwa Ludowego, przewodniczący Komitetu Góralskiego i Goralenvolku.

  • Meine Liebe Kameraden! Dwadzieścia lat jęczeliśmy pod polskim panowaniem, a teraz wracamy pod skrzydła wielkiego narodu niemieckiego.
    • Opis: witając Hansa Franka, 11 listopada 1939 w Zakopanem.
    • Źródło: Wojciech Szatkowski, Goralenvolk. Historia zdrady, wyd. Kanon, Zakopane 2012.
Wacław Krzeptowski

O Wacławie KrzeptowskimEdytuj

  • Ale pod koniec 1944 roku, kiedy porażka Niemców stała się oczywista i ich kontrola nieco zelżała, nadszedł czas na zmycie hańby, za jaką górale uważali działalność Krzeptowskiego. Okręgowe KWC w Krakowie wyznaczyło dwie ekipy dla zgładzenia Krzeptowskiego. Jakimś siódmym zmysłem wyczuł on coś złego wokół siebie, gdyż uciekł na Słowację. Ekipy poszły za nim. Krzeptowski, opanowany szaleństwem strachu, rzucał się to tu, to tam, wreszcie wrócił do Zakopanego. Tam go ujęto w nocy i powieszono na Krupówkach. W wykonaniu wyroku brali udział górale. Zdrajcę dosięgła kara z rąk tych, których chciał uczynić zdrajcami.
    • Autor: Stefan Korboński
    • Źródło: Stefan Korboński, W Imieniu Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1991, s. 117–118.
  • Cała akcja Krzeptowskiego – między innymi próby formowania legionu góralskiego – spaliła na panewce, a wśród górali była przedmiotem kpin i dowcipów.
    • Autor: Stefan Korboński
    • Źródło: Stefan Korboński, W Imieniu Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1991, s. 118.
  • (...) honor nakazuje – by Goralenvolk został zdławiony przez samych Podhalan.
    • Autor: Augustyn Suski
    • Źródło: Urszula Perkowska, POETA I DZIAŁACZ SPOŁECZNY. Augustyn Suski (1907–1942), „Alma Mater”, nr 100, luty 2008, s. 81.
  • Na jednego z najbardziej opornych, szanowanych starszych górali w Zakopanem spadła nagle rewizja Gestapo. Przewrócili mu dom do góry nogami, a później przekopali cały ogród. Góral, pykając fajeczkę, przyglądał się temu z filozoficznym spokojem. (…) i z niezmąconą pogodą zapytał, czego tak zawzięcie poszukują. Oficer Gestapo (…) odpowiedział: „Doniósł nam Krzeptowski, że ty chowasz u siebie Maschinengewehr (karabin maszynowy)”. „Masingwer? - zdziwił się góral - czemuście mi od razu nie powiedzieli? Mam, czemu miałbym nie mieć. Chodźcie ze mną, zaraz wam pokażę”. (…) Niemcy nachylili się i zobaczyli w gazecie fotografię Krzeptowskiego sprzed wojny, gdy ofiarowuje marszałkowi Rydzowi-Śmigłemu karabin maszynowy, zakupiony ze składek góralskich, ze słowami: „Dajemy ci tę broń, Marszałku, byś nią bił tych drani Niemców”. Po chwili po Gestapo i żandarmach nie pozostało żadnego śladu. Natomiast twarz Krzeptowskiego nosiła przez kilka dni ślady rozmowy z niemieckimi protektorami.
    • Autor: Stefan Korboński
    • Źródło: Stefan Korboński, W Imieniu Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1991, s. 118.
  • Powołano Komitet Góralski, któremu przewodził Krzeptowski, rozpoczęto wydawanie kenkart „G” oznaczających, że ich właściciel jest „narodowości góralskiej”; w niektórych wsiach takie karty przyjęła grubo ponad połowa mieszkańców.
  • Wiele osób ze świata politycznego, no i wszyscy działacze ludowi pamiętają tego rosłego, pięknego górala, byłego posła na Sejm, który, gdy włożył na siebie strój góralski, to po prostu rwał wszystkie oczy. Znałem go dość dobrze i widywałem nieraz w czasie pobytu w Zakopanem. Krzeptowski – jak wiadomo – z poduszczenia gubernatora Franka wraz z renegatem Szatkowskim poszedł na organizowanie „narodu góralskiego” i podziemie od dawna miało na niego oko, szczególnie ludowcy. Byłby on niechybnie zginął zaraz na początku swej występnej działalności, gdyby nie to, że z Zakopanego i z Krakowa szły wiadomości, że Niemcy wyraźnie zapowiedzieli, iż w razie zabicia Krzeptowskiego zmasakrują w odwet całą ludność góralską, która w swej masie nie dała się pociągnąć „księciu góralskiemu” – jak Niemcy zwali Krzeptowskiego – i nie przyjęła kennkart Goralenvolku.
    • Autor: Stefan Korboński
    • Źródło: Stefan Korboński, W Imieniu Rzeczypospolitej, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1991, s. 117.