Pier Giorgio Frassati

student włoski, błogosławiony Kościoła katolickiego

Pier Giorgio Frassati (1901–1925) – włoski błogosławiony Kościoła katolickiego, alpinista, działacz społeczny, członek Uniwersyteckiej Federacji Katolików Włoskich i Włoskiej Młodzieży Katolickiej.

  • Przyjaciele, (…) każdy z was wie, że fundamentem naszej religii jest miłość, bez której rozsypałaby się ona w proch, gdyż bez tego nie będziemy naprawdę katolikami, dopóki nie spełnimy, a raczej nie ukształtujemy całego naszego życia zgodnie z dwoma przykazaniami zawierającymi w sobie istotę wiary katolickiej: kochać Boga ze wszystkich naszych sił i kochać bliźniego jak siebie samego.
    • Opis: z mowy o miłosierdziu do kolegów z FUCI.
Pier Giorgio Frassati (1920)
  • Wczoraj przyjechałem do Katowic, ale urzędnicy polscy robili mi tyle trudności, że musiałem znowu udać się do Berlina, aby stamtąd wrócić do Katowic. Dziś zwiedziłem kopalnię Ferdynand, ale zobaczyłem tylko urządzenia poziomu wyższego, a niestety nie mogę się dłużej zatrzymać, żeby odwiedzić i te głębsze. Wieczorem jadę pociągiem pośpiesznym do Wrocławia, to prawdziwa radość, że znowu będę spał w łóżku. (…) Przykro mi, że doznałem tylu trudności od Polaków. Będę się musiał wyrzec jazdy do Wiednia przez Kraków, bo czas leci i muszę rychło wrócić do Italii.
    • Opis: z listu do Marii Fischer napisanego w Katowicach 28 grudnia 1922.
    • Zobacz też: Katowice, Polacy
  • Gdańsk bardzo mi się spodobał, zwłaszcza stare kościoły. Po południu pojechałem do Sopotu; było cudownie, jezioro błękitne, jak nasze jeziora, niebo wspaniałe. Dziś o siódmej wieczorem jadę do Katowic. Przykro mi, że nie mogę przysłać żadnej odkrytki z Gdańska, ale dziś wszystko jest zamknięte.
    • Opis: z listu do przyjaciela Willibalda napisanego w Gdańsku 26 grudnia 1922.
    • Zobacz też: Gdańsk

O Frassatim

edytuj
  • Pier Giorgio był młodzieńcem, który zrozumiał, co znaczy mieć serce miłosierne, wrażliwe na najbardziej potrzebujących. Ofiarowywał im o wiele więcej niż dary materialne, dawał samego siebie, poświęcał czas, słowa, zdolność słuchania. Służył ubogim z wielką dyskrecją, nigdy się z tym nie obnosząc. (...) Wyobraźcie sobie, że w przeddzień swojej śmierci, ciężko schorowany, udzielał wskazówek dotyczących sposobu pomagania jego pokrzywdzonym przyjaciołom. W czasie pogrzebu, jego rodzina i przyjaciele byli zdumieni obecnością tak wielu nieznajomych ubogich, których prowadził i którym pomagał za życia młody Pier Giorgio.
  • Popatrzcie jak wyglądał człowiek Ośmiu Błogosławieństw, który nosił w sobie na co dzień radość Ewangelii, Dobrej Nowiny, radość zbawienia ofiarowanego nam przez Chrystusa.
  • Pragnąłem złożyć hołd temu młodemu człowiekowi, który potrafił w naszym stuleciu niezwykle skutecznie świadczyć o Chrystusie. Także i ja w młodości doznałem dobroczynnego wpływu jego przykładu i jako student byłem pod wrażeniem mocy jego chrześcijańskiego świadectwa.
  • Odszedł z tego świata młodo, ale pozostawił ślad na całym stuleciu, i nie tylko naszym.
  • Niestrudzenie odwiedzał chorych podczas słynnej epidemii hiszpańskiej w 1918 r. nie wahając się spełniać najbardziej przykrych posług.
    • Autor: G. Giorgerino
  • Naprawdę czymś nadzwyczajnym był widok tego młodzieńca, pochylającego się nad tą nędzą z matczyną czułością. Pamiętam, jak podawał coś do zjedzenia i ocierał ślinę, jakiemuś niewidomemu i głuchoniememu dziecku.
    • Autor: G. Perfetto
  • Po śmierci Pier Giorgia przyszła do mnie pani C. i łkając powiedziała, że zabrakło jej najsilniejszej podpory. Opowiadała, ile ten chłopak uczynił dla niej: jak dzięki niemu mogła pozostać dłużej w szpitalu po urodzeniu dziecka, jak zajął się jej przewiezieniem do domu, jak był chrzestnym ojcem jej dziecka i przyniósł ubranko do chrztu. Gdy jej mąż, który bardzo pił, miał wyjść z więzienia, Pier Giorgio poszedł i czekał na niego, a potem zaprowadził go do takiej fabryki, w której nic nie pytali się o opinię. O to, czym był Pier Giorgio dla biednych.
    • Autor: J. Nebbia