Szpital na peryferiach

Czechosłowacki serial obyczajowy

Szpital na peryferiach (czes. Nemocnice na kraji města) – czechosłowacki serial telewizyjny w reżyserii Jaroslava Dudka, na podstawie scenariusza Jaroslava Dietla.

Doktor ŠtrosmajerEdytuj

Odcinek 1Edytuj

  • Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby pani jak gołębica!
    • Kdyby hloupost nadnášela, tak se tady budete vznášet jako holubička!
    • Opis: do siostry Marty Huňkowej.
  • Dyżur przechrapię, a do nagłego przypadku jestem pierwszy.
  • Jestem Štrosmajer, ten, od którego nosi nazwę plac w Pradze. Może nie jest mój, ale wkrótce będzie.
    • Opis: do doktor Čeňkovej.
  • Jedyny porządny człowiek w tej chirurgicznej stajni.
    • Opis: o doktorze Vrtišce.
  • Witam Panią na najlepszym oddziale w całym szpitalu. Wprawdzie ordynator to stary pedant, ja - stary ordynus, asystent Błażej będzie Panią natychmiast uwodził, a Cvach jest takim chirurgiem, że jego rączkom nie powierzyłbym nawet skrócenia jamnika... ale razem reprezentujemy światowy poziom.
    • Opis: do Elżbiety o oddziale ortopedii
  • Jeszcze Pani pracuje z Huňkową? To moja faworytka.
    • Opis: do Iny po kłótni z Huňkową.

Odcinek 2Edytuj

  • Nadęta sowa, zawsze musi pokazać jaka jest ważna. Gdyby tam stał ordynator, to by obeszła go wielkim łukiem.
    • Opis: o Huňkovej.
  • Miesiąc po tym, jak temu ptaszkowi zadrutowałem rzepkę przychodzi do mnie na dyżur cały nieszczęśliwy. Pytam, czy go boli kolano, a on, że nie, tylko że ma inne kłopoty. Pytam, jakie, a on, że przedtem mógł sypiać z żoną 8 i 10 razy dziennie, a teraz ledwo trzy. (...) Nie wiedziałem, co powiedzieć, ale przypomniałem sobie ordynator Hoffmanową, zwaną "Niezdobytą Internistką". Poradziłem, żeby jej się ze wszystkiego zwierzył, nie szczędząc szczegółów. (...) Wiesz, że ta Hoffmanowa była ciężko obrażona?
  • Ledwo uciekł grabarzowi spod łopaty a już podskakuje.
    • Opis: o Przemysławie Rezku.

Odcinek 3Edytuj

  • W naszej stołówce jest taki wybór, że najchętniej dałbym parę groszy żeby to zamknęli i poświęcili się czemuś pożytecznemu.

Odcinek 4Edytuj

  • Samo? Samo to się, proszę pani, nic nie zrobi!
    • Sama ani Panenka Maria nepřišla do jinýho stavu! (Sama to i Maryja Dziewica nie zaszła w ciążę)
    • Opis: do Huňkowej, która mimo zakazu poinformowała Rezka o źle zrobionej operacji
  • CO NIBY SPIEPRZYLI?! Kontroluj się pan łaskawie, dobrze?
    • Jaké zprasili?! Kontrolujte se laskavě, ano?'
    • Opis: do Rezka gdy zarzucił ortopedii złe wykonanie operacji
  • Powiedz mi, czy to też stoi w korku kiedy ci się śpieszy?
    • Opis: do Błażeja, gdy ten chwalił się nowo zakupioną Hondą.
  • W złą wiadomość uwierzę każdemu.
  • No cóż, panie ojcze. Baletmistrzem pan nie jest. Musimy pana zatrzymać choćby po to, aby wszystkim pokazywać, jak nie powinno się schodzić po schodach.
    • Opis: do Kovandy, teścia Błażeja, który spadł ze schodów.

Odcinek 5Edytuj

  • Ty - śpiewać? Najpierw naucz się mówić.
    • Opis: do swojej córki
  • A ja, stary głupiec, uwierzyłem smarkaczowi. Naobiecywałem mu, że wszystko się uda, jak dziewicy przed defloracją.
    • Opis: o operacji Rezka.

Odcinek 13Edytuj

  • Uczyń diabłu dobrze - piekłem ci zapłaci.

Odcinek 14Edytuj

  • Sumienie, a zwłaszcza nieczyste, to substancja bardzo ulotna - pojawia się, trochę pośmierdzi a potem znika.
  • Ciężko jest sprzeciwiać się komuś kto ma rację. To tak jak sprzeciwiać się komuś, kto ma władzę.
  • Piękna jak malowanie, ale czort wie co nosi w sercu. No cóż, koniec końców to i człowiek też sam o sobie mało wie.
    • Opis: o Inie

Odcinek 15Edytuj

  • Niech pani zapamięta, młoda damo, każdy dzień może do wieczora się polepszyć. Albo przeciwnie.
    • Opis: do jednej z pielęgniarek

Odcinek 16Edytuj

  • Nie znoszę przysłów, ale to pasuje jak ulał: "kto chce bić psa, ten zawsze kij znajdzie".
    • Kdo chce psa bít, hůl si vždy najde
    • Opis: do Błażeja gdy z zazdrości ten nie pozwolił Sovie juniorowi na przewód habilitacyjny

Odcinek 19Edytuj

  • W dzisiejszych czasach ludzie są dla siebie bardzo niedobrzy - nawet złodzieja nie wpuszczą do mieszkania.

Odcinek 20Edytuj

  • Oni jeszcze pewnie o tym nie wiedzą, ale ja też odchodzę.
  • Pan i ortopedia lgniecie do siebie. Ona na razie tego nie okazuje, bo lubi długie podchody. Niech to pana nie zniechęca, bo dla pana inne kobiety nie istnieją. Tylko ona pana uszczęśliwi. Zapewni wszelkie rozkosze.
    • Opis: do Peterki

Inne postaciEdytuj

  • Niczemu nie zaprzeczaj - przyznanie się jest okolicznością łagodzącą. I nie żałuj szczegółów.
    • Postać: dr Błażej
    • Opis: do Štrosmajera gdy został wezwany przez ordynatora w sprawie obrażenia Huňkowej.
    • Odcinek: 2
  • Czy pan nie rozumie, że głupotę wolno zarzucić każdemu z wyjątkiem tego, kogo to dotyczy?
    • Postać: ordynator Sova
    • Opis: do Štrosmajera gdy wezwał go w sprawie obrażenia Huňkowej.
    • Odcinek: 2
  • Mam z nią troje dzieci i właśnie szykowaliśmy się do czwartego.
    • Postać: dr Błażej
    • Opis: sarkastycznie do swojej żony o Elżbiecie.
    • Odcinek: 2
  • W ortopedii nigdy nie można przewidzieć, który wariant będzie dobry, a który zły.
    • Postać: dr Błażej
    • Odcinek: 4
  • Dyrektorzy nie potrzebują nóg - wszędzie ich wożą.
    • Opis: Przemysław Rezek do Kovandy
    • Odcinek: 4
  • W nocy opiekowała się mną jakaś piękność - patrz, jak się zmieniła. To niesamowite, ale przy tej się człowiek jakoś porządnie wysiusia.
    • Opis: Kovanda o Huňkowej
    • Odcinek: 4
  • Dziś takie czasy, że obietnic nie traktuje się poważnie. Małżonkowie ślubują sobie wierność, szef obiecuje ci wszystko, o czym zamarzysz, dzieci obiecują rodzicom, rodzice dzieciom, doktorzy pacjentom, a pacjenci doktorom. I nic z tego nie wychodzi
    • Opis: ordynator Vrtiška
    • Odcinek: 4
  • Ja myślę, że głupota jest wszędzie jednakowa - czy się chodzi w fartuchu, czy w kombinezonie.
    • Opis: Penkava do Huňkovej
    • Odcinek: 8
  • Szanujmy wroga, który zadaje ciosy fair.
    • Opis: dr Cvach o Błażeju
    • Odcinek: 18

DialogiEdytuj

Štrosmajer: Čeňková? Nazwisko by mnie nie olśniło, ale ma pani na imię Elżbieta, a ja oprócz królowej angielskiej, żadnej innej Betki w życiu nie poznałem.
Elżbieta: A królową pan zna?
Štrosmajer: Częściowo... Ja ją znam, a ona mnie nie.

Štrosmajer: Mamy tu wyborowy personel
Elżbieta: Naprawdę?
Štrosmajer: Tylko uwaga. Ta dama jest tu już rok i nikt nie słyszał, aby miała jakiś romans. Zapewne wysoko mierzy.
  • Opis: o Inie.

Karol Sova młodszy: Wiesz jak na korytarzu odróżnić chirurga od internisty?
Michałek: Nie wiem.
Karol Sova młodszy: Łatwo – chirurg idzie środkiem, a internista przy ścianie.

Vrtiška: To najprzyzwoitszy człowiek pod słońcem. A fachowiec jakiego zazdrości nam nawet Praga.
Štrosmajer: Ale wytrzymać z nim może tylko taki święty jak ja.
  • Opis: o ordynatorze Sovie

Štrosmajer: Pani to będzie słaba dwójka albo nadmuchana jedynka
Elżbieta: Ile ma pan tych rozmiarów?
Štrosmajer: Cztery, piąty dla słoni. Dam pani jedynkę, dobrze?
Elżbieta: Czy pan mnie nie przecenia?
Štrosmajer: Bałbym się. (...) Jak się pani czuje przed pierwszą operacją?
Elżbieta: Jakoś dziwnie. Nie wiem, dlaczego.
Štrosmajer: Mnie się chciało bez przerwy siusiać, nawet gdy nie było już czym.

Elżbieta: Proszę mi powiedzieć, co mam robić, a czego nie?
Štrosmajer: To bardzo proste - nic nie robić. Tu człowiek może tylko trzymać haki i język za zębami.

Rezek: Chciałem rozmawiać z ordynatorem.
Štrosmajer: To nie ja, więc do widzenia.

Cvach: Czytałem kiedyś...
Štrosmajer: To się panu chwali.

Błażej: Na pewno zapyta jak długo będziemy go trzymać. Nie mów, że 3 miesiące - zwariowałby bez tej swojej fabryki.
Štrosmajer: Ja bez szpitala nie.
Błażej: Powiedz to komu innemu. Już po miesiącu żółtaczki pisałeś, że jesteś zupełnie zdrowy, a epidemiolodzy to barany, bo cię nie chcą puścić.
Štrosmajer: Chwileczkę. Dom to co innego. Ciepło domowego ogniska wytrzymuje najwyżej 3 dni. Po trzech dniach córka i żona zaczynają szaleć.

Kovanda, teść Błażeja: Wiesz, ona wygląda na jakąś anielską zjawę.
Błażej: Mamy tu zastępy takich aniołów.
  • Opis: o Inie

Błażej: Ale mnie nasz stary dzisiaj wkurzył
Štrosmajer: Rano proszę mówić do mnie cicho i o sprawach najmniej istotnych.
Błażej: Wiesz, kogo wpisał do założenia Rezkowi popręgu?
Štrosmajer: Proszę również, aby nie zadawano mi nawet najprostszych pytań.
Błażej: Siebie.
Štrosmajer: A komu to przeszkadza - tobie czy mnie?
Błażej: Mnie, i to bardzo, ponieważ to ja zaproponowałem tę operację.
Štrosmajer: Nie powinieneś do tego tak podchodzić. Kiedy zostaniesz ordynatorem - a zostaniesz nim względnie szybko, bo Sova pójdzie na emeryturę, a mnie też coś drapie w gardle - to takich operacji będziesz miał ile zechcesz.

Štrosmajer: Przyszedłem na stypę po nieboszczyku-emerycie, a ten Vrtiška skacze jak młodzik.
Vrtiška: Patrzcie go, ostatni muszkieter z rodu Štrosmajerów herbu Piła i Kanapa.
Štrosmajer: A ty masz w herbie igłę z nitka i ślepą kiszkę.

Irena Štrosmajerówna: On ma żonę i dwoje dzieci.
Štrosmajer: Tym gorzej.

Sova: Czy był pan kiedyś świadkiem w sprawie rozwodowej?
Štrosmajer: Ja? Wiele razy, gdy ktoś z moich najbliższych lub dalszych znajomych się rozwodzi zawsze chce mieć mnie za plecami. I najczęściej wzywają mnie obie strony.
Sova: Jaki to ma sens?
Štrosmajer: Żaden, bo połączyć się już ich nie da, a jeszcze bardziej skłócić nie potrzeba - zwykle bez świadków wspaniale skaczą sobie do gardeł. A któż to się panu rozwodzi?
Sova: Znajomy...
Štrosmajer: Czyli syn. Mogli panu tego oszczędzić.
Sova: Czego tam w sądzie chcą od człowieka?
Štrosmajer: Aby pan głośno i przy wszystkich mówił rzeczy, o których normalnie wstydziłby się pan mówić cicho nawet sobie samemu.

Králova: Ta krzywa nie wygląda normalnie.
Štrosmajer: A co jest we mnie normalnego?
Králova: Widać pewne zmiany.
Štrosmajer: To na pewno drobnostka.
Králova: Myślę, że powinien pan iść do kardiologa, a potem do szpitala.
Štrosmajer: Angina pectoris?
Králova: Kiedy się pan położy?
Štrosmajer: Proszę tego ode mnie nie żądać.
Králova: Oprócz leków dam panu kilka rad, choć nie muszę, bo sam pan wie najlepiej. Nie może pan pić, palić, denerwować się... Musi się pan wystrzegać przemęczenia fizycznego, trochę ćwiczyć, robić przysiady, spacerować... Porządnie i regularnie spać samemu. Nie jeść tłuszczów zwierzęcych i trochę schudnąć. To złe rady?
Štrosmajer: To rady czy nakazy?
Králova: Nakazy.
Štrosmajer: Jeśli dobrze zrozumiałem, to chce pani powiedzieć, że to koniec mojej krzepy?
Králova: Można tak powiedzieć.
Štrosmajer: Dziękuję za szczerość. A teraz to ja mam dla pani kilka rad.
Králova: Rad czy nakazów?
Štrosmajer: Nakazów... Po pierwsze - nikomu nie wspomni pani ani słowem o moim stanie. Po drugie - ani w szpitalu, ani prywatnie. Po trzecie - wszystkie leki przepisywać będzie pani na swoje nazwisko, inaczej żadnego nie wezmę. Po czwarte - ani na sali, ani gdziekolwiek indziej nie będzie pani sugerować, że mam się oszczędzać. I po piąte - proszę powiedzieć ordynatorowi Vrtišce, że się mylił i że jestem zdrów jak ryba.
Králova: Czemu akurat Vrtišce?
Štrosmajer: Bo ja - idiota - dopiero teraz zrozumiałem, że to on panią napuścił. Zrobi to pani?
Králova: Ale dlaczego?
Štrosmajer: Bo nie mógłbym znieść tego, że ktoś się nade mną lituje i mnie oszczędza.
Králova: Ale wie pan, że tak zostałby pan ze swoim sercem zupełnie sam?
Štrosmajer: Zawsze byłem... a pani nie? Proszę wybaczyć, że zamiast kłaniać się nie zrobiłem przysiadu.

Vrtiška: Ej, no, naprawdę chcesz nas teraz zdradzić?
Štrosmajer: Ileż to rzeczy w Czechach nazywają zdradą...
  • Opis: o meczu szachowym

Peterka: Do zobaczenia za rok.
Štrosmajer: Dużo później, młody człowieku.
  • Opis: ostatnie słowa Štrosmajera przed śmiercią.