Otwórz menu główne

Henryk Jagodziński

polski satyryk i aforysta

Henryk Jagodziński (1928–2000) – polski dziennikarz i satyryk.

  • Ala ma kota, ale kot ma dość Ali.
  • Autentyki, są to dowolne fakty, byle z prawdziwymi nazwiskami.
  • Bogaci nudzą się drożej.
  • Coraz większe konsylium a chory ledwie zipie.
  • Czasem różnica poglądów równa się sumie wypitego alkoholu.
  • Czy pieniądze nie są czasem za drogie?
  • Do porozumienia nie doszli, ale nieporozumienie było wspaniałe.
  • Dorośli – uczcie się tabliczki rozmnażania!
  • Glista: żmija pozbawiona idei.
  • I nieśmiertelni muszą liczyć się z czasem.
  • I opinie cenzorów bywają niecenzuralne.
  • I wśród plam bywają ciemniejsze.
  • Im dalej w las, tym bardziej żal drzew.
  • Jesteśmy panami czy rabusiami świata?...
  • Każdy morał ma swoją bajkę.
  • Kwestia dyskusji jest bardzo często kwestia braku informacji.
  • Miała tak zielone oczy, że wprowadzała zamieszanie na skrzyżowaniach ulic.
  • Na niektórych imprezach słowo wiążące powinien wygłaszać prokurator.
  • Najwięcej niespodzianek niesie pewność siebie.
  • Należy być pewnym, przynajmniej swoich wątpliwości.
  • Nie dość że pacjent nie wytrzymał operacji, to i lekarz źle się czuje.
  • Nie unoś się, byś nie stracił gruntu pod nogami.
  • Nie wierzmy prognozom – bądźmy pogodni!
  • Nie z bohaterstwem kłopot, lecz z marmurem.
  • Nieudana operacja to połowa udanej sekcji.
  • Nikt jeszcze nie przeżył swoich wszystkich wrogów.
  • Oby świat nie stał się wielką wyludniona wyspą!...
  • Osioł, osioł, a jak przyjdzie co do czego to salami!
  • Praca, która daje tylko chleb, hańbi pracodawcę.
  • Przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi, ale przyjaciele naszych przyjaciółek – nie są naszymi przyjaciółmi.
  • Racja nie poparta dowodem świadczy o posiadanym stanowisku.
  • Słowo się rzekło, płot stoi, a kobyły ani śladu.
  • Tyle gadaniny, że aż trudno się dogadać.
  • Wlazł kotek na płotek... i okazał się świnią.
  • Wyrok śmierci podpisany przez analfabetę liczy się potrójnie
  • Zegar – przyrząd, dzięki któremu wiemy, kiedy wyjść, by spóźnić się na umówione spotkanie.
  • Źle gdy komendant straży idzie na urlop, kiedy remiza się pali.