Erwin Stransky

psychiatra austriacki

Erwin Stransky (1877–1962) – austriacki lekarz, neurolog, neuropatolog i psychiatra.

  • I oto dożyliśmy czasów, w których lekarze, a w szczególności psychiatrzy, nie otrzymują należnego im uznania, lecz przeciwnie – nagonka na psychiatrów wchodzi w nową fazę; zwłaszcza system pedagogicznej kuracji wojennych neuroz atakowany jest za pomocą demagogii; tak jakby nie chodziło tu o specyfikę okresu wojny!
    • Źródło: Der seelische Wiederaufbau des deutschen Volkes und die Aufgaben der Psychiatrie, „Zeitschrift für die gesamte Neurologie und Psychiatrie”, nr 60/1920, s. 273; za: Maciej Górny, Wielka Wojna profesorów. Nauki o człowieku (1912–1923), Instytut Historii PAN, Warszawa 2014, ISBN 978-83-63352-33-2, s. 241.
    • Opis: o sytuacji niemieckich psychiatrów w czasie i krótko po I wojnie światowej

O Erwinie Stransky’m

edytuj
  • Interesujący był referat psychjatry Dra Stransky'ego z uniwersytetu wiedeńskiego. Mówił o autorytecie i o subordynacji. Stwierdzał, że w każdym człowieku tkwi pewna skłonność do opanowywania drugich i do poddawania się komuś, kto wygląda na mocniejszego. W różnych momentach i okolicznościach te dwie tendencje zostają w różnym stosunku wzajemnym. Ludzie o przeważającej tendencji do poddawania się szukają sobie powag, autorytetów, wymyśJają je sobie i wierzą w nie łatwo. (…) Stransky ilustrował wykład tak barwnymi przykładami w humorystycznym tonie i mówił tak żywo a tak ostrożnie zarazem, że dostał huczne oklaski z audytorium. Nikt nie zauważył, że ten człowiek nie wierzy i fakt wiary bardzo po świecku pojmuje – dopiero na drugi dzień przyznawał się Stransky do tego ostrożnie i niby to wstydliwie, aby sobie nie zrazić wierzącego audytorium. (…)
    Wyszedł wtedy jakiś pastor szwajcarski na stopień i, jakby go sumienie ruszyło, wyznał, że zbyt wiele było słońca na Kongresie – zbyt różowe poglądy, powiada, i zbyt idealna zgoda. Pytał, czemu się nie odezwał nikt z niewierzących. „Gdzież jest ten niewierny, ten trup, którego sekcjonujemy od tygodnia? Niechby i on był przyszedł do głosu.” Wtedy Dr. Stransky z uprzejmym uśmiechem przyznał się, że wczoraj próbował ostrożnie szerzyć zapach trupi – jeżeli go zebranie nie poczuło, to nie jego wina. I tak figiel rozpogodził atmosferę, która nabierała w końcu barw coraz bardziej dramatycznych.
    • Autor: Władysław Witwicki, I Międzynarodowy kongres poświęcony psychologii religii w Uniwersytecie Wiedeńskim w tygodniu Zielonych Świąt 1931 r., „Kwartalnik Psychologiczny”, T. II, 1931, nr 4, s. 403–404, 409.