K. (postać)

K. – postać fikcyjna, geometra (mierniczy, geodeta), bohater powieści Franza Kafki Zamek. Cytaty za wyd. Czytelnik, Warszawa 1973, tłum. Krzysztof Radziwiłł, Kazimierz Truchanowski.

  • Doprowadzić moje sprawy z władzami do porządku to moje najwyższe, a właściwie jedyne pragnienie.
    • Źródło: s. 208
  • Dowodzi to jednak, jak myślę, że i poza tym nie wszystko się tak przedstawia, jak pani przypuszcza. I tak na przykład ma pani rację twierdząc, że wobec Klamma jestem niczym, a to, że teraz domagam się z nim rozmowy i że nawet perswazje pani nie mogą mnie powstrzymać, nie znaczy jeszcze, iż jestem w stanie znieść widok Klamma bez dzielących nas drzwi i że samo jego wejście nie zmusi mnie do ucieczki z pokoju. Ale taka, może nawet i usprawiedliwiona, obawa nie stanowi jeszcze dla mnie powodu, by na coś podobnego się nie odważyć.
    • Źródło: s. 65
  • Geometra K. prosi pana naczelnika o pozwolenie rozmówienia się z nim osobiście; z góry zgadza się na wszelkie warunki, jakie mogłyby wyniknąć z takiego pozwolenia. Do tej prośby jest zmuszony, gdyż dotychczas wszyscy pośrednicy całkowicie zawiedli. Jako dowód geometra nadmienia, że dotychczas nie wykonał najmniejszego pomiaru i według tego, co mu powiedział wójt, nigdy go nie wykona. (…) Geometra wie, że zbyt wiele żąda, ale dołoży wszelkich starań, aby dla pana naczelnika było to jak najmniej uciążliwe. Dlatego też zgadza się na każde ograniczenie czasu rozmowy, a nawet, jeśli okaże się to potrzebne, na ustalenie ilości słów, których wolno mu będzie w tej rozmowie użyć, sądzi, że dziesięć słów wystarczy.
    • Źródło: s. 151
  • Jak daleko jeszcze mamy do wiosny?
    • Źródło: s. 371
  • Jest to posada jak każda inna, dla ciebie zaś jest to królestwo niebieskie. Dlatego spełniasz każdą funkcję z przesadnym zapałem, stroisz się tak, jak według twego mniemania stroją się anieli – w gruncie rzeczy są oni jednak całkiem inni (…).
    • Źródło: s. 366
  • Jeszcze jedno, panno Friedo… To coś nadzwyczajnego i wymagającego niezwykłej siły: zaawansować ze zwykłej folwarcznej dziewczyny na bufetową, ale czy przez to człowiek taki osiąga już swój ostateczny cel? Zresztą to głupie pytanie. Z oczu pani, panno Friedo, proszę się ze mnie nie śmiać, przemawia do mnie nie tyle przebyta już, ile oczekująca panią walka. Ale przeciwności świata są znaczne i im cel jest wyższy, tym stają się one większe. Dlatego nie jest wcale wstydem zapewnić sobie pomoc nawet ze strony małego, pozbawionego wpływów, ale również walczącego człowieka.
    • Źródło: s. 50
  • (…) jeśli nic się nie działo i nie należało oczekiwać wyraźnej kary, to czegoście się tak bali? Co z was za ludzie!
    • Źródło: s. 252
  • Moją sprawę nazywa pan, panie wójcie stale jedną z najmniejszych, a przecież zaabsorbowała ona już tylu urzędników i chociaż z początku może i była drobna, to jednak, dzięki pilności ludzi z gatunku Sordiniego, zrobiła się poważna. Stało się to, niestety, całkowicie wbrew mojej woli, gdyż nie jest bynajmniej moją ambicją, by powstawały i przewracały się z hukiem wielkie stosy dotyczących mnie akt, ale abym mógł jako skromny geometra spokojnie pracować nad rysownicą.
    • Sie nennen, Herr Vorsteher, (…) meinen Fall immer einen der kleinsten und doch hat er viele Beamte sehr beschäftigt und wenn er vielleicht auch anfangs sehr klein war, so ist er doch durch den Eifer von Beamten von Herrn Sordinis Art zu einem großen Fall geworden. Leider sehr gegen meinen Willen, denn mein Ehrgeiz geht nicht dahin, große mich betreffende Aktensäulen entstehen und zusammenkrachen zu lassen, sondern als kleiner Landvermesser bei einem kleinen Zeichentisch ruhig zu arbeiten. (niem.)
    • Źródło: s. 84
  • (…) nie chcę żadnej łaski od zamku, lecz jedynie tego, co mi się należy.
    • Źródło: s. 93
  • Powiedz więc panu Klammowi, że dziękuję mu za przyjęcie mnie do służby, jak również za jego specjalną uprzejmość, którą – jako ktoś, kto tu jeszcze niczym się nie wykazał – umiem należycie ocenić. Zastosuję się całkowicie do jego wskazówek. Żadnych szczególnych życzeń nie mam.
    • Źródło: s. 35
  • Wprawdzie zostałem tu zaangażowany jako geometra, ale tylko pozornie, bawiono się mną, wypędzano mnie z każdego domu i dziś jeszcze bawią się mną, ale o ileż jest to dziś kłopotliwsze, gdyż do pewnego stopnia porosłem tu w piórka i to już jest coś. Mam, choć może i nie jest to dużo, własne mieszkanie, posadę i rzeczywistą pracę, mam narzeczoną, która, jeśli jestem czym innym zajęty, zastępuje mnie w mojej pracy zawodowej, ożenię się z nią i stanę się członkiem gminy.
    • Źródło: s. 208