Filip Bajon

polski reżyser

Filip Michał Bajon (ur. 1947) – polski reżyser, pisarz, scenarzysta i pedagog, dr hab. nauk o sztukach pięknych.

Filip Bajon

WypowiedziEdytuj

  • Bardzo trudno jest robić filmy o współczesności. Generalnie człowiek ma pewien rodzaj zniechęcenia. Co innego kręcić film psychologiczny, wchodzić w sektor samotności człowieka czy poruszać kwestie poszukiwania miłości itp. Są to tematy uniwersalne i dosyć łatwo czytelne. Robiąc jednak film w rodzaju, o jakim tutaj mówimy, człowiek naraża się, że jego wizja rzeczywistości po pierwsze nie zawsze zgadzać się będzie z odbiorem widzów, a po drugie z rzeczywistością projektowaną przez krytyków w swoich recenzjach. Jak się realizuje film historyczny ma się absolutną przewagę. Tymczasem w tym przypadku każdy może zawetować klucz, którym się posłużono do zobrazowania tej współczesności.
  • Ciągle wygląda to w ten sposób, że to reżyser wybiera sobie ludzi z którymi pracuje, ponieważ to on najlepiej ich zna i dzięki temu ma do nich zaufanie. Jeżeli ja podejmuję jakąś decyzję dotyczącą na przykład obsady, to niezależnie czy robiłem to w „tamtych czasach”, czy teraz, decyzje te zawsze konsultowałem z kilkoma zaufanymi osobami. Takie spojrzenie z boku zawsze reżyserowi się przydaje. Te „konsultacje” w żaden sposób nie odbierają mi mojej niezależności. Już w szkole filmowej pokazywaliśmy kolejne ujęcia kolegom, którzy wyrażali o nich swoją opinię.
  • Dla mnie w sztukach Fredry jest coś innego – pożegnanie ze starym światem, ze światem szlachciurstwa. Wchodzi nowa epoka – kapitaliści. Pisząc filmowe Śluby... obłożyłem się pamiętnikami z epoki. Okazało się, że ówczesna współczesność nie bardzo odbiega od naszej, może tylko zwyczaje są nieco inne. Co ciekawe, w tych pamiętnikach nie ma mowy o żadnym powstaniu. Jakby Polska nie straciła niedawno niepodległości, jakby za pięć lat nie miało wybuchnąć powstanie listopadowe. Zdecydowałem się na Śluby... właśnie dlatego, że nie widziałem dotąd filmu o odchodzeniu Polski szlacheckiej w roku 1825. Ta adaptacja poszła w stronę fresku. Mnie kiedyś urzekł film Zeffirellego Poskromienie złośnicy z Liz Taylor i Burtonem, taki fresk renesansowy. Tu znalazłem podobny materiał.
    • Źródło: wywiad Jacka Szczerby, „Gazeta Wyborcza”, 10 września 2008
    • Zobacz też: Aleksander Fredro
  • (...) gdyby w Polsce 60% ludzi miało wyższe wykształcenie, to wszystko wyglądałoby pewnie inaczej. Ale nie ma takiego kraju, gdzie większość ma wyższe wykształcenie.(...) Tymczasem w Polsce mamy 7% ludzi z wyższym wykształceniem, z czego kilkaset tysięcy wyjeżdża. No więc kto ma tu coś zmieniać?
  • Kino wśród sztuk, które dochodzą do publiczności, jest żółwiem. Szybciej można dziś napisać książkę i ją wydać niż napisać scenariusz, zdobyć pieniądze na film i go zrobić. W kinie istotne jest dostrzeżenie procesów ciągłych, istniejących niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, dostrzeżenie pewnej kondycji myślowej narodu. Wtedy dopiero ów żółwiowaty proces powstawania filmu może się przestać liczyć.
  • Myślę, że każdy inteligentny człowiek, który przeczytał parę książek, zobaczył parę filmów, wie, co jest właściwe, a co nie, czuje się w tym fatalnie. Tylko że ja jestem w stanie znieść nawet nieinteligentnych czy chamskich polityków, bo to ich sprawa, jacy są, natomiast oburza mnie dogłębnie fakt, że to rozlewa się na cały klimat życia społecznego. Że rodzi się autocenzura, że eliminuje się pewne tematy, że dominuje partyjne patrzenie na świat. Jeśli dziś słyszę od tych panów, że jak się nie podoba, to zawsze można wyjechać, to czuję się jak w 1968 r. To są tego typu beznadziejne zagrywki.
  • Poznań był opatulony firanami, które szczelnie zasłaniały okna, aby nie mogło się wedrzeć do wnętrza żadne nieproszone spojrzenie.
    • Źródło: Cień po dniu

O Filipie BajonieEdytuj