Hey

polski zespół muzyczny

Hey – polski zespół założony w 1992 roku przez Piotra Banacha.

Teksty utworów

edytuj
  • Karą za niewiarę będzie lęk
    Który już nie zechce opuścić cię
  • Moja i twoja nadzieja uczyni realnym krok w chmurach
    Moja i twoja nadzieja pozwoli uczynić dziś cuda
    Nic naprawdę nic nie pomoże, jeśli ty nie pomożesz dziś miłości
  • Przeprowadźmy mały sprawdzian wytrzymałości duszy na ból
    Pozwól mi się przekonać, jak wiele cierpienia potrafisz znieść
    Lecz nawet w chwilach tak okrutnych pamiętaj, że nic się nie zmienia
    Że kiedy upokarzam cię, robię to, by bardziej cię kochać
    Nie ufaj ludziom, którzy ciągle głaskają cię, ściągają czapki
    Oni nie dadzą ci tego, co mogę dać ci tylko ja
  • Są chwile, gdy wolałabym martwym widzieć cię
    Nie musiałabym się tobą dzielić, nie, nie
    Gdybym mogła schowałabym twoje oczy w mojej kieszeni
  • Obowiązek obowiązkiem jest, piosenka musi posiadać tekst
    Gdyby chociaż mucha zjawiła się, mogłabym ją zabić
    A później to opisać…
    W moich słowach słoma czai się, nie znaczą nic
    Jeśli szukasz sensu, prawdy w nich – zawiedziesz się
  • Gryź lecz najpierw sprawdź
    Czy twoje zęby zniosą to
    Gryź lecz nie dziw się
    Gdy zamiast łez usłyszysz śmiech
  • „Nóżka na nóżkę” tak go zwą
    Guziczek przy szyjce powietrze kradnie
    Widelcami dwoma rybkę je
    Lecz dłubie w nosie i o ścianę to
    Na zawołanko z jego ust
    Kłamstewka parami biegną w świat
    Fizyczność jego żałosna jest
    A w główce równie nieciekawie
  • Oto mężczyzna – oto kobieta
    Nikt nie uwierzy, że się kiedyś kochali
    Dawno zabrakło rozkoszy zmysłowych
    Dawno przestali ze sobą rozmawiać
    (…)
    Lecz jest na świecie coś co ich trzyma
    Co nie pozwala wstać im od stołu
    Ten 6-letni wyrzut sumienia
    Płaczący cicho w pokoju obok
  • Podaruj mi coś
    Czego nie zdobędę sama
    A wtedy ja szepnę ci;
    Możesz mnie dotknąć
    może pozwolę byś ze mną budził się
    Może powiem ci, jakie lubię wino
    może pozwolę ci zapalić świeczkę
    gdy w pewna zimową noc zgaśnie światło
  • Tego dnia
    Czystość została pogrzebana
    Razem z nią legł wstyd

    Obrastam w siłę
    Bronię się
    Nie złoszczę się
    Lubię chleb więc sobie zjem
    I po brzuchu się poklepię
  • W dzień gdy najsilniejsza światła moc
    Ma miłość się ukrywa, bo jest sową
    Nigdy się nie dowiesz jak wielki to ptak
    Bo w twym sercu gniazdo wije wróbel

    Krzyczę w śpiące ucho twe
    Nie będę jadła – kocham cię
    Nie będę piła – kocham Cię
    O śnie zapomnę – kocham cię
    I gdy odejdę nie przestanę
  • A gdy mnie sen zmorzy
    Zakradnij się i pozbaw mnie twarzy
    Powoli zedrzyj skórę
    Uwolnij mnie od rysów tych przeklętych
    A z gliny ulep mi
    kobiety prostej twarz
    I nową daj tożsamość
    Nauczę się nauczę jej na pamięć
    I kiedy się spełni bezkarna i naga
    Przejdę ulicą
  • Jedyny mój
    To zaledwie kilka dni
    A ja nie mieszczę łez
    Zagryzam wargi

    A te dni ciszy, które dzielą nas
    Podpowiadają mi złe obrazy
    Muszę to przespać przeczekać
    Przeczekać trzeba mi
    A jutro znowu pójdziemy nad rzekę
  • Jestem wodą
    Do której raz włożywszy dłoń,
    Nigdy nie zdołasz jej
    Zapomnieć
  • Nadwrażliwość to mój wróg
    Przerost duszy nad rozumem
    W głowę kopcie mnie
    Może ozdrowieję
    Dyskretnej troski trzeba mi
  • Największą w życiu zbrodnią
    Jest na samym sobie gwałt
    Czy widzisz te dwie blizny?
    To ślad po moich skrzydłach
    To moja wina
    Winna jestem ja
    Sprzedałam siebie

    Oto prawda o mnie
    Przy mym stole zasiadają
    Ci których strzec powinnam się
    I ze śmiechem odgaszają
    Papierosy w mym deserze
  • Stopy krwawią, jestem brudem pod paznokciem twym
    I chciałabym być niewidzialna
    Anioł stróż opuścił mnie
    Jedyny podmiot zdarzeń – ja…
  • Tęsknię do tamtych chwil gdy ty i ja i stół
    Na stole kawy dwie
    W nich cukru ziarnka dwa
    I wczesna jesień
    Tęsknię do tamtych chwil
    Gdy twe słowa starczały za chleb
    A o uśmiechy dookoła głów
    Przyprawiał nas ciepły koc
  • Unikaj scenariuszy
    One zwiodą cię
    Nie słuchaj złych podszeptów
    Głupcem staniesz się
    Panem swym bądź
    Własny zbieraj plon
    Nie wstydź się upadków
    Zahartują cię
    Pozbądź się poczucia
    Winy jeszcze nie jest czas
  • Czy nie masz wrażenia że
    Odkąd ty i ja to my
    Znajomym do nas za daleko
    I jakoś dziwnie nie po drodze?
  • Znów płakałam, wczoraj znów płakałam
    Że nie umiem na skrzypcach grać
    I że wszyscy umrzemy wszyscy
    I że któregoś dnia
    Mój syn zostanie całkiem sam
  • Oglądam nas w lustrze i widzę od lat nieprzerwanie
    Podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie.
  • Spoglądam wstecz i widzę tyle, tyle pustych godzin
    ogarnia mnie strach, ogarnia mnie strach bo wiem,
    bo wiem ile minęło, bo wiem ile minęło
    lecz nie wiem, nie wiem, nie wiem ile zostało
    A ja nie chciałabym tak po prostu, po prostu przeminąć
  • Kocham ten stan
    Cudowne sam na sam
    Kawa i ja
    Papierosy, kawa, ja
    Nie ma kumpli
    Nie ma nieprzyjaciół
    Nie licząc dwudziestu
    W paczce papierosów
  • Mam być wdzięczna?
    Za co pytam się
    Za niepokój, za nieprzespane noce?
    Za zwątpienia, za obiecany raj
    Na który pewnie nie zasłużę?
  • Mija kolejny dzień
    Lato wypiera wiosnę
    Za oknem śpiewa ptak
    Dzieci sąsiadom rosną
    Drogi zasypał śnieg
    Chyba przyszły święta
    Kolęda, kolęda
    Już wiem, że nigdy nie będziesz mój
    Późno już
    Chodźmy spać
  • Nie, nie, nie
    Nie to nie
    Mówię nie gdy myślę nie
    Czemu więc
    Czytasz nie
    Jakby nie było tak?
  • Najlepiej było wtedy
    Kiedy kogoś miałam w sobie
    Gdy pachniało deszczem
    I marzyłam wieczorem
    Gdy karmiłam gołębie
    Chlebem z karbidem
    Słuchałam muzyki
    Upijałam się winem
  • Wreszcie jest
    Czego więcej chcieć?
    Gwiazdkę z nieba tanio sprzedam
    Niebo darmo dam

    Miły mój, zaśmiewają się z nas
    Poślij im ognisty pocisk
    Drugi poślę ja
    Miły mój, popatrz, szydzą z nas
    Zjedzmy wszystkich na przystanku
    Nim przyjedzie tramwaj

Music Music

edytuj

Echosystem

edytuj
  • Bywam zygzakiem w oku twym
    I szumem w uchu.
    (…)
    A ty kim, kim dla mnie mógłbyś być?
    Może czymś w dotyku miłym tak jak plusz?
  • Do cholery! Spróbuj wbić do łba!
    Ja na imię, Kaśka od kołyski mam!
  • Gdy przyjdzie przysposobić do kochania inne,
    Z początku obco – szorstkie zimne, zimne, zimne, zimne ciało.
    Znów, znów mi do głowy przyjdziesz ty.
  • Gdybyś był, a nie bywał
    Raz na jakiś czas…
    Byłabym wreszcie czyjaś
    Nie bezpańska aż tak.
    Gdybyś miał, a nie miewał
    Czas i chęć i gest…
    Byłabym na wyłączność
    A nie ogólnie dostępna.
  • Hej, ciut za mało jest
    Tego życia żeby żyć,
    Bo pstryk i nie ma nic.
  • Ja wiem, już nie mam pięciu lat,
    Że nic nie będzie wiecznie trwać.
  • Ja zawsze byłam jakby obok.
    Zanotuj, że byłam, jestem, będę.
    Ja zawsze biegłam jakby pod prąd.
    Zanotuj, że biegłam, biegnę i będę biec.
  • Kochaj mnie mimo wszystko.
    Jeśli zwątpisz choć jeden raz…
    Jeśli zwątpisz choć raz,
    To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
    Powrotów nie będzie.
  • Pora na sen
    Pora na test kochanie
    Na próbną śmierć
    Na powiek zamykanie.
  • Śpij!
    Radze ci,
    Bo brzydula w tiulach
    Porwie ci tatusia.
  • To piekło nie raj
    Tutaj się kończy świat!
    Piekło nie raj
    Tutaj zawraca czas
  • W monosylabach ukryty sens
    Mikro – objawień treść
    Bełkotu potok – całą noc.
  • Z wysoka kuka na nas pan
    Pod głową cumulusa ma
    Koktajle z deszczu – wypił dwa
    Z kostkami gradu – aż do dna.

Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!

edytuj
  • A co jeśli to ja?
    Może mnie nie rozpoznałeś?
    A co jeśli to ja?
    Dźwigam sens, którego łakniesz?
    Zagłusza mnie znów miejski gwar, czytaj z ust…
    A co jeśli to mnie wyglądałeś?
  • Chciałabym móc zanurzyć głowę
    w strumieniu twojej świadomości
    bezpowrotnie
    Chciałabym przez judasze oczu
    twoich łagodnych
    spojrzeć kto tam?
    kto jest w środku?
  • Gdy sparszywieję znów
    Zamknij się w sobie, zaciągnij rolety powiek.
    Gdy sparszywieję znów
    chwyć się cieniutkiej niteczki pewności, że minie. To minie..
  • Księżyc rośnie – boję się – o nas
    Ciężar wiosny – boję się – o nas
    Triumf młodości – boję się – o nas
    Wrzask o brzasku – boję się…
  • Sens, ty sensem nie czaruj mnie.
    Nie próbuj uwieść, sztuczką tanią jak łach.
  • W źrenicy tak pełnej żywej mgły, nie ma nic…
  • Zagłada kwiatów trwa. Koncentracyjny parapet w domu mam, w domu mam.

Do rycerzy, do szlachty, doo mieszczan

edytuj
  • Toż to zwykły lęk. Rudą warstwą wżera się. Korodujesz dzień za dniem.
  • Jesteś cenny tak jak ja, jesteś piękna tak jak ja, jestem dzielna tak jak wy. Niebezpiecznie wręcz.
  • I żeby tylko nie dać zmiażdżyć się kolosom, gorgonom nie dać się wzrokiem obrócić w kamień
  • Wybieram Cię na dobre, na zawsze. Tak się wstydzę tych słów choć szczere, wyświechtanych.
  • Niechciana praca kotwicą tkwi na morza niemożliwości dnie