Hubert Dobaczewski

polski muzyk i wokalista

Hubert Dobaczewski (pseud. Spięty; ur. 1974) – polski muzyk, kompozytor, wokalista i autor tekstów. Członek zespołu Lao Che.

  • Ja w ogóle temat Boga traktuję z ironią. Boga się personifikuje poprzez religię, starając się dopasować go do siebie i mówiąc, że ta religia jest dobra, a inna zła. Nie powinno się w ten sposób o tym mówić. Każdy powinien czuć Boga na własny sposób, a nie zabiegać o niego w sposób religijny czy próbując coś ugrać. Nie tędy droga, przynajmniej nie moja.
Hubert Dobaczewski
  • Jesteśmy ludźmi, którzy mają po trzydzieści kilka lat. Najstarszy z nas ma 37, ja mam 34. Nie jesteśmy punkowcami, którzy czują bunt związany z dorastaniem. Poza tym całą złość i gniew – nasz osobisty i związany z tym wydarzeniem wyrzuciliśmy z siebie na „Powstaniu Warszawskim”. I ten etap trzeba było zamknąć. Na „Gospel” też jest trochę gniewu, ale on jest inaczej podany. Jest sfrustrowany, zakompleksiony, zagubiony – nie pasujący. Ale to nie jest gniew w czystej formie. Nie dajemy mu ujścia w muzyce ani w agresywnym tekście. Jest bardziej podany podprogowo.
  • Jesteśmy zespołem nie w pełni profesjonalnym, pracujemy normalnie i w zasadzie nie utrzymujemy się z grania. Trzeba połączyć pracę, która daje chleb i tę pasję, czyli granie, oraz czas dla rodziny. Natomiast ten okres – dwa lub trzy lata – jest przychylny, daje możliwość zmienienia się. Człowiek nabiera doświadczenia, dystansu, staje się kimś innym, przeżyje pewien okres i naturalnie się zmienia. Dzięki temu gdy podchodzimy do następnych dokonań, nie musimy się siłować, żeby być kimś innym.
  • (...) Kazik i Kult – to jest autorytet. Można się czepiać jakichś pierdół, ale jest to autorytet dla mnie niepodważalny. Jako muzyk, artysta i jako człowiek – inspiruje mnie jego postać, droga jaką przechodzi.
  • Myślę, że jesteśmy takim narodem jak inne, mającym własny charakter, podobnie jak Anglicy, Niemcy czy Francuzi. Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy wady i zalety. Musimy się różnić, bo tak to zostało wymyślone. Ale mamy mnóstwo części wspólnych i zawsze możemy się dogadać. Powinniśmy szukać tego dogadania się. Wiem, że mówię trochę jak natchniony kaznodzieja, ale w to wierzę. Ciągnie mnie do ludzi, chcę się dobrze z nimi czuć. Na tym mi zależy. Jestem Polakiem, nie zmienię tego i zmieniać nie chcę. Dobrze mi u siebie i mam nadzieję że nasze niesnaski, łagodnie mówiąc, są przejściowe. Wierzę, że nawet jakby miało się zdarzyć coś jeszcze trudniejszego, to prawem sinusoidy wszystko to przejdzie i nastanie potem przyjemny czas.
  • To, że ludzie się antagonizują, odwracają od siebie. To smutne, a z drugiej strony bardzo denerwujące. Trzeba się opowiedzieć po jakiejś stronie. A dla mnie nie ma „jakiejś” strony. Sam się łapię na tym, że różne sytuacje powodują, iż często zajmuję stanowisko. A ja naprawdę nie chcę podziałów. Jestem nimi zmęczony i zasmucony. Chciałbym się integrować, a nie antagonizować. I stąd ten gorzki komentarz.