Na pastwę aniołów

Na pastwę aniołów (ang. From the Teeth of Angels) – powieść Jonathana Carrolla.

A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne!
  • A dlaczego Jakub? Dlaczego my z Ianem miewamy sny zjadające nas po kawałku niczym drapieżne bestie? Dlaczego niektóre komórki twego ciała nienawidzą cię tak bardzo, iż pragną twej śmierci? Ponieważ każdy musi walczyć, a niektórzy zmuszeni są mocować się za wszystkich innych.
  • Ale jakie będą te nasze wspomnienia, jeżeli teraz nie będziemy żyć prawdziwie? Jak to się dzieje, że tak wielu starych ludzi jest pomarszczonych nie tylko z powodu wieku, ale również na skutek nienawiści, zniechęcenia oraz doznanych rozczarowań? A teraz, przyjaciółko, spójrz na siebie – masz kochającego cię mężczyznę i zdrowe dziecko: Czy to tylko szczęśliwy przypadek, czy właściwe życie, czy jeszcze coś innego?
  • Ameryka jest wciąż świeża i kotłuje się w niej jak w tyglu alchemika; Europa przy niej to stare dziedzictwo i nieważne co przyszłość przyniesie, ona zawsze tu będzie.
  • – Bardzo lubię pisać do ciebie te kartki, bo stanowią tutaj dla mnie pewną oazę, ale bycie razem... to coś zupełnie innego.
    – Dlaczego?
    – Ponieważ oboje mamy pewne oczekiwania. Każde z nas już wie, jakie to drugie powinno być, a marzenia niezwykle rzadko sprawdzają się w realnym życiu.
  • Bardzo wielu informacji nie podaje się w dziennikach – to jest jedna z pierwszych prawd, jakich nauczył się jako reporter. Dziennikarze twierdzą, iż przekazują telewidzom oraz czytelnikom informacje, ale zwykle są one starannie przebrane. Ludzie z kolei uważają na ogół, iż pragną znać prawdę i sądzą, że mogą oglądać śmierć, zwłoki oraz masakry, ale wystarczy pokazać im tę prawdę, całe okrucieństwo wojny, a wpadną w przerażenie.
  • Bardzo wielu żołnierzy to szaleńcy – wojna spowodowała uszkodzenie małego, ale kluczowego centrum ich mózgów, odpowiedzialnego za psychiczną równowagę i poczucie właściwego kierunku.
  • Byłam pod absolutnym urokiem tych historii i pragnęłam, by posiłek, spacer lub dzień nigdy nie miały końca. Jak się pewnie domyślasz, moje ciepłe uczucia do Lelanda przybierały na sile. Nawet jego miła, zwykła twarz nabierała stopniowo rysów Garry Coopera! Pragnęłam go i chciałam mu to powiedzieć. Nie były potrzebne żadne więzy ani zobowiązania – po prostu miałam ochotę spędzić z nim noc i zobaczyć, jakim okaże się kochankiem. Jeżeli to, co przeżyje będzie przypominać moje dzienne zauroczenie Lelandem, to w porządku, jestem jego.
  • Czy istnieje zatem wspólny język dla nas wszystkich? Przez chwilę sądziłam, że takim esperanto może być mowa ludzkich serc, ale po namyśle stwierdziłam, iż nie mam racji – jest zbyt złożona i jednak odmienna. Czy mamy więc jakąkolwiek możliwość, by w pełni wczuć się w przeżycia innego człowieka? Wątpię.
  • Czy mądrze jest oczekiwać, że ktoś powie mi, co mam zrobić, żeby zyskać miłość i spokój?
  • Czy teraz, czy później bardzo bym chciał nauczyć się wystarczająco dużo, żeby kiedy ujrzę nadchodzącą śmierć, moją jedyną reakcją było: „Okay”.
  • Czy tłumaczenie nie zmieniło toku akcji? Czy inny akcent oraz przełożenie oryginalnych dialogów Webera uczyniło film lepszym czy gorszym? Czy możliwe jest, by fabuła opowiedziana w innym języku była nadal tą samą historią?
  • Czy zauważyłaś, jak życie nabiera intensywności, kiedy oczekujesz na ważny telefon? Aparat staje się dominującym elementem w pokoju. Kręcąc się po domu, czujesz się jak na szpilkach, bo w każdej chwili może zadzwonić – i być może to będzie właśnie on. Jeżeli durne pudełko w ogóle się nie odzywa, stajesz się coraz bardziej nerwowa.
  • Czym Minnie sobie na to zasłużyła? A co ja takiego zrobiłam? Czy to jest nienawiść? Czy śmierć po prostu nienawidzi – i to jest ta ostateczna odpowiedź? Nie ma innego powodu, ponad zwykłą wrogość, dla której wszystko to nam robi?
  • Czyż miłość nie sprowadza się w gruncie rzeczy do wielkiego uznania? Pragnę poznać, co masz mi do powiedzenia; wszystko, co powiesz, obchodzi mnie. Wierzę, że tak jest.
  • Faceci od razu chcą iść do łóżka, a potem, być może, zechcą z tobą pogadać. Kobiety najpierw pragną porozmawiać, a potem, ewentualnie, chcą się z kimś przespać.
  • Gniew uszczupla energię życiową.
  • I co z tego, że mamy tylko wieprzowinę? Jeżeli to wszystko, co jest do dyspozycji, zaczarujmy ją i niech to będzie najlepszy schab, jaki kiedykolwiek przyrządzono.
  • Innymi słowy: życie z dala od domu przypomina unoszenie się ponad ziemią w balonie wypełnionym gorącym powietrzem powiedzmy trzydzieści stóp nad gruntem. Wznosisz się jeszcze trochę – czterdzieści stóp i perspektywa jest zgoła inna, chociaż elementy krajobrazu są ciągle rozpoznawalne. Żeglujesz ponad ludźmi i możesz pochwycić oraz rozszyfrować strzępki rozmów czy polatujące ponad ich głowami oddzielne słowa, a nawet całe frazy, ale nie pojmiesz istoty rzeczy. Świat staje się inny, kiedy doświadczasz go z zupełnie nowego punktu widzenia.
  • Jakim prawem śmierć ogołaca nas ze wszystkiego, co ma dla nas znaczenie, by potem zabić?
  • Jednego dnia podziwiasz się za swą odwagę, by innego obudzić się rano, myśląc: „Mocny Boże, co ja tutaj robię?” Jest to niezmienne pytanie pojawiające się zawsze wówczas, kiedy zaczynasz zastanawiać się nad dalszym życiem. Patrząc na czekający nas labirynt miesięcy i lat, które, masz nadzieję, jeszcze ci pozostały, zacukasz się czasem: „Jak zdołam przebyć tę drogę?” Zadajesz sobie to pytanie niezależnie od miejsca, w którym akurat przebywasz, lecz odczuwasz je głębiej, gdy znajdujesz się z dala od domu i nie możesz pogrążyć się w znanej ci kulturze oraz wieloletnim przyzwyczajeniu.
  • Jego naprawdę interesowało to, co mam do powiedzenia, on chciał tego słuchać. To zupełnie coś innego. Traktowałam to jako dowód szacunku i przyjaźni z jego strony. Czyż miłość nie sprowadza się w gruncie rzeczy do wielkiego uznania? Pragnę poznać, co masz mi do powiedzenia; wszystko, co powiesz, obchodzi mnie.
  • Jeżeli masz szczęście, twoje łóżko może stać się miejscem, w którym nie musisz się niczego obawiać. Zmęczenie i sen, poduszka, którą dobrze znasz, światło dostosowane do twoich potrzeb – to jest właśnie terytorium, gdzie nie musisz być czujna. Czujność pozostaw w kącie, na stosiku ciągle jeszcze ciepłego ubrania, które z siebie zdjęłaś. Holendrzy mówią, iż nie ma cudowniejszego dźwięku ponad tykanie zegara we własnym domu. Kiedy jednak coś pójdzie źle, kiedy popełnisz błąd, zapraszając do swego azylu niewłaściwą osobę, wówczas przychodzi największy koszmar, wydostając się z głębi czarnego snu.
  • Kiedy jednak twoje życie rozpostrze się przed tobą niczym mapa lub ujrzysz je w jednym błysku danym umierającemu, wówczas kulisz się z przerażenia na widok popełnionych błędów, zachłanności, jałowości...Desperacko zapragnęłam dostać wydruk komputerowy, taki jak wynik testu AIDS, w którym na zwykłym kawałku papieru stałoby czarno na białym, że wszystko ze mną jest w porządku i jestem moralnie czysta. Jedynie taki dokument świadczyłby dosadnie mrowiem liczb oraz naukowych i medycznych terminów, że żyłam dobrze. Powinna znajdować się na nim skala od zera do dziesięciu i jeżeli ktoś zmieściłby się na niej wraz ze swymi uczynkami, znaczyłoby to, iż szedł przez życie właściwą ścieżką i nie ma powodów do niepokoju.
  • Kochaj mnie, kochaj moje ciało i to, w jaki sposób funkcjonuje.
  • Krytyk stwierdził, iż tekst był zupełnie grafomański i że autor powinien był przestać pisać dwadzieścia lat wcześniej – po kilku poprzednich niepowodzeniach, które winny były mu uzmysłowić, że nie ma w sobie dosyć twórczej magii, by napisać wielki dramat. Gdyby porzucił pióro, pozostałby w pamięci teatromanów jako autor arcydzieł, a nie tej żenującej ramoty, którą później popełnił. Powinien był odejść.
  • – Leland, jesteś zepsuty, a ta twoja siła, i wszystko, co potrafisz, jest po prostu patetyczne. Czy jesteś diabłem, czy tylko śmiercią? Nie dbam o to. Nieważne, bo jesteś po prostu zazdrosny. Zawistny o każde ludzkie istnienie. A wiesz dlaczego? Ponieważ podlegasz ograniczeniom, które nas nie dotyczą. Z całą swą mocą, jaką posiadasz, i strachem, jakim nas napełniasz, możesz robić tylko jedną jedyną rzecz – właśnie tę, która nas przeraża. Znasz nieskończenie wiele sposobów postępowania, ale to jest wszystko. Pamiętam, iż czytałam, że Lucyfer nie został strącony z niebios za obrazę Boga, lecz dlatego, że nie chciał okazywać ludziom szacunku, tak jak mu to nakazano. Wiem, dlaczego On kazał ci nas szanować. Otóż dlatego, bo posiadamy zdolność tworzenia i zapominania.
    – Kochanie, ja jestem bardzo twórczy.
    – Tak, ale dotyczy to tylko jednej kwestii. Kiedy natomiast człowiek maluje obraz, piecze ciasto lub zakochuje się, potrafi użyć ich do tego samego celu co i ty, czyli do tworzenia chaosu i smutku. Przypomnij sobie, co uczyniłeś mnie i Emmie. Ale ty jesteś ograniczony w swych działaniach, i to cała tajemnica. Kiedy odbierasz świat komuś takiemu jak Uschi, ona leży w łóżku, bawiąc się światłem i nieomalże chłonąc je. Gdybyś w tym momencie wszedł do jej pokoju, nie rozpoznałaby cię. Wiesz, że to prawda. Ty nie pojmujesz, co to znaczy chłonąć. Potrafisz ją zabić, ale nigdy nie poznasz uczucia straty zawartego w tym świetle. To jest poza tobą, przerasta cię. Dlatego Bóg, kimkolwiek jest, nakazał ci szanować nas. Tylko, że ty tego nie zrozumiałeś. I właśnie przez taką drobną rzecz nienawidzisz nas tak bardzo, bowiem są chwile, kiedy człowiek zupełnie o tobie zapomina. Nie myśli o bólu ani o tym, co traci... U innych kochamy najbardziej przymioty pomagające nam wygnać cię z naszych umysłów, które sprawiają, że się śmiejemy, kochamy, rodzimy dzieci; słowem czynimy wszystko to, co sprawia, że czujemy się ważni i nieśmiertelni. Jest to cała wieczność składająca się z momentów radości życia i zapomnienia o tobie. W końcu zawsze istniejemy dla ciebie; ale ponieważ jesteśmy jedyną rzeczą, którą masz na wyłączną własność, nienawidzisz nas za to. Nienawidzisz nas za to, że możemy zapomnieć o tobie choćby za sprawą tak drobną, jak srebrny wiatraczek, wspaniałe wspomnienie czy piknik pod drzewem na kraciastym obrusie. W efekcie ty zwyciężasz, to prawda, ale ty zawsze myślisz o nas, a my o tobie nie. Nawet jeżeli jesteś tuż-tuż, zawsze jeszcze możemy bawić się światłem i zapomnieć o tobie; tego właśnie nienawidzisz najbardziej.
  • Ludzie mówią często, że chcą rzucić w diabły wszelkie sprawy i wyjechać dokądś, ale nigdy tego nie robią – zbyt wiele niewiadomych, za duży hazard. Niech szlag trafi niebezpieczeństwo!
  • Ludzie zawsze lepiej się czują we własnym towarzystwie niźli bogów.
  • Miłość to gra, kto pierwszy powie „kocham” – przegrywa.
  • Muszę ponownie stwierdzić, że najbardziej lubię kontakt z tobą za pośrednictwem naszych listów. W czasie rozmowy telefonicznej czuję się przymuszona do mówienia wszystkiego bardzo szybko, dokładnie, w pełni precyzyjnie... i nienaturalnie. To odpowiednie słowo. Przez telefon wszystko wydaje się sztuczne – nieważne jak bliska przyjaźń łączy rozmówców, ani jak długo rozmawiają. Czy zgadzasz się z tym? Słyszysz cudownie wierny głos, w którym pobrzmiewa frustracja, ponieważ twojej przyjaciółce wydaje się, że jesteś tuż za ścianą. Chciałaby sięgnąć za pośrednictwem tej durnej maszynki poprzez ocean i ściągnąć cię natychmiast do siebie. Nie ma znaczenia, jak długo trwa rozmowa; jeżeli pojawiają się w niej jakieś wahania czy przerwy, mój umysł pracuje ze zdwojoną szybkością, by wypełnić czymś tę śmiertelna ciszę – zachowuję się niczym radiowy disc jockey. Nawet z kimś takim jak ty, drugą połówką mej duszy, czuję potrzebę bawienia cię lub bycia interesującą na tyle, by było to warte kosztów transatlantyckiego połączenia. Wiem, że uważasz to za głupotę – objaw narastającej we mnie aktorskiej paranoi – ponieważ spośród wszystkich ludzi właśnie wobec ciebie nie powinnam odczuwać niczego podobnego. Jednak tak jest – w związku z tym ponad składanie „telefonicznych wizyt” przedkładam jednak pisanie naszych długich listów. Jak obszerny był ostatni, który do ciebie wysłałam? Miał chyba ze dwadzieścia stron. Taaak... uwielbiam to. Nad kartką papieru mogę się nie śpieszyć i bez przykrego wrażenia ponaglania z twojej strony, paląc jednocześnie papierosy, których tak nie znosisz, zastanawiać się godzinami lub dniami, co chcę ci powiedzieć; jeśli nie mam pod ręką zapałek, mogę wstać i poszukać ich bez obawy, że zirytujesz się, iż – via telefon – pozostawiłam, cię zbyt długo samą.
  • Na półkach panował horrendalny bałagan, co mnie zdumiało, bowiem na ogół kolekcjonerzy książek czy maniacy muzyczni są absolutnie pieprznięci na punkcie porządku.
  • Najpierw odezwały się komórki. Śpiewały jedna do drugiej, kiedy poruszały się, dzieliły i wzrastały. Były pewne tego, co robią, niczym robotnicy znający dobrze swoje zadanie oraz rzemiosło i znajdujący przyjemność w samym budowaniu. Nieważne było dla nich, co aktualnie tworzą. Ci budowniczowie nie mają pojęcia, jaka jest finalna postać zamierzenia; wiedzą tylko o własnej szczególnej roli. To ktoś inny mówi im o poziomowaniu, kątach, powierzchni zabudowy i odległościach. Wcale nie jest im przykro, że wiedzą tak niewiele. Są tutaj, by wykonać, co im zlecono – i to im wystarcza. To jest ich życie. Umierają łatwo i bez sprzeciwu, bo nie są świadomi, czym jest śmierć. Ona przychodzi, a oni odchodzą. Nie mają imion ani znaków rozpoznawczych. Rodzą się następni, zajmują ich miejsce i wykonują tę samą robotę. Ich praca jest nieprawdopodobnie trudna, ale oni nie znają tego słowa, więc dla nich jest prosta. Powoli, po miesiącach, ich trud jednoczy się i rośnie, wypełniony miliardami głosów dyktujących im bezustannie, co trzeba zrobić w następnej kolejności, kto gdzie ma się przemieścić i co musi byś wykonane na czas.
  • Najważniejsze, Rose, to uważać. Brać, co się chce, i nie pozwalać mężczyźnie, by zdobył nad tobą przewagę. Nigdy. Nawet jeżeli kochasz go każdą komórką swego ciała, to może skończyć się bardzo szybko. Nawet jeżeli wasze życie toczy się pomyślnie. Nawet gdy znasz wszystkie jego tajemnice i słabostki.
  • Nie chcę umierać, ale kiedy Strayhorn dał mi wybór pomiędzy zrozumieniem prawdy a fizycznym ocaleniem, pomyślałem: „Czym jest przetrwanie, jeżeli niczego nie będę pojmował? Lepiej więc dowiedzieć się czegoś”. Czyż nie jest to właśnie to, czego uczą nas religie? Chrystus miał w sobie wewnętrzny spokój; i Mahomet, i Budda, i święci... Taką równowagę osiąga się jedynie dzięki zrozumieniu, a nie przez przeżycie jeszcze dziesięciu kolejnych lat.
  • Nie chcę, by mi mówiono, że życie składa się z ciągu migoczących zdarzeń i zwrotów losu, które są tu i teraz, i jaśnieją pięknie, lecz w końcu powodują zamieszanie. Wierzę, że nasze potyczki z losem mogą być wygrane; a to dlatego, że posiadamy pewne ważne rodzaje broni, jak zaangażowanie, wytrwałość i miłość, które wyrównują nasze marne szanse.
  • Nie wiem, jak to jest z tobą, kochana, ale dla mnie najbardziej seksownym na świecie facetem jest mężczyzna erudyta, na dodatek bez śladu pozerstwa.
  • Nigdy nie miałem dziecka, ani nie napisałem żadnej książki. Nigdy tak naprawdę nie zatraciłem się w miłości. Nigdy nie nauczyłem się siedzieć i milczeć. Przeraża mnie to, że mogę skończyć jak jeden z tych starych facetów, którzy muszą mieć ogród lub psa, by kimś rządzić. Boję się, że nic nie pozostanie z mojej ziemskiej egzystencji.
  • Nikt naprawdę nie wie, jakie było jego dzieciństwo, tylko tak mu się wydaje.
  • Odwaga. Odwaga znaczy stanąć przed nieuniknionym i pozbawić go nadziei na victorię.
  • Otóż, problem z ludźmi polega na tym, iż bez względu na to, jak bardzo im się wydaje, że znają innych, naprawdę nie wiedzą o nich nic, ponieważ nie mają pojęcia, co ci inni o nich sądzą.
  • Pamięć zachowuje nasze wspomnienia w świeżości. Na tym polega problem z nimi, że pozostają żywe przez tysiące lat, czy nam się to podoba czy nie.
  • Pamiętasz, jak to jest, gdy się ma naście lat? Tak wiele rzeczy spada na ciebie jednocześnie, a ty nie masz pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Seks, uzmysłowienie sobie, kim właściwie jesteś i co chcesz robić – wszystkie te największe sprawy.
  • Phil zapytał mnie, czy wolę przetrwać, czy poznać prawdę? Odrzekłem: „Czyż nie będzie mi łatwiej ochronić się, jeżeli zrozumiem?”
  • Podobnie jak w odniesieniu do powszechnie znanego, starego polityka, który przeżył długie oraz bogate życie, o tożsamości miasta stanowi jego historia.
  • Pomyliła się po prostu. Wcześniej uważała, że dziecko ocali jej życie, da cel i odpowie na pytanie, kim właściwie jest ona sama. Wszystko, co otrzymała, było odpowiedzialnością za kogoś drugiego. Poczuła się oszukana.
  • Powód? Na litość boską, Wyatt! On nie musi mieć żadnego pierdolonego powodu! On jest śmiercią, a ona przychodzi i zabija. Kropka. Mówiłem ci przecież.
  • Pracę należy wybierać dużo ostrożniej niż się przypuszcza, ponieważ spędza się w niej większość czasu.
  • Prawda, jak trudna by nie była, przynosi opanowanie.
  • Prawdziwa sztuka pokazuje w wielkim skrócie i w zaskakujących detalach, że świat jest tak samo złym, jak i dobrym miejscem. Oba sądy są równie przekonujące i to od nas samych zależy, jak chcemy wykorzystać te bezsporne prawdy w naszym własnym doświadczeniu.
  • Prawdziwe szczęście nigdy nie trwa długo. Jeżeli przekracza tydzień lub miesiąc, ciemna strona naszej duszy podnosi alarm: Pali się! Człowiek za burtą! Dzwońcie po gliny! (...) Wszyscy pragniemy szczęścia i bardzo o nie zabiegamy. Ale kiedy już przyjdzie, zaczynamy rozglądać się trwożnie za rachunkiem, jaki nam przyjdzie za nie zapłacić.
  • „Prezent” Lelanda stanowił drogę do piekła, jednak pamiętałam, że to był całkowicie i beznadziejnie mój wybór. Tortura nie polegała na wbijających się w ciało nożach ani na skwierczeniu w ogniu, lecz na zaniedbaniu i zlekceważeniu oraz niedocenieniu i niedostrzeżeniu mnóstwa rzeczy, które w porę zauważone, mogły stać się moimi i uczynić mnie szczęśliwą. Tak jednak nigdy się nie stało.
  • Stare drewniane drzwi i kamienne stopnie. Ilu ludzi mieszkało w ciągu wieków w tym domu? Żyli pomiędzy kamieniami i drewnem, planując coś lub spiskując, ożywieni nadzieją lub płacząc z powodu spraw, o których dzisiaj nie pamiętał już nikt.
  • Śmierć jest podobna do złodzieja torebek, kurewsko podobna. Okrada cię ze wszystkiego, by potem z łaski oddać co nieco, budząc w tobie jednocześnie zdumienie i nadzieję.
  • Tak właśnie chcielibyśmy, by wyglądały anioły: tłuste, uśmiechnięte dzieciaczki z aureolami nad głową, które nam błogosławią. A co, jeżeli świat aniołów jest równie skomplikowany jak ludzki? Jeżeli są dobre i złe, niebezpieczne i życzliwe?
  • To wielkie słowo, Wyatt. Zresztą, daj spokój, znasz przecież zasady gry. Kto pierwszy powie „kocham”, przegrywa.
  • – To, z czym my się mocujemy, nie jest Bogiem – wtrąciłem. – To śmierć! Ona nie przyszła nam błogosławić ani pozwolić nam odejść. Ona chce zabić nas trzech. Nie ma sposobu, by pokonać ją, starając się zrozumieć. Jest tylko cierpienie i strach. Zostaliśmy pokonani na starcie.
    – Nieprawda! Nie, jeżeli podejmiesz walkę; nie, jeśli masz wolę mocować się! Nie ma żadnego znaczenia, czy obcym jest Bóg, anioł czy śmierć. Jeżeli położymy się i powiemy: „Okay, zwyciężyłaś. Mam dosyć!”, wówczas jesteśmy zgubieni. – Jesse przełożył swój sweter ponad głową, wskazując na obandażowane ramię. – Mam takie same blizny jak Ian. Przerażeniem napawa mnie myśl o zaśnięciu. Twoje rany kryją się wewnątrz, ale to nie ma większego znaczenia, są tak samo śmiertelne. Co się jednak stanie, kiedy przestaniemy się bać i zechcemy zrozumieć? Tylko przyjmując walkę, Jakub doszedł do zrozumienia faktu, kim naprawdę jest jego przeciwnik. I zwyciężył! Walczył z aniołem aż do jego kompletnego wyczerpania!
  • To zadziwiające, jak przeszłe sprawy potrafią nas zranić jeszcze po tylu latach.
  • Tuż przed śmiercią ojca poszliśmy do niego oboje z matką. Było z nim już bardzo źle, ale on resztki energii, jaka mu pozostała, trwonił na gniew. Złościł się na życie, na matkę, na mnie. Wściekał się na wszystko.
  • W dzisiejszych czasach obawiamy się niemal wszystkiego. Terror przeważa nad współczuciem.
  • W tych antycznych dramatach jasnowidze są przeważnie niewidomi lub w jakiś inny sposób upośledzeni; to pozwala im dostrzec i zrozumieć rzeczy, o których my nie mamy pojęcia.
  • Wiem, iż z mojej strony to naiwne pytanie, ale dlaczego sami nie potrafimy przestać żyć według jednego schematu i po prostu nie zmienimy swego losu, jeżeli nie zmuszą nas do tego inni?
  • Wspomnienia to miła rzecz. Czasem potrafią niemal zasypać przepaście.
  • Wszyscy pragniemy szczęścia i bardzo o nie zabiegamy. Ale kiedy już przyjdzie, zaczynamy rozglądać się trwożnie za rachunkiem, jaki nam przyjdzie za nie zapłacić.
  • – Wydaje mi się, iż czytałem gdzieś, że każdy pokonany stopień wydłuża życie o trzy sekundy.
    – Coś koło tego, jeżeli wcześniej nie zabije cię wysiłek – uśmiechnęła się radośnie przez ramię, nie zaprzestając wspinaczki.
  • Zaczął, dając ci wszystko, czego pragnęłaś – miłość, nadzieję, pociechę oraz wsparcie, kiedy byłaś przerażona, ale nic z tego nie przynosiło ci ulgi, ani nie chroniło przed niczym. Być może przez chwilę sądziłaś nawet, że tak jest, lecz to nie była prawda.
  • Zupełnie inaczej jest, jeżeli masz kogoś, kto cię kocha. To ci daje setkę powodów, by żyć.
  • Życie jest uporczywym mocowaniem się z siłami, których nie pojmujemy.
  • Życie musi mieć własną geografię. Barwy, góry, różnorodność... Jeżeli nie ma tego, to znaczy, że mieszkasz na księżycu lub pośrodku pustyni; i kiedy przyjrzysz się temu miejscu, przekonasz się, iż tylko najbardziej niesamowite, najbardziej zawzięte jaszczurki oraz owady mogą przetrwać tam, gdzie poza chłodem lub gorącem nie ma nic więcej.
  • Życie nie polega na uczeniu się, lecz na zapominaniu.
  • Żyj każdego dnia tak, jakby twoje włosy stały w płomieniu.